W czwartek 4 czerwca 2015 roku zostałem zaproszony na godzinną rozmowę o Bożym Ciele do pewnej radiostacji. Prowadzący audycję Rafał Betlejewski wypytywał mnie o różne rzeczy. M.in. czy wierzę w Boga, kim jest dla mnie Jezus, czy jest dla mnie Jego obecność, zwłaszcza w czasie mszy i pod postaciami chleba i wina. Starałem się odpowiedzieć jak mogłem…
Sporo rozmawialiśmy o uroczystości Bożego Ciała i jej znaczeniu. W pewnej chwili do rozmowy został włączony ojciec Wacław Oszajca, mój dobry znajomy i jezuita. Dobrze nam się rozmawiało. Właściwie we wszystkim się zgadzaliśmy, nawet w tym, że obaj nie wybieramy się na procesję
Pod koniec audycji powiedziałem, że dobrze się nam tu rozmawia w radiu, ale w tej samej chwili obawiam się, że księża i biskupi nie będą się zastanawiać nad tajemnicą obecności Jezusa w konsekrowanej hostii, tylko wykorzystają okazję by urządzić jak zwykle wiec polityczny. Przekonamy się o tym czytając jutro gazety i przeglądając portale internetowe.
Nie musieliśmy czekać do jutra. Już wiemy z czym kojarzy się polskim biskupom uroczystość Bożego Ciała.
Pewnie znowu zostanę posądzony o czepianie się hierarchów, którzy przecież mają prawo mówić to, co mówią. Dziś więc oszczędzę i sobie i Czytelnikom przywoływania politycznych kazań polskich hierarchów; przywołam natomiast to, co mówił papież Franciszek przy tej samej okazji w Rzymie w Bazylice Laterańskiej: „Co dzisiaj oznacza niszczenie siebie, czyli rozwadnianie chrześcijańskiej godności? To znaczy pozwolić by niszczyły nas idolatrie naszego czasu: efekciarstwo, konsumpcja, stawianie siebie w centrum wszystkiego; ale również rywalizacja, arogancja, pokazywanie nieustannie, że się ma rację, nigdy nie przyznawanie się do błędów. To wszystko nas degraduje, czyni nas tuzinkowymi, letnimi, mdłymi chrześcijanami”. Andrea Tornielli, twórca portalu Vatican Insider, który odnotowuje i komentuje słowa i poczynania papieża Franciszka, dodaje że w dalszym ciągu swego kazania papież skoncentrował się przede wszystkim na znaczeniu samej uroczystości Bożego Ciała.
No więc dlaczego papież może, a biskupi polscy ciągle swoje, niezależnie od święta i okazji? Niby prawda, ale dlaczego oni nie mówią o Bogu i jego obecności w ich życiu tylko czepiają się nas, nie podzielających ich poglądów, a ściślej mówiąc ich fobii i obsesji?
A ja tak bardzo chciałbym się dowiedzieć: czy oni też się ze mną zgadzają, że problem transsubstancjacji i obecności Boga w hostii konsekrowanej przez księdza to tajemnica, której oni sami nie rozumieją? Tak, jak to powiedział ojciec Oszajca. Nie sądzę, by na tym ich autorytet stracił. Owszem, jestem przekonany, że wiele by zyskali. Tak jak papież Franciszek, który nie zajmuje się ani polityką, ani ideologią, tylko ubogimi i Ewangelią. Panowie biskupi, bierzcie przykład ze swojego papieża!
Tymczasem ich notowania lecą w dół i nadal będą leciały. Kardynał Kazimierz Nycz straszył Irlandią, tymczasem Irlandia to nie straszak, ale realna i przez wieku pożądana (na przykład przez ze mnie) przyszłość.
Stanisław Obirek



„Tymczasem ich notowania lecą w dół i nadal będą leciały.”
Wrecz przeciwnie. Ich notowania polityczne ida w gore. Wlasnie wygrali wybory. A ich notowania moralne i etyczne? Te akurat oni maja tam, gdzie ma je reszta społeczenstwa. Czy w tyłku. Zawsze tak było, a przynajmniej na ogół.
.
To miło sie dowiedziec, ze kilku kandydatow na koscielnych dysydentow spotkało sie w radio i ze rozmawiali. Jesli beda za duzo rozmwiac, to zostana suspendowani. Pana akurat to juz nie dotyczy, ale inni moga dostac z dawna przewidywany wilczy bilet. Nikogo to nie zaskoczy.
Niedawno pisałam w komentarzu, że niezależnie od tego, jakie święto akurat obchodzimy, kazania biskupów zawsze dotyczą tych samych, dyżurnych tematów. Jak widać, na razie nic się nie zmienia, a może nawet zjawisko się pogłębia. I już się nawet niektórzy hierarchowie (np. kardynał Dziwisz) nie kryją ze swoimi poglądami i publicznie (na procesji!) wprost wyrażają poparcie dla jednej opcji politycznej. Mam wrażenie, że to się nigdy nie skończy i jako źródła wiedzy religijnej osobom naprawdę zainteresowanym pozostaną media (i to świeckie, gdzie się nie wałkuje bez przerwy ideologii gender, in vitro itp.), internet i książki, a nie kazania głoszone w kościołach.
Polecam wpis na blogu Jarosława Makowskiego na temat kazań wygłoszonych w trakcie wczorajszych procesji: http://makowski.blog.polityka.pl/2015/06/05/po-co-to-kosciolowi/
Biskupi mówili zgodnie z oczekiwaniami wiernych. Gdyby mówili o problemach teologicznych, nie zostaliby zrozumiani lub zostaliby posądzeni o lewactwo. Zdaje się to Cezary Michalski napisał: „Im mniej wiedzą o Bogu, tym więcej wiedzą o seksie”. No, na pewno seks jest im bliższy. Przecież już dawno katolicyzm w Polsce przestał mieć jakiekolwiek znaczenie teologiczne (o ile kiedykolwiek miał). To tylko narzędzie polityczne. Młot na współczesne czarownice. Dziwię się, że Pan profesor Obirek jeszcze się dziwi. Dziwiszem?
Owszem dziwię się, również Wejszycowi. Bo jak można aprobować fakt, że „Biskupi mówili zgodnie z oczekiwaniami wiernych”. Przecież to nie wierni wyznaczają tematy tylko ich pasterze. To, że mamy takich pasterzy wcale nie znaczy, że nie możemy mieć innych, vide przykład Franciszka, który zupełnie pomija to, co mówili poprzednicy i nawiązuje bezpośrednio do Ewangelii, a w najbliższej encyklice „Laudato sii” nawiąże do Franciszka z Asyżu. Więc nawet nie do swoich jezuickich korzeni, tylko głębiej, do swego średniowiecznego imiennika. Krótko mówiąc czekam na wyznaczanie nowych trajektorii a nie na ciągłe odpowiadanie na oczekiwania i trwożliwe analizowanie sondaży.
Panie Obirek, zamiast ludziom powiedzieć kiedy ten wymysł zwany ,,Bożym ciałem” wprowadzono i że to jest niepotrzebne nikomu święto, pan dyskutujesz. A całe to religijne towarzystwo włącznie z Franciszkiem z Asyżu,i obecny imiennik,i katolicki kler, są tylko grupą pasożytów i zwodzicieli co obciążają państwo Polskie i cały glob ziemski.A kiedy wprowadzono ten wymysł? Proszę bardzo: Święto Bożego Ciała wprowadzone przez papieża Urbana IV na soborze w roku 1312. Bóg tego święta nie ustanowił, tylko pazerni na pieniądze religijni katoliccy zwodziciele w sutannach i koloratkach.Tych wprowadzonych kłamliwych nauk jest daleko więcej. Czzego ich pan nie demaskuje? W prosty sposób, by ludzie przestali się nimi zajmować i wydawać na te oszukańcze nauki ciężko zarobione pieniądze?
Znowu na około. We wstępie mamy zapowiedź o wierze w Boga. Nie ma odpowiedzi. Więc pytam w imieniu Czytelnikow SO: „Dlaczego Autor notki wierzy (lub nie wierzy) w Boga i dlaczego?”
Mój drogi, wszystkie te katolickie ustanowione świeta nie są zarządzeniem Boga tylko katolickich zwodzicieli, i kto wierzy Bogu co On mówi w Biblii nie będzie tych świąt obchodzić, bo apostołowie ich nie znali i nie stosowali tylko byli posłuszni Bogu co On im bezpośrednio mówił. I to jest napisane w Biblii. Te wszystkie rytuały i święta zaczęto wprowadzać po powstaniu tego odpadłego kościoła gdy Teodozjusz wprowadził to: 27 lutego, 1635 lat temu, roku 380 n.e.
cesarz wschodniorzymski Teodozjusz I Wielki wydał edykt tesaloński. Ustawa nakazywała wszystkim podległym Teodozjuszowi mieszkańcom przyjęcie chrześcijańskiej wiary w Świętą Trójcę w formie przyjętej przez sobór nicejski w 325 roku n.e. W ten sposób wszelka herezja miała być ścigana i tępiona przez państwo. Było to prawne usankcjonowanie katolicyzmu. Od tego momentu wyznawanie tradycyjnej religii (pogańskiej) było karane konfiskatą majątku i śmiercią.
Nie tylko pogan ale także żydów i wierzących co znali ostrzeżenie ap. Pawła w 1 Tym. 4. 1 – 5. i nie mieli ochoty należeć do katolickiego kościoła, więc ginęli jako heretycy. Bliski jest czas zapłaty od Boga. Objaw. 17 i 18 rozdział. Kler mniema że służy Bogu, a ON zniszczy ten kościół za wszystkie zbrodnie i kłamstwa. Niech pan zacznie czytać Biblię to zrozumie, że kler nie jest wcale posłuszny Bogu i okłamuje ludzi bo sami wierzą i pielęgnują swoje kłamstwa, niezgodne z Biblią która obowiązuje prawdziwych chrześcijan, którzy nie zakładają kościelnych organizacji,bo bóg tego zabrania i każe opuścić te fałszywe kościoły z katolickim na czele.
Odpowiedź dla Pana jest we wspomnianej w artykule audycji. Wystarczy posłuchać.
A ja, aparat na ramię i na Krakowskie na procesję, porobić zdjęcia. Pogoda była piękna a fotki wyszły super.
Celebra aż miło, stroje oficjeli cudowne, orkiestra wojskowa grała bez zarzutu, dzieciaczki niewinne rzucały kwiatki a wierni w skupieniu towarzyszyli uroczystości w kolejnych stacjach.
Ostatnia była przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Piękne widoki Ogrodu Saskiego, gmachów teatralnych i nieba błękitnego niczym we Włoszech. Nagłośnienie przemówienia Pasterza z Warszawy było bez zarzutu słyszane cudownie przy Zachęcie. A w domku obejrzałem dorobek wyprawy i wpadłem w samozachwyt, kilka ujęć wyrzuciłem a reszta po wykadrowaniu zdobywa nagrody w Internecie.
Czy naprawdę należy krytykować takie piękne uroczystości z powodu jakichś tam przemówień głównodowodzącego?
Bóg stworzył świat przepięknie, a ludzi na obraz i podobieństwo swoje, co zobaczyskom nie bez dumy na prywatnym reportażu..
A do czego Panu potrzebna procesja Bożego Ciała, czy nie lepiej na łono natury się udać, tam śliczne widoki łowić? Właśnie dlatego przypominam papieża Franciszka i jego wywody na temat tajemnicy Bożej obecności i jej skutki dla historii ludzkości (przynajmniej takie powinny one być w życiu wierzących w Boga i Jego obecność w kawałku chleba). Swoim estetyzowaniem zamazuje Pan – Magogu szanowny – istotę uroczystości, którą tak skutecznie zafałszowali polscy biskupi po raz kolejny zamieniając ambonę na propagandowy pulpit. I tylko o to tutaj chodzi. A Hazelhardowi odpowiadając, tu nie o moją wiarę czy niewiarę chodzi, ale o tych, którzy ją w przestrzeni publicznej fałszują.
@ Morgana i Autor
czytam:
„tu nie o moją wiarę czy niewiarę chodzi, ale o tych, którzy ją w przestrzeni publicznej fałszują”,
i komentuję:
żeby jakieś zdanie zafałszować, to musi ono mieć wartość logiczną „prawda”. Nie można zafałszować zdania nieprawdziwego.
Jeżeli Autor uważa, że:
„nie wierzę, bo nie ma żadnego dowodu na to, że bóg (jakikolwiek) istnieje”, to zarzucanie komuś fałszowania religii jest nielogiczne.
Jeżeli Autor „wierzy, bo…”, to niech wyjaśni skąd takie przekonanie.
Żeby nie było, że unikam lub się migam odpowiadam już po raz drugi wezwany do tablicy. Otóż logika to wiary nie bardzo przystaje o czym przekonuje polemika prof. Heleny Eilstein z prof. Leszkiem Kołakowskim. Niemniej jednak można odwoływać się do tekstów fundujących daną religię (w przypadku chrześcijaństwa to NT) i stwierdzać jak się mają komentarze czy praktyczne zachowania do zawartych w tychże tekstach zaleceniach. Mnie wychodzi, że polscy biskupi nie tylko, że tych tekstów nie traktują wiążąco, ale wręcz w swoich wykładniach je pomijają, stąd mój zarzut. To po pierwsze. A po drugie, ja „wierzę, nie tylko bo…”, tylko wierzę, że wyciąganie wniosków ze wspomnianych tekstów jest możliwe, bo tak robi papież Franciszek. I o tym był mój tekst i nawiązująca do niego rozmowa radiowa.
Pani Obirek, ja papieża Franciszka jak ich wszystkich,znam z kart Biblii z ust Pana Jezusa i apostołów, że od założenia katolickiego kościoła w 380 roku, aż do dziś, że są posłuszni duchom zwodzącym i naukom demonów jak np.celibat i całą listą innych,(1 Tym. 4. 1-5). i że działają będąc pod wpływem ducha antychrysta,jak to ap. Jan opisał w swoich listach. Inni apostołowie zwłaszcza Paweł w liście do Tesaloniczan od dawna ostrzegał o nadejściu wielkiego odstępstwa. No i to dożyliśmy w naszym czasie. Jakie można wyciągać wnioski od tego Franciszka który jak poprzednicy jest przywódcą odstępczej organizacji jak kościół, i jeszcze duchowo ślepi protestanci do tego kościoła dołączają. Bóg w Biblii zapowiedział że tę współczesną wieżę Babel zmiecie z powierzchni ziemi. Nie czyta pan Biblii i nie wie, że to jest opisane w Objaw. 13 do 18 rozdziału i utopi w jeziorze z ognia i siarki opisanego w 19 rozdziale?
@Obirek
hm, estetyzuję i zamazuję istotę uroczystości..
Ja nie zamazuję, ale podkreślam autentyczne piękno tejże procesji gdzie udział w celebrze mają wybitni przedstawiciele KK oraz wierni dość licznie zgromadzeni.
To naprawdę jest piękne, twarze ludzi inteligentnych świadomych swojej wiary jak i godności które noszą, nie wspominając o strojach z gruntu historycznych.
Pan brał w tym udział od lat i zwyczajnie przyzwyczaił się do pompy z jaką obchodzi się centralne uroczystości religijne.
Pan zwraca uwagę na słowa padające z ust mających prawo do przybliżenia Boga ludziom, te słowa nasączone są polityką co Pan dostrzega i nie godzi się z nimi, mają mówić o Bogu a mówią o …
I tu jest ta różnica między nami choć niewielka.
Idzie Pan Profesorze do Filharmonii i słyszy dźwięki.
Siedzimy obok siebie i widzę jak pan przeżywa każdą chwilę w skupieniu, zamyśleniu, jest pan w transie i z tego stanu wyrywa pana moje sąsiedztwo, obojętność wypisana na mojej twarzy.
Ten człowiek nic nie czuje? Nie słyszy poruszającej duszę harmonii, po co on tu przyszedł? Pan nie wie jednej rzeczy, ja to piękno tworzyłem wielokroć z kolegami na estradzie i wiem, że można zagrać jeszcze lepiej. Ja zwyczajnie słyszę niedostatki grających i robię wszystko aby tego nie okazać publicznie. Pan słyszy niewłaściwe słowa, ja dźwięki.
Z miejscami spotkań wiernych bywa podobnie, forma dominuje ponoć nad treścią i dlatego mnie to fascynuje. Piękno widowiska posiadającego wielowiekowe tradycje, nawet muzyka w nim nie stanowi problemu, nawet z fałszami które są nieodłączną częścią tradycji wykonawczej, choć na tych największych uroczystościach zawsze jest doskonale. Ja, apostata, idę aby choć przez chwilę zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości, przeżywać piękno przedstawienia historycznego i nie dotyczą mnie słowa nie moich od lat pasterzy.
W plener mogę każdego dnia, a procesja w Boże Ciało jest raz w roku..
No dobrze, nie będę się czepiał, owszem varietas delectat. Panu wolno się rozkoszować pięknem widowiska, mnie wolno się irytować polityzacją religii. A poza tym jest piękny i słoneczny czerwiec więc cieszę się tym, oraz raduję że nominat bp Michał Janocha zaprosił na konsekrację kolegę z roku ks. Wojciecha Lemańskiego. Może więc czerwiec godzi przeciwieństwa, wszak to miesiąc dla Słowian ważny …
Myślę, że w tym, co pisze Magog i Obirek chodzi o dwie płaszczyzny.
.
Magog pisze o pięknie obrazu, pięknych strojach, pięknych widokach, radości z niebieskiego nieba. To poziom uczuć, poziom duszy (Seele).
.
Obirek natomiast o transsubstancjacji. To poziom ducha (Geist).
.
Obydwa poziomy są równouprawnione i ważne. Tyle tylko, że nie można o nich pisać bez nazwania ich.
.
Dawniej byłam zdania, że księża sami znając stronę duchową z obawy o niezrozumienie dla ludu mieli te wszelkie piękne dodatki. Teraz obawiam się, że kler, nie tylko zresztą polski, nie wznosi się na poziom ducha.
I czym tu się fascynować, że rzesza okłamanych inteligentów przez katolicki kler, co wprowadzili w średniowieczu ci zwodziciele to niezgodne z Bożym Słowem święto nazwane Bożym ciałem. Apostołowie by w tym pochodzie na pewno by nie brali udziału. Oto dane kiedy ten wymysł powstał: cytuję: Święto Bożego Ciała wprowadzone przez papieża Urbana IV na soborze w roku 1312. To wprowadzili po to, by więcej kasy zebrać od naiwnych katolickich uczestników. Procesje znane były już w czasach pogańskiego Rzymu ku czci rzymskich bożków, gdy pogański Rzym upadł, odrodził się jako Rzym papieski,i do dziś jest kontynuowana ta religijna pod płaszczykiem chrześcijaństwa tradycja. Apostołowie takich rzeczy nie czynili, wiedzieli że to pogański zwyczaj.
@ Autor
Przykładowo, czy Papież F. neguje istnienie czyśćca? O nim nie ma ani słowa w Nowym Testamencie, podobnie jak o wielu innych rzeczach, które KK wymyślił przez 2000 lat. Dlatego czepianie się polskich Biskupów, że nie postępują zgodnie z NT, jest nielogiczne. Nieomylność Papieża została wymyślona bardzo niedawno, w NT nic na ten temat nie ma. Może to polscy Biskupi mają rację. Niestety, jak się bazuje na czymś, co wartość logiczną zero, to nie można uzyskać jakichkolwiek prawdziwych wniosków.
Spieszę z odpowiedzią bo znam temat kiedy to kłamstwo powstało na temat czyśćca. Cytuję: Doktryna o czyśćcu wymyślona przez Grzegorza I – w roku 593. Dogmat o czyśćcu zatwierdzony przez Konsylium we Florencji w roku 1443. Czy pan wie w jakim celu to zostało wymyślone? Bo było potrzebne zebranie więcej kasy. Więc ogłupiony przez kler katolickie pospólstwo, dawali ile tylko można by w tym wyimaginowanym miejscu dusze bliskich za długo nie cierpiały. Aby ten fałsz czymś podeprzeć, wprowadzili do Biblii dwie księgi Machabejskie, zwane: Apokryfami. Co z duchem Świętym nie miały nic wspólnego. Kiedy to wprowadzono? cytuję: Księgi apokryficzne dodane do Biblii przez Konsylium w Trencie w roku 1545. Katolicki ludek był w tym zakresie ociemniały, bo istniał zakaz czytania Biblii dla nich. Wprowadzony pod karą śmierci w: Biblia zakazana dla laików (znalazła się w spisie ksiąg zakazanych) Synod w Tuluzie 1229. Mimo tego zakazu, zawsze Bóg znalazł człowieka, co nie dbając o swoje życie, tłumaczył Biblię na język narodowy i rozpowszechniał to między ludżmi.Więc jak katolicki duchowny czy jakiś szpicel odkryli w jakiejś rodzinie egzemplarz Nowego Testamentu, często cała rodzina od oseska przy piersi po starca szli na stos, a majętność ich kościół konfiskował. Dlatego ta instytucja z takich procederów i wojen krzyżowych ma ogromne bogactwo, jeszcze tylko żydom WolStreet nie przywłaszczyła sobie, ale to jest już kwestią czasu, wówczas będą posiadać całe złoto świata. Ten wymysł o czyśćcu ze Słowem Bożym nie ma i nie miał nic wspólnego. Jak jest pan w tym kościele to radzę dać nogi za pas. Ja to zrobiłem 30 lat temu.
Pan znowu ze swoja logiką (bo jednak NT to jest inna logika), mnie tylko chodzi o to, że Franciszek wreszcie zaczyna czytać NY i nawiązuje do tego (to prawda, że nie neguje czyśćca, ale też nie neguje istnienia telewizji ani internetu, czy coś z tego wynika?). Proszę nie zastanawiać się kto ma rację, tylko co Pan myśli, to jest znacznie ciekawsze. Ja się głównie nad tym zastanawiam.
Panie Obirek, Franciszek zagląda do Pisma i będzie ludziom to cytował, jak szatan to robił podczas kuszenia Pana Jezusa, ale Pan Jezus zawsze diabła przeganiał odpowiedzią. Więc Franciszek, innym Słowem będzie przez Pana Jezusa także przepędzony.