Nie znalazłem w sobie dostatecznej motywacji żeby wysłuchać debaty w Parlamencie Europejskim. Niestety, fragmenty wystąpień powtarzano wiele razy, jak również wypowiedzi różnych komentatorów. Odniosłem wrażenie że jest trochę jak w powiedzeniu Tuwima o różnicy zdań: Ona utrzymuje że jest zaręczona a on zaręcza że ją utrzymuje. Ciekawe, na co liczy pani Szydło kręcąc i kłamiąc – że nikt nie sprawdzi tego o czym mówi? Już dwa dni później ambasador Ukrainy w Polsce wyjaśnił pani premier że jest różnica między migracją ekonomiczną a uchodźctwem.
Krętactwa zarzucił pani premier przedstawiciel Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, Guy Verhofstadt – pani nie odpowiada na pytania. Kiedy zapytał panią Szydło, czy polski rząd zrealizuje zalecenie Komisji Weneckiej w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, pani premier odpowiedziała:
–Tej opinii jeszcze nie ma. Kiedy będzie, to my będziemy ją bardzo dokładnie rozpatrywać.
– Być może był jakiś problem z tłumaczeniem, ale czy pani powiedziała, że pani pójdzie za decyzją Komisji Weneckiej, tak czy nie? To zrozumiem nawet po polsku powiedział Verhofstadt.
Debata była poświęcona łamaniu demokracji w Polsce i naruszaniu europejskich standardów. Poruszano przede wszystkim problem paraliżu Trybunału Konstytucyjnego, ale pani premier odpowiadała trochę jak po kielichu: – Może dla państwa to jest dziwne, ale Polska – choć w Unii, choć to duży kraj – ciągle boryka się jeszcze z takimi problemami jak duże bezrobocie wśród młodych ludzi i niskie zarobki. Wiele polskich dzieci ciągle jeszcze marzy o tym, by jedyny ciepły posiłek zjeść w szkole. Są w Polsce emeryci, którzy połowę swojej emerytury muszą wydawać na leki i bardzo często muszą dokonywać dramatycznych wyborów: czy wykupić receptę, czy też opłacić rachunki.
No więc teraz wszystko jasne – Trybunał trzeba było ograniczyć.
* * *
PiS jest szalenie męczący przez to, że z uporem przedstawia czarne jako białe i na odwrót. Pewne sprawy wydają się oczywiste, ale politycy PiS idą w zaparte i męcząca dyskusja nie ma końca. Przypominają mi pewnego znajomego profesora, który powiedział, że nawet gdyby go żona zaskoczyła z kartami w ręce to nigdy się nie przyzna że gra w brydża. Nie ma rozwiązywania problemów, jest tylko wojna, w której tylko jedna strona może wygrać.Tego, co się codziennie dzieje, aż nie chce się komentować. „Zamach smoleński”? Trybunał Konstytucyjny? Pisać o tym to jak oglądać film o niegodziwościach niewolnictwa Murzynów w USA – wiadomo że niewolnictwo jest obrzydliwe i już je dawno słusznie zniesiono, po co do tego wracać? A tu okazuje się, że rasizm jest popularny wśród wyborców, propaganda cynicznych polityków straszących Murzynami jest skuteczna i przecieramy oczy ze zdumienia słuchając peanów na cześć wyższości białej rasy i wrodzonych wad „czarnuchów”.
* * *
Była taka partia, nazywała się Platforma Obywatelska. Chciała koalicji z PiS, ale nie wyszło. Kiedy rządziła, panicznie bała się oskarżeń PiS i tym tłumaczyła niepodejmowanie tematów które nie spodobają się PiS-owi i Kościołowi i niedotrzymywanie obietnic, że pewne podstawowe sprawy załatwi. I to jej pozostało. Teraz, kiedy miała okazję wypunktować PiS w czasie obrad Parlamentu Europejskiego, wykazać zagrożenia jakie powodują ustawy forsowane przez PiS, milczała. A nuż by PiS zarzucił europosłom PO że oskarżają Polskę (a nie pisowski rząd). Lepiej siedzieć cicho. Ale to ich nie uchroniło od oskarżeń PiS, tak jak bierność nie chroniła ich w przeszłości.
Grzegorz Schetyna, przyszły szef PO, zapytany w programie Tomasza Lisa jak konkretnie Platforma zamierza walczyć z PiS, odpowiedział, że będą szukać pomysłów. Może na początek dopilnuje żeby znaczna część posłów nie opuszczała głosowań?
* * *
Znamy te praktyki jeszcze z czasów PRL. Przeciwnik polityczny, albo w ogóle ktoś, kto krytykuje władze, jest przedstawiany jako marna kreatura, która w dodatku kieruje się moralnie wątpliwymi motywami.Kiedy prof. Jadwiga Staniszkis skrytykowała rządy PiS, napisałem że jeszcze się o sobie dowie wielu rzeczy. I już powrócono do dawno wyjaśnionej sprawy – oskarżenia jej o to że była tajnym współpracownikiem bezpieki – jakoś teraz sprawa znów stała się aktualna. Więcej, przypomniano, że w 1968 r. spotykała się z Michnikiem – czy może być lepszy dowód na haniebną przeszłość krytykantki?
Frans Timmermans, Holender, były wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, wielki przyjaciel Polaków, skrytykował działania PiS. Natychmiast zareagowała premier Szydło, mówiąc: – Przypomnijmy sobie, że pan komisarz Timmermans został przez poprzedniego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, odznaczony wysokim odznaczeniem państwowym. Myślę że on też może się kierować w swoich ocenach troszeczkę takimi sympatiami, które nie są do końca z nami związane.
To są nikczemne i infantylne zachowania.
Timmermans został odznaczony za swą działalność także przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy to oznacza że wtedy miał właściwe sympatie i był OK, a kiedy otrzymał odznaczenie od Komorowskiego to je zmienił? PiS wie, że ten Timmermans to polityk, a więc jak coś dostał to zmienia opinie na korzyść darczyńcy. Jeśli teraz dostałby order od prezydenta Dudy to na pewno zacząłby inaczej mówić o paraliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego. Każdy z polityków przecież by tak postąpił.
* * *
Podobno PiS głosuje po nocach, bo ma niewielką przewagę (kilka głosów) a kilkunastu posłów pracuje na stanowiskach ministerialnych i w ciągu dnia nie mogą opuszczać ministerstw żeby brać udział w głosowaniach. To by w pewnym stopniu wyjaśniało to dziwne zachowanie PiS w parlamencie (choć można by wyznaczać jakieś pół godziny dziennie na głosowania i ci „ministerialni” posłowie urywaliby się na ten czas z pracy). Ale jak wytłumaczyć nocne ślubowania u prezydenta?Biolodzy twierdzą, że niektóre zwierzęta żerują tylko w dzień a inne nocą. Może pisowcy pochodzą od tych drugich?
PIRS



Uff.. ulżyło mi, okazuje sie że polski grajdołek przestrzega tych samych reguł co obowiązują w innych grajdołkach.
Jednak staliśmy się światowcami, chyba strzelę sobie porterka.
Publiczne wypowiedzi pani Beaty Szydło na dość proste pytania dziennikarzy np. ilu uchodźców z Ukrainy i gdzie zakwaterowaliśmy w Polsce, dowodzą że „dokształt” z PR który podobno zaliczyła, niezbyt się powiódł. Odpowiedz iż ukraińscy uchodzcy zamiast praw azylu mają w Polsce wizy, upoważnia nas do do postawienia tezy, że w takim razie tych kilka milionów Polaków przebywających od kilku lat w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech czy Hiszpanii etc, również należy określać jako uchodźców z Polski ?
Aktyw PO był zajęty konfiturami i nie miał czasu, ani ochoty na polemizowanie z PiS-em. Poza tym POPiS to nie była mrzonka, ale wspólnota wielu poglądów i sposobów działania. Najlepszym tego przykładem rosnący budżet IPN-u i bezczynność wobec kłamstw o zamachu w Smoleńsku. Cimoszewicza w 2005 roku załatwili dwaj pułkownicy z PO, a Tusk nie widział w tym czegoś złego.