Jest taka zasada w inwestowaniu, że nie ma straty tak długo, jak długo nie zamknie się pozycji ze stratą. Przekładając to na język ludzki: póki nie sprzedasz akcji taniej niż je kupiłeś, póty nie jesteś stratny ani złotówki.
Kurczowe trzymanie się tej zasady w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do bankructwa w wypadku całkowitego załamania ceny akcji. Dlatego zasadą, która w mojej ocenie lepiej stosować na co dzień – jest zasada ograniczania strat.
Nie zawsze wszystko się udaje. Popełniamy błędy; podejmujemy złe, błędne a czasem tylko źle trafione decyzje. Czasem to błędy ludzkie, czasem siła wyższa, a czasem zbieg jednego i drugiego. Lepiej jest, zarówno dla zdrowia psychicznego, dla komfortu życia, jak również dla dalszych planów i szans na sukces – w pewnym momencie uznać, że nie da się wygrać, że sukcesu nie będzie. To ten moment, w którym należy pogodzić się ze stratą, a działania ukierunkować na zminimalizowanie skutków i zminimalizowanie ponoszonych kosztów.
Tak jest dziś w Polsce w polityce. Nie da się wygrać. Żadna koalicja sił postępowych, anty-PiS, żaden sojusz Nowackiej z Kopaczową i Petru nie dają szans na wygraną. I to nie z powodu bezwzględnej matematyki. Matematycznie może się to udać. Myślę, że przy obecnych trendach jest to równie prawdopodobne jak wygrana PiS i jego rządy z przystawkami. Ale to się nie opłaca.
Dziś trzeba dać rządzić PiS-owi. Minimalizowanie strat – to walka o taki wynik, by PiS nie mogło samodzielnie zmienić konstytucji. Najlepszym rozwiązaniem na dziś – z diabelskiej alternatywy – jest aby PiS przejęło władzę. To oczywiście będzie bolało. To wstyd i utrata wiarygodności i pozycji na arenie międzynarodowej. To psucie nauki i zasad wolnego rynku. To wygłodniałe hordy działaczy i krewnych-i-znajomych królika, którzy po latach opozycji dopadną i obsadzą wszystko, co będzie do wzięcia. To przejęta telewizja i potulne telewizje komercyjne. To również okres triumfalizmu Kościoła Katolickiego i sekty pseudochrześcijan skupionych wokół niego, z ich nienawiścią, nietolerancją i średniowiecznym przekazem. To Macierewicz bez barier, to Pawłowicz, Gowin i cała armia drobnych postaci, które wreszcie dostaną szansę na rewanż.
Ale nie ma wyjścia. Trzeba im dać porządzić. Dać im szansę pokazać jak bardzo różni się odpowiedzialność za państwo od bezkarnego pasożytowania na nim z jednoczesnym nienawistnym brakiem szacunku do Niego i jego demokratycznie wybranych organów. To musi być przez chwilę ich deficyt, ich negocjacje ze związkami zawodowymi, ich strajki pielęgniarek… Ich inwestycje i opóźnienia w realizacji.
Jak to szybko daje się zweryfikować – widać po prezydencie Dudzie i jego buńczucznych zapowiedziach i krytyce bezradności prezydenta Komorowskiego. Mieliśmy siąść do stołu w sprawie Ukrainy jak równy z równymi, ale wystarczył jeden dzień, by okazało się to mrzonką. Mieliśmy natychmiast sprowadzić święty wrak do Polski, ale, mimo że była półtoragodzinna okazja, to żądanie nie padło. Mieliśmy, mieliśmy mieliśmy… I jak na razie prezydent przy współdziałaniu wyjątkowo nieudolnego gabinetu maszeruje od wpadki do wpadki. Chyba, że za sukces uznać wykrycie braku wieży japońskiej (!) W zasobach Pałacu Prezydenckiego.
Dokładnie takie same sukcesy odniesie rząd PiS-u. Celowo nie pisze tu Rząd Szydło, bo irytację Szydło u Kaczyńskiego widać już teraz; a jak Kaczyński dziękuje za udaną kampanię – Jęcząca Beata może dopytać u pani minister Kluzik-Rostkowskiej.
Tyle, że Kaczyński to wie. Wie, że wzięcie odpowiedzialności za kraj to chwilowy smak zwycięstwa i mnóstwo kłopotów i odpowiedzialności. Doczekał się takiej możliwości, ale już nie ma na nią sił.
To nie przypadek, że w momencie, w którym po raz pierwszy od wielu lat ma szansę realnie wziąć władzę, wrócił z bardzo ostrym przekazem i wybudził Antoniego z farmakologicznej śpiączki, chyba całkowicie odstawiając mu proszki.
Obaj panowie od paru dni robią wszystko by osłabić wynik PiS, aby PiS nie wzięło władzy. Dla Kaczyńskiego idealnym rozwiązaniem, przy posiadaniu prezydenta na telefon i gwizdek, byłoby wygranie bez możliwości utworzenia rządu lub minimalne przegranie. Przekaz byłby oczywisty. Wszystko byśmy zrealizowali, ale nam nie pozwolą. To dużo bardziej komfortowy układ niż konieczność zrealizowania wszystkich bzdur i obietnic złożonych przez Dudę i Szydło.
Dlatego pogódźmy się, że to nie czas na wygraną, tylko czas na minimalizowanie strat. Dajmy mu porządzić.
Jacek Parol



To znaczy tak: nie strzelajmy sobie w łeb gdy wygra, ale głosujmy po swojemu i poczekajmy na tę piękną katastrofę. Czyli: ja głosuję na ZL i Barbarę Nowacką, howgh.
Już dość dawno powiedziałam paru znajomym, że życzę PiS-owi zwycięstwa owocującego władzą bez koalicjanta. Nawet ich postraszyłam, że być może sama im dołożę swój głos…
Popatrzyli na mnie, jak na przyszłą pacjentkę psychiatryka i to na oddziale zamkniętym.
Ale ja jednak uważam, że moim rodakom taki rząd się należy, jak wypłata na pierwszego w czasach słusznie minionych.
Choć jednak głos oddam albo na ugrupowanie Petru, albo też na ZL pod przewodnictwem Barbary Nowackiej. Jeszcze sobie przemyślę, ale jedno jest pewne; już nie poprę PO, która postarała się o to jak mało która, inna partia.
Mieli swoje osiem lat i życzliwego prezydenta.
@Nela. Podpisuję się oburącz pod Pani komentarzem. TEŻ złośliwie uważam, że „moim rodakom taki rząd [samodzielny PiS] się należy, jak wypłata na pierwszego w czasach słusznie minionych”. Bo „sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”. TEŻ jestem rozdarty miedzy Nowoczesną a ZL, co jest dziwne, zważywszy, że pierwsze to neoliberalizm, a drugie, przynajmniej retorycznie, lewicowość i społeczna wrażliwość. Ale to, co je łączy i co wydaje mi się dziś najważniejsze, to jakaś doza rozsądku, proeuropejskości i pragnienie uratowania świeckości państwa. TEŻ nie będę już głosował na PO.
Obawiam się że szanowny autor namawia rozsądną część społeczeństwa do nie brania udziału w wyborach. A to gorsze, niż głosowanie na PiS. Dopóki piłka w grze, należy ją kopać, wie to każdy głupek kopiący piłkę. Pogodzenie się z wynikiem wyborów, którego jeszcze nie ma to czysty defetyzm.
To niestety, nie jest takie proste
http://wiadomosci.wp.pl/kat,36474,title,Jak-Kaczynski-zabieral-Platformie-najwazniejszy-elektorat-Biznes-w-koncu-polubil-sie-z-liderem-PiS,wid,17889865,wiadomosc.html?ticaid=115b84&_ticrsn=3
@j.Luk
Dla niektórych to bardzo proste. W promowanym ostatnio tutaj raporcie można przeczytać:
.
„Typowy wyborca PiS to człowiek kiepsko wykształcony, który w lepszych restauracjach nie bywa, za granicę nie jeździ, świata nie zna”
Chcę głosowac tak, jak BM kaze. Muszę się zarejestrowac do głosowania za granica. No, to sie rejestruję. Przepisuję numerki z paszportu i dowodu osobistego, wciskam guzik… I dostaje komunikat „Konsul w Nowym Jorku stwierdził, ze dane są nieprawidłowe”. Pan Konsul nie informuje, co jest nieprawidłowe. Nieprawidłowe i juz. Mogę wrocic do poprzedniej strony. Wracam, sprawdzam numerki przez szkło powiekszające. Naciskam. Znowu to samo. I tak dalej kilka razy. Nieprawidłowe. Nie będziesz głosowal (chamie!) skoro podajesz nieprawidłowe dane panu Konsulowi. Dzwonię do Konsulatu w Nowym Jorku. Godziny pracy. Nikt nie odbiera telefonu. Nie ma operatora. Nie ma sekretarki innej niz automatyczna. Ona mi nie wyjasni, co jest nieprawidłowego w moim paszporcie i co konkretnie sie nie podoba panu Konsulowi.
.
Polska. Straszny kraj strasznych funkcjonariuszy. Nie potrafią obsłuzyc samolotu. Nie potrafią napisac program komputerowego. Nie potrafią odebrac telefonu.
Udało sie. Trzeba było uzyc innej przegladarki. Pan Konsul nie umiał po polsku powiedziec, ze mu sie nie podoba IE. Programisci Pana konsula nie umieli przetestowac swojej strony internetowej. W tutejszym narzeczu mowimy SNAFU.
.
W ten sposob bede mogł zagłosowac za, a przede wszystkim przeciw.
@narciarz2 ale za to zawsze mają rację. Z definicji.
Wracajac do tematu. Niemcy tez „dali mu porzadzic” a potem odbudowywali kraj przez trzydziesci lat. Ze nie wspomnimy o reszcie swiata. Nasz wodzunio nie ma takich mozliwosci zagranicznych, ale kraj jednak moze zrujnowac. I na pewno to zrobi.
.
A swoja droga ciekawe, co takiego sie stalo, ze Polacy postanowili masowo wskoczyc do basenu nawet nie sprawdzajac, czy jest w nim woda.
Bardzo dobre!
Wygrana PiS oznaczać będzie powrót do śledztwa smoleńskiego, które na 100% wykaże, że Tusk z Putinem samolot strącili. I co wtedy? Wysyłamy komandosów do Kremla?
które na 100% wykaże, że Tusk z Putinem samolot strącili
.
Wykaże to, co w danym momencie będzie sie bardziej opłacało. Tusk daleko i juz przestał byc wrogiem. Samolot został strącony przez tego, kto będzie mial szanse w następnych wyborach. Moze przez Biedronia, a moze przez panią Nowacką. Dowody da sie znalezc bardzo łatwo. A jesli nie znalezc, to wyprodukowac. Nie ma takiej rzeczy, ktorej nie mozna udowodnic. Pokaz mi obywatela, a ja ci znajdę dowod. Najmocniejsze zresztą sa dowody tzw. wirtualne, czyli chwilowo niedostępne, bo zamknięte w archiwach KGB. Ale gdyby te archiwa otworzyc, to dowod byłby tak porazający, ze wszyscy by padli. Rownie dobrze wszyscy mogą pasc przed otwarciem archiwow, bo ich otworzenie to sprawa czysto formalna. Dowod wirtualny tam jest, i tego nie trzeba udowadniac. Dowodu wirtualnego mozna uzywac zawczasu przed jego znalezieniem, i to wielokrotnie. Tak tez będzie sie rozwijac śledztwo smoleńskie ku większej chwale Prezesa.
.
Oto słowo Panskie.
@Narciarz2
Ja zawsze podejrzewałem p. Roberta Biedronia, że to On musiał w tym „zamachu” palce maczać. Pani Nowacka jako nie tylko prezydentobójczyni, ale i matkobójczyni byłaby też niezłą kandydatką do kontynuacji paranoi. Śmiejemy się, ale powiedz na poważnie, co zrobi rząd PiS, jak udowodni całemu światu, że był zamach. Wojna z Rosją?
Spróbuję się zabawić we wróżkę…
Wyobrażam sobie sytuację kilka – kilkanaście dni po wyborach… i Michała Kamińskiego meldującego prezesowi Kaczyńskiemu wykonanie zadania.
To wcale nie jest niemożliwe.
„co zrobi rząd PiS, jak udowodni całemu światu, że był zamach. Wojna z Rosją?”
.
Rzad PiSu bedzie uzywal procesow politycznych w celu zwalczania opozycji w Polsce. Wojna z Rosja go nie interesuje, choc wzmaganie napiecia na pewno tak. Zreszta ze wzajemnoscia. Rosja tez uzywa tych samych metod wobec swojego spoleczenstwa. Oba rzady beda postepowac podobnie i rownolegle, ale beda pozostawac w granicach fobii swoich wlasnych spoleczenstw. Jesli ktos wywola wojne, to oczywiscie Rosja, bo ona moze sobie na to pozwolic. Rosja moze uzyc Kaliningradu jako zrodla napiec, moze podsylac Polsce rozne ludziki albo separatystow, ale na tym sie w zasadzie skonczy. Wojny na calego nie bedzie, bo zdobycze terytorialne nie sa celem zadnej ze stron. A poza tym, po obsadzeniu agenta Macierewicza na stanowisku szefa MONu, Rosja osiagnie sporo bez zadnej walki. Z jednej strony sparalizuje polskie sily zbrojne, a z drugiej rozbije NATO. Przeciez sztab NATO nie jest az tak glupi, zeby nie wiedziec, dla kogo pracuje Macierewicz. Armia polska pod jego dowodztwem straci wszelka wiarygodnosc na Zachodzie. To bedzie wielki sukces Rosjan, osiagniety bezkrwawo rekami polskich wyborcow.
@narciarzu!
Przecież ministrem MON ma zostać Jarosław Gowin!
Nie doczytałeś?
No i co ty na to?
Przecież ministrem MON ma zostać Jarosław Gowin!
.
Ma zostać, ale sam w to nie wierzy. I zupelnie słusznie. Podobnie, premierą ma zostac pani Beata. I tez nie zostanie.