Największym skarbem Katedry w Faro (Portugalia) są relikwie – kości przedramienia Świętego Bonifacego. Kości te są za specjalnym szkłem ołowiowym, ponieważ silnie emitują promieniowanie beta i gamma. Kiedy to zjawisko odkryto przed laty naukowcy byli przekonani, że Święty najadł się jakiegoś radioaktywnego materiału, który do dzisiaj świeci. Jednak żadne badania tego nie wykazały. Kości nie mają w sobie żadnych pierwiastków promieniotwórczych – emisja promieniowania beta i gamma jest całkowicie spontaniczna. Co ciekawe, intensywność promieniowania nie zmienia się w czasie – jest takie samo dzisiaj, jak i 40 lat temu (w przypadku rozpadu pierwiastków promieniotwórczych intensywność promieniowania maleje z czasem).
Fenomen kości Św. Bonifacego każe mi nieco inaczej spojrzeć na sprawę relikwii, z których jakiś czas temu się naśmiewałem.
Przypomnijmy, co pani Marta Paluch w Gazecie Krakowskiej pisała o relikwiach Świętej Faustyny:
[box title=”O relikwiach” border_width=”2″ border_color=”#2437e5″ border_style=”solid” icon=”thumbs-down” icon_style=”border” icon_shape=”circle” align=”center”]Tyle relikwii św. Faustyny I stopnia (cząstek jej kości) trafiło do tej pory do parafii, zgromadzeń i… egzorcystów ze 102 krajów. Święta z Krakowa jest bowiem jedną z najpopularniejszych i najskuteczniejszych kanonizowanych na świecie. Nic dziwnego, że próśb o relikwie jest coraz więcej. Siostra Ignacja ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach jest kustoszem relikwii św. Faustyny od 2003 r. Tylko ona może dzielić te I stopnia (kości świętej), II (szczątki odzieży) i III (kawałki materiału, które miały kontakt z kośćmi świętej). Relikwie I stopnia to kosteczki z palców nóg i rąk Faustyny Kowalskiej. – Przy ekshumacji jej ciała w 1993 r. duże kości nóg, rąk, czaszki i miednicy zostały umieszczone i zaplombowane w trumience, która stoi na ołtarzu w Łagiewnikach. Drobne przeznaczono na relikwie – wyjaśnia siostra. Jak się je przygotowuje? – Kości były umyte w specjalnym spirytusie. Gdy zachodzi potrzeba, wyjmuję je ze szkatuły i dzielę na drobne cząstki – opowiada. Na kawałki ok. 2 na 2 milimetry tnie je specjalnymi nożycami chirurgicznymi. – Zawsze to robię z czcią i proszę św. Faustynę, żeby z każdym kawałeczkiem była związana łaska jej obecności i możnego wstawiennictwa u Boga – mówi siostra Ignacja. Gdy drobinka jest już gotowa, zakonnica zanurza ją w organicznym lakierze, który chroni kość przed wilgocią i brudem. Potem umieszcza ją w środku płóciennego kwiatu bądź słońca. – Zamykamy to w kapsule srebrnej lub mosiężnej, pozłacanej. Przewiązujemy ją nitką i stawiamy pieczęć na laku – wyjaśnia siostra Ignacja. Kapsuła umieszczana jest w relikwiarzu, który przypomina neogotycki ołtarz w Łagiewnikach. Relikwie II stopnia to fragmenty habitu, w którym pochowano s. Faustynę. W Łagiewnikach zachowały się też metry płótna, na którym kości świętej były rozłożone po ekshumacji. Z niego powstają relikwie III stopnia. Siostra Ignacja tworzy je też przez pocieranie o kostkę świętej zwykłego materiału. O tym, że relikwie są potrzebne, świadczą relacje tysięcy ludzi, którzy przyjeżdżają do grobu św. Faustyny. – Niedawno gościliśmy grupę ze Sri Lanki. Chcieli obrazki z kawałkiem materiału potartym o ciało świętej. Opowiadali, że przez kontakt z tym obrazkiem wielu buddystów w ich stronach przeszło na chrześcijaństwo – relacjonuje s. Ignacja. Są też relacje z cudownych uzdrowień, a także – wypędzeń złego ducha. Siostra tłumaczy jednak, że relikwie nie działają magicznie. Nie są talizmanem, lecz budzą wiarę, a ta czyni cuda. – Egzorcyści często nas o nie proszą, bo diabeł strasznie się ich boi. Faustyna to jedna z tych świętych, obok ojca Pio i Jana Pawła II, na które demony reagują gwałtownie – uśmiecha się zakonnica. Opowiada, że kilka egzorcyzmów odbyło się w kaplicy, gdzie pochowana jest święta. Obrzęd wypędzania złych duchów z ciała jednej dziewczyny trwał kilka dni. Było ciężko, ale się udało. Jednak relikwii jest coraz mniej i nie wszyscy proszący je dostają. Kości dostają tylko parafie pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia lub takie, gdzie ten kult jest bardzo żywy. Skrawki habitu dostają te, w których kult się rozwija. A kawałki materiału ci, którzy poproszą siostry na furcie. Są zalaminowane w obrazku. – Nie sprzedajemy ich, handel relikwiami to świętokradztwo. Natomiast wierni płacą za obrazek czy różaniec, w którym te relikwie są umieszczone – mówi zakonnica. Trzy razy chciano ją oszukać i wyłudzić kawałki kości świętej. Raz był to niezrównoważony były kleryk, który podawał się za księdza. Siostra sprawdziła w wykazie księży i go zdemaskowała. Drugi raz próbował fałszywy diakon z Filipin. Też został nakryty. Potem przepraszał za oszustwo. – Faustyna chyba czuwała, by jej szczątki nie trafiły w niepowołane ręce – uśmiecha się zakonnica. Siostra Ignacja dodaje, że fałszywe różańce z relikwiami św. Faustyny można kupić nawet w kramach wokół sanktuarium. Autentyczne są jednak tylko te, którymi dysponuje Zgromadzenie Sióstr MB Miłosierdzia[/box]
Ciekawe, czy relikwie po Św. Faustynie zostały przebadane pod kątem promieniowania beta i gamma. Być może mamy niewyczerpywalne źródło energii, a sami o tym nie wiemy.
Ostatnio było głośno o… zębie Jana Pawła II, który kardynał Dziwisz przekazał do parafii w Legionowie. Ząb ten będzie można wypożyczać!!! Wszystkim Szczęśliwcom, którzy to zrobią, radzę jednak zrobić najpierw test licznikiem Geigera, bo obcowanie z Zębem może być niebezpieczne!
A co do tych kości w Faro, to kwestię ich promieniotwórczości zmyśliłem, bo Aprilis w dalszym ciągu mamy, choć nie Prima.
Hazaelhard



Ząb JP2-ego zatem przechodni. Mamy 21 wiek z jego maszynami cyfrowymi i innymi dobrodziejstwami (nie wspominając o stomatologii). Abepe Dziwisz dysponuje niewyczerpanym, jak się zdaje, zapasem ampułek z krwią papieża. Pobożne i zaradne siostrzyczki rozprowadzają zaś… tasiemki potarte ponoć o kosteczki św. Faustynki za pośrednictwem sieci, za stosowną opłatą (co opisała w swoim czasie reporterka GW). Pochwalony.
Za pośrednictwem sieci rozprowadzają, a nie pocierają, naturalnie.
Nie wiem, jak Wy, ale ja już mam początek kolekcji
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/welon.jpg
A czy nie dałoby się na podobieństwo GPW urządzić Giełdy Relikwii? Przecież to potencjalny majątek! Raz kosteczki św, Faustyny szły by w górę, raz nożyk golenia św. Dunstana w dół.
Kupowałoby się akcje (nie każdego stać na całość), a pod te akcje można by nawet brać kredyty bankowe, co w czasach kryzysu mogłoby się okazać dla systemu zbawienne. I słuszne.
Doskonały pomysł. A jaki horyzont się otwiera jak pomyśleć o relikwiach potencjalnych, że wspomnę tylko o szczeblach drabiny ze snu Św. Jakuba. Przecież długość a zatem ilość szczebli w tej drabinie nie została chyba ostatecznie ustalona 🙂
A ja byłem zachwycony „aparato vocale” św. Antoniego w kościele w Padwie. To krtań. Wyglądała jak wyschnięte algi. Pocieranie praktykowane jest w Gietrzwałdzie na Warmii. Za 2 PLN kupuje się szmatkę ze stosownym napisem i pociera o cudowny obraz. Stosować na każdą przypadłość.
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/welon.jpg
Nie rozumiem – czemu pocieranie ? Energiczne poszturchiwanie byłoby z pewnością skuteczniejsze. Czakram!
Grubo, oj grubo Szanowny Pan Hazaelhard przesadził jeśli chodzi o promienie gamma. Już pierwsze zdanie mnie zaszokowało, aczkolwiek dalej jest ciekawie. Dla ciekawych proponuję przeczytać jakiekolwiek informacje na temat tych promieni. Tak zupełnie z pustej ciekawości pytam, czemu miał służyć ten tekst? Jeśli dla pokazania totalnej głupoty to się Panu udało. Ząb JP II hm… Kiedy został mu wybity, a może to ząb ze sztucznej szczęki? Jeśli tak to rozpada się w proch i pył „siła” relikwii. SZTUCZNY ząb, to fałszerstwo na skale niebywałą. Nie ma prawa zadziałać.
Z wyrazami szacunku 😀
Dopiero teraz zobaczyłem, że „hazelhard” zmienił się na „hazealhard”. 🙂
Co do motywacji mojego pisania, to jest tylko jedna: „maksymalizacja mojego materiału genetycznego”. Zresztą wszystko, co robię (i Inni też, tylko sobie z tego nie zdają sprawy!!!!), temu służy.
Co promieniowania gamma, to beta jest równie interesujące. Nie mówiąc już o promieniowaniu alfa, które można pomylić z samcami alfa.
@hazelhard, a jak się co niektórzy zaczną o ten Twój potencjał pocierać?
Przemyśl to jeszcze 🙂 🙂
Przeczytalem ten artykul jako jeden z pierwszych. Falszywie zalozylem, za glupi by komentowac. Drudzy byli innego zdania. Czytam na internecie wiele materialow o zagadkach wspolczesnej nauki. Liczby pierwsze a poziomy energetyczne atomu, na ten przyklad. BM dla kazdego matematyka musi to byc jak zobaczenie ducha. hazelhard jest pan czlowiekiem nauki. Po co marnowac swoje talenta na dyskursy o sikach swietej Weroniki.