No więc czytamy encyklikę „Laudato SI” już od poniedziałku, dzięki niedyskrecjom prasowym. Nie tylko ja.
Najbardziej wyrazisty komentarz do tej pory wygłosił republikański kandydat na prezydenta, zresztą od 1955 roku katolik, Jeb Bush. Warto ją przytoczyć, bo nasi politycy też lubią się na papieża powoływać. Otóż kandydat na prezydenta USA powiada, wyrażając przy tym nadzieję, że jego ksiądz po powrocie do domu nie zrobi mu awantury: „nie dostaję wskazówek w sprawie polityki ekonomicznej od moich biskupów czy kardynałów, a nawet nie od mojego papieża. Chętnie zobaczę, co ma do powiedzenia w sprawie zmian klimatycznych i jak to się łączy z szerszymi i głębszymi problemami, zanim to osądzę. Ale myślę, że religia jest od tego by czynić z nas lepszych ludzi, a mniej od tego jak robić politykę”. Biskup Florydy abp Thomas G. Wenski już zapowiedział serię inicjatyw popierających papieskie tezy poświęcone ochronie środowiska i szeroko rozumianej ekologii.
NYT zastanawia się: jak Jeb Bush pogodzi wierność nauczaniu papieskiemu z interesami popierających go miliarderów braci Koch, dla których problem zmian klimatycznych jest bardzo ważny i wydają fortunę by nie był w ogóle brany pod uwagę. Jest to o tyle istotne, że ich sposób mnożenia pieniędzy wiąże się w dużym stopniu z zanieczyszczaniem środowiska. Tymczasem Franciszek zaczyna swoją encyklikę od protestu wyrażanego przez matkę ziemię właśnie zanieczyszczanej przez przemysł oparty na wysoce toksycznych źródłach energii.. Tak więc nie tylko polscy publicyści głoszący, że „Laudato SI”, to encyklika „antypolska” będą mieli z nią problem.
Tymczasem mnie się wydaje, że to pierwszy od lat dokument watykański, który zajmuje się naprawdę ważnymi sprawami obchodzącymi nas wszystkich. I warto na chwilę się oderwać od politycznych implikacji, ale go po prostu spokojnie przeczytać i zastanowić się, co z tego wynika. A wynika moim zdaniem tylko to, że nie można chować w głowy w piasek i udawać, że dalsze rabunkowe wydobywanie surowców jest zgubne nie tylko dla terenów, na jakich się to dokonuje (nasz Śląsk), ale dla całej Ziemi. Dlatego w swojej encyklice papież nawiązuje do ustaleń episkopatów lokalnych właściwie z całego świata (Ameryka Łacińska i Północna, Afryka, Azja, z Europy problemami ekologii zajęli się biskupi niemieccy i portugalscy, których również Franciszek cytuje). Szczególnie wiele miejsca poświęca, co zrozumiałe, inicjatywom biskupów latynoskich, które zresztą były i jego udziałem jako abpa Buenos Aires. O naszych – cisza, zapewne wrażliwość ekologiczna nie jest ich mocną stroną, choć jak słyszę przygotowują mocną reprezentację na październikowy synod poświęcony rodzinie. Być może jeszcze zdążą wypracować wspólne stanowisko w sprawie ochrony środowiska również rodzinnego, które jest przecież nieodłącznie związane ze środowiskiem naturalnym.
Ważne również, że Franciszek nawiązuje do całkiem sporego dziedzictwa ekologicznego swoich poprzedników, zwłaszcza Jana XXIII i Jana Pawła II, których zresztą sam ogłosił świętymi. Sporo jest też nawiązań do bezpośredniego poprzednika Benedykta XVI i Pawła VI. Sądzę, że to ważne zwłaszcza dla naszych polskich polityków i hierarchów katolickich tak chętnie nawiązujących do „dziedzictwa Naszego Wielkiego Rodaka”. Oto okazja by to dziedzictwo jeszcze raz przeczytać i włączyć we własne programy polityczne i duszpasterskie. Akurat ta część tradycji katolickiej może łączyć nas wszystkich i tych, dla których religia jest ważna i dla tych, dla których jej obecność w przestrzeni publicznej jest wysoce problematyczna. Ale ważne jest też nawiązywanie do dorobku innych wyznań (patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I)
Ciekawe jest też nawiązanie do jezuity Pierre’a Teilharda de Chardin (przypis nr 53), który swego czasu był skazany na milczenie i miał zakaz publikowania, do swego nauczyciela, jeszcze żyjącego i współtworzącego wiele papieskich dokumentów argentyńskiego jezuity Juana Carlosa Scannone (przypis 117) niemieckiego teologa o korzeniach włoskich Romana Guardiniego (przypis 83 i wiele następnych), )protestanckiego filozofa Paula Ricoeura (przypis 59), a nawet mało znanego mistrza islamskiego sufizmu Ali Al-Khawwasa (przypis 159), z którym znajduje pokrewieństwo ze św. Janem od Krzyża.
Ale przecież tych odniesień mniej bezpośrednich jest znaczni więcej i pewnie w najbliższych dniach będzie o nich głośno. Franciszek zwraca uwagę na wkład nauk społecznych w rozumienie świata, w którym żyjemy. Zachęca to otwarcia i dialogu i kształtowania duchowości ekologicznej. Do ukształtowania nowego przymierza między ludzkością a środowiskiem. Franciszek kończy swoją własną pieśnią – modlitwą za naszą ziemię. To swoista parafraza pieśni jego imiennika św. Franciszka z Asyżu, od której zaczął swoje rozważania. Data na encyklice jest znamienna: 24 maja 2015, a więc uroczystość Zesłania Ducha Świętego. To świadome nawiązanie do duchowego impulsu, który zapoczątkował ruch Jezusa. Może i ta encyklika zacznie nowe myślenie.
Tylko tyle i aż tyle.
Stanisław Obirek



Ja bym jednak wolał, żeby Papież nie wypowiadał się na tematy, o których nie ma pojęcia. Łatwo powiedzieć, że lepiej używać ogniw fotovoltaicznych, niż węgla, tylko w bilansie trzeba brać ilość energii zużytej do wyprodukowania takich ogniw i ilość toksycznych odpadów przy ich produkcji. Nie przez przypadek na polu pozostali niemal wyłącznie chińscy producenci fotovoltaiki, a to głównie dlatego, że mogą tanio produkować bez oglądania się na środowisko, a przy okazji zgarniają dotacje rządowe innych krajów. Sprawa naprawdę nie jest prosta, i laicy (w tym papież) nie powinni się mądrzyć. Przerabialiśmy już biopaliwa, które doprowadziły do głodu w wielu krajach, i… zwiększenia emisji CO2 (który, być może, nikomu nie przeszkadza).
@hazelhard myślę, że w takie szczegóły to biskupi wchodzić nie będą, bo masz rację, że nie powinni, natomiast samo zwrócenie uwagi na problem jest jak najbardziej na miejscu, bo jest przecież spory procent ludzi, dla których są oni autorytetami. Jeśli zależy nam na tym, by jak najwięcej osób zdało sobie sprawę z problemów ekologii, a przynajmniej, by ten temat nie był dla nich jedynie „dziwactwem” czy tematem na sezon ogórkowy, trzeba wykorzystać i taką możliwość jego propagowania.
Ano właśnie, Rzymianie mawiali quidquid agis prudenter agas et respice finem, papież tę sentencję rozpisał na 192 stron. Jak Pan hazelhard przeczyta to mądrzenia tam niewiele zobaczy, raczej troskę by zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Radzę spokojną lekturę a nie nazbyt pospieszną aplikację wcześniej przyjętych założeń do tekstu, którego się nie czytało. Jeśli zna Pan włoski to podaję link: http://speciali.espresso.repubblica.it/pdf/laudato_si.pdf
od jutra tych języków będzie więcej, ufam, że i polski.
„ufam, że i polski”
Po ukazaniu sie wersji polskiej ja bym radził skonfrontowac z oryginałem. Polski episkopat ma jakąs taką dziwną skłonnosc do niedokładnych tłumaczen. Tak juz było przy okazji poprzednich tekstow obecnego papieza.
Capisco Italiano. 🙂
Co do polityki energetycznej, to wymaga ona naprawdę dobrych analiz naukowych. Podobnie zresztą jak tzw. „globalne ocieplenie”. Troska Papieża o ekologię świata jest równie godna pochwały, jak Jego troska o pokój na świecie. Najpierw powinien On zająć się, na przykład, dogmatem o nieomylności papieża, bo to jest jakieś kuriozum.
Zgoda, że to kuriozum, ale on to zastał i nie bardzo mu wypada zmieniać radykalnie własną firmę, zachęcając do czytanie innych tekstów niż tylko papieskie, poniekąd wskazuje, że nie jest nieomlyny tylko szuka u innych:-)
@Michał, ale dogmat o nieomylności papieża nie dotyczy wszystkich sfer życia, tej akurat nie, więc dlaczego ma on komuś przeszkadzać? Wiesz, myślę sobie, że mimo wszystko jest on lepszy niż brak takowego w islamie, który każdy mułła może sobie interpretować jak chce, a czego skutki odczuwamy dziś wyjątkowo boleśnie.
Nie wiem dlaczego chcesz liczną rzeszę ludzi wyłączyć z troski o pokój na świecie czy inne zagadnienia, które są naszym wspólnym interesem? Nie uważasz, że wtedy szanse na sensowne rozwiązania maleją?
Dla chętnych jest już encyklika dostępna w ośmiu językach do pobrania: http://w2.vatican.va/content/francesco/it/encyclicals/index.html
Jak zwykle dobre komentarze na: http://vaticaninsider.lastampa.it/en/, u nas jakoś wstrzemięźliwe komentarze, wyjątek na portalu jezuitów, chciałoby się powiedzieć wreszcie: http://www.deon.pl/
@J. Luc
Sorry, ale myślałem, że dogmat o nieomylności dotyczy wszystkiego. Jeżeli nie, to jest jeszcze bardziej absurdalny.
Co do pokoju, to mamy teraz Państwo Islamskie. Uczciwość intelektualna nakazywałaby stwierdzić, że wymyślona dawno temu religia legitymizuje zbrodnie paskudnych ludzi. Nieuczciwość intelektualna Papieża polega na tym, że biada nad mordowaniem chrześcijan i gejów bez wskazania na szkodliwość religii (jakiejkolwiek).
@Lukaszewski
..myślę sobie, że mimo wszystko jest on lepszy niż brak takowego
(papieża) w islamie, który każdy mułła może sobie interpretować jak chce,
………………………….
Nie jestem ekspertem od islamu ale prawie lat dziesięć żylem z nim, otaczał mnie zewsząd..
Czasami rozmawiałem o różnicach i wspólnotach religii z Księgi.
Dla wyznawcy Islamu żydem jest wyznawca religii judaistycznej. Żyd chrześcijanin nie jest żydem, jest wyznawcą innej wiary i to wszystko. Żydzi i muzułmanie nie maja papeża, każdy mułla i rabin może głosić własne poglądy podpierając się znajomością prawa i historii własnej religii.
Chrześcijanie uznają to co głosi papież, nie studiują wyznawanej religii a jak głupoty opowiadają w stylu Terlikowskiego to można ich sprowadzić na ziemię, czasem jest to niewykonalne. To tyle co znam z autopsji, być może mylę się ale jako obojętnemu religijnie to nie wadzi.
A odnośnie papieskiej troski o ziemię..
Czekam kiedy przywódcy religijni zakrzykną,
Ludzie! przestańcie się rozmnażać jak komórki rakowe które żądają jedzenia, energii nieskończonej na własny użytek i wszelkiego dobra dla wygodnego życia!
Ziemia to nasz żywiciel i wkrótce go zeżremy bo nie ma jak się odradzać.
Już słyszę ten aplauz na świecie..
a to do zastanowienia.
http://joemonster.org/art/18115
@Magog
Jak wiesz, propaguję ideę „maksymalizacji ilości materiału genetycznego”. Niestety, trudno mi ludziom wytłumaczyć, że maksymalizacja ta nie oznacza olbrzymiej ilości dzieci, tylko czasem wręcz przeciwnie! Zwierzaki to regulują- jak nie ma jedzenia, to się nie rozmnażają!
Encykliki nie czytałem, ale założenie, że matka ziemia protestuje przeciw korzystaniu z kopalnych źródeł energii, zakrawa mi jednak na kolejną pogawędkę z Duchem Świętym. Patrząc w przeszłość możemy bez obawy popełnienia błędu powiedzieć, że gdyby nie ta energia z paliw kopalnych już byłoby po lasach, a przepowiednia Malthusa byłaby faktem, a nie pomyłką. Czy dziś mamy już szansę na rezygnację z paliw kopalnych? Żadnej. Tzw. energia odnawialna jest w powijakach, zaś obecne strategie uderzają w najbiedniejszych (zaś Kościół ponoć dba o ubogich). Fakt, że ta sprawa obchodzi wszystkich, nie oznacza, że „wszyscy” mają rację. Paliwa kopalne dostarczyły nam energii na wyjście z biedy i możemy redukować ich szkodliwość, ale nie przez subsydiowanie czegoś, co na obecnym etapie jest kompletnie niewydajne. Gdyby papież zachęcał do myślenia, spokojnej i rozsądnej debaty bez ideologicznych wtrętów, to byłoby piękne. Z tego, co dotąd czytałem o tej encyklice, tak jednak nie jest.
Czy pan wie że jeden papieży wysmarował notę protestacyjną do prezydenta USA aby nie wydobywał ropy naftowej, bo diabłom zabraknie paliwa w piekle. Sami pokazują przez kogo są inspirowani. Wiem że ropa nie jest potrzebna w piekle, bo ma dość lawy wulkanicznej. No ale ma troskę o tych którzy mu wkładają do łbów piekielne pomysły na tej ziemi.
Nie tylko ja zwróciłem uwagę na przypisy: http://americamagazine.org/issue/follow-footnotes
A szanownym komentatorom zwracam uwagę, że zdolność decyzyjna w sprawach poruszanych w encyklice jest żadna, więc nie ma powodu, aż tak bardzo się przejmować tym, co papież mówi bądź nie mówi na temat konkretnych rozwiązań. Natomiast ważne jest, że jako religijny przywódca wreszcie dotyka spraw wykraczających poza czysto dogmatyczne swary swojej denominacji. Stąd jak sądzę ogólne zainteresowanie tym głosem.
Martwi mnie, ze nic nie wspomniano o zbiorce makulatury.
Może i zdolność decyzyjna ograniczona, wpływ na umysły poważny. To trochę tak, jak z prezerwatywami i AIDS. Tymczasem dyskusje o strategii zapobiegania skutkom zmian klimatycznych, jak i innych problemów związanych z troską o środowisko winny być jak najdalej od ideologii. W encyklice zarówno problem paliw kopalnych jak i tzw. „konsumeryzmu” podejmowany jest trochę według tabloidalnych standardów. Afryka np. potrzebuje elektrowni opartych na węglu (najtańsze), na elektrownie jądrowe nikogo tam nie stać, słońce czy fale morskie to melodia przyszłości. Obłęd subwencjonowania biopaliw doprowadził do wzrostu cen żywności głównie tam gdzie na żywność wydaje się lwią część dochodów. Konsumeryzm nie tylko nie jest zły, on oznacza, że człowiek ubogi ma dostęp do tego, co wcześniej było luksusem bogaczy. Wolę moich sąsiadów spotykać w supermarkecie niż gdzie indziej. Też patrzę na papieża Franciszka z cichą nadzieją, ale ta encyklika nie budzi mojego entuzjazmu. Dotyka sprawy niezwykle ważnej, która jest obiektem ideologicznej szarpaniny. Środowisko najlepiej ratuje wzrost zamożności, dostęp do techniki, wzrost wydajności, to wszystko wymaga energii, która powinna być bardziej czysta. Stawianie tamy dla rozwoju jest nie tylko grzechem, jest również samobójcze dla zamożnego świata.