U nas politycy, którzy wygrali wybory między innymi przez wzbudzanie lęku i obaw przed wyznawcami islamu, mogą wykorzystać sytuację do ograniczenia wolności obywatelskich. Terrorysta islamski jest lepszym argumentem niż tajemniczy układ. Niestety, zarządzanie strachem jest bardzo efektywne.
Dopiero co napisałem (TP 170): – Powołanie nowego rządu niewątpliwie zwiększy religijność w narodzie. Kiedy człowiek pomyśli o możliwym kryzysie wewnętrznym czy zewnętrznym i uświadomi sobie, że czoła stawią mu Macierewicz, Ziobro, Waszczykowski czy Kamiński, to od razu zwraca się do Boga w gorącej modlitwie.
Oj!
* * *
Są kraje, gdzie ludzie o innej kulturze, religii, wyglądzie nie stanowią sensacji ani powodu do lęku. Milo Kurtis opowiadał o odwiedzinach u swojej córki, która mieszka w Londynie. W tym samym miejscu mieszkają chrześcijanie, Żydzi i muzułmanie. Bywa, że ortodoksyjny Żyd spotyka zakwefioną muzułmankę, swoją sąsiadkę. Wszyscy żyją w zgodzie.Krystyna Starczewska, założycielka szkoły „Bednarskiej”, opowiada w Polityce o decyzji przyjmowania dzieci cudzoziemskich do szkoły:
Zorganizowaliśmy walne zebranie, na którym rodzice mieli zdecydować, czy przyjmować na większą skalę dzieci uchodźców. Sprawa okazała się problematyczna. „Bednarska” miała wysokie miejsce w rankingach. Podniosły się więc głosy, że dzieci uchodźcze z konieczności będą gorzej zdawać egzaminy końcowe i obniżą nasze notowania. Poza tym koszty ich pobytu w szkole w latach 90. obciążałyby z konieczności rodziców polskich uczniów. Nie było wówczas dotacji państwowych na edukację dzieci uchodźców i imigrantów. Po dyskusji, w której część rodziców wyrażała zastrzeżenia do naszego projektu, miało odbyć się głosowanie.
Pomyślałam, że nasz projekt nie przejdzie i nie będzie uchodźców w szkole, trudno. I wtedy wstał jeden z ojców i zwrócił się do pozostałych rodziców z pytaniem: „czy państwo żałowaliby pieniędzy na pomoce szkolne?”. Rodzice odpowiedzieli: „no, skąd”. „A czy państwo chcieliby, żeby nasze dzieci podróżowały i poznawały inne kultury?”. „No, oczywiście”. „To niech państwo pomyślą, że obecność w szkole uchodźców z różnych stron świata będzie czymś w rodzaju pomocy naukowych dla naszych dzieci, dzięki ich obecności poznawać będą inne kultury, uczyć się tolerancji i akceptacji różnorodności”.
Nikt się nie sprzeciwił, to było wspaniałe.
Obecnie w szkole piąta część uczniów to dzieci uchodźców i imigrantów.
* * *
Bardzo trudno jest być prawdziwym chrześcijaninem czy buddystą. Niby zasady są znane (ale czy wszystkim wyznawcom?), lecz ich spełnianie jest niezwykle uciążliwe. Ludziom łatwiej jest gnębić i mordować, nawet współwyznawców, niż stosować zasadę niekrzywdzenia, miłości, wybaczenia. U nas w kraju wielu przyznaje się do katolicyzmu, szczególnie polityków, ale widzimy jak w praktyce rozumieją swoją religię.Jedną ze wspaniałych osób, które w życiu stosują zasady wiary, jest siostra Małgorzata Chmielewska https://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82gorzata_Chmielewska.
Oto fragment jej bloga:
Marzy mi się Polska fundamentalnie katolicka. Zgłupiałam? Może.
Polska, w której każdy człowiek będzie traktowany z szacunkiem przez innych „każdych człowieków”. Bo tego uczy katechizm. Polska, w której wspólne dobro jest dzielone uczciwie. W której dzieci, starzy, chorzy i niepełnosprawni mają pierwszeństwo. Polska, w której oszustwo jest grzechem i wytykane palcami, a cwaniactwo jest be. Polska, w której okrzyk „chcemy więcej” ma nową treść: „Chcemy dać z siebie więcej”.
Polska, w której obcy nie jest obcy, a wszyscy się do siebie uśmiechają (nawet kierowcy), bo nikt się nikogo nie boi.
W której pracowitość i zdolności są szanowane, krzywdy się przebacza, a skrzywdzonemu naprawia. W której posuwamy się na ławce, żeby zrobić miejsce przybyszowi i odziewamy nagiego i karmimy głodnego, nie pytając wprzód o rasę czy wyznanie lub jego brak. Bo to człowiek, Chrystus cierpiący. Polska, w której pogarda jest wstydem, a nienawiść i agresja wysłana na Marsa, bo Księżyc za blisko. Władza jest służbą, a rządzeni władzę wspierają w decyzjach i z szacunkiem krytykują, kiedy błąd popełni. No i władza słucha.
Tak uczy Kościół Katolicki, czyli powszechny. Ot, mój prywatny fundamentalizm. A w wersji dla niewierzących – Polska ludzi przyzwoitych.
* * *
Rzadko zdarza się żeby politycy realizowali to co głoszą w swoich programach.Kiedy w Hiszpanii zwyciężyli socjaliści i zaczęli realizować to co zapowiadali, wszyscy byli zdumieni.
Bolszewicy, którzy siebie nazywali komunistami (Marks by się zdumiał), głosili, że raz zdobytej władzy nie oddadzą, a „sztandar rewolucji” poniosą na cały świat. Tak też robili, choć nikt ich z początku nie traktował poważnie.
Hitler (był niewątpliwie patriotą, choć rozumiał to pojęcie dość osobliwie), ogłosił swoje plany w książce „Mein Kampf”, a gdy doszedł do władzy – realizował wszystko co zamierzył.
Oczywiście, nie każdemu politykowi czy partii udaje się zrealizować swoje zamiary. Faktem jednak jest, że ludziom trudno uwierzyć w skrajne plany, pocieszają się że to tylko było takie gadanie żeby zdobyć władzę, a potem jakoś się wszystko ułoży po staremu. Lepiej jednak spodziewać się że ktoś, kto zapowiada że weźmie nas za mordę, że wprowadzi zmiany które umożliwią mu praktyczne ograniczenie demokracji i zapewnią praktyczną nieusuwalność od władzy, że ten ktoś mówi szczerze. Szczególnie, jeśli w przeszłości próbował realizować swoje zamiary, potem nigdy się z nich nie wycofał, a ponownie zdobytą władzę sprawują ludzie, którzy już w przeszłości wsławili się łamaniem bądź naginaniem prawa. Pocieszanie się, że może się czegoś nauczyli, że złagodnieli, to oszukiwanie siebie. Gdyby miała miejsce ewolucja poglądów, ci ludzie nie znaleźliby się u władzy, mogli ich zastąpić inni, nieskompromitowani. To nie jest czas „gołębi”, a wyglądają oni na „gołębie” tylko na tle ”jastrzębi”.
Pozostaje pociecha pesymisty: mogą się zdarzyć tylko miłe rozczarowania.
* * *
Telewizja zaprezentowała nam wyjątkowy czyn kierowcy autobusu, którego nazwała bohaterem. Bohaterstwo kierowcy polegało na tym, że widząc na jezdni jeża zatrzymał się i przeniósł go w bezpieczne miejsce.Czy słowa jeszcze coś znaczą?
* * *
Tylko 27 posłów nie dodało do przysięgi („Ślubuję”) słów „Tak mi dopomóż Bóg”. Jedną z tych posłanek była Urszula Pasławska z PSL. – Jestem osobą głęboko wierzącą, ale uważam, że nie można mieszać Pana Boga do polityki, do spraw Sejmu; trzymam się tej zasady od wielu lat – powiedziała posłanka.PIRS



No i wykwakał pan.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Minister-ds-europejskich-w-rzadzie-PiS-po-zamachach-relokacja-uchodzcow-niemozliwa,wid,17973259,wiadomosc.html?ticaid=115f12
@J.Luk
To wygodny pretekst. Teraz rząd PiS może odmówić każdej wspólnej akcji, mówiąc że dostosuje się do wspólnych ustaleń ale dopiero kiedy zostanie zlikwidowany terroryzm.
Smutne jest to, że ci uchodźcy uciekają przed tymi samymi terrorystami którzy atakują Europę.
@PIRS oczywiście, że tak. To zresztą dzieje się nie tylko w Polsce. Przez Europe już idzie fala antyemigracyjna, prawicowe bojówki zyskują na znaczeniu i słyszalności.
Przykładowa dyskusja na polskim portalu (w teorii satyrycznym)
http://joemonster.org/phorum/read.php?f=15&t=2284787
j.Luk, monster czy nie monster, ale mózg staje i więdnie. To ci poślę mejlem coś na odszczurzenie. Tekst, nie link, bo tam trzeba do zalogowania mieć cóś, co pewnie nie masz. Prawie tak zabawne jak Viagra, albo ten Finasterid.