
Wystrój studia telewizji Hamasu.
2015-11-08.
Tego i kilku podobnych autorów polecił mi pewien życzliwy czytelnik, uważając, że powinniśmy uzupełnić naszą wiedzę na temat tego, co się dzieje w Izraelu. Tak się składa, że nie ignorowaliśmy polecanych przez tego czytelnika książek, więc mogłem mu uczciwie odpowiedzieć, że mamy o nich jakieś pojęcie i że właśnie przygotowuję do druku własną książkę, w której próbuję odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak wielu ludzi teoretycznie przyzwoitych tak gorąco popiera brunatną falę.
Reakcja była znamienna i godna zarówno Jarosława Kaczyńskiego, jak i premiera Turcji. Mój wirtualny rozmówca oburzył się do głębi na określenie „teoretycznie przyzwoici”. Napisał, że „teoretycznie przyzwoity, to praktycznie świnia”. Kontakt się urwał, nie znam człowieka i nie dowiem się, czy naprawdę uważa, że człowiek przyzwoity może popierać brunatną falę. Nie pytał, co rozumiem przez brunatną falę, poczuł się do głębi oburzony, że można mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do moralnej doskonałości jej sympatyków.
Jego lista pisarzy zawierała tylko kilka nazwisk, ale zapewnił mnie, że ta lista jest znacznie dłuższa. Domyślam się, że tylko ze względów taktycznych nie umieścił na niej Noama Chomsky’ego i Normana Finkelsteina, ciekawiło mnie jednak, czy obok cierpiących na komunistyczne odchylenie żydowskich piewców brunatnej fali znaleźliby się tam również myśliciele chrześcijańscy, tacy jak były prezydent USA Jimmy Carter.
Tajemnicą pozostanie dla mnie jego wyobrażenie brunatnej fali wspieranej przez przyzwoitych ludzi.
Oczywiście nie sądzę, żeby ludzie tacy jak szef Human Rights Watch, Kenneth Roth, rzecznik UNRWA, Chris Gunness, liczni biskupi kościołów katolickich i protestanckich, czy politycy skandynawscy postrzegali się jako ludzie zaledwie teoretycznie przyzwoici. Jestem wręcz głęboko przekonany, że czują się ostoją moralności, chociaż nie jestem pewien, czy chcieliby być tak jednoznacznie kojarzeni z brunatną falą. Tu zaczęłyby się zapewne spory i konieczność sprecyzowania, co brunatną falę w latach trzydziestych ubiegłego wieku charakteryzowało, i jakie warunki muszą być spełnione, abyśmy mogli zasadnie mówić o powrocie brunatnej fali.
W odróżnieniu od życzliwego czytelnika, który chciał, bym rozszerzył swoją wiedzę, zapewne zapewniliby, że oni też brunatną falę potępiają, definiując ją jednak po swojemu.
Zacznijmy od tego, że była taka idea, która głosiła wyższość pewnej grupy ludzi (charakteryzowanej jako rasa), głosiła również zamiar podbicia świata i eliminacji innych, gorszych, ras, poczynając od Żydów, uznanych za rasę najgorszą. Ponieważ pierwsze paramilitarne oddziały wyznawców tej idei nosiły brunatne koszule (historia zakupu dużej partii tych brunatnych koszul jest sama w sobie bardzo ciekawa), więc wzrastanie tej idei w siłę nazwano brunatną falą.Stoimy zatem przed pytaniem, czy jest dziś jakaś grupa uznająca się za lepszą od innych grup ludzkich, dążąca do podboju świata i eliminacji bądź podporządkowania tych innych grup, poczynając od Żydów uznawanych za grupę najgorszą?
Jest ich wiele, konkurują ze sobą, zmagając się w morderczych walkach, ale wszystkie zgodnie deklarują, że przed wyprawą na Rzym, Berlin, Waszyngton, zielona flaga musi powiewać nad Jerozolimą.
Teoretycznie przyzwoici reagują gniewnie na wszelkie informacje o tych deklaracjach powtarzanych z Teheranu, Gazy, Bejrutu, Ammanu, Islamabadu, Stambułu i wielu innych miejsc. Czasem przyznają, że coś takiego mówi kalif Państwa Islamskiego, więc teoretycznie przyzwoici ludzie niemal zgodnie mówią, że Państwo Islamskie jest brzydkie, ale nie ma nic wspólnego z tymi innymi, którzy deklarując zamiar Zagłady tylko bronią się przed żydowską i amerykańską agresją.
Tu właśnie teoretycznie przyzwoici szukają pomocy „historyków” takich jak Ilan Pappe, czy uczonych, takich jak Noam Chomsky. Ten ostatni też nie uważa, że fakty mogą być poważnym argumentem w dyskusji. Wielki lingwista (nie piszę tego z ironią) jest również wielkim kłamcą (nie piszę tego z przesadą). Kłamie nie od dziś i nie tylko w sprawie Izraela. Teoretycznie przyzwoitym zupełnie nie przeszkadzają jego uporczywe próby zamazania zbrodni Pol Pota, jednak ta negacja wszechstronnie udokumentowanego ludobójstwa jest znamienna, stanowi kluczowy kontekst przyjaźni Chomsky’ego z przywódcą Hezbollahu, Nasrallahem, jak również jego wszystkich wypowiedzi na temat Izraela. Negowanie ludobójstwa, próby ukazania zamiaru ludobójstwa jako obrony przed agresją, a terroru i mordów jako pokojowego oporu, to najbardziej charakterystyczna cecha wspierania brunatnej fali przez teoretycznie przyzwoitych.
Wielka Brytania jeszcze przed powstanie Izraela szkoliła i zbroiła Legion Arabski, doskonale znając jego zamiar – wymordowania palestyńskich Żydów w dniu zwinięcia brytyjskiej flagi w Jerozolimie. Rok był 1948, Watykan nadal gorliwie pomagał pokonanym organizatorom ruchu brunatnych koszul w znalezieniu spokojnej przystani w Argentynie i innych krajach, w których miał szczególne wpływy. Kto przecierał drogę pokonanych brunatnych koszul do Egiptu i Syrii? Do dziś nie wszystko jest tu jasne, chociaż wiadomo, że ruch znalazł życiodajną glebę na arabskich pustyniach i że nikt z Europy, ani Ameryki nie zamierzał go tam niepokoić. Antyżydowskie nastawienie tego ruchu w jego nowej, religijnej szacie budziło nawet sympatię teoretycznie porządnych ludzi Paryża i Londynu, którzy w Europie i Ameryce lubili powtarzać modne hasło „Nigdy więcej”.
Czy powołanie specjalnej agendy ONZ mającej się zajmować wyłącznie uchodźcami z terenu Izraela po nieudanej próbie dokończenia Zagłady było przemyślanym aktem wsparcia brunatnej fali? Nie można na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Nie doczekały się specjalnej troski miliony ludzi przerzucanych z miejsca na miejsce w Europie, nie doczekały się takiej agendy dziesiątki milionów uchodźców w Indiach i Pakistanie, nikt nie zamierzał okazywać specjalnej troski dziesiątkom milionów uchodźców w Afryce. Pospiesznie i bez namysłu stworzono dla Arabów zbiegłych z terenów walk z Żydami nadzwyczajną definicję uchodźcy, która gwarantowała bezterminowy status bezpaństwowca i utrzymywała ich jako armię szkoloną do ponowienia dalszych prób dokończenia Zagłady. Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała legalność niepodległego Izraela i legalność prób jego likwidacji. Pokój nie był celem ani sąsiadujących z Izraelem państw arabskich, ani tej międzynarodowej organizacji, w której te państwa odgrywały coraz poważniejszą rolę.
UNRWA, bo o niej mowa, miała istnieć tylko kilka lat i zniknąć po rozwiązaniu problemu. Blisko siedem dziesięcioleci później obserwujemy skandal, który zapewne niebawem zostanie zaklepany. Dzięki wysiłkom jednego człowieka (korzystającego z nowoczesnych możliwości śledzenia mediów społecznościowych) dowiedzieliśmy się, że dziesiątki nauczycieli w szkołach prowadzonych przez tę agendę ONZ, to propagandyści terroru i mordów, często aktywni członkowie organizacji terrorystycznych. Nie jest to specjalnie zaskakujące i wiadomo było o tym od dawna, a nawet sam rzecznik tej organizacji nigdy nie ukrywał swojej zwierzęcej nienawiści do „syjonistów”, jednak publiczne ujawnienie zawartości treści prezentowanych na Facebooku przez nauczycieli zatrudnionych przez ONZ spowodowała odrobinę zażenowania, a nawet udawania, że wcześniej o tych powiązaniach pracowników ONZ nic nie wiedziano. Ostatecznie zawieszono kilku pracowników, mając nadzieję, że to pomoże zakończyć wszelkie zarzuty na temat tysięcznych powiązań, finansowanej przez Zachód UNRWA z terroryzmem.
Jak daleko sięga akceptacja Zachodu dla deklarowania Zagłady, podżegania do przemocy, opłacania terrorystów przez Autonomię Palestyńską, żądań aby kraje zachodnie nakładały różnego rodzaju sankcje, utrudniały lub uniemożliwiały obronę życia izraelskich obywateli?Jak daleko można się posunąć w przekłamywaniu obrazu tego konfliktu, jeśli nawet najbardziej szacowne media zachodnie ochoczo uczestniczą w kampanii zmasowanych kłamstw? W prasie zachodniej słychać nieustanny lament, że przy tak intensywnych wysiłkach udaje się zabijać tak mało Żydów. Dowiadujemy się, że w ostatnich dniach zginęło około pięćdziesięciu Palestyńczyków i tylko 7 Żydów. Media, ale również politycy, ochoczo powtarzają arabskie kłamstwa o egzekucjach niewinnej palestyńskiej młodzieży.
Bez trudu możemy się domyśleć, że ci teoretycznie przyzwoici dziennikarze i ci teoretycznie przyzwoici politycy są głęboko przekonani o swojej wspaniałej moralności i solidarności ze słabszymi.
Czy na tym tle jest czymś nadzwyczajnym organizowanie wiecu rzekomo przeciw ksenofobii i faszyzmowi i na rzecz pomocy muzułmańskim uchodźców w Warszawie na Umschlagplatzu? Głównym organizatorem tej osobliwej imprezy na rzecz humanitaryzmu jest nie kto inny jak Amnesty International, niegdyś absolutnie wspaniała organizacja zajmująca się wyłącznie więźniami sumienia, a dziś wszystkim, co może wywołać duże tytuły w gazetach.
W ulotce wzywającej na wiec czytamy:
„Ostatnie miesiące i głośny temat uchodźców, wciąż znajdujący się na wierzchu wszelkich debat politycznych, medialnych czy zwykłych dyskusji międzyludzkich, dają nacjonalizmowi idealne środowisko naturalne do rozwoju i nabrania nowych sił. Lęk i niechęć bardzo łatwo jest ukierunkować w nienawiść. Narodowcy organizują liczne demonstracje, które zrzeszają nie tylko nacjonalistów ale również „zwykłych” ludzi, których łączy ksenofobia.”
Moglibyśmy powiedzieć, że piękna idea i piękne słowa. Warto jednak postawić kilka pytań:
Czy ci działacze Amnesty International mogą nie zdawać sobie sprawy z faktu, że Umschalgplatz jest symbolem Zagłady, że otwarte wezwania do kolejnej Zagłady Żydów płyną codziennie z krajów muzułmańskich, że uciekinierzy przybywający do Europy poddawani byli od dziesięcioleci propagandzie nienawiści do Żydów i lwia część, również tych nieszczęsnych uciekinierów z terenu wojny, żywi nienawiść do Żydów i pochwala ich mordowanie? Czy ci organizatorzy tego obłąkanego pomysłu nie wiedzą o niezliczonych atakach na Żydów dokonywanych przez muzułmańskich imigrantów w Szwecji, Norwegii, Holandii, Francji, Wielkiej Brytanii i w wielu innych miejscach? Czy są świadomi zmasowanej nienawiści do Żydów również wśród tych uciekinierów z terenów wojny, którym tak bardzo chcieliby pomóc?

Nie znam odpowiedzi na te pytania. (Ostatecznie najwyraźniej do kogoś coś dotarło i miejsce startu tej demonstracji w ostatniej chwili zmieniono. Postanowiono, że rozpocznie sie nie na a tylko „w pobliżu Umschalgplatz”.) Mam wrażenie, że „w okolicy” Umschlagplatz pojawiły się duchy w brunatnych koszulach, miały uduchowione twarze i były przejęte Wzniosłą Ideą.
Moglibyśmy podejrzewać, że ten niezbyt rozsądny pomysł był wyłącznie efektem niewiedzy i bezmyślności. Niestety od wielu lat światowe kierownictwo Amnesty International propaguje antysemityzm, nienawiść do Izraela, milczy o zapowiedziach kolejnej Zagłady, kłamie, ukrywa akty terroru przeciwko Żydom, prezentuje terrorystów jako działaczy praw człowieka, zaprasza ich i urządza z nimi wspólne imprezy. W tym kontekście ten pomysł polskich działaczy AI przestaje być niewinną pomyłką popełnioną wyłącznie z głupoty.
Teoretycznie przyzwoici kochają wychodzić z transparentami „Nigdy więcej” zapewniają, że my nie będziemy tego robić nigdy więcej, sprowadzimy na Umschalgplatz ludzi, którzy obiecują solennie zrobić to za nas. (Kto wie, może kiedyś ktoś w Amnesty International zaproponuje powrót do idei obrony więźniów sumienia, jest ich dziś bardzo wielu, szczególnie w krajach islamu.)
Patrząc na wyczyny teoretycznie przyzwoitych warto pamiętać, że również w przeszłości sympatycy totalitaryzmu mieli różne oblicza, zwalczali się wzajemnie, używali pięknych haseł i urzekali swoim młodzieńczym entuzjazmem.
Andrzej Koraszewski


Jak zwykle, artykuły Autora są rewelacyjnie ciekawe. To, czego mi brakuje, to wskazania tych, co na opisanych powyżej procesach społecznych, zbijają kasę. Na ten artykuł należałoby nałożyć jeszcze jeden wymiar- finansowy, kto kogo okradł, i kto kogo teraz chce okraść. Może w następnej notce? Namawiam z czysto egoistycznych powodów, bo bardzo by mi to pomogło w zrozumieniu powyższej notki.
Patrząc na te zjawiska oczyma socjologa mam wrażenie, że strona finansowa nie jest tu pierwszoplanowa. W końcu lat 70. obserwowałem w Szwecji zmianę składu zawodowego ludzi zaangażowanych w Amnesty International. Początkowo dominowali nauczyciele, potem skokowo wzrastała liczba młodych dziennikarzy. To było zrozumiałe, piękna idea, szybki dostęp do materiałów na temat łamania praw człowieka w różnych zakątkach świata, już w latach 80 zaczęło dziać się coś złego, dziennikarze zaczęli naciskać na drobne zmiany statutowe, bo dawało to szanse na różne głośne kampanie.To wydawało się niemal niewinne. Obserwowaliśmy psucie się również innych organizacji na rzecz praw człowieka, które również zaczynały służyć interesom zawodowym. Ciekawy artykuł o organizacjach praw człowieka i Izraelu napisał swego czasu Steve Apfel (http://www.listyznaszegosadu.pl/przemysl-ktory-nie-bedzie-bojkotowal-izraela) Jest wiele dowodów na to, że w wielu bardzo szacownych mediach pokazywanie zbyt wielu faktów szkodzi karierze zawodowej. Mechanizm tego zjawiska pokazał Matti Friedman (http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/jak-i-dlaczego-prasa-znieksztalca-wiadomosci.) O finansowaniu NGO pisał (pokazując kulisy tej zabawy)Tuvia Tenenbom w świetnej książce „Catch the Jew”. Tu płyną miliony dolarów. Opublikowaliśmy nawet w „Listach” fragment dotyczący finansowania NGO: http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/dlaczego-europejskie-ngo-i-czerwony-krzyz-sa-rzeczywistymi-wrogami-w-izraelu
Przepraszam, odpowiedziałem już wczoraj, ale mój komentarz (prawdopodobnie ze względu na jego długość i linki) nadal czeka na moderację.
A ja czekam kiedy pan AK wyjaśni skąd i dlaczego od wielu wieków żydzi są tak znienawidzeni na całym świecie.
Jeszcze nie było chrześcijaństwa a istniała nienawiść do wyznawców wiary żydowskiej. Izrael Szahak wyjaśnial ten problem w swojej książce ale mam nadzieję że redaktor Andrzej Koraszewski zrobi to lepiej..
Tu Szahak;
https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/09/izrael-szahak-c5bcydowskie-dzieje-i-religia.pdf
A tu Andrzej Koraszewski…..??
Jest szansa przyćmić żyda Szahaka, panie AK
To niesłychanie interesujące pytanie. Bardzo wielu się nad nim zastanawiało, nie tylko proponowany przez pana autor reklamowany przez arcyciekawą stronę stopsyjonizmowi. Osobiście nie mam zadowalającej odpowiedzi na to pytanie. Skłaniam się do spekulacji związanych z geografią. Izrael znajduje się w miejscu łączącym trzy kontynenty. Żyzny półksiężyc, czyli początki rolnictwa to głównie obecna Turcja, Syria, Irak, po drugiej stronie Egipt. Niewola babilońska, egipska, potem grecka, potem rzymska. Zagłębie niewolników, którzy mogli sobie radzić tylko jako listonosze między cywilizacjami. Nie mamy pewności, czy to Żydzi czy Egipcjanie pierwsi wprowadzili masową oświatę (dla chłopców), u Żydów od starożytności była ona praktycznie powszechna. W efekcie żydowscy niewolnicy byli w cenie za swoją wiedzę, ale również bano się ich z powodu ich wiedzy. Tworzyli medycynę (oskarżano ich o magię). Chronili ich królowie, ale pilnowano, żeby przypadkiem nie nosili broni, ceniono za wkład w naukę i podżegano do mordów. Matematyka, finanse, medycyna, technika to dziedziny, w których wkład Żydów jest zdumiewający. Komputer,na którym zadaje pan swoje pytanie to dziecko techniki stworzone w dużej mierze przez Żydów (z licznymi komponentami z Izraela). Nienawiść do Żydów była funkcją tego, że umieli dużo, byli potrzebni i byli słabi.
Jak to napisał pana kolega pod innym artykułem w internecie :…przed tem zydy ze strachu „sraly w portki” a teraz w zamian zabijaja bezbronnychy Palestynczykow…”. Domyśla się Pan, że nie tylko temu przedstawicielowi ludzkości fakt, że Żydzi mogą dziś bronić swojego życia przeszkadza, uszczupla jego poczucie ludzkiej godności. Nie sądzi Pan, że to jest interesujące wyjaśnienie?
Jak mi się wydaje wiarygodność Normana Finkelsteina jest nie do podważenia, więc szanowny Autor popełnia intelektualne szalbierstwo usiłując Go skopać po kostkach!, a pieniądze płyną rzeczywiście w jedną stronę!
Mój artykuł wymaga uzupełnienia. Dziś rocznica Kristallnacht. W Amsterdamie przez dziesięciolecia ta rocznica była upamiętniana pod pomnikiem żydowskiego ruchu oporu w latach 1940-1945. Od kilku lat zaczęto w tym dniu urządzać tam kontr-demonstrację nienawiści do Izraela pod hasłem „Alternatywne upamiętnienie Kristallnacht”. W tym roku zaproszono Haneen Zoabi, arabską posłankę do Knesetu sympatyzującą z Hamasem i wzywającą do mordowania Żydów. W Szwecji dla odmiany na wiec dla upamiętnienia Kristallnacht pod hasłem „Mieszkańcy Uppsali przeciw rasizmowi”, nie zaproszono żadnej organizacji żydowskiej. W zaproszeniu czytamy: „Nocą między 9 i 10 listopada zamordowano 91 osób, 30 tysięcy osób wysłano do obozów koncentracyjnych i tysiąc świątyń na terenie całych Niemiec i Austrii zostało zniszczonych.” Fakt, że ofiarami byli Żydzi, został zamazany, nie należy przypominać, że te „świątynie” to były synagogi, nie warto przypominać kogo wysłano do obozów. Trudno się dziwić, że muzułmański duchowny z Gazy twierdzący, że żadnego Holocaustu nigdy nie było odwołuje się do „historyków” europejskich i amerykańskich https://www.youtube.com/watch?v=s2Jo8EVl2JQ .
Magog zadał pytanie: „skąd i dlaczego od wielu wieków żydzi są tak znienawidzeni na całym świecie. Jeszcze nie było chrześcijaństwa a istniała nienawiść do wyznawców wiary żydowskiej”. Ciekaw jestem czy ma własny pogląd na tę sprawę.
Pozwolę sobie na kilka uwag. Po pierwsze, nie jest prawdą że istniała nienawiść do wiary żydowskiej jeszcze przed chrześcijaństwem. Ludzie się rżnęli niejako po równo, nie wyróżniając żadnej z wiar.
Od czasów chrześcijańskich niechęć czy nienawiść do Żydów wiąże się z interpretacją narzuconą chrześcijaństwu przez św. Pawła, a podsycaną przez Kościół katolicki, zgodnie z którą Jezus był Mesjaszem-Bogiem, którego Żydzi odrzucili bo go nie rozpoznali i wydali go na śmierć, a więc winni są śmierci Boga.
Judaizm i chrześcijaństwo są w równym stopniu nielogiczne i należy się zdumiewać, że tyle osób przez tyle wieków jest wyznawcami tych religii. Ale to nie judaizm jest przedmiotem nienawiści, jest też elementem chrześcijaństwa a i islam uznaje Biblię, choć inaczej interpretuje pewne sprawy. Nienawiść odnosi się do wyznawców Jahwe. Bo przypisuje im się złe cechy, niejako wrodzone. To jest właśnie rasizm. Żyd, według rasistów, ma w sobie zło wrodzone. To, że antysemityzm jest obecny w wielu krajach nie jest dowodem na to zło wrodzone, a jest wyrazem ciemnoty i obrzydliwej propagandy której ludzie łatwo ulegają
PS
Orzy okazji warto zwrócić uwagę na odpowiedzialność zbiorową jaką stosuje się wobec Żydów. Przecież nie wszyscy Żydzi odrzucili Jezusa, a tylko część, a ta część nie wiedziała przecież kim był. Tak jak nie wszyscy Polacy są mordercami księży (Popiełuszko). Ale to chyba pochodzi z tego, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który za grzech Adama i Ewy pokarał całą ludzkość aż do ostatniego pokolenia.
Ciekawa sprawa z przypadkami takimi jak Chomsky, Finkelstein lub Shahak. Z jednej strony ich obecnosc i publicystyka swiadczy, ze nie istnieje cos takiego jak solidarnosc etniczna wsrod Zydow. Skrajnym przypadkiem jest ow rabin, nazwiska nie pomne bo po co, ktory jezdzil na konferencje do Teheranu, bo uwazal, ze Izrael nie powinien istniec jako twor swiecki, kiedy Ksiega mowi, ze moze on byc tylko stworzony przez Mesjasza.
Z drugiej strony jest cos interesujacego w tym fenomenie, cos, czego wytlumaczyc nie potrafie, skad sie ci „uczciwi inaczej” biora wlasnie wsrod Zydow, bo ze ich pelno wsrod innych mnie az tak nie dziwi.
jrk
W żadnym narodzie nie ma pełnej solidarności etnicznej, oczekiwanie takiej solidarności od Żydów jest przesadą. Żydzi w diasporze przyjęli z mieszanymi uczuciami kolejną próbę powrotu. Część z powodu tego, że zawsze wpadali z deszczu pod rynnę, część bo miała inne nadzieje. Tu mieliśmy kilka nurtów a/silniejsza identyfikacja z narodem gospodarzy niż z narodem żydowskim, b/fascynacja komunistycznym internacjonalizmem, c/ własny, indywidualny plan ucieczki/urządzenia się. Chomsky jest przypadkiem szczególnym, człowieka otwarcie współpracującego z ludźmi zapowiadającymi kolejną zagładę. O wielu innych możemy powiedzieć, że mają utopijne oczekiwania. (Biedny Finkelstein zdobył się na uczciwość i powiedział, że ruch BDS powinien uznać prawo Izraela do istnienia. Był za swoje kłamstwa noszony na rękach i nagle wyrzucono go za drzwi. Nikt nie chce teraz z nim rozmawiać.) Na naszym podwórku mielimy wspaniałego Edelmana, który, podobnie jak Tuwim, nie chciał przyjąć do wiadomości innej opcji jak walka o to, żeby miał prawo być Polakiem, ale mieliśmy również mniej ciekawe postaci. Innymi słowy, Żydzi naród jak naród, ale zawsze pod szkłem powiększającym. Gdyby jakiś baran wymyślił, że Polacy to nie są Słowianie i pochodzą od Persów, świat wzruszyłby ramionami. Kiedy bredzi żydowski „historyk” w Izraelu, znajduje dziesiątki tysięcy czytelników i to nie tylko pod piramidami.
Pisze p. Koraszewski:
„W żadnym narodzie nie ma pełnej solidarności etnicznej, oczekiwanie takiej solidarności od Żydów jest przesadą. ”
Pan to wie, ja to wiem, ale „uczciwi inaczej” albo nie wiedza, albo udaja ze nie wiedza, bo tak duzo wygodniej.
Wspolnym mianownikiem wymienionej trojki (Chomsky, Finkelstein, Shahak) jest mlodziencze zangazowanie sie w ideologie skrajnie lewicowe, co ich sprowadzilo na rownie skrajne manowce myslowe i moralne. Nic to nie przeszkadza w cytowaniu ich jako autorytetow przez osoby uwazajace sie za przynalezne do prawicy.
O apostazie Finkelsteina nie wiedzialem. Naprawde powiedzial, ze Izrael ma prawo do istnienia? Jak smial?? Bezczelny!!!
jrk
Przesyłam link do wideo z tą wypowiedzią Finklelsteina:
https://www.youtube.com/watch?v=iggdO7C70P8
AK