Wielki rosyjski filozof i teolog, Władimir Sołowjow, pod koniec 19 wieku opisał polityczną konfabulację. Zdumiewa, jak precyzyjnie jego słowa z 1893 roku oddają istotę schorzenia gnębiącego dzisiejszą Rosję.
“Wyobraźmy sobie – pisał Sołowjow – osobę o zdrowym ciele, silną, utalentowaną i przyjazną – bo taki jest słusznie wizerunek Rosjan. Wiemy, że ta osoba (lub naród) znajduje się dziś w bardzo trudnym położeniu. Jeśli chcemy jej pomóc, musimy wpierw pojąć co jest z nią nie tak. Konstatujemy zatem, że nie jest naprawdę szalona; jej umysł cierpi jedynie z powodu fałszywych ideii graniczących z manią wielkości oraz wrogości wobec wszystkiego i wszystkich. Obojętna wobec swych rzeczywistych atutów, obojętna w stosunku do szkód jakie może wyrządzić, wyobraża sobie nieistniejące zagrożenia, i buduje w oparciu o nie najbardziej absurdalne założenia. Wydaje się jej, że wszyscy jej sąsiedzi ją obrażają, że nie kłaniają się dostatecznie nisko w obliczu jej wielkości, i próbują jej zaszkodzić w każdy możliwy sposób. Oskarża każdego członka swej rodziny o to, że jej szkodzi, porzuca, i przechodzi do obozu wroga. Wyobraża sobie, że jej sąsiedzi pragną podkopać jej dom, a nawet przypuścić nań atak zbrojny. Dlatego wydaje ogromne pieniądze na zakup broni i żelaznych kłódek. Jeśli starczy jej czasu, zwróci się przeciwko swej rodzinie. Nie powinniśmy, oczywiście, dawać jej pieniędzy, nawet jeśli chcemy jej pomóc, ale powinniśmy próbować jej wytłumaczyć, że jej myślenie jest błędne i nieuzasadnione. Jeśli to jej nie przekona, i jeśli pozostanie przy swej manii, ani pieniądze, ani lekarstwa nie pomogą.”
Wiara w konspirację wymierzoną w Rosję znakomicie pomaga Rosjanom zrozumieć aktualne wydarzenia. Jak to się dzieje, że ludzie wierzą w ewidentne fałszerstwa lub sami je produkują? Kliniczną konfabulację psychiatrzy, psychologowie i neurologowie opisali już pod koniec 19 wieku. Siergiej Korsakow, pierwszy profesor psychiatrii w Rosji, twórca moskiewskiej szkoły psychiatrii, ponad 100 lat temu opisał objawy zespołu, znanego obecnie jako zespół Korsakowa. Skłonność do konfabulacji tłumaczył patologią mózgu wywołaną deficytem witaminy B1, albo alkoholizmem. Mało prawdopodobne, aby dzisiejsi spin doktorzy Kremla jak również większość narodu, cierpiała na deficyt witaminy B1. Druga hipoteza – nadmiar alkoholu – wydaje się bardziej prawdopodobna, ale jeszcze bardziej przekonywujący jest scenariusz, wedle którego autorzy konfabulacji wiedzą doskonale, że po prostu kłamią, ale wiedzą również, jak bardzo odbiorca jest skłonny w te kłamstwa uwierzyć. Bo wówczas świat staje się prostszy.
O ile jeszcze pół roku temu Rosjanie bez mrugnięcia oka kupowali buńczuczne zapewnienia Putina, że Zachód może Moskwie nagwizdać, że sankcje tylko Rosję wzmocnią, a brawura prezydenta udzielała się zwykłym obywatelom, to dziś widać, jak bardzo lokator Kremla się przeliczył i jak wysoką cenę Rosja płaci za awanturnictwo. A jednak poparcie dla Putina nie spada. Wydaje się autentyczne. Czego by nie mówić o jego autorytaryźmie, to nie są to czasy Stalina, ludzie nie wędrują masowo do łagrów, więc wyrazy masowego poparcia nie biorą się ze strachu. To bardziej efekt stanu umysłu i pewnych zaburzeń poznawczych.
W narracji Putina i kremlowskiej propagandy wszechobecny jest spisek. Amerykański oczywiście, choć pod dyktando Waszyngtonu maczają w nim ręce różne złowrogie siły. Te, którym nie w smak potęga pokojowej Rosji, broniącej swej niezawisłości, na którą co i raz wróg podnosi rękę. Ile w tym manipulacji a ile autentycznego strachu i wiary? Czy możliwe, żeby Putin wierzył w to, co mówi? Oczywiście wie, że łże, gdy mówi, że na Ukrainie nie ma rosyjskich żołnierzy i broni. Ale czy czuje podobnie, gdy gdy mówi o spisku, konspiracji, zamachu na suwerenność, etc.?
Idea spisku przeciwko Rosji nie jest nowa. Utkano ją dawno. Tzw. Doktryna Dullesa to centralna cześć misternej teorii konspiracji, jaka cyrkuluje po Rosji. Po raz pierwszy opublikowano ten dokument tuż po rozpadzie ZSRR i często cytowali go znani rosyjscy politycy, tacy jak na przykład ultranacjonalista Władimir Żyrynowski, czy Siergiej Głazjew, doradca Putina do spraw gospodarczych, a także pisarze i dziennikarze. Rosjanie dowiadują się zatem, po raz kolejny, o spisku generała Allena Dullesa i CIA jeszcze z 1945 roku, kiedy skończyła się wojna i “trzeba się było zabrać za Rosję i Stalina”. To nieważne, że w 1945 roku nie istniała CIA. To nieważne, że Dulles ścigał wówczas nazistów w okupowanych Niemczech. To nieważne, że Dulles nigdy nie dosłużył się stopnia generała. Fakty są bez znaczenia. Ważne jest wbijanie ludziom do głowy i utrwalanie kolejnych mitów.
Andrzej Lubowski



„Klinicznie najważniejsze ubytki w polu widzenia klasyfikuje się jako mroczek środkowy, niedowidzenie połowicze jednostronne lub dwuskroniowe oraz niedowidzenie kwadrantowe górne”. Szanowny Panie Autorze obawiam się że dolega Panu „niedowidzenie połowicze jednostronne” stąd ta diagnoza psychiatryczna, „Lekarzu „ najpierw wylecz siebie!.
No przeciez nie ma nikogo lepszego na tym portal niz autor, do pisania anaiz politycznych. Jezeli sa to prosze nie piszcie, gorzej sie nie da.
Skoro nasi dyżurni Aleksy i Bujak przytupnęli, to wiadomy znak, że strzał autora był celny. Mogę już rylko imiennikowi szanownemu pogratulować udanej i już szybciutko potwierdzonej powyżej diagnozy:)
Niestety nie wielka to dla nas pociecha. Bo spieranie się z oszołomem jest zawsze pozbawione sensu i logiki.
Andrzeju, odwaliłeś swoją klakę bez polotu, tak bezbarwnie że aż pragnę przeczytać Twoją finezyjną wypowiedź pochwalną pod wpływem której stałbym się jak Ty – klakierem ( w jednym wpisie!).
Nie grozi Ci to Aleksy. Nosisz okulary do góry nogami i zwyczajnie jesteś niekompatybilny. Możesz sobie ubliżać 2×2=5 ile chcesz, ale i tak nic z tego nie wyniknie.
Andrzeju, nie noszę okularów, zaczepka wynikła z sympatii, myślałem o Tobie jako „twardym redneck’u” a Ty jesteś narcystycznym underwriter’em w okularach, jeśli Cię uraziłem – przepraszam.
Dałem plusa za redneck’a. Dla Rosji dziś cała Europa i wolny świat to redneck’i. Poczytuję to za komplement.
autorzy konfabulacji wiedzą doskonale, że po prostu kłamią, ale wiedzą również, jak bardzo odbiorca jest skłonny w te kłamstwa uwierzyć.
.
A imię jego jest Jarosław?
Gdyby podstawić pod nazwy rodem z Rosji terminy rodem z tzw. partii pis logika byłaby zachowana. Zastanawiające spotkanie typów mentalnych.
.
Nb. Z reportaży 'Czasy Secondhand’ Swietłany Aleksijewicz wynika, że czerwonego człowieka należałoby położyć na kozetce psychoanalityka. Tzw. partii też by się to przydało w naszym wspólnym interesie.