Pod dużym wrażeniem jestem projektu reformy służby zdrowia w Polsce. Polegać ona będzie na zmniejszeniu co najmniej o połowę pacjentów w szpitalach. Jak to się stanie?
Bardzo prosto. Otóż zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej prawa jazdy nie będzie miał prawa mieć ten/ta, co chrapie. Ktoś, kto chrapie, nie wysypia się i stwarza zagrożenie na drogach.
Przy badaniach lekarskich każdy kandydat do prawa jazdy będzie musiał zadeklarować, czy chrapie. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach do tego się nie przyzna, ale zawsze jest obawa, że zdenerwowana żona/kochanka/kolega podkabluje, albo nagra chrapanie i chrapiący już jeździ tylko autobusem i tramwajem. Najgorsze jednak, że lekarze w szpitalu będą mieli obowiązek nasłuchiwać, czy ktoś na oddziale nie chrapie, i wpisywać to do karty zdrowia/choroby pacjenta. Dlatego liczba pacjentów w szpitalach spadnie o połowę, bo każdy będzie się bał stracić prawo jazdy.
Dokonuje się teraz też reforma mediów. Przy tej okazji chciałbym zwrócić na obrzydliwą reklamę Toyoty, w której jest ona reklamowana przez dziennikarza samochodowego Włodzimierza Zientarskiego. Dziwię się Mu, że zgodził się na to, bo zaprzecza to uczciwości dziennikarskiej. Dziennikarz prowadzący programy na temat motoryzacji, i porównujący toyoty z nissanami, nie ma prawa wziąć złotówki od tych, których ocenia. Niezależnie, czy pracuje, czy jest na emeryturze. Jeżeli bierze, jest to przestępstwo. Takie samo, jak naukowca, badającego szkodliwość margaryny, i biorącego wynagrodzenie od producenta takowej.
Dziwię się też firmie Toyota, że nikomu tam nie przyszło na myśl, że za taką reklamę powinno znaleźć się w sądzie. Jedno jest pewne: nawet gdybym miał bardzo dużo pieniędzy, to bym toyoty nie kupił, mimo że to bardzo dobre samochody.
Co do Trybunału Konstytucyjnego, to orzeczenie o niekonstytucyjności radarów było wspaniałe, aczkolwiek uzasadnienie (przetwarzanie danych osobowych powinno być regulowane ustawą, a nie rozporządzeniem) było, z mojego punktu widzenia, dość naciągane. Ważne jest meritum – ustawianie radarów tam, gdzie jest idiotyczne ograniczanie prędkości do 50 km/h (na trzypasmowej, prostej drodze) to zwyczajne złodziejstwo, a ono jest chyba niekonstytucyjne.
Tak nasza Polska i „dobra zmiana” wygląda z pozycji kierowcy po przechrapanej nocy! (oczywiście, to nie ja chrapałem!).
Hazelhard



W życiu przed życiem, czyli w piątej klasie powszechniaka podobał mi się dowcip. Wyrzucony za drzwi z klasy uczeń, za to że głośno puścił bąka, mówił do siebie: gdzie sens, gdzie logika? To oni powinni móc wyjść na korytarz, by odetchnąć świeżym powietrzem. Podobnie tutaj. Nie zauważyłem, by kiedykolwiek chrapanie zakłócało sen chrapaczowi. Zabierajmy prawa jazdy niewyspanym żonom chrapaczy. Chyba, że udowodnią spanie w innym pomieszczeniu. Nie pierwszy raz Unia zagórowała nad sensem i logiką. Swoją drogą niepojęte, czemu tak od nowości starają się rozwinąć w nas przekonanie o głupocie tego federalnego NadCiaaała. Krzywy i kostropaty ogórek im w…..
(ale może pierwszy kwietnia w tym roku stał się świętem ruchomym?)