Piotr Rachtan: Komu prawdę, komu kłamstwo?

 2015-12-31.
Komu prawdę, komu kłamstwo?

Tę wypowiedź przytaczamy za Onetem. Poseł Jarosław Kaczyński wypowiadał się wcześniej w Radiu Maryja:

Zdaniem Kaczyńskiego Trybunał Konstytucyjny wykonuje swoje obowiązki źle. – Mamy dwieście spraw niezałatwionych. Sto spraw, gdzie było orzeczenie TK, ale żadne nie zostało wykonane. Mamy niebywale wolne tempo pracy Trybunału – ocenił szef PiS.

Kaczyński podkreślił, że sędziowie TK zarabiają tak dobrze, jak prezydent, a „niewiele robią”. – W Niemczech wydajność Trybunału jest przeszło dwanaście razy większa. Nasza ustawa ma doprowadzić do tego, by TK nadrobił zaległości, a później nie wdawał się w bieżące polityczne spory – powiedział Kaczyński. – Jestem przekonany, że po „zamachu” z czerwca dokonanym przez PO, Trybunał miał być bastionem, o który rozbijałyby się nasze zmiany – dodał.

Mamy bunt korporacji (prawniczych – red. Onet). Pismo prezesa Sądu Najwyższego wzywające do tego, by bezprawnie rozpatrywać sprawę ustawy, to już jest swego rodzaju rokosz. To jest nawiązywanie do złych tradycji I Rzeczpospolitej. Władza, która ma być najbardziej zrównoważona, zdystansowana, najbardziej angażuje się w spór. I to musi być powstrzymane – powiedział Kaczyński.

Zdaniem Kaczyńskiego mamy do czynienia z „rokoszem wobec porządku w państwie”. – TK podlega konstytucji, ale w sprawach organizacji TK i sprawach proceduralnych decyduje ustawa. To jest poza jakąkolwiek wątpliwością – ocenił lider PiS w Radiu Maryja.

W tych trzech akapitach są oczywiste kłamstwa, przeinaczenia i fałszywe interpretacje i opinie.

Jedźmy więc po kolei, od akapitu pierwszego.

„Mamy dwieście spraw niezałatwionych itd.”. Odsyłam tu pana posła Kaczyńskiego do informacji Biura Trybunału Konstytucyjnego, prostującego wszelkie kłamstwa i przeinaczenia rozpowszechniane głównie przez podwładnych tego polityka, ale i przez media (choć Trybunał Konstytucyjny stara się prostować kłamstwa i przeinaczenia). Dla ułatwienia jednak, by się zanadto nie utrudził, podajmy ten oto fragmencik wyjaśnień BTK:

Mała liczba spraw rozpoznawanych przez Trybunał Konstytucyjny:

Liczba spraw rozpoznanych przez Trybunał Konstytucyjny, a za takie należy uznać te, w których zostały wydane wyroki albo postanowienia, mniej więcej czterokrotnie przekracza liczby przytaczane w debacie publicznej. W okresie 30 lat funkcjonowania (1986-2015) Trybunał Konstytucyjny wydał ponad 10 tys. orzeczeń (wyroków i postanowień zarówno w postępowaniu merytorycznym, jak i w ramach wstępnej kontroli skarg konstytucyjnych i wniosków, opublikowanych w Zbiorze Urzędowym).

W czasie, kiedy Trybunał Konstytucyjny liczył dwunastu Sędziów (tj. w latach 1986– 1997), każdy z nich przygotowywał średnio nieco ponad trzy orzeczenia rocznie. Począwszy od 17 października 1997 r. TK liczy piętnastu Sędziów, z których każdy przygotowuje rocznie niemal 36 orzeczeń.

Przykładowo w roku 2015 Trybunał Konstytucyjny wydał:

a) w toku rozpoznania merytorycznego (orzekanie o zgodności aktów prawnych z Konstytucją, w pełnym składzie albo w składach 3- i 5-osobowych)

63 wyroki,

109 postanowień kończących (umarzających) postępowanie,

b) w toku wstępnej kontroli skarg konstytucyjnych i wniosków (nadanie albo odmowa nadania im biegu, orzekana jednoosobowo albo w składzie 3-osobowym), według stanu na 21 XII br.: 719 postanowień (419 o odmowie nadania biegu -jednoosobowo i 300 w składzie trzyosobowym o uwzględnieniu albo nieuwzględnieniu zażalenia). Ponadto – po zbadaniu – skierował zarządzeniami do merytorycznego rozpoznania 60 skarg konstytucyjnych i wniosków.

Każda sprawa ma swoją wyjątkową specyfikę, dotyczy problemu konstytucyjnego, który trzeba postawić, wszechstronnie przeanalizować i rozwiązać. Nie można tego porównywać ze sprawami w sądach powszechnych.”

Gwoli większej precyzji, odwołajmy się do tekstu

W związku z nieprawdziwymi informacjami podanymi 17 grudnia 2015 r. w trakcie debaty sejmowej nad projektem nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (druk nr 122), dotyczącymi działalności Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiamy poniższą statystykę.

Działalność Trybunału Konstytucyjnego w liczbach.

Orzeczenia wydane w postępowaniu merytorycznym (1.X.2015 r. – 18.XII.2015 r.)
RAZEM 48 w tym:
21 wyroków
27 postanowień o umorzeniu postępowania (wydane na posiedzeniu niejawnym)

Orzeczenia wydane przez Trybunał Konstytucyjny w 2015 r. (1.I.2015 r. – 18.XII.2015 r.)
RAZEM 172
w tym:
63 wyroki (w tym: K – 26, SK – 21, P – 11, U – 3, Kp – 2)

Orzekano w składach:
– w pełnym składzie w 9 sprawach
– w 5-osobowym składzie w 48 sprawach
– w 3-osobowym składzie w 6 sprawach

109 postanowień o umorzeniu postępowania wydane na posiedzeniu niejawnym (w tym: K – 15, SK – 24, P – 67, U – 3)

Orzekano w składach:
– w pełnym składzie w 7 sprawach
– w 5-osobowym składzie w 98 sprawach
– w 3-osobowym składzie w 4 sprawach

Orzeczenia wydane w postępowaniu merytorycznym w 2014 r.
RAZEM
118
w tym:
47 postanowień o umorzeniu postępowania (wydane na posiedzeniu niejawnym)
71 wyroków

Wstępna kontrola skarg konstytucyjnych i wniosków (1.X.2015 r. – 18.XII.2015 r.)
86 wpływ
262 wydane postanowienia
16 wydanych zarządzeń o przekazaniu sprawy do rozpoznania merytorycznego
23 wydane zarządzenia wzywające do uzupełnienia braków formalnych

Wstępna kontrola skarg konstytucyjnych i wniosków (1.I.2015 r. – 18.XII.2015 r.)
425 wpływ
796 wydanych postanowień
60 wydanych zarządzeń o przekazaniu sprawy do rozpoznania merytorycznego
123 wydane zarządzenia wzywające do uzupełnienia braków formalnych.”

Prezes porównuje „efektywność orzekania: w Niemczech i w Polsce. Dla wyjaśnienia różnic między Federalnym Sądem Konstytucyjnym a naszym TK konieczna jest świadomość faktu, że oba sądy działają wyłącznie na wniosek. Ktoś musi wnieść skargę, pytanie, wniosek o zbadanie konstytucyjności aktu prawnego. Trybunał Konstytucyjny w Warszawie i Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe rozpatrują tyle, ile do nich wpłynie. Nie mniej i nie więcej. Byle student drugiego roku prawa wiedzieć to powinien, o doktorach prawa nie mówiąc. Wreszcie, inne są struktury polskiego i niemieckiego sądów. Tam np. jest sekretarz generalny, który nie jest sędzią, ale pewne prawa do rozstrzygania ma. U nas mogą to robić wyłącznie sędziowie. Porównywanie obu sądów jest nieuprawnione, opiszemy to w odrębnym tekście.

Czeka sto spraw, gdzie było orzeczenie”. Jeśli było orzeczenie, to w Trybunale nie czeka. Zabrakło prezesowi zdolności wnioskowania. Jeśli zaś wydane orzeczenie czeka na wykonanie, to zapytajmy posła – gdzie czeka? No właśnie, w parlamencie czeka!

Prezesa oburza, a z nim pewnie też słuchaczy Radia Maryja, że sędziowie TK zarabiają tak dobrze, jak prezydent, a „niewiele robią”. Sięgnijmy (żeby już J. Kaczyński nie musiał się trudzić) do dokumentu:

Wynagrodzenia Sędziów Trybunału Konstytucyjnego:

Zarówno wynagrodzenie Sędziów TK, jak i uposażenie, które pobierają oni po przejściu w stan spoczynku, są określone ustawowo. Dawniej wynagrodzenie Sędziego było równe wynagrodzeniu wicemarszałka Sejmu, a wynagrodzenia Prezesa i Wiceprezesa Trybunału określała ustawa o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

Od wielu lat wynagrodzenie Sędziów ustalane jest przez pomnożenie tzw. podstawy (przeciętnego wynagrodzenia w II kwartale roku poprzedniego, ogłaszanego przez Prezesa GUS) przez ustawowo określony mnożnik, wynoszący 5,0. Do tego doliczana jest tzw. wysługa lat, zależna od stażu pracy (maksymalnie 20%). Wiceprezesowi i Prezesowi TK przysługuje ponadto dodatek funkcyjny (w wysokości powyższej podstawy pomnożonej przez odpowiednio – 0,8 i 1,2).

Kwotowo Sędzia TK zarabia miesięcznie brutto 22.439,80 zł. Kwota ta powinna być porównywana nie z płacą minimalną, czy też „średnią krajową”, lecz z „rynkowymi” wynagrodzeniami doświadczonych prawników.

Ustawowo określona wysokość uposażenia Sędziego TK w stanie spoczynku wynosi 75% ostatnio pobieranego wynagrodzenia i procentowo jest taka sama, jak w przypadku ogółu polskich Sędziów.

Można potwierdzić słuszność absurdalnego zarzutu, że Sędziego TK „też pewnie opłaca ktoś, kto ma w tym swój interes” (Dominik Zdort, Puchatek, ocieplenie i konstytucja, Rzeczpospolita – Plus-Minus, 19-20 XII 2015 r., s. 40). Tym kimś jest Państwo Polskie, w którego interesie leży rzetelne, niezawisłe i bezstronne rozpoznawanie spraw przez Trybunał Konstytucyjny.”

A teraz będzie o lenistwie:

Brak zaangażowania Sędziów TK w wykonywanie obowiązków:

Sędzia TK ma nienormowany czas pracy. Oznacza to, że nie jest związany sztywnymi urzędowymi godzinami pracy (8:00–16:00). Jego praca nie ogranicza się do udziału w rozprawach, a czas spędzony w sali rozpraw to ułamek jego obowiązków. Sędzia pracuje o różnych porach doby, nie zawsze w siedzibie TK. Korzystając ze zdalnego dostępu do służbowych baz danych i pomocy technicznych, przygotowuje projekty orzeczeń w sprawach, w których orzeka jednoosobowo (wstępna kontrola skarg konstytucyjnych i wniosków) albo jest sprawozdawcą. Ponadto bierze udział w wielu naradach składów orzekających.”

PiS-owi podobno chodzi o to, by Trybunał nie wdawał się w bieżące polityczne spory. Bardzo namawiam prezesa PiS, by wskazał jakiś przedmiot politycznego sporu, w który uwikłał się Trybunał. Słucham? Ustawa o Trybunale? To nie Trybunał wszczął awanturę, tylko formacja Prezesa Państwa ruszyła do demontującego sąd konstytucyjny ataku. W tym sensie TK jest stroną konfliktu, że jest ofiarą ataku politycznego. Z logiką ma to jednak niewiele wspólnego, natomiast wypowiedź prezesa Kaczyńskiego jest mało elegancką manipulacją. Słuchacze Radia Maryja, którzy nie czytają nudnych wyjaśnień Trybunału albo niniejszego, uwierzą bez reszty w słowa podane z werwą i dużą siłą perswazji. Bo do tego prezes ma talent niewątpliwy.

Teraz przechodzimy do najważniejszego:

Mamy bunt korporacji (prawniczych – red.). Pismo prezesa Sądu Najwyższego wzywające do tego, by bezprawnie rozpatrywać sprawę ustawy, to już jest swego rodzaju rokosz. To jest nawiązywanie do złych tradycji I Rzeczpospolitej. Władza, która ma być najbardziej zrównoważona, zdystansowana, najbardziej angażuje się w spór. I to musi być powstrzymane – powiedział Kaczyński.

„Pismo” prof. dr hab. Małgorzaty Gersdorf, Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego to nie jest jakieś sobie pismo, jakaś elukubracja czy liścik do kolegi profesora, tylko wniosek procesowy, tu – wniosek wniesiony do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją przepisów ustawy z 22 grudnia 2015 zmieniającej ustawę o Trybunale Konstytucyjnym z 25 czerwca 2015.

Wniosek jest długi, nie wiem, czy już w południe Jarosław Kaczyński zdołał się zapoznać z liczącym 26 stron dokumentem, ale być może zwrócił uwagę tylko na ten akapit:

„Jednocześnie na podstawie art. 8 ust. 2 i 188 Konstytucji RP wnoszę o wydanie orzeczenia w przedmiocie niniejszego wniosku na podstawie przepisów ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w brzmieniu ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym sprzed nowelizacji dokonanej zaskarżoną ustawą z dnia 22 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 2217) -dalej: ustawa nowelizująca, nowelizacja.”

Żeby dobrze zrozumieć – jeśli się chce, naturalnie – motywy, którymi kierowała się prof. M. Gersdorf wnosząc o stosowanie „starej” ustawy o TK, należy po prostu przeczytać uzasadnienie. Żeby nasz Prezes Państwa nie musiał się trudzić szukając właściwego fragmentu w długim tekście, przytoczymy odpowiedni wyimek. Odnosi się on do brakuvacatio legis. Jak pamiętamy, ustawa „nowa” miała wejść w życie z dniem ogłoszenia (w Dzienniku Ustaw), co nastąpiło niezwłocznie po złożeniu pod nią podpisu przez prezydenta Andrzeja Dudę, też doktora nauk prawnych.

Sięgnijmy tedy do tekstu wniosku I Prezes SN, która pisze tak oto:

„Art. 5 ustawy nowelizującej pozbawia Trybunał Konstytucyjny możliwości dostosowania się do jego nowej sytuacji, wynikającej z radykalnej ingerencji prawodawcy w status prawny Trybunału, a zatem jest to przepis niezgodny z art. 2 Konstytucji RP.

Skutki braku vacatio legis w zakresie stosowania przepisów dotychczasowych do rozpoznania wniosku. Art. 5 ustawy nowelizującej, w myśl którego wchodzi ona w życie z dniem ogłoszenia, zmierza wprost – jak wykazano w punkcie 5 uzasadnienia niniejszego wniosku-do obejścia postanowień Konstytucji RP, a zwłaszcza jej art. 8 ust. l, zgodnie z którym ustawa zasadnicza jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej.

Skoro ustawodawca pozbawia Trybunał Konstytucyjny zdolności orzekania o konkretnej ustawie, a mianowicie o ustawie zmieniającej zasadniczo sposób funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, to tego rodzaju działanie nie może korzystać z ochrony w demokratycznym państwie prawnym, ponieważ jest obejściem art. 188 Konstytucji.

Ustawa nowelizująca nie może zatem korzystać z domniemania zgodności z Konstytucją od momentu jej ogłoszenia w organie publikacyjnym, gdyż inaczej obejście Konstytucji byłoby akceptowane w porządku prawnym.

W tej sytuacji, skoro przepisy Konstytucji zgodnie z jej art. 8 ust. 2, stosuje się bezpośrednio, Trybunał Konstytucyjny na podstawie art. 188 Konstytucji może ustalić własną kompetencję do orzekania w przedmiocie ustawy nowelizującej nie na podstawie przepisów tej ustawy, lecz na podstawie przepisów dotychczasowych, niezależnie od tego, że stosowanie przepisów dotychczasowych ustawa nowelizująca wyłącza. Środkiem pozwalającym zapobiec rażącemu naruszeniu art. 8 ust. l w związku z art. 188 Konstytucji RP jest rozpoznanie niniejszego wniosku na podstawie przepisów ustawy o Trybunale Konstytucyjnym według stanu sprzed zmiany przewidzianej w ustawie nowelizującej. Należy uznać za sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego dostosowanie funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego do reguł przewidzianych w ustawie, której zgodności z Konstytucją RP Trybunał nie może ocenić zanim ustawa ta wejdzie w życie.

Wymagający rozstrzygnięcia przez Trybunał problem stworzony przez art. 5 ustawy nowelizującej jest sprawą nieuregulowaną w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Nie odnosi się ona bowiem do przypadku, w którym Trybunał zostaje pozbawiony zdolności orzekania o ustawie zmieniającej reguły jego funkcjonowania w taki sposób, że ich zgodność z Konstytucją RP nie będzie podlegała ocenie i będą one stosowane niejako automatycznie bez tej oceny, także do dokonania oceny ich zgodności z Konstytucją. Tego rodzaju konstrukcja -wyłączająca zarówno Trybunał, jak i Konstytucję RP – jest jednak wykluczona przez art. 188 Konstytucji, zgodnie z którym Trybunał nie może zostać pozbawiony zdolności orzekania o zgodności z Konstytucją RP żadnej ustawy, a więc również ustawy zmieniającej reguły jego działania. Konstytucja RP nie przewiduje tego rodzaju wyjątku, polegającego na istotnym naruszeniu spójności prawa oraz równowagi władz ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, przez wprowadzenie do systemu prawnego ustawy kreującej nowe reguły orzekania o konstytucyjności w taki sposób, żeby zgodność z Konstytucją RP tych reguł nie mogła być oceniona zanim weszły one w życie.”

Logika tego wywodu jest zrozumiała dla magistra ekonomii, który przed laty brał wykład z encyklopedii prawa, doktor nauk prawnych powinien więc w lot złapać jego sens. Jeśli nie pojął, to powinien wziąć korepetycje z logiki. Jeżeli jednak połapał się w czym rzecz, a powiedział to, co przytoczyliśmy – to jest cynicznym graczem, który chce Trybunał i Sąd Najwyższy skompromitować i oczernić w uszach słuchaczy Radia Maryja.

Wreszcie – Boże, ile trzeba napisać, by kilka kłamstw i przeinaczeń wyjaśnić. Okazuje się, że stara maksyma, że kłamstwo jest krótkie, a prawda – długa, wciąż jest aktualna. No więc na koniec – o rokoszu tych wściekłych korporacji prawniczych, które chcą 500 zł odebrać każdemu dziecku słuchaczek wspomnianego radia. Korporacje prawnicze, które tak boleśnie – jak cierń w pięcie – kłują polityków, zamierzających wprowadzać cudne reformy, wypowiadają się nie o istocie tych reform, tylko o sposobie procedowania. O braku – patrz wyżej – vacatio legis, o wprowadzaniu do parlamentu projektów bocznymi drzwiami (już 4 czy 5 ustaw przyjmuje się w formie projektów poselskich, co jest zabiegiem tyleż technicznym co „jazda po bandzie” prawa). Regularna procedura, w której projekt rozwiązania prawnego jakiegoś problemu trafia do laski marszałkowskiej, przygotowany jest jako projekt rządowy. To jest prawidłowa droga, ale nieco uciążliwa, bowiem należy przestrzegać reguł i procedur: konsultacji międzyresortowych, zebrania opinii zainteresowanych środowisk, zebrania stanowisk ekspertów, w tym rządowego Centrum Legislacji. Projekt taki, prowadzony przez odpowiedniego ministra, musi być przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów i przez sam rząd przyjęty w drodze glosowania. Niby są to uciążliwe zabiegi, ale dają pewną gwarancję poprawności legislacyjnej i pozór merytorycznego uzasadnienia.

Prawo i Sprawiedliwość wybrało drogę na skróty, gdyż „projekt poselski” nie musi uczynić zadość praktycznie żadnym przytoczonym wymogom, a pośpiech, z jakim proceduje się nad kilkoma w tej chwili ustawami, naraża je na liczne usterki, także takie, które mogą sprawić, że te przepisy w całości lub w części okażą się sprzeczne z ustawą zasadniczą. Co może stwierdzić tylko – zgodnie z konstytucją – Trybunał Konstytucyjny.

Przemożna chęć błyskawicznego wprowadzenia nowych zarządów do mediów publicznych, ulokowania swoich ludzi w możliwie wielu instytucjach, w których odpowiedzialne stanowiska powinny być obsadzone przez członków korpusu służby cywilnej, cofnięcie reformy edukacyjnej itd. naraża odpowiednie ustawy na to, że Trybunał albo stępi ich ostrze, albo w całości wyrzuci. Politycy nie potrafią się często pogodzić z tym, że prawo, dla stabilności państwa, ogranicza ich kreatywność prawodawczą. I dziś mamy właśnie do czynienia z takim – potencjalnym – ograniczeniem. Narzekający od dziesięciu co najmniej lat na „imposybilizm prawny” Jarosław Kaczyński, który – nie wnikając w jego wewnętrzne motywy – pragnie zbudować Polskę na miarę swoich wyobrażeń – boi się konfrontacji z instytucją, na którą, jak dotąd – nie ma większego, a właściwie żadnego wpływu. Stąd taka a nie inna konstrukcja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, stąd liczne ataki polityków PiS na sądy i sędziów. Niezawisłość i niezależność (od polityków) to niedopuszczalne przeszkody. Nie dostrzegają płynących stąd zagrożeń zwyczajni zjadacze chleba i nie można mieć do nich o to pretensji. Jasno to widzą zaś środowiska prawnicze: sędziowie, adwokaci, radcowie, akademicy. To te brzydkie korporacje, które tak bardzo nie chcą dać 500 zł na dziecko, że aż grożą buntem.

Z demagogią można walczyć jedynie racjami. W tym przypadku, gdy wkraczamy na grunt procedur legislacyjnych, racje muszą zderzać się z celowo prowokowanymi emocjami.

Na kłamstwa o rokoszu złych korporacji trzeba więc głośno krzyczeć: prawnicy nie chcą zabrać dzieciom ich 500 złotych! Prawnikom obojętne są składy zarządów TVP i Polskiego Radia! Prawnicy natomiast chcą jedynie, żeby prawo o dodatkach na każde dziecko czy ustawa medialna lub o służbie cywilnej były napisane i przyjęte poprawnie, zgodnie z zasadami. Jeżeli ustawa o tych dodatkach na każde dziecko będzie tip top, to najbardziej niechętni Prezesowi Państwa sędziowie trybunalscy nie znajdą w niej żadnej szczeliny i oddalą skargę na etapie wstępnej kontroli. I Jarosław Kaczyński nie będzie już tak cierpiał z powodu imposybilizmu i nie będzie musiał uciekać się do nędznych kłamstewek i przeinaczeń wobec słuchaczy Radia Maryja, którzy przecież zasługują na prawdę, a nie na dziecinne łgarstwa.

Piotr Rachtan

Obserwator Konstytucyjny

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Stary outsider 2015-12-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com