Stanisław Obirek: Synod zbliża się do końca

synod2015-10-19.

Zostało jeszcze kilka dni i zobaczymy jak będzie wyglądał końcowy dokument i co zrobi z nim papież Franciszek.

Wróciłem w kilkudniowego pobytu w Chicago, gdzie brałem udział w konferencji poświęconej ostatnim papieżom zorganizowanej przez Northwestern University. Pewnie czytelników SO nie zaskoczę, że mój temat dotyczył Jana Pawła II i jego roli w ukształtowaniu obecnej sytuacji w Polsce. Nie była to pochwała.

Jednak większość wystąpień była poświęcona papieżowi Franciszkowi. Nie wszystkie były pozytywne. Jednak najciekawsze pytania dotyczyły podstawowej sprawy – po co jest w ogóle potrzebny papież i czemu służą beatyfikacje i kanonizacje papieży. Dlaczego papież Wojtyła skrócił czas procedury kanonizacyjnej i zamiast zwyczajowych 50 lat ograniczył go do 5 i… sam z tego skrócenia skwapliwie i często korzystał. Jego następca nie czekał już nawet tych 5 lat, zrozumiał, że „Santo subito” to głos z nieba. Nie wszyscy to tak rozumieli. Ale to inna historia.

Czekając na koniec Synodu chcę powiedzieć, że w niedzielnej gazecie w Chicago („Chicago Tribune” 18.10.2015 s. 6) przeczytałem duży tekst o tym, że abp Chicago Blase Capich, pojawił się jako „mocny głos na rzymskim synodzie w sprawie rodziny”. A tam obszerne fragmenty z jego wystąpienia, którego istotą jest absolutny prymat sumienia. A co za tym idzie komunia dla rozwiedzionych, a nawet par gejowskich, jest czymś dla niego oczywistym.

Czytałem i oczom nie wierzyłem, więc przeczytałem dwa razy. Dowiedziałem się, że rzeczony abp został „własnoręcznie” przez Franciszka mianowany biskupem Chicago i również „własnoręcznie” zaproszony na Synod. To wiele tłumaczy i pozwala domniemywać w jakim kierunku pójdą debaty.

A na moim ulubionym portalu „Vatican Insider” przeczytałem poruszającą historię opowiedzianą przez innego abpa, tym razem meksykańskiego Carlosa Aguilar Retes, który przypomniał, że jako dziecko przystępujące do pierwszej komunii św. podzielił swój opłatek z ojcem, który jako rozwodnik nie mógł przystąpić do komunii.

Takie historie podobno opowiadają sobie biskupi bez przerwy. Tylko polscy (cytowany jest jak na razie tylko abp Gądecki) ciągle o niezmiennej doktrynie od dwóch tysięcy lat i do tego opartej na Ewangelii. Ciekaw jestem gdzie Gądecki studiował teologię małżeństwa. Bo o ile sobie przypominam własne studia z Neapolu i Rzymu, sytuacja zarówno w Ewangelii jak i w historii chrześcijaństwa jest znacznie bardziej skomplikowana. Nie mówiąc już o przyziemnej sprawie – takiej jak biologia i cielesność. Przed lat ludzie żyli krócej i wierność aż do śmierci oznaczała najwyżej 20-25 lat.

No ale takie drobne sprawy jak nauki szczegółowe nie wszystkich teologów interesują (by być sprawiedliwym muszę dodać, że nie dotyczy to tylko polskich, sporo Włochów, a nawet Amerykanów myśli podobnie, nie wspominając już o Afrykańczykach).

Stanisław Obirek

Print Friendly, PDF & Email

11 komentarzy

  1. dawniej_kuba 2015-10-19
    • pak 2015-10-22
  2. hazelhard 2015-10-20
    • Obirek 2015-10-20
  3. dawniej_kuba 2015-10-20
  4. koraszewski 2015-10-21
  5. Obirek 2015-10-21
  6. hazelhard 2015-10-21
  7. Obirek 2015-10-21
    • hazelhard 2015-10-21
      • wb40 2015-10-21
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com