Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz: Po co nam muzea???

Na zdjęciu: Muzeum Woli

Na zdjęciu: Muzeum Woli

2015-04-14.

W końcu kwietnia odbędzie się w Łodzi Ogólnopolski Kongres Muzealników. Wśród wielu zadań, z którymi polscy muzealnicy chcieliby się zmierzyć w czasie trwania tego Kongresu, najistotniejsze to: ocena realizacji celów sformułowanych na krakowskim kongresie kultury w 2009 roku, ale w szczególności zdefiniowanie kierunków modyfikacji organizacji działania i wzbogacenia funkcji muzeów w najbliższej przyszłości jak i ocena warunków dla ich realizacji. W początkowej fazie przygotowań do Kongresu podejmowano wiele inicjatyw pobudzających środowisko do debaty na ten temat. Wśród nich powstała inicjatywa NIMOZ (Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów) opracowania raportu na podstawie uzyskanych poglądów i opinii zarówno od przedstawicieli muzealników, jak i nadzorujących muzea pracowników lokalnych administracji. Raport ten został opublikowany w biuletynie NIMOZ z grudnia 2012 roku.

W większości rozmów – wywiadów (przeprowadzonych w ramach tej inicjatywy), pojawiały się liczne wzmianki na temat działań i programów muzeów. Dyrektor jednego z nich sformułował opinię wprost, że muzeum to instytucja edukacyjna. Zarówno w wyrażanych przekonaniach, jak i opisywanych działaniach większości rozmówców, obecne muzeum nie jest już, zamkniętą w Wieży z Kości Słoniowej świątynią sztuki, po której przesuwamy się w milczeniu w spadających filcowych kapciach. Przekształciło się ono (bądź przekształca, w miarę lokalnych możliwości i warunków) w instytucję otwartą, wabiącą swoje audytoria , nie tylko ekspozycją szeroko rozumianych obiektów kultury (artystycznej, użytkowej, dokumentującej lokalną tradycję), ale również formą tych ekspozycji i towarzyszącymi działaniami. Muzeum w coraz szerszym zakresie obok funkcji instytucji ochronnej (przechowującej, konserwującej i badawczej) obiektów sztuki, pełni ważne funkcje społeczne, edukacyjne, integracyjne; rodzinnych wycieczek z dziećmi, spotkań przyjacielskich, grup wspólnych zainteresowań. Staje się w coraz szerszym zakresie nie tylko instytucją kultury, ale również miejscem, znaczącym miejscem lokalnej społeczności – wspólnego spędzania czasu na prelekcjach, w przymuzealnej kawiarni, parku, ale też miejscem prestiżowym dla organizowania doniosłych wydarzeń.

W większości obecnych muzeów wydzielane są sale przeznaczone na ekspozycje i warsztaty artystyczne dla dzieci, zajęcia dla szkół prowadzą przeszkoleni dla takich zajęć pracownicy muzeów, również grupy osób starszych czy niepełnosprawnych oprowadzają przewodnicy przygotowani do pełnienia takich zadań. Ta wielostronna, otwarta na potrzeby zróżnicowanych środowisk aktywność muzeów przynosi widoczne rezultaty – buduje coraz liczniejsze i zróżnicowane audytoria. Zainteresowanie społeczne skupia się nie tylko wokół obrosłych sławą królewskich czy magnackich rezydencji bądź szczególnym bogactwem zbiorów galerii. Wraz z ożywieniem zainteresowania kontaktów ze sztuką wzrasta chęć poznania tradycji i historii miejsca, w którym się żyje. W ostatnich latach powstało w Polsce ponad 200 nowych bardzo różnorodnych zbiorów czy kolekcji, pełniących funkcje lokalnych muzeów. Są to często zbiory prywatne i tym samym nie mając statusu muzeum nie są dotowane przez lokalną administrację. Żyją, funkcjonują, powstają nowe, co oznacza, że mają, dla kogo i z czego żyć. Jest to kolejna, radosna niespodzianka mijających „…szczęśliwych dni wolności”.

Ale wróćmy do tytułowego pytania „po co nam muzea???” Przytoczone wyżej stwierdzenie dyrektora jednego z najwspanialszych muzeów w Polsce, że „muzeum to instytucja edukacyjna” nie w pełni mnie satysfakcjonuje. Niezależnie od tego, że każde muzeum mimo zachodzących zmian i poszerzania jego funkcji zachowuje obowiązek gromadzenia, zabezpieczania i badawczego opisywania swoich zbiorów, przejmuje też doniosłą funkcję upowszechniania i edukacji. Ale czy tylko? Co w istocie ta edukacja oznacza: czy gromadzenie wiedzy o sztuce: datach, epokach, stylach, technikach?

W moim przekonaniu cel edukacyjny sięga głębiej niż opisany wyżej. Jest nim kształtowanie umiejętności postrzegania różnorodności świata poprzez kontakt ze sztuką: krajobrazu, rzemiosła, zdobnictwa, osobowości modeli, odczytywania znaczeń, symboli, metafor – a więc nie tyle uczenia się, co budowania w naszej świadomości przekonania, ale i zachwytu nad zmiennością i różnorodnością świata. Inaczej mówiąc, mniej jest ważne jak się dany artysta nazywał i w którym roku urodził, a ważniejsze jak postrzegał świat i jak swoim dziełem pomaga nam wzbogacić wyobraźnię, wiedzę o nas samych, wzmocnić odwagę przekraczania drogi do inności. Oczywiście muzeum jako zasobnik sztuk plastycznych pełni te funkcje obok innych dziedzin sztuki: literatury, muzyki, teatru, nie ma wyłączności na realizację, podejmowanie tych zadań. Kontakt ze sztuką wzmacnia, wzbogaca nasze „bycie sobą”, niezbędny atrybut tożsamości. Jeśli uczy zachwytu, zadziwienia rodzimą sztuką, to rzecz jasna wzmacnia poczucie wartości wspólnoty, która artystę i jego dzieło wydała i świadomość, że dzięki nim mamy jako Polacy coś do zaoferowania innym, którzy też coś do tego zachwytu nad różnorodnością świata wnieśli. Ale w końcu to nie my osobiście mamy tytuł do wystawania piersi na ordery, na nie musimy zasłużyć sami w naszym obywatelsko – zawodowym działaniu. Michał Kleiber, były prezes Polskiej Akademii Nauk, od wielu lat wskazuje na znaczenie edukacji kulturalnej w procesie socjalizacji dzieci i młodzieży, oceniając funkcję kultury jako niezbędny czynnik formacyjny człowieka, pobudzający innowacyjność w karierach indywidualnych, dla praktyki społecznej i rozwoju kraju. A tego nam bardzo brakuje. Ot i tyle.

Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Leszek 2015-04-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com