Putin głosi bzdury ustami swoich ambasadorów. Sonduje jak daleko jeszcze można się posunąć. W odpowiednim czasie wystąpi osobiście. Nie należy oczekiwać niczego dobrego.
Kłamstwo Putina nr 1: Polityka Polski doprowadziła do katastrofy w 1939 r. Pytanie: A pakt Ribbentrop-Mołotow? Odpowiedź: Rosja była do niego zmuszona, bo Polska „wiele razy” w 1939 r. blokowała wielostronne porozumienia między ZSRR oraz „innymi państwami”, które mogły powstrzymać niemiecką agresję.
Istotnie Polska wielokrotnie blokowała próby „wielostronnego porozumienia”. Polegało to na konsekwentnym odrzucaniu niemieckich propozycji wspólnej wyprawy przeciwko Związkowi Sowieckiemu.
Natomiast Moskwa na możliwość porozumienia z Niemcami czekała z utęsknieniem. Już w kwietniu 1939 r. rosyjski dyplomata w Berlinie stwierdził, że „właściwie nie ma powodów, by nasze stosunki nie były lepsze”.
Stalin prowadził regularne rozmowy z parlamentariuszami niemieckimi. Obóz aliantów tworzyły Anglia i jej dominia, Francja i Polska. Sowieci aż do agresji niemieckiej pozostawali wraz z III Rzeszą w obozie tzw. państw osi.
Kłamstwo nr 2 – Putin ustami swoich przedstawicieli twierdzi, że radzieckiej agresji 17 września 1939 r. w ogóle nie było. Wojska radzieckie po prostu radośnie witane przez robotników i chłopów, wkroczyły na terytorium Zachodniej Białorusi i Ukrainy.
„Dokumentują ten fakt plakaty propagandowe z września 1939 r. pokazujące serdeczne przywitanie chłopów i robotników, traktujących Armię Czerwoną jak wyzwolicieli” – bzdury te głosi dziś Kreml.
„Aby zagwarantować bezpieczeństwo Związku Sowieckiego należało więc wkroczyć do Polski” – głosi prezydent Putin i ambasador sowiecki w Warszawie.
Fakt rozbioru Rzeczpospolitej został udokumentowany w tajnych protokołach paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartych przed rozpoczęciem II wojny światowej. Niemcy i sowiecka Rosja w układzie tym przewidywały niemieckie uderzenie na Polskę, a później przyłączenie się do tego ataku sowieckiej Rosji.
Putin zamyka gębę na kłódkę, gdy mu się przypomina, iż przez pół wieku Kreml kłamał, iż takiego tajnego protokołu w ogóle nie było.
Putin idąc za wskazaniami Stalina milczy w sprawie Katynia. Na pytania o Katyń reaguje tak, jak reaguje każdy zbrodniarz, gdy staje twarzą w twarz wobec faktów. Hardą pychą i poczuciem swojej siły!
17 września 1939 r. Rosjanie dokonali agresji na Polskę, realizując w ten sposób postanowienia układu Ribbentrop-Mołotow. Następnie Rosjanie i Niemcy podjęli współpracę gospodarczą i polityczną, umożliwiającą faszystowskim Niemcom agresję na kraje zachodnie Europy.
Kłamstwo 3 prezydenta Rosji Putina, dla którego niedoścignionym worem pozostaje Józef Stalin, za którym drepce jak wierny pies i łże jak on, brzmi:
„Za wybuch II wojny światowej odpowiada II Rzeczpospolita i sanacyjne rządy uciskające robotników i chłopów”. „Tymczasem – pisze znawca tematu prof. Jan Żaryn – to Związek Sowiecki był jednym z głównych sprawców II wojny światowej. I to nie tylko w zakresie dyplomacji, ale przede wszystkim działań Armii Czerwonej. To absolutny fałsz, że tezy o polskiej rzekomej odpowiedzialności za wybuch II wojny światowej stawia przedstawiciel państwa, które w okresie XX-lecia międzywojennego robiło wszystko, by zniszczyć strukturę pokojową Europy”.
Kłamstwo 4 Putina – to używanie historii w sposób zafałszowany do potrzeb bieżącej polityki.
W długim trwaniu historycznym Polacy mają i muszą mieć odwagę mówić bardzo głośno, iż byliśmy stroną, która wskazywała, że jeżeli nie zachowamy się solidarnie z całą Europą, to wszyscy będziemy ofiarami dyktatur, jakiekolwiek by one były. Czy brunatne, czy czerwone. Tak było w 1939 roku. Tak może być w XXI wieku.
Putin maszeruje śladami Stalina. Jeśli nie będzie się mówiło głośno, że propaganda putinowska to podłe kłamstwo, Polska i Europa nie będą mogły spać spokojnie.
Putin wykorzystuje sytuację w Europie spowodowaną problemem uchodźców. Putin szykuje się do udziału w wojnie na terenie Syrii. Putin nic sobie nie robi z faktu, że zapisał się jako agresor na Ukrainie. Putin kpi z wszystkich, którzy się mu sprzeciwiają. Niepokornych morduje. Polska stoi mu na drodze.
Porównywanie Putina do Stalina czy Hitlera wydawać się może niektórym nadużyciem. Fakty mówią jednak same za siebie. Putin jest mimo to przyjmowany na salonach. Przyjmowany jest dlatego, że Zachód boi się własnego cienia; boi się, aby niczego nie stracić. Może przyjść moment, że straci wszystko.
Politycy – a także media – zachowują się tak, jak zachowywali się wobec Hitlera i Stalina. Amerykański tygodnik „Time”” w 1938 r. ogłosił Hitlera człowiekiem roku. Rok później tytuł ten przypadł Stalinowi.
Media, w tym niektóre gazety francuskie i niemieckie nie chcą zauważyć tego, co głosi dziś Putin. Tak jak nie chciały słuchać tego, co głosił Hitler. Nie brakowało wówczas polityków i dziennikarzy zafascynowanych rodzącą się niemiecką potęgą. Hitler odbudował armię, zlikwidował bezrobocie i bez jednego wystrzału zajmował kolejne terytoria, ciesząc się przy tym ogromnym poparciem Niemców.
Dlaczego dziś osłania się Putina przed porównywaniem go do Stalina? Bo to fajny facet. Pływa jak rekin, żyje w kremlowskich salonach nie jak car, jak kilku carów z królem na dokładkę. Gwarantuje pokój na swoje podobieństwo czyli każdemu kto się mu sprzeciwia – celę więzienną, a najwygodniej kulę w łeb w niewyjaśnionych okolicznościach.
Idolem propagandy uprawianej przez Putina, przez putinowską prasę i putinowskich dyplomatów jest sam Joseph Goebbels.
Warto przypomnieć jak to media III Rzeszy przekonywały, że inwazja na II RP jest odpowiedzią na polskie ataki na granicy i zbrodnie na niemieckiej mniejszości. Przeprowadzone przez Niemców akcje takie, jak atak dywersantów przebranych w polskie mundury na gliwicką radiostację, miały przekonać szeregowych niemieckich żołnierzy, że odpowiadają na Polską agresję. Sowieci postępowali podobnie tyle, że posługiwali się innymi „faktami”.
Mołotow atak na Polskę uzasadniał następująco:
„Rząd sowiecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terytorium Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony. Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd sowiecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud polski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych”.
Putin głosi dziś, że żadnej agresji na Polskę ze strony Moskwy nie było. Natomiast Polska uniemożliwiła Krajowi Rad atak na Hitlera.
Nóż sam otwiera się w kieszeni, gdy słyszy się bzdury i kłamstwa.
Jerzy Klechta



Owszem, nóż się otwiera, istotne co z takimi sytuacjami robić. Paradoksalnie o ile prawda jest słabym argumentem w polityce międzynarodowej o tyle oczywista prawda bywa silnym. Polska bezapelacyjnie była ofiarą II Wojny Światowej, z tym nie da się polemizować. Rosja ma z tym problem, istotne jest aby każdy atak rosyjskiej propagandy w tej sprawie z automatu uderzał w Kreml. Sposobem na to jest reagowania w podobny sposób jak Izrael na kłamstwa dotyczące Zagłady. Fundusz na dobrych prawników reagujących na każde sformułowania o polskich obozach koncentracyjnych lub twierdzenia że Polska doprowadziła do tragedii wojennej moze być skuteczny. Nie jest istotne czy pojedyncza sprawa był wygrana przez prawników czy nie. Wazny jest szum międzynarodowy. Wówczas Rosja opowiadająca bzdury w tej sprawie powodowałaby automatycznie szum medialny. Owego szumu medialnego na świecie nt. współpracy ZSRR i III Rzeszy Kreml nie chciałby. Warto ponadto przypominać, że bez Paktu R-M II, ktory dotyczył współpracy gospodarczej ZSRR i Niemiec, Hitler nie mógłby zaatakować Francji i Beneluxu. Nie mógłby bo nie miałby paliwa do czołgów i samolotów.
Naturalnie, że Putin i jego paputcziki łżą w żywe oczy. Naturalnie, że nóż się otwiera. Nieśmiało przypomniałbym jednak Zaolzie w 1938 r., kiedy korzystając z okazji stworzonej przez III Rzeszę, Polska wysłała Bortnowskiego, by realizować swoje imperialne urojenia. Mamy coś za uszami. I chyba nie ma potrzeby powoływać się na szowinistę Żaryna, wielbiciela NSZ i Kaczyńskich, by pisać o rzeczach oczywistych.
Zaolzie – o jakich urojeniach Pan mówi? Znowu ktoś, kto nie zna historii polskich ziem. Zaolzie jak zresztą cały Śląsk Cieszyński zamieszkiwała ludność polska, trochę Czechów w okolicy Frydku i napływowi Niemcy, główni urzędnicy monarchii austro-węgierskiej.
.
W 1919 roku czeskie wojsko zagarnęło Zaolzie (po tej stronie były imperialne zapędy, chodziło o bogactwa i rozwinięty przemysł), a ponieważ wszystkie siły polskie były związane w walkach z bolszewikami, ziemia ta została skutecznie zagarnięta przez Czechów. W 1938 roku, ku wielkiej radości cieszyniaków, Zaolzie zostało przyłączone do Polski.
.
Takie to były „imperialistyczne urojenia”.
.
Od dawna wiem, że wiedza o Śląsku Cieszyńskim i Zaolziu w Polsce centralnej i wschodniej jest żadna. Ale jak się nie posiada wiedzy, nie należy się wypowiadać.
.
Po 2. wojnie Czesi zabrali się stanowczo za wynarodowienie tej ziemi. Przez lata były jeszcze napisy w dwóch językach, polskie szkoły, księgarnie, teatr polski z własną sceną. Dzisiaj jest to ziemia niczyja. Mieszka tam napływowa ludność, niezakorzeniona, bo nie widać tam żadnej działalności kulturalnej. Ziemia, za którą w Polsce nikt nie tęskni.
@
Therese Kosowski, co do historii Zaolzia ma pani całkowitą rację. Czesi zagarnęli tę ziemię wbrew wyraźnemu stanowisku wielkich mocarstw (i przy biernej postawie obserwatorów francuskich). Natomiast z tego co wiem dziś już nie jest tak źle, mieszkający w okolicy Polacy zaczynają się zbierać w jakieś stowarzyszenia kulturalne itp. Nie znam szczegółów, ale kolega tam mieszkający wspominał w liście.
@Therese Kosowski. A w którym to ja miejscu pisałem o historii Śląska Cieszyńskiego i Zaolzia? Napisałem o wykorzystaniu strasznego położenia Czechosłowacji – na skutek działań Hitlera – by zająć Zaolzie. Czechosłowacja była osamotniona, tak jak my rok później. Też zaczął Hitler i dostaliśmy baty większe niż Czesi i Słowacy. I też znalazł się ten trzeci, który wziął swych braci – Białorusinów i Ukraińców w obronę, jak my swoich rok wcześniej. Naturalnie nasze współdziałanie z Hitlerem było dobre, bo „ku wielkiej radości cieszyniaków, Zaolzie zostało przyłączone do Polski”. A współdziałanie Stalina z Hitlerem be, bo nie było „wielkiej radości cieszyniaków”. Taka Pani moralność Kalego. Pani by znakomicie uzasadniła wyprawę na Kowno i Laudę (mieszkali tam Polacy), świetnie by Pani wyszło, jak Ławrowowi wytłumaczenie zajęcia Krymu. I były, szanowna Pani, imperialne czy mocarstwowe zapędy II RP, oczywiście w gębie i propagandzie, bo realnych sił nie było. Ot, straszenie Litwinów („Wodzu, prowadź nas na Kowno”), Zaolzie (no, tu poprowadził, ale wespół z Hitlerem, bez niego to się nie dało) i rojenia o koloniach w Afryce („Liga Morska i Kolonialna”). A jeśli Pani pisze o mojej wiedzy, to ja napiszę o Pani: jeśli Pani czyta, to ze zrozumieniem, a jeśli komentuje, to z sensem i na temat. Bez obrazy.
Potęga niemiecka po I wojnie światowej odradzała się w Związku Radzieckim. Tam niemieccy żołnierze się szkolili, a armaty (zakazane Niemcom przez Traktat Wersalski) były produkowane. Stalin na wiele lat przed II wojną światową planował wielką wojnę na zachodzie Europy, aby mógł bolszewię zaprowadzić na całym naszym kontynencie. W Europie wiedział to Piłsudski i… Hitler. Ciekawy jest też moment początku Wojny Ojczyźnianej. Na granicy wojska sowieckie zgromadziły potęgę kilka razy większą niż Niemcy. Operacja Barbarossa zaskoczyła Stalina, i gdyby nie ona, wojska sowieckie mogły „wyzwolić” całą Europę z błogosławieństwem wrednego Churchila, który… liczył, że Niemcy i Rosjanie się wykrwawią, i będzie „pax Britannica”. Jeżeli doda się do tego amerykańską współpracę przemysłową z Niemcami i ZSRR, żydowskie pożyczki, transfer zrabowanych pieniędzy via Watykan i banki szwajcarskie, to obraz II wojny światowej staje się zupełnie inny niż w większości książek. Gangsterów było wielu, i ci gangsterzy nie dopuszczą, abyśmy dowiedzieli się, kto jest odpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu milionów ludzi i koszmarne zniszczenia materialne.
Dedykuję Putinowi i takim jak jego ambasador w Warszawie i wszystkim fałszerzom historii II W.Sw./song w wykonaniu Joan Baez/.
https://www.youtube.com/watch?v=Fc1lPt-oM3M
Polskie media huczą po skandalicznym wywiadzie ambasadora Rosji i to wprawia mnie w zdumienie. Ten wywiad nie powinien być wogóle opublikowany! To jest kłamstwo na kłamstwie i nie widzę żadnego powodu by te kłamstwa rozprzestrzeniać. W krajach o nieco wyższej kulturze politycznej (ciśnie się na usta określenie „normalnych”) istnieje nie pisana zasada, że nie publikuje się materiałów szkodzących narodowej czy krajowej racji stanu. Ale cóż? Niestety praktycznie wszystkie polskie media już dawno spadły do kategorii bulwarowych gdzie dosłownie każde „news” jest ważne, bo zwiększa oglądalność czy sprzedawalność i furda racja stanu, jeśli wogóle szanowni dziennikarze wiedzą co to jest. Po co był ten wywiad? Po co powtarzano drańskie tezy tego rosyjskiego urzędasa? Komu to miało służyć? Oczywiście polityce Putina co do której przeciętny Polak nie ma złudzeń. No, może z wyjątkiem dziennikarzy którym zawdzięczamy ten wywiad.