Jacek Parol: Dajmy mu porządzić4 min czytania

()

kaczor2015-10-07.

Jest taka zasada w inwestowaniu, że nie ma straty tak długo, jak długo nie zamknie się pozycji ze stratą. Przekładając to na język ludzki: póki nie sprzedasz akcji taniej niż je kupiłeś, póty nie jesteś stratny ani złotówki.

Kurczowe trzymanie się tej zasady w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do bankructwa w wypadku całkowitego załamania ceny akcji. Dlatego zasadą, która w mojej ocenie lepiej stosować na co dzień – jest zasada ograniczania strat.

Nie zawsze wszystko się udaje. Popełniamy błędy; podejmujemy złe, błędne a czasem tylko źle trafione decyzje. Czasem to błędy ludzkie, czasem siła wyższa, a czasem zbieg jednego i drugiego. Lepiej jest, zarówno dla zdrowia psychicznego, dla komfortu życia, jak również dla dalszych planów i szans na sukces – w pewnym momencie uznać, że nie da się wygrać, że sukcesu nie będzie. To ten moment, w którym należy pogodzić się ze stratą, a działania ukierunkować na zminimalizowanie skutków i zminimalizowanie ponoszonych kosztów.

Tak jest dziś w Polsce w polityce. Nie da się wygrać. Żadna koalicja sił postępowych, anty-PiS, żaden sojusz Nowackiej z Kopaczową i Petru nie dają szans na wygraną. I to nie z powodu bezwzględnej matematyki. Matematycznie może się to udać. Myślę, że przy obecnych trendach jest to równie prawdopodobne jak wygrana PiS i jego rządy z przystawkami. Ale to się nie opłaca.

Dziś trzeba dać rządzić PiS-owi. Minimalizowanie strat – to walka o taki wynik, by PiS nie mogło samodzielnie zmienić konstytucji. Najlepszym rozwiązaniem na dziś – z diabelskiej alternatywy – jest aby PiS przejęło władzę. To oczywiście będzie bolało. To wstyd i utrata wiarygodności i pozycji na arenie międzynarodowej. To psucie nauki i zasad wolnego rynku. To wygłodniałe hordy działaczy i krewnych-i-znajomych królika, którzy po latach opozycji dopadną i obsadzą wszystko, co będzie do wzięcia. To przejęta telewizja i potulne telewizje komercyjne. To również okres triumfalizmu Kościoła Katolickiego i sekty pseudochrześcijan skupionych wokół niego, z ich nienawiścią, nietolerancją i średniowiecznym przekazem. To Macierewicz bez barier, to Pawłowicz, Gowin i cała armia drobnych postaci, które wreszcie dostaną szansę na rewanż.

Ale nie ma wyjścia. Trzeba im dać porządzić. Dać im szansę pokazać jak bardzo różni się odpowiedzialność za państwo od bezkarnego pasożytowania na nim z jednoczesnym nienawistnym brakiem szacunku do Niego i jego demokratycznie wybranych organów. To musi być przez chwilę ich deficyt, ich negocjacje ze związkami zawodowymi, ich strajki pielęgniarek… Ich inwestycje i opóźnienia w realizacji.

Jak to szybko daje się zweryfikować – widać po prezydencie Dudzie i jego buńczucznych zapowiedziach i krytyce bezradności prezydenta Komorowskiego. Mieliśmy siąść do stołu w sprawie Ukrainy jak równy z równymi, ale wystarczył jeden dzień, by okazało się to mrzonką. Mieliśmy natychmiast sprowadzić święty wrak do Polski, ale, mimo że była półtoragodzinna okazja, to żądanie nie padło. Mieliśmy, mieliśmy mieliśmy… I jak na razie prezydent przy współdziałaniu wyjątkowo nieudolnego gabinetu maszeruje od wpadki do wpadki. Chyba, że za sukces uznać wykrycie braku wieży japońskiej (!) W zasobach Pałacu Prezydenckiego.

Dokładnie takie same sukcesy odniesie rząd PiS-u. Celowo nie pisze tu Rząd Szydło, bo irytację Szydło u Kaczyńskiego widać już teraz; a jak Kaczyński dziękuje za udaną kampanię – Jęcząca Beata może dopytać u pani minister Kluzik-Rostkowskiej.

Tyle, że Kaczyński to wie. Wie, że wzięcie odpowiedzialności za kraj to chwilowy smak zwycięstwa i mnóstwo kłopotów i odpowiedzialności. Doczekał się takiej możliwości, ale już nie ma na nią sił.

To nie przypadek, że w momencie, w którym po raz pierwszy od wielu lat ma szansę realnie wziąć władzę, wrócił z bardzo ostrym przekazem i wybudził Antoniego z farmakologicznej śpiączki, chyba całkowicie odstawiając mu proszki.

Obaj panowie od paru dni robią wszystko by osłabić wynik PiS, aby PiS nie wzięło władzy. Dla Kaczyńskiego idealnym rozwiązaniem, przy posiadaniu prezydenta na telefon i gwizdek, byłoby wygranie bez możliwości utworzenia rządu lub minimalne przegranie. Przekaz byłby oczywisty. Wszystko byśmy zrealizowali, ale nam nie pozwolą. To dużo bardziej komfortowy układ niż konieczność zrealizowania wszystkich bzdur i obietnic złożonych przez Dudę i Szydło.

Dlatego pogódźmy się, że to nie czas na wygraną, tylko czas na minimalizowanie strat. Dajmy mu porządzić.

Jacek Parol

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

18 komentarzy

  1. BM 07.10.2015
    • Nela 08.10.2015
      • wejszyc 08.10.2015
  2. andrzej Pokonos 07.10.2015
    • dawniej_kuba 08.10.2015
  3. narciarz2 07.10.2015
  4. narciarz2 08.10.2015
  5. j.Luk 08.10.2015
  6. narciarz2 08.10.2015
    • andrzej Pokonos 08.10.2015
  7. hazelhard 08.10.2015
  8. narciarz2 09.10.2015
  9. hazelhard 09.10.2015
  10. Nela 09.10.2015
  11. narciarz2 11.10.2015
    • Nela 11.10.2015
  12. narciarz2 13.10.2015