Adam Szejnfeld: Stare, ale jare!

szejnfeld2015-04-20.

Każdy z nas ma z pewnością schowane gdzieś na dole szafy stare jeansy kupione ćwierć wieku temu, albo mikser nabyty jeszcze za czasów komuny, które nadal nadają się do użytku. Z rzewnością wspominamy także niezniszczalne pralki Frania czy piekarniki Ewa. Ach to były czasy!

Dzisiaj co raz więcej produktów działa znacznie krócej niż kiedyś. Lodówki, które służyły naszym rodzicom, często nadal pracują w naszych domach, lecz już nie te produkowane obecnie. Telewizory, czy pralki potrafią psuć się już po 3-4 latach. Podobnie szybko, tuż po gwarancji, przestają działać ważne elementy laptopów czy telefonów komórkowych, na przykład baterie, których wymiana kosztowałaby tyle, że lepiej od razu wyrzucić ten sprzęt do kosza.

A wydawałoby się przecież, że dzięki niebywałemu postępowi technicznemu, jaki dokonał się na naszych oczach w ostatnich latach, otaczające nas produkty będą niemal niezniszczalne albo ich żywotność będzie rosnąć tak, jak w XX wieku wydłużyła się długość naszego życia. Nic bardziej mylnego!

Współczesne produkty działają zaskakująco krótko i często nie jest to niestety przypadek, ale wydaje się, że celowe działanie producentów. Na przykład, coraz więcej firm wytwarza sprzęt, w którym tuż po okresie gwarancji awarii ulega na przykład jeden, ale często kluczowy element. Wymiana czy naprawa jego kosztuje nas niemal tyle, co zakup nowego modelu. Traci to więc sens i decydujemy się na nowy zakup.

Już jakiś czas temu naukowcy zjawisko to zbadali, opisali i nazwali.  Tak zwane „planowane starzenie” produktów oznacza, że firmy tworzą sprzęt, który ma odgórnie założony czas użytkowania, po którym nadaje się on tylko do kosza. Działanie to ma tylko jeden cel – zmuszenie konsumentów do ciągłego kupowania nowych produktów, co nakręca i owszem rynek, a poprzez to wzrost gospodarczy, lecz nie służy konsumentom.

Zresztą szkoda dla konsumentów, to nie jedyny efekt. Lista konsekwencji tego typu zabiegów jest długa. Koszty celowych uszkodzeń sumują się na kilka miliardów euro rocznie, które oczywiście konsumenci są zmuszeni wydać, aby kupić nowy sprzęt. Planowane starzenie produktów wpływa jednak także negatywnie na środowisko naturalne, a zużyte produkty przyczyniają się do rosnących na przykład gór „elektrośmieci”.

Także ze względów społecznych obecne zabiegi korporacji międzynarodowych powodują złe konsekwencje. Ciągła presja na nabywanie nowych produktów, często kupowanych na kredyt, doprowadza do bezprecedensowego poziomu długu osobistego. Natomiast ze względów kulturowych, świadomość niskiej jakości produktów przyczynia się do narastającego braku zaufania społeczeństwa do całego przemysłu, czy też danej branży.

Konsumpcyjny styl życia już na stałe wpisał się w naszą cywilizację. Czy oznacza to jednak, że powinniśmy pozwolić na otaczanie się bezwartościowymi śmieciami tylko po to, aby napędzać zyski wielkich koncernów?

Pomysłem, któremu wtórują ostatnio niektóre państwa europejskie, np. Francja, jest obowiązek oznaczenia sprzętów poprzez wskazanie, przez jaki okres części zamienne będą produkowane. Kolejną ideą jest wprowadzenie obowiązku udzielenia nie dwu-, ale pięcioletniej gwarancji na wszystkie produkty elektroniczne. Inni proponują natomiast, by na towarze zaznaczać minimalną jego żywotność.

Oczywiście na ten problem można też spojrzeć z innej perspektywy. Wydawać się może, że każde wydane pieniądze na zakup nowego produkt to kolejny bodziec dla rozwoju gospodarki, tworzenia nowych miejsc pracy, ograniczania bezrobocia, itd. Czy jednak aby na pewno i zawsze?

Większość sprzętu AGD i elektroniki jest produkowana bowiem nie w Europie, ale w Azji, gdzie produkcja jest wielokrotnie tańsza, a wymagania środowiskowe znacznie niższe. Co ważne natomiast, to właśnie w Europie są usytuowane punkty serwisowe, które jeśli powrócimy do możliwości naprawy produktów, a nie tylko jej wymiany, mogą zyskać nowe życie i stać się miejscem pracy dla wielu tysięcy osób. Reasumując, jeśli będziemy wyrzucać mnie i więcej będziemy naprawiać, to będziemy jednocześnie tworzyć tysiące miejsc pracy dla lokalnej społeczności na przykład w usługach serwisowych.

Europa, jak i całe konsumpcyjne społeczeństwo XXI wieku stoi więc przed trudnym dylematem. Należy działać na rzecz przemian gospodarczych, byśmy z rozrzutnego społeczeństwa stali się społeczeństwem zrównoważonym i rozważnym, gdzie wzrost jest dostosowany do potrzeb konsumentów. Wszyscy powinniśmy bowiem mieć możliwość świadomego wyboru, by nie stać się ofiarą „planowanego starzenia”.

Adam Szejnfeld

Poseł do Parlamentu Europejskiego

www.szejnfeld.pl

www.kobiecastronazycia.pl

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com