Krzysztof Mroziewicz: Artykuł 53 min czytania

()

ukraina war2015-02-28.

Jako były kierownik studenckiego klubu „Hybrydy” w Warszawie odczuwam satysfakcję z powodu światowej kariery przymiotnika, który pochodzi od nazwy naszej firmy. Wprowadziliśmy klubowi do herbu tytuł powieści „Hybrydy”. Napisał ją oficer wywiadu francuskiego, Józef Ignacy Kraszewski, który mieszkał był w naszym pałacyku na ulicy Mokotowskiej 48, skąd musiał uchodzić do  Drezna. W stolicy Saksonii rezydował później płk KGB Władimir Putin, który ochraniał  stamtąd Legnicę, jedyne dowództwo  nuklearnego teatru wojny, które mieściło się poza granicami ZSRR.

Putin drezdeński nie wiedział, co to jest wojna hybrydowa. Jego zwierzchnicy zakładali, że na ściernisku pierestrojki da się zbudować dobrostan bez straszenia sąsiadów wojną. Rosjanie nie wiedzą jednak, co to takiego pomyślność  tworzona własną pracą. Bardziej do przekonania trafia im metoda rozboju.

Samochód o napędzie benzynowym i zarazem elektrycznym podsunął strategom nazwę obecnych technik, które mieszają wszystkie rodzaje wojny. Zamęt informatyczny, informacyjny, dywersyjny, partyzancki, terrorystyczny, taktyczny i  jądrowy wywoływany na zmianę to obecna koncepcja wojny. Nie wiadomo gdzie i kiedy zaczyna się jedna jej postać a kończy druga. Wojna hybrydowa najlepiej udaje się na obszarze przygranicznym. Korzysta ona z ostrzeżeń merkantylistów, którzy mówili, że powodem konfliktu są rozważania porównawcze: czy to co ma mój sąsiad jest tym samym co ja mam, czy to jest coś lepszego? I radzili: nie bierz sobie zbyt pięknej kobiety za żonę i nie buduj zbyt pięknego domu przy  granicy.

Cerkiew jest starsza od państwa, dlatego Kreml wziął od niej złe cechy. Chrześcijaństwo zachodnie starało się, acz niechętnie, wspierać prawdy wiary rozumem. Cerkwi wystarczała tajemnica.  Rosyjska władza uwielbia tajemnicę jako sposób kierowania państwem. Stąd potęga KGB i jego obecnej postaci. A także mafii.

Święta Ruś to tajna Ruś. Kłamstwo służy tajemnicy. Odwraca od niej uwagę. Jest zatem pożądane, jak „Prawda” Lenina. To tłumaczy dzisiejsze kłamstwa łobuza Ławrowa i zdziwienie prostaczka Kerry’ego.

Najazdy przygraniczne na Ukrainę to tradycja polityki Iwana III Wielkiego z XV wieku. Jeśli jednak najazd dotknie Łotwę, gdzie nierozumny rząd zepchnął rosyjską mniejszość do drugiej ligi, to co będzie?

Łotwa jest państwem NATO. Punkt 5 traktatu waszyngtońskiego mówi o „napaści zbrojnej”. Jest to casus belli. Upoważnia sojusz do reakcji. Traktat  mówi, co zrobią w takiej sytuacji sojusznicy, ale nie mówi, co zrobi sam napadnięty.

Jak definiować „napaść zbrojną”? Czy dywersanci w mundurach bez dystynkcji to „napaść zbrojna”? Czy atak hakerów to napaść? Czy pomoc udzielana separatystom to agresja? Dziś nie wypowiada się wojny za pomocą noty dyplomatycznej.

Na Łotwie, jeśli mamy wytrzymać napór zbrodniarza wojennego, Putina, powinny stanąć oddziały brytyjskie i francuskie. Są to kraje nuklearne – dlatego.

Putin zapowiedział, że w dwa dni będzie w Warszawie. Pomylił się. Dotrze co najwyżej do Radzymina. Jeśli Francja i Anglia zachowają się inaczej niż w 1939, a Polska będzie gotowa do obrony, jak gdyby punktu 5 w ogóle nie było, Putin skończy tak jak Chruszczow po kryzysie kubańskim.

Krzysztof Mroziewicz

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. j.Luk 28.02.2015
  2. Aleksy 01.03.2015
  3. slawek 01.03.2015
  4. Magog 02.03.2015