Jako były kierownik studenckiego klubu „Hybrydy” w Warszawie odczuwam satysfakcję z powodu światowej kariery przymiotnika, który pochodzi od nazwy naszej firmy. Wprowadziliśmy klubowi do herbu tytuł powieści „Hybrydy”. Napisał ją oficer wywiadu francuskiego, Józef Ignacy Kraszewski, który mieszkał był w naszym pałacyku na ulicy Mokotowskiej 48, skąd musiał uchodzić do Drezna. W stolicy Saksonii rezydował później płk KGB Władimir Putin, który ochraniał stamtąd Legnicę, jedyne dowództwo nuklearnego teatru wojny, które mieściło się poza granicami ZSRR.
Putin drezdeński nie wiedział, co to jest wojna hybrydowa. Jego zwierzchnicy zakładali, że na ściernisku pierestrojki da się zbudować dobrostan bez straszenia sąsiadów wojną. Rosjanie nie wiedzą jednak, co to takiego pomyślność tworzona własną pracą. Bardziej do przekonania trafia im metoda rozboju.
Samochód o napędzie benzynowym i zarazem elektrycznym podsunął strategom nazwę obecnych technik, które mieszają wszystkie rodzaje wojny. Zamęt informatyczny, informacyjny, dywersyjny, partyzancki, terrorystyczny, taktyczny i jądrowy wywoływany na zmianę to obecna koncepcja wojny. Nie wiadomo gdzie i kiedy zaczyna się jedna jej postać a kończy druga. Wojna hybrydowa najlepiej udaje się na obszarze przygranicznym. Korzysta ona z ostrzeżeń merkantylistów, którzy mówili, że powodem konfliktu są rozważania porównawcze: czy to co ma mój sąsiad jest tym samym co ja mam, czy to jest coś lepszego? I radzili: nie bierz sobie zbyt pięknej kobiety za żonę i nie buduj zbyt pięknego domu przy granicy.
Cerkiew jest starsza od państwa, dlatego Kreml wziął od niej złe cechy. Chrześcijaństwo zachodnie starało się, acz niechętnie, wspierać prawdy wiary rozumem. Cerkwi wystarczała tajemnica. Rosyjska władza uwielbia tajemnicę jako sposób kierowania państwem. Stąd potęga KGB i jego obecnej postaci. A także mafii.
Święta Ruś to tajna Ruś. Kłamstwo służy tajemnicy. Odwraca od niej uwagę. Jest zatem pożądane, jak „Prawda” Lenina. To tłumaczy dzisiejsze kłamstwa łobuza Ławrowa i zdziwienie prostaczka Kerry’ego.
Najazdy przygraniczne na Ukrainę to tradycja polityki Iwana III Wielkiego z XV wieku. Jeśli jednak najazd dotknie Łotwę, gdzie nierozumny rząd zepchnął rosyjską mniejszość do drugiej ligi, to co będzie?
Łotwa jest państwem NATO. Punkt 5 traktatu waszyngtońskiego mówi o „napaści zbrojnej”. Jest to casus belli. Upoważnia sojusz do reakcji. Traktat mówi, co zrobią w takiej sytuacji sojusznicy, ale nie mówi, co zrobi sam napadnięty.
Jak definiować „napaść zbrojną”? Czy dywersanci w mundurach bez dystynkcji to „napaść zbrojna”? Czy atak hakerów to napaść? Czy pomoc udzielana separatystom to agresja? Dziś nie wypowiada się wojny za pomocą noty dyplomatycznej.
Na Łotwie, jeśli mamy wytrzymać napór zbrodniarza wojennego, Putina, powinny stanąć oddziały brytyjskie i francuskie. Są to kraje nuklearne – dlatego.
Putin zapowiedział, że w dwa dni będzie w Warszawie. Pomylił się. Dotrze co najwyżej do Radzymina. Jeśli Francja i Anglia zachowają się inaczej niż w 1939, a Polska będzie gotowa do obrony, jak gdyby punktu 5 w ogóle nie było, Putin skończy tak jak Chruszczow po kryzysie kubańskim.
Krzysztof Mroziewicz



„Jeśli Francja i Anglia zachowają się inaczej niż w 1939…”
A zna pan jakiś powód, dla którego miałyby zachować się inaczej?
Jakieś punkty jakichś paktów? Żarty.
Szanowny Panie Autorze, Pan zbytnio uwierzył Putinowi że zajmie Warszawę w 2 dni, on blefował,
korzystając z korytarza doliny Bugu, Wisły i kan.Żerańskiego, jego desant Specnazu na śmigłowcach atakujac z Białorusi zajmie lotniska Warszawy i pl. Defilad w 2 godziny. 2 dni zajmie „podciągnięcie” reszty wojsk potrzebnych do obrony linii Wisły.W odróżnieniu od Pana, Putin wie ile śmgłowców wyląduje na Okęciu a ile na pl. Defilad, wszelkie „epitety i przydomki” zawarte w tekście świadczą o tym że jest Pan dyletantem w dziedzinie o której Pan pisze. Wojowniczy ton wypowiedzi śmieszy do rozpuku a oglądanie się na sojuszników to żenada, jeśli polskie wojsko nie powstrzyma agresora nikt nam nie pomoże.
Spokojnie – na razie TV rosyjska zajmuje Warszawę propagandowo. Specnaz może zająć szybko Warszawę, choć naturalnie nie w dwie godziny. Nie sztuka zająć – sztuka utrzymać! Pytanie jest zupełnie inne – po co Putin ma napadać na Polskę, która w historii pobiła wiele razy Rosjan. Ostatnio w 1920 r. W 1939 r. tylko dlatego ZSRR nie został pobity przez Wojsko Polskie, że rozkaz naczelnego wodza zabraniał walki z Sowietami. A teraz takiego rozkazu nie ma i mam nadzieje – nie będzie. Ruscy na Ukrainie są „dzielni” ale w razie czego będą tak szybko wiać jak sie zjawili.
quote;
Na Łotwie, jeśli mamy wytrzymać napór zbrodniarza wojennego, Putina, powinny stanąć oddziały brytyjskie i francuskie. Są to kraje nuklearne – dlatego.
………………
Ciekawa opinia byłego dyplomaty..
Dołek twórczy?