Stanisław Obirek: Laudato si – wreszcie katolicyzm mówi o ważnych sprawach4 min czytania

()

ekologia2015-06-17.

No więc czytamy encyklikę „Laudato SI” już od poniedziałku, dzięki niedyskrecjom prasowym. Nie tylko ja.

Najbardziej wyrazisty komentarz do tej pory wygłosił republikański kandydat na prezydenta, zresztą od 1955 roku katolik, Jeb Bush. Warto ją przytoczyć, bo nasi politycy też lubią się  na papieża powoływać. Otóż kandydat na prezydenta USA powiada, wyrażając przy tym nadzieję, że jego ksiądz po powrocie do domu nie zrobi mu awantury: „nie dostaję wskazówek w sprawie polityki ekonomicznej od moich biskupów czy kardynałów, a nawet nie od mojego papieża. Chętnie zobaczę, co ma do powiedzenia w sprawie zmian klimatycznych i jak to się łączy z szerszymi i głębszymi problemami, zanim to osądzę. Ale myślę, że religia jest od tego by czynić z nas lepszych ludzi, a mniej od tego jak robić politykę”. Biskup Florydy abp Thomas G. Wenski już zapowiedział serię inicjatyw popierających papieskie tezy poświęcone ochronie środowiska i szeroko rozumianej ekologii.

NYT zastanawia się: jak Jeb Bush pogodzi wierność nauczaniu papieskiemu z interesami popierających go miliarderów braci Koch, dla których problem zmian klimatycznych jest bardzo ważny i wydają fortunę by nie był w ogóle brany pod uwagę. Jest to o tyle istotne, że ich sposób mnożenia pieniędzy wiąże się w dużym stopniu z zanieczyszczaniem środowiska. Tymczasem Franciszek zaczyna swoją encyklikę od protestu wyrażanego przez matkę ziemię właśnie zanieczyszczanej przez  przemysł oparty na wysoce toksycznych źródłach energii.. Tak więc nie tylko polscy publicyści głoszący, że „Laudato SI”, to encyklika „antypolska” będą mieli z nią problem.

Tymczasem mnie się wydaje, że to pierwszy od lat dokument watykański, który zajmuje się naprawdę ważnymi sprawami obchodzącymi nas wszystkich. I warto na chwilę się oderwać od politycznych implikacji, ale go po prostu spokojnie przeczytać i zastanowić się, co z tego wynika. A wynika moim zdaniem tylko to, że nie można chować w głowy w piasek i udawać, że dalsze rabunkowe wydobywanie surowców jest zgubne nie tylko dla terenów, na jakich się to dokonuje (nasz Śląsk), ale dla całej Ziemi. Dlatego w swojej encyklice papież nawiązuje do ustaleń episkopatów lokalnych właściwie z całego świata (Ameryka Łacińska i Północna, Afryka, Azja, z Europy problemami ekologii zajęli się biskupi niemieccy i portugalscy, których również Franciszek cytuje). Szczególnie wiele miejsca poświęca, co zrozumiałe, inicjatywom biskupów latynoskich, które zresztą były i jego udziałem jako abpa Buenos Aires. O naszych – cisza, zapewne wrażliwość ekologiczna nie jest ich mocną stroną, choć jak słyszę przygotowują mocną reprezentację na październikowy synod poświęcony rodzinie. Być może jeszcze zdążą wypracować wspólne stanowisko w sprawie ochrony środowiska również rodzinnego, które jest przecież nieodłącznie związane ze środowiskiem naturalnym.

Ważne również, że Franciszek nawiązuje do całkiem sporego dziedzictwa ekologicznego swoich poprzedników, zwłaszcza Jana XXIII i Jana Pawła II, których zresztą sam ogłosił świętymi. Sporo jest też nawiązań do bezpośredniego poprzednika Benedykta XVI i Pawła VI. Sądzę, że to ważne zwłaszcza dla naszych polskich polityków i hierarchów katolickich tak chętnie nawiązujących do „dziedzictwa Naszego Wielkiego Rodaka”. Oto okazja by to dziedzictwo jeszcze raz przeczytać i włączyć we własne programy polityczne i duszpasterskie. Akurat ta część tradycji katolickiej może łączyć nas wszystkich i tych, dla których religia jest ważna i dla tych, dla których jej obecność w przestrzeni publicznej jest wysoce problematyczna. Ale ważne jest też nawiązywanie do dorobku innych wyznań (patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I)

Ciekawe jest też nawiązanie do jezuity Pierre’a Teilharda de Chardin (przypis nr 53), który swego czasu był skazany na milczenie i miał zakaz publikowania, do swego nauczyciela, jeszcze żyjącego i współtworzącego wiele papieskich dokumentów argentyńskiego jezuity Juana Carlosa Scannone (przypis 117) niemieckiego teologa o korzeniach włoskich Romana Guardiniego (przypis 83 i wiele następnych), )protestanckiego filozofa Paula Ricoeura (przypis 59), a nawet mało znanego mistrza islamskiego sufizmu Ali Al-Khawwasa (przypis 159), z którym znajduje pokrewieństwo ze św. Janem od Krzyża.

Ale przecież tych odniesień mniej bezpośrednich jest znaczni więcej i pewnie w najbliższych dniach będzie o nich głośno. Franciszek zwraca uwagę na wkład nauk społecznych w rozumienie świata, w którym żyjemy. Zachęca to otwarcia i dialogu i kształtowania duchowości ekologicznej. Do ukształtowania nowego przymierza między ludzkością a środowiskiem. Franciszek kończy swoją własną pieśnią – modlitwą za naszą ziemię. To swoista parafraza pieśni jego imiennika św. Franciszka z Asyżu, od której zaczął swoje rozważania. Data na encyklice jest znamienna: 24 maja 2015, a więc uroczystość Zesłania Ducha Świętego. To świadome nawiązanie do duchowego impulsu, który zapoczątkował ruch Jezusa. Może i ta encyklika zacznie nowe myślenie.

Tylko tyle i aż tyle.

Stanisław Obirek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

16 komentarzy

  1. hazelhard 17.06.2015
  2. j.Luk 17.06.2015
  3. Obirek 17.06.2015
  4. narciarz2 17.06.2015
  5. hazelhard 17.06.2015
  6. Obirek 17.06.2015
  7. j.Luk 17.06.2015
  8. Obirek 18.06.2015
  9. hazelhard 18.06.2015
  10. Magog 18.06.2015
  11. hazelhard 18.06.2015
  12. koraszewski 18.06.2015
    • benpo 19.07.2015
  13. Obirek 19.06.2015
  14. W. Bujak 19.06.2015
  15. koraszewski 21.06.2015