W maju byłem na dwu katolickich konferencjach. Jedną zorganizowali katolicy we Włoszech, drugą katolicy w USA. To zabrzmi dziwnie, ale na obu czułem się częścią głównego nurtu katolicyzmu.
Na tę pierwszą zaprosili mnie świeccy katolicy do Florencji do udziału w dyskusji panelowej z Zygmuntem Baumanem. Rozmawialiśmy o naszej książce „O Bogu i człowieku”, która kilka miesięcy wcześniej ukazała się po włosku. Byłem bardzo mile zaskoczony, że Zygmunt Bauman jest traktowany jako jeden z najbardziej wnikliwych interpretatorów dzisiejszej sytuacji społeczeństwa włoskiego, w tym również katolicyzmu. Po dwugodzinnym panelu, Baumana otoczyły tłumy młodych, w tym sporo księży, którzy domagali się autografu i robili sobie zdjęcia. Na kolacji rozmawialiśmy z organizatorami o tym, jak bardzo potrzebne są takie spotkania i jak wiele znaczą w sytuacji Włoch szukających swojej tożsamości w bardzo szybko pluralizującym się społeczeństwie, w którym chrześcijaństwo przestaje być dominującą propozycją religijną. Zdaje się, że papież Franciszek nie tylko wyczuwa, że tradycyjny model katolicyzmu przestał odpowiadać na potrzeby społeczeństwa, ale podpowiada pewne wzorce, które świetnie wpisują się w oczekiwania, zwłaszcza ludzi młodych.
Dzięki organizatorom mogłem być kilka dni we Florencji i przysłuchiwać się różnym wystąpieniom, niektórym bardzo krytycznym wobec samego Kościoła włoskiego, który, podobnie zresztą jak i polski, odwołuje się chętnie do konkordatu (a właściwie uzgodnienia wł. accordo) z 1984 roku, którego regulacje zdaniem profesora Francesco Margiotta Broglio, znanego konstytucjonalisty, jest odległy od rzeczywistego stanu społecznego i religijnego Włoch i w sposób nieuzasadniony marginalizuje inne wyznania i religie, dając wiele przywilejów Kościołowi katolickiemu. Wtórował mu profesor Alberto Melloni z Bolonii, znawca współczesnego katolicyzmu, który wskazywał na trudności związane z katechezą w szkole. Muszę przyznać, że brzmiało to bardzo znajomo. Wyjątkowym doświadczeniem było spotkanie interreligijne przed wspaniałą synagogą, w którym uczestniczyli miejscowy rabin Joseph Levi, imam Izzdenin Elzir, ks. Andrea Bellandi i mnich buddyjski Tenzin Tenphel. Wsłuchując się w przemowy zastanawiałem się, kiedy do takich spotkań dojdzie w Polsce.
Druga konferencja odbyła się na jezuickim uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie z okazji 50 rocznicy zakończenia Soboru Watykańskiego II. Wzięło w niej udział 270 teologów z całego świata, w tym dwu kardynałów, kilku biskupów, wielu księży , zakonnic i świeckich katolików. Nie zabrakło i przedstawicielu wielu innych wyznań chrześcijańskich i innych religii. Proszę się nie obawiać nie będę nawet próbował omówić poruszonych w ciągu czterech dni tematów czy problemów.
Co mnie uderzyło jednak to poza odwołaniem do dokumentów soborowych najczęściej cytowanym papieżem był Jan XXIII, jako ten który Sobór zwołał i Franciszek jako ten, który ten Sobór najlepiej rozumie i wciela w życie. O Janie Pawle II owszem wspominano, ale przeważnie krytycznie. Sporo się dowiedziałem o tym jak bardzo zaszkodził katolickiej teologii w ostatnich dziesięcioleciach. Główne pretensje wyrażali teologowie moraliści i teolożki feministki. To były bardzo rzetelnie uzasadnione analizy i próby rozumienia dlaczego był tak inny od tego, co proponował zakończony przed 50 laty Sobór. Dało mi to dużo do myślenia i muszę przyznać, że nie bez satysfakcji poczułem się włączony w główny nurt posoborowego myślenia. Tym bardziej, że wielu teologów to moi przyjaciele i autorzy książek, które od lat wykorzystuję we własnych analizach katolicyzmu.
Stanisław Obirek



@ autor. Z chęcią bym się dowiedział, co też krytycznego mówiono o naszym Janie Pawle Wielkim (cyt. za Justyna Pochanke przed laty).
Dwie rzeczy przede wszystkim. Dwóch teologów moralistów wskazywało na wyciszenie debaty na temat ważnych i nierozstrzygniętych problemów (nie tylko antykoncepcja) w sposób autorytarny przez pozbawianie prawa nauczania tym, którzy się nie zgadzali i promowanie innych tylko dlatego, że się zgadzali. To ma katastrofalne skutki dla samego nauczania. Kilka innych głosów, przede wszystkim teolożek, wskazywało na wykluczenie kobiet z debaty teologicznej (nie tylko przez zablokowanie dyskusji o kapłaństwie kobiet) przez bardzo wątpliwą antropologię nowego feminizmu, która de facto wzmacniała tradycyjny paradygmat patriarchalny, do tego dochodzi stosunek do teologii wyzwolenia, która beatfikacja abpa Oscara Romero tylko wyostrzyła. Inne tematy to znana lista, które nie będę powtarzał. Jednak najciekawsze dla mnie było taktowne przemilczanie polaryzacji katolicyzmu, jakie dokonało się głównie dzięki polskiemu papieżowi i wskazywanie na możliwość innej formy sprawowania urzędu. To były przede wszystkim głosy dwóch kardynałów, Filipińczyka Luisa Antonia Tagle i Niemca Waltera Kaspera. Mógłbym jeszcze długo temat rozwijać, ale obawiam się, że cierpliwość czytelników tego portalu jest ograniczona. Więc tu się zatrzymam.
Jak to miło przeczytać relację z tak ciekawych wydarzeń katolickich, na tle kolejnych tekstów nadwiślańskich znawców teologii i moralności. Również chciałabym liczyć na organizacje podobnych wydarzeń w Polsce,i mam nadzieje ,ze tylko mój nabyty pesymizm każe mi myśleć o tym jako o czymś dalszym niż bliższym. Osoby wierzące, być może mogą jeszcze liczyć na Opaczność która, pewnego dnia, ześle ziarno pluralistycznej myśli do zakonserwowanych umysłów naszych hierarchów. I co więcej, pozwoli mu wzrastać z dala od tych wszystkich palących problemów, które obecnie zajmują głowy niejednego polskiego nad-papieża. Ja zaś, z radością będę czytać artykuły i relacje z takich konferencji zagranicznych,jak te dwie opisane przez Szanownego Autora.
Zapewne teksty do jakich podaje linki, to tylko kropla w morzu ważnych myśli i refleksji jakie przedstawiono podczas konferencji w USA, ale,że mnie jako laika zaciekawiły, pozwolę sobie je tu zamieścić. Oba teksty dotyczą osoby kard. Kaspera, pochodzą z magazynu „America”: o nadziei dla ekumenizmu http://americamagazine.org/content/all-things/cardinal-kasper-speaks-new-hope-ecumenism oraz o prawdziwym znaczeniu Vatican II: http://americamagazine.org/content/all-things/what-critics-get-wrong-about-significance-vatican-ii
Ależ dzieje się i u nas i to w Warszawie. Ot wczoraj byłem na ciekawym spotkaniu z o. Ludwikiem Wiśniewskim OP, z którego organizatorzy zamieścili już krótkie sprawozdanie: http://www.biblioteka.waw.pl/index.php/filie-biblioteczne/wypozyczalnia-nr-97/4136-panel-dyskusyjny-na-temat-eseju-o-ludwika-winiewskiego-op-qblask-wolnociq-w-wypoyczalni-nr-97.html
Od siebie dodam, że bardzo go chwaliłem, że jego głos jest w centrum katolicyzmu, na którego obrzeżach znalazł się katolicyzm polski i pewnie dlatego nie ma tu z kim rozmawiać. Zresztą nie bylem odosobniony w tych pochwałach.
A polecany przez morganę organ jezuitów w istocie zasługuje na uwagę, a teksty autora – Drew Christiansensa o tyle są a propos, że uczestniczył w konferencji w Georgetown.