Czy Zbigniew Ziobro na stanowisku ministra sprawiedliwości i Mariusz Kamiński na czele służb powinni być dla nas zaskoczeniem?
Dla ludzi myślących nie. Tylko ludzie niemyślący mogli sądzić, że głosując na Beatę Szydło i Andrzeja Dudę nie głosują na Kaczyńskiego, Macierewicza, Ziobrę et consortes. Więc dla mnie to nie jest zaskoczenie. Skoro PiS bierze wszystko, to jedzie po bandzie i wracają upiory IV RP. Myślę, że znaczniej poważniejszą sprawą jest desygnowanie Mariusza Kamińskiego na ministra i koordynatora służb specjalnych. PiS pokazuje sądom, że ma je za nic. Bo jaką mamy teraz sytuację? Sąd drugiej instancji rozpoznając apelację nie rozpatruje sprawy zwykłego skazanego Kamińskiego, ale urzędującego ministra. To sytuacja, w której wywierany jest silny nacisk psychologiczny.
Swoje dorzuciła też Beata Szydło…
Powiedziała w mediach, że wierzy, że wyrok w drugiej instancji będzie sprawiedliwy, czyli uniewinniający. Pani premier dokonała w ten sposób oceny wyroku sądu pierwszej instancji. Zgodnie z konstytucją takie prawo przysługuje sądom drugiej instancji, a nie premierowi. W mojej ocenie dokonał się gwałt na wymiarze sprawiedliwości. I jestem zdumiony, że poza nieśmiałymi komentarzami, że może to kandydatura dyskusyjna, że może kontrowersyjna, nie było protestów środowisk prawniczych i dziennikarskich. Stało się coś bardzo złego, znacznie gorszego niż to, kto personalnie będzie jakim ministrem.
PiS podkreśla, że wyrok jest nieprawomocny.
Gdyby sprawa Mariusza Kamińskiego zakończyła się uniewinnieniem w sądzie drugiej instancji, to PiS miałby prawo go desygnować na najwyższe stanowiska w państwie, bo wygrało wybory i ma do tego prawo. Ale to, co się wydarzyło to, jeszcze raz podkreślę, gwałt. Publiczny, w dodatku nieoprotestowany i bezkarny.
Czego jeszcze możemy się spodziewać w tej kadencji?
PiS będzie nadrabiał to, czego nie udało mu się uzyskać w latach 2005-2007. Jarosław Kaczyński kiedyś ze smutkiem przyznał, że „sądy jeszcze nie są nasze”. Będzie więc próba zdobycia nad nimi pełnej władzy. W demokratycznym państwie prawa od czasów Monteskiusza idea jest taka, że władze się wzajemnie kontrolują, mamy trójpodział. Sądownicza kontroluje i władzę ustawodawczą i wykonawczą. Tu będzie zamach na funkcję sądów. Czy to się uda czy nie, będzie zależało w dużej mierze od tego jak zachowa się środowisko sędziowskie, na ile wykaże godności. Ale to też są ludzie z normalnymi ludzkimi odczuciami, też się boją.
Czyli powtórka z IV RP?
Niestety zapewniam, że będzie jeszcze gorzej. Nie mam cienia wątpliwości. Próba zawłaszczenia niezawisłych sądów to poważne zagrożenie dla demokracji. Tego się obawiam. Ale myślę, że ta kadencja będzie dla społeczeństwa też swego rodzaju katharsis, że ludzie po tych czterech latach będą mieli dość autorytarnego modelu państwa narodowo-katolickiego. I wreszcie PiS zejdzie nie tylko z pozycji rządzących, ale w ogóle zniknie.
Ile potrwa usuwanie szkód po tym rządzie?
Długo. Najbardziej, czego się obawiam, w polityce zagranicznej. Stosunki z Rosją będą jeszcze bardziej wrogie niż są, a racjonalny Zachód popatrzy na nas jak na niebezpiecznych wariatów i będzie się dystansował. A poczucie naszej stabilności możemy upatrywać w pozycji w Unii Europejskiej i w NATO. I te pozycje będą bardzo poważnie zachwiane.
Ewelina Latosek
Polecamy gorąco lewicową witrynę Trybuna.eu, z której zaczerpnięto tę rozmowę


Dwa lata na degustację IV RP powinno narodowi wystarczyć…
Niemiła niespodzianka.
Kliknąłem na link do Trybuny.eu – program antywirusowy wykrył zagrożenie i zablokował dostęp do tej strony.
Nie byłoby recydywy IV RP, gdyby Tusk był państwowcem.
Właśnie, nawet Ci którzy zioną niechęcią i odrzuceniem groźnego ale i groteskowego JK musza uczciwie przynac. Jego sukces jest bezpośrednią, może niezamierzoną ale ewidentną winą Tuska. Obawiam się, że „degustacja IV RP” potrwa trochę dłużej niz dwa lata. Surowica trucizny w okresie 2005-2007 okazała się nieskuteczna i nastąpił poważny nawrót choroby. A mechanizmy obronne organizmu właśnie przez lenistwo i krótkowzroczność Tuska zostały bardzo osłabione. Gdybym był religijny napisałbym: „Boże miej nas w swojej opiece”. A tak pozostaje hasło: „zwolennicy demokracji liberalnej w Polsce łączcie się!”.