Reakcja pani Pelagii na stwierdzenia pana Euzebiusza, jakkolwiek jej pełnomocnik próbował ją ofiarnie powstrzymać (a momentami nawet zakrzyczeć) przekonała sąd, że o jakimkolwiek polubownym rozwiązaniu sprawy być nie może, tak więc trzeba będzie przesłuchać świadków. A w zasadzie jednego świadka, zgłoszonego przez obie strony (chociaż przez panią Pelagię „na oskarżonego”) w osobie pana prezesa Henryka. Wezwano go więc na salę, i po zaprzysiężeniu co do tego, że będzie mówił prawdę zapytano o co tam chodziło.
Pan Henryk dopuszczony do głosu przed obliczem sądu rozpoczął długą mowę oskarżycielską pod adresem pani Pelagii, jej braku poczucia wspólnoty i w ogóle niedostatków kultury, nauki i wychowania. Dopiero gdy sąd przypomniał mu, że jest tu świadkiem a nie oskarżycielem, a sprawa nie toczy się przeciwko pani Pelagii powrócił na właściwe tory, i pomimo licznych dygresji odnośnie tego jak to pani Pelagia nie pozwalała spisać wodomierzy i nie oddała klucza do suszarni zdołał w końcu wyjaśnić jak to było z tą piwnicą. Okazało się otóż, że jak pan Euzebiusz kupił swoje mieszkanie to się wydało że piwnica, która powinna przynależeć do jego mieszkania została zajęta przez panią Pelagię. A że pani Pelagia nie chciała jej oddać po dobroci, to komitet blokowy, znaczy się zarząd wspólnoty mieszkaniowej dokonał jej komisyjnego otwarcia i opróżnienia, żeby wszystko było zgodnie z prawem.
Po usłyszeniu tego wyjaśnienia sąd uznał, że słuchanie dalszych świadków, jak i przesłuchiwanie stron jest zbędne, bo wszystko w sprawie jest już jasne, jakkolwiek pani Pelagia uznała za skandal to, że sędzia nie chce słuchać co ona ma do powiedzenia w sprawie, bo to kłamstwa były co oskarżony tu mówił, bo o jej mąż te piwnice tynkował i tam prosiaka trzymał itp. Salę rozpraw opuściła więc przy wydatnej perswazji (także fizycznej) swego pełnomocnika z urzędu. Sąd zaś, po bardzo krótkiej naradzie z samym sobą wydał wyrok nakazujący panu Euzebiuszowi opróżnienie piwnicy ze swoich rzeczy i oddanie jej pani Pelagii.
Sąd okręgowy, po zapoznaniu się z apelacją pana Euzebiusza, wyrok w mocy utrzymał. Bo komitet blokowy, znaczy się zarząd wspólnoty mieszkaniowej, nie może decydować kto ma prawo korzystać z której piwnicy, a już na pewno nie wolno mu przeprowadzać eksmisji „niewłaściwego” użytkownika, choćby czynił to „komisyjnie”. Zresztą nie wolno tego czynić nikomu, choćby miał w ręce dokumenty potwierdzające że to jemu piwnica się należy, a ten co ją zajmuje doskonale wiedział, że ona nie jest jego. Przepis art. 342 kodeksu cywilnego stanowi wyraźnie, że nie wolno samowolnie naruszać posiadania, choćby nawet posiadacz był w złej wierze. A dlaczego kazano oddać piwnice panu Euzebiuszowi, chociaż on rzeczywiście nie miał nic wspólnego z ową „komisyjną eksmisją”? No cóż – przepis art 344 §1 kodeksu mówi z kolei, że można żądać przywrócenia posiadania także od osoby, która skorzystała na jego naruszeniu. Jedyne co pozostało więc panu Euzebiuszowi to wytoczyć powództwo o wydanie mu piwnicy przez panią Pelagię, a jak już uzyska korzystny dla siebie wyrok pójść z nim do komornika. Bo samodzielnie wymierzać sprawiedliwości nie wolno.


