Papież Franciszek, rodak Ernesta „Che” Guevary, spotkał się w Hawanie z przywódcą rewolucji kubańskiej, Fidelem Castro Ruz. Franciszkowi nie przeszkadzało to, że eks-prezydent Kuby jest ekskomunikowany przez papieża Jana XXIII .
Dostojni rozmówcy wymienili się podarkami w postaci kolekcji książek – przede wszystkim religijnych, lub około-religijnych, jak rozmowy duchownego brazylijskiego, Leonardo Boffa z Fidelem Castro o religii, które papież zapewne zna od dawna. Nie przeniknął do nas najmniejszy sygnał o treści rozmów. Podarki znaczą, że nie zamierzano powiedzieć sobie nawzajem niczego nowego, choć kto zna Fidela, ten wie, że można się było spodziewać wszystkiego, bo jest to rozmówca fascynujący, ciągle ciekaw świata i w każdej chwili gotów ten świat wywrócić.
Świat, ale nie Kubę. Ostatnie lata poświęca na rozmyślania: „czy to możliwe żebyśmy aż tak się pomylili?”. Mówił o tym m.in. z Michaiłem Gorbaczowem, który nie chciał rozpadu systemu.
Dyplomacja watykańska, jeśli nie zajmuje się nią na plaży nuncjusz w sąsiedniej Dominikanie, działa powoli i metodycznie. Stara się odkształcać zaskorupiałe w nieczynnej doktrynie systemy, narażając się na zarzuty takich rozmówców, jak Fidel, że sama służy doktrynie, co to ukrywać, nieelastycznej. Gdyby kardynałom rzeczywiście zależało na szybkich zmianach na Kubie (Irak, Libia i Syria dowodzą, że to bardzo niebezpieczne), wybraliby na papieża nie Argentyńczyka, lecz kubańskiego kardynała, Jaime Ortegę. Nie zrobili tego, bo metropolita hawański nie ma charyzmy kardynała Wojtyły, a przyszło mu pracować na Kubie, gdzie rewolucja, inaczej niż w Polsce, odebrała ludziom wszelki dostęp do Kościoła. W dziękczynnym adresie Ortegi do papieża po mszy świętej na Placu Rewolucji ślad polski dało się dostrzec. Mówił do Kubańczyków na Florydzie, nazywanych przez Fidela guzanos (robaki) i do obecnego prezydenta Raula Castro, kiedyś kagiebesznika w sowieckim uniformie, dziś pragmatyka, który ostrożnie otwiera Kubę: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.
Co się tyczy ewentualnego zarzutu na temat nieelastyczności i służebności – papież Franciszek wyprzedził krytyków (jak wyprzedził Unię Europejską i innych „chrześcijan” dając schronienie uchodźcom). W homilii na Plaza de la Revolución, który można z wolna zacząć nazywać Plaza de la Evolución, Franciszek powiedział, że służyć należy ludziom, a nie doktrynie. I był to jedyny akcent polityczny trzeciej w historii pielgrzymki papieskiej (Hawanę odwiedzali już Jan Paweł II i Benedykt XVI) na Kubę.
Imię Franciszka nie poddaje się tak łatwo rymom jak imię jego wielkiego poprzednika, któremu śpiewano na Kubie:
Juan Pablo Segundo
Te quiere todo El Mundo.
Uchodźcy, których los jest prawdziwą zgryzotą obecnego papieża, to także uciekinierzy kubańscy, którzy topili się i topią w morzu (w Zatoce Meksykańskiej). Bywało, że jednego dnia odpływało z Marielu 100 tysięcy osób, w tym więźniowie, pacjenci szpitali psychiatrycznych i agenci służb specjalnych. Wtedy nikt sobie nie mógł wyobrazić, a był to rok 1980, czyli początek zmian w Polsce, że podczas Fideliady trwającej w nieskończoność, zacznie się proces przechodzenia rewolucji w ewolucję.
Fidel i Franciszek przeszli już do historii. Hace falta (trzeba), żeby jeszcze przeszli po moście, po którym można będzie spacerować z Hawany do Miami na Florydzie i z powrotem. Byłoby to zjednoczenie Kuby. Ponfifex – od pontem facere, budować most) nie chodzi, jak Chrystus po falach. Fala to wehikuł straconych.
Krzysztof Mroziewicz



Fidel Castro człowiek, który w imie utopii zafundował swojemu narodowi ponad 50 lat zacofania. Franciszek rozbudowuje wpływy KK i jest gotów spotykać sie z Fidelem…. JP II terż się z nim spotkał ale wydźwiek obydwu spotkań był zgoła odmienny. W jaims sensie ta wizyta jest pokłosiem tamtej.
Dobrze, że Kuba powoli przesuwa się do cywilizowanego świata. Hawana była niegdyś jednym z najpiękniejszych miast Nowego Świata, Kuba najbogatszym krajem Ameryki Łacińskiej. Skłócony brat faszyzmu: komunizm (lub jak kto woli, realny socjalizm) Hawanę i cała Kubę zniszczył. Dziś USA wznawia stosunki dyplomatyczne, Watykan buduje porozumienie.
W tym całym bałaganie geopolitycznym, to jedno z wydarzeń budzących optymizm.