W polskiej historiografii rok 1415 zwykło się łączyć z postacią i dziełem Pawła Włodkowica (1370-1435), który na Soborze w Konstancji z powodzeniem bronił praw Rzeczpospolitej w sporze z Krzyżakami. I słusznie; to wspaniała karta polskiej szkoły tolerancji i praw człowieka, do której do dzisiaj nie bez poczucia dumy nawiązujemy.
Jednak u naszych sąsiadów z południa – Czechów – to ważna i okrągła rocznica z innego powodu, choć również związana z soborem w Konstancji. W trakcie jego obrad, a dokładnie 6 lipca 1415 roku został spalony na stosie bohater narodowy Czech, Jan Hus.
Nie tu miejsce, by rozpisywać się na temat sporu wielkiego humanisty i ojca języka czeskiego z autorytarnym aparatem ówczesnego papiestwa. Jednak nawet pobieżna znajomość pism reformatora wskazuje na to, że większość jego postulatów stała się częścią oficjalnej doktryny Kościoła rzymskokatolickiego na Soborze Watykańskim II. Zapewne nie bez powodu jedyny świecki polski uczestnik tego soboru – profesor Stefan Świeżawski – zachęcał swego przyjaciela Karola Wojtyłę, już jako papieża, by nie tylko rehabilitował Jana Husa, ale by go wręcz kanonizował. O ile mi wiadomo, ten postulat znakomitego znawcy filozofii XV-wiecznej pozostał bez odpowiedzi.
A szkoda. Mielibyśmy dzisiaj okazję świętować razem z Wielkim Polskim Świętym Janem Pawłem II, równie wielkiego, a może i większego, Świętego Jana Husa – naszego wielkiego Słowianina, który potrafił już w XV domagać się równych praw dla wszystkich, kleru i świeckich. Potrafił je formułować w języku czeskim, choć nawiązywał do największych osiągnięć myśli zachodniej, jak choćby to Johna Wickliffe’a (1329-1384). A dzięki swojej niezłomności stał się natchnieniem dla późniejszych reformatorów i ojców założycieli nowożytnej myśli niezależnej od autorytaryzmu papiestwa jak Marcin Luter, Jan Kalwin czy nasi polscy bracia.
To już za kilka dni. Ciekaw jestem, czy ta ważna rocznica zostanie odnotowana przez polskie media. Bo w Czechach na pewno będzie okazją do przypomnienia heroicznej karty tego niepokornego narodu, który choć tak blisko nas pozostaje wielkim nieznanym. Pewnie dlatego, że swoją tożsamość kształtuje w oparciu o rodzimą tradycję, a nie przez odwoływanie się do obcych autorytetów (jak chociażby papiestwo, które konsekwentnie niszczyło ich narodową tożsamość przez stulecia). A może warto się od braci Czechów czegoś nauczyć? My też mamy naszych polskich braci, ale ich nie szanujemy tak jak Czesi swoich.
Stanisław Obirek



Mnie się zawsze przypomina mityczna prekursorka naszych moherówek, która dorzuca swoją skromną szczapkę do stosu i ta „sancta simplicitas” Husa. Si non e vero, e ben trovato.
Z kanonizowaniem spalonego mam pewien problem, ale jam człek postronny. Nie widziałem w Polsce nigdzie ulicy Jana Husa, w kilku miastach widziałem ulice Włodkowica. Obawiam się, że nie należy na ulicy Włodkowica pytać kto to taki, bo spojrzą jak na wariata, a co gorsza mogą zacząć zgadywać. Jest ulica Włodkowica również w Dobrzyniu, co nie dziwne, bo urodził się kilkanaście kilometrów stąd, we wsi Brudzeń. W gimnazjum chciałem zorganizować doroczny konkurs o kubek Włodkowica, ale mimo atrakcyjnej nagrody (obok kubka) nikt się nie zgłosił. Pewnie coś pokpiłem. Mnie akurat bardziej niż kanonizacja ucieszyłby konkurs w szkołach średnich na prace o Janie Husie. Czasem żałuję, że już brak mi energii.
Myślę, że trzeba jednak robić co się da, choć da się mało. Ja swoje krótkie noty ze SO rozsyłam różnym znajomym, jednych ciesząc innych irytując, ale zawsze coś z tego zostanie. Wyskoczyłem z tą kanonizacją bo w katolickim kraju to są formy uznania najbardziej zrozumiałe. Sądzę też, że wartko katolikom uświadamiać, że katolicki to znaczy powszechny, a nie polski. Coś mi się zdaje, że jednak tych wzmianek bliżej 6 lipca będzie więcej, choć Broń Boże sobie ich nie będę przypisywał. Po prostu my Polacy lubimy okrągłe daty, a jak do tej pory to ten 6 lipca niezajęty:-)
Rzeczywiście Jan Hus to jedna z najwybitnieszych umysłowości słowiańskich. Warto pamiętać, że jego męczeńska śmierć przyczyniła się do rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dla sprawiedliwości muszę napisać, że KAI 16.06.2015 podał obszerne sprawozdanie ze spotkania przedstawicieli Czech i kard. Kaspera z Franciszkiem, tu fragment: „Nawiązując do 600. rocznicy tragicznej śmierci Jana Husa Franciszek przypomniał słowa św. Jana Pawła II, który w 1999 roku wyraził „głębokie ubolewanie z powodu okrutnej śmierci zadanej Janowi Husowi” i zaliczył go do reformatorów Kościoła. Wskazał, że w świetle tego podejścia należy kontynuować badania na temat osoby i dzieła Jana Husa, który przez długi czas był przedmiotem sporu między chrześcijanami, natomiast dziś stał się motywem dialogu. „Takie badania prowadzone bez uwarunkowań natury ideologicznej będą ważną posługą dla prawdy historycznej, dla wszystkich chrześcijan i dla całego społeczeństwa, także poza granicami waszego kraju” – powiedział papież”. A na stronie Watykanu znalazłem ciekawy list papieża z 29.06(po łacinie), więc dla miłośników tego pięknego języka podaję link: http://w2.vatican.va/content/francesco/la/letters/2015/documents/papa-francesco_20150409_lettera-600-jan-hus.html. Tak więc – e pur si muove…
pardon, list jest datowany na: die IX mensis Aprilis, anno MMXV, a więc na 9.04.2015, a nie jak podałem błędnie 29.06.2015, mea culpa.