Andrzej Lewandowski: Trzeba mieć jaja!

kowalczyk2015-02-13.

ECHA WYDARZEŃ: Łyżwiarze szybcy zaczęli mistrzostwa świata. Mamy spore aspiracje, Soczi rozbudziło apetyt. Ale o mistrzostwach – po nich. By dnia przed zachodem słońca ani nie przechwalić, ani biadoleniem z góry nie zepsuć…

Piłkarze awansowali nam w rankingu FIFA na 40 miejsce. Reprezentacja 2015 jeszcze w śnie zimowym, nie gra; liga dopiero się rozkręca a już ruch w klasyfikacyjnym interesie. Trochę dziwne i sztuczne, ale odnotować wypada. I – niech się kręci. W końcu wespół z koszykówką futbol mamy w snach o międzynarodowej potędze… Siatkówka – już, szczypiorniak – już… Medale i ordery, a w pozostałych grach wciąż jeszcze tęsknota za nawiązaniem do przeszłości…

…W niewieścim tenisie pobrały nasze panie nauczkę. Pod Wawelem, gdzie niby mury powinny wspierać, z Rosjankami. Do zera. Bywa, raz na wozie, raz pod wozem. Byle za bardzo nie cudować. Jak jeden fachowiec, który wygłosił publicznie tezę: „Kort został ułożony, aby utrudnić grę Marii Szarapowej. Nikt jednak nie wziął pod uwagę, że może być niemal idealny dla Swietłany Kuzniecowej. Jest to kolejny przykład tego, że układamy nawierzchnię w Polsce przeciwko komuś a nie dla siebie” …

…Będzie o pieniądzach. W kilku nurtach.

  • Polska ubiega się o organizację turnieju finałowego Ligi Światowej. Ale międzynarodowa federacja chce z góry milion dolarów za to, by uwzględnić nas przy wybieraniu. Ładne pieniądze chodzą po sporcie, prawda? I jak się potem dziwić, że takie sumy w obrocie transferowym, „wiązanki nie z kwiatów” – za „sympatię” takie, że nawet prokuratura i sądy stają w osłupieniu? Nie dziw, że klub może klepać biedę i oszczędza na juniorach, a związki bywają fabrykami pieniędzy, zaś w układach międzynarodowych to już… głowa mała.
  • Czytam, że w kasie PZPN – dzięki zapobiegliwości prezesa i bez przejawów skąpstwa, są dziś 132 miliony złotówek. Toż to tak zamożna fabryka, że domaganie się produktów najlepszej jakości jest społecznym obowiązkiem, a nie nietaktem.

Na marginesie finansów w sporcie. Żyje przykład piłkarzy ręcznych Kataru, który nie stworzył reprezentacji, lecz ją kupił, jeżdżąc po świecie.

Szef FIFA twierdzi, że zawiniła federacja, piłkarska by takiej praktyce zapobiegła. Bo ma regułę – zagrałeś w reprezentacji jednego państwa, nie zagrasz w innej.

„A co z przypadkami zawodników, którzy nigdy nie reprezentowali swojego kraju i chcieliby zmienić barwy? Oni również muszą spełnić jeszcze co najmniej jeden z warunków:

  1. Urodził się w granicach kraju, który chce reprezentować.
  2. Urodził się w nim ktoś z jego rodziców lub dziadków.
  3. Żył w tym kraju przez co najmniej pięć lat od momentu osiągnięcia pełnoletniości”

– wymieniał Blatter. W podsumowaniu jeszcze raz przypomniał Katarczykom, że FIFA nie pozwoli im na to, na co oko przymknęła IHF”…

Z tym, że w owej argumentacji jest luka, już wykorzystywana. Ale to temat na inną okazję… Bo pieniądz to nie tylko klucz, ale i wytrych…

…Coraz głośniej o 17-letnim miotaczu kulą, Konradzie Bukowieckim.

„Półtora roku temu (11 lipca 2013) Konrad również pchnął kulę dokładnie na 19.96 m. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że wtedy była to kula… 5 kg, a zaledwie 18 miesięcy później ten sam wynik Konrad osiągnął kulą cięższą o 2, 26 kg”

Młodziak przoduje w listach światowych dla swych kategorii wieku, a w debiucie konkursu „dorosłą kulą” pokonał lidera naszej tegorocznej listy seniorów. Ciekawe jak będzie w halowych mistrzostwach Europy…

…Przy okazji lekkiej atletyki i pana Konrada, który ciężko musi nad sobą pracować – w ogóle ukłon dla pracowitości. Jakże często nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile potu musi z siebie wylać mistrz współczesnego sportu! Dyskobol Piotr Małachowski przygotowuje się do swego 17 sezonu startowego, Co to znaczy? „Teraz dzienna dawka na zajęciach to kilkanaście ton na siłowni i ponad 40 rzutów”. Dziękuję, postoję…

…Wyczuwam, że p. Justyna Kowalczyk wkrótce stanie w szranki konkursu dziennikarskiego, Ja już bym Jej przyznał „Złote Pióro”, bo widzę, że w opisywaniu świata sportu jest mistrzynią. Jak redaktorzy zawodowcy – Szczepłek, Żukowski, Jaroński, Wyrzykowski, Zimoch, (jeśli kogoś pominąłem – przepraszam, ale nadto kolorowej palety czasy raczej nie ukształtowały) i mile zaskakuje odwagą i barwą wywodów. Właśnie przeczytałem coś, co bardzo mi pasuje do 8 marca (świątecznie) a w dniu powszednim do tematu „kobieta w sporcie”. Może przydługi ten cytat, ale… z sensem:

…Nie imponują mi mięśnie. Często proszę o pomoc. Moimi ulubionymi butami są szpilki, a dres zakładam tylko do pracy. Wiem, że twarz pokryta toną pudru niekoniecznie jest piękniejsza od tej umorusanej wysiłkiem fizycznym. Choć na pewno lepiej wychodzi na zdjęciach.

Lubię kobiece słabości. Jestem pewna, że właśnie w nich tkwi nasza siła. Nasza, czyli kobiet pracujących w sporcie. Jakie musimy być, by przetrwać? Musimy umieć odnaleźć się w każdej sytuacji. Musimy być zaradne. Musimy być sprytne. Musimy mieć dystans do siebie. Ale nade wszystko musimy nie zapomnieć, że jesteśmy wrażliwymi kobietami. Wrażliwość nie jest cechą, która podważa wiarygodność w męskim świecie. Wręcz przeciwnie. Każdy mądry mężczyzna doceni ją podwójnie. Bo wrażliwość i kobiecość właśnie to nasze największe atuty. Nawet w brutalnym świecie sportu wyczynowego….

…Miałam szczęście spotkać na swojej narciarskiej drodze trzy silne, pewne siebie i piękne kobiety. Wiele im zawdzięczam. To one mi pokazały, jak nie zatracić się w świecie sportu. Byłe zawodniczki, kochające matki, dobre żony. Piastują ważne stanowiska. Na co dzień w eleganckich strojach i w pełnym makijażu, kiedy trzeba, potrafią wziąć do rąk łopatę i sypać śnieg na trasę. Kochają sport. Imponują wszechstronnością. Energią. Konsekwencją. I niekonwencjonalnymi pomysłami. Spełnione zawodowo. Spełnione życiowo. Każda z nich pokazywała, że nie trzeba uciekać ze skrajności w skrajność. Że kobieta sportowiec może wszystko. Odnalazły się doskonale w męskim świecie.

Ja też się odnalazłam. Lubię proste zasady. Lubię to, czego panowie mnie nauczyli. Trzeba wsiąść w auto i kierować ponad tysiąc kilometrów? Wsiądę i pojadę. Trzeba wywiercić dziurę w ścianie? Znajdę odpowiednie wiertło i wywiercę. Trzeba podjąć szybką decyzję? Zajmie mi to ułamek sekundy. Nie lubię gadać, wolę robić. Nie ma narzekania. Przez kilkanaście lat pracowałam z samymi mężczyznami. Moi panowie najpierw przetestowali mnie w ekstremalnych sytuacjach, a potem, gdy okazało się, że ani zmienne nastroje, ani słabość fizyczna nie przeszkadzają mi w pracy, w pełni zaakceptowali. Nauczyli mnie też, że, mimo iż jestem wytrzymała i silna, to wciąż jestem kobietą. Pomagają mi nosić walizki. Dostaję od nich kwiaty. Przepuszczają mnie w drzwiach. Akceptują humorki. Lubię to. Zawsze mogę na nich liczyć. A oni na mnie. Bezcenne. Taki model bardzo mi odpowiada. Nikt nie musi niczego udawać. Nikt nie musi leczyć swoich kompleksów.

Chcę rozwiać wszystkie wątpliwości rodziców dziewczynek, które chcą uprawiać sport. Drogie zatroskane mamusie i zmartwieni tatusiowie, nie obawiajcie się o swoje małe księżniczki. Nawet, jeśli nie są im pisane medale olimpijskie, to na pewno zdobędą doświadczenie, o jakie trudno w innych dziedzinach życia. Stereotypowych babochłopów w moim świecie już się często nie spotyka. Zdecydowanie więcej jest pewnych siebie, wrażliwych kobiet. Które po prostu czasem muszą mieć jaja.”

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Andrzej Lewandowski 2015-02-16
    • BM 2015-02-16
  2. Sroka 2015-02-17
  3. normalny 2015-02-19
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com