Stanisław Obirek: Ciekawy komunikat episkopatu3 min czytania

()

biskupi2016-02-02.

Może to przypadek, ale dość ostry komunikat Episkopatu Polski w sprawie religii w szkole  zbiegł się z pierwszymi informacjami o ciekawym filmie nawiązującym do głośnej sprawy pedofilii w Kościele katolickim w Bostonie. Film stanie się pewnie okazją do porównań sposobów działania polskich i amerykańskich mediów.

Warto przypomnieć, że w Bostonie, choć nie aż tak jak w Polsce, Kościół katolicki odgrywał ważną rolę, a jego hierarchowie byli mocno związani (słynny bohater afery kardynał Bernard Law, który w nagrodę za skuteczne tłumienie afery został nagrodzony przez Jana Pawła II intratną pozycją w Rzymie, ale z Bostonu musiał zmykać).

Wracając do naszych biskupów katolickich. Doprawdy ich pewność siebie zdumiewa, zwłaszcza w świetle (a może raczej w cieniu) tego, co się o religii (czytaj katolickiej indoktrynacji w szkołach państwowych) słyszy. No ale oddajmy im głos:

„W związku z obywatelskim projektem prawnym o zmianie ustawy o systemie oświaty w zakresie finansowania nauczania religii pragniemy przypomnieć, że nauczanie religii w szkole wpisuje się w długą historię polskiej edukacji. Mimo wielu różnych przeszkód, nawet podczas zaborów, religia znajdowała się w wykazie przedmiotów nauczania. Wyjątek stanowi około 30-letni okres w czasie rządów władz komunistycznych w Polsce. Dzisiaj Kościół może bez przeszkód prowadzić nauczanie religii w szkołach. Minęły czasy zmagań o swobodę katechizacji. Wielu z nas pamięta, ile to kosztowało ofiar i odwagi ze strony społeczeństwa katolickiego w naszym Kraju. Poprzez przywrócenie nauczania religii w szkole została naprawiona jedna z krzywd, która spotkała ludzi wierzących w czasach systemu totalitarnego”.

Jako dziecię PRL-u nie czułem się pokrzywdzony i chętnie chodziłem na religię do przykościelnej salki katechetycznej. Poza tym, o ile mnie pamięć nie zwodzi, wcale nam nie brakowało księdza w szkole. Powiedziałbym wprost przeciwnie. Zwłaszcza w świetle lektur np. Czesława Miłosza i innych pisarzy pamiętających wszechobecność katechetów w szkołach okresu międzywojennego.

Z siedmiu punktów, a każdy z nich zasługuje na poważną dyskusję, przywołam jeszcze jeden:

„Przypominamy, że nauczanie religii, poza wymiarem ewangelizacyjnym, ma także swój szczególny wymiar humanistyczny i kulturowy. Wprowadza bowiem w historię i kulturę, zarówno duchową, jak i materialną Polski i świata. Nie da się bowiem dobrze zrozumieć historii, kultury, literatury, czy sztuki bez znajomości chrześcijaństwa, w tym również tradycji biblijnej Starego i Nowego Testamentu”.

Nic tylko przyklasnąć. Problem polega na tym, że w praktyce te wzniosłe zaklęcia nijak się mają do codziennego doświadczenia uczniów (znam je z opowiadań moich studentów) zmagających się z żenująco niskim przygotowaniem katechetów do przyjętych zobowiązań.

I jeszcze jedno. Biskupi powiadają, że polskie rozwiązanie odpowiada europejskim standardom („por nr 4: „nauczanie religii w publicznym systemie oświaty ma miejsce w wielu krajach Europy i jest ono finansowane ze środków publicznych. Regulacje prawne w tej materii przyjęte w prawie polskim odpowiadają zatem standardom europejskim”). Szkopuł w tym, że w innych krajach europejskich program nauczania nie jest arbitralnie ustalany przez jedno wyznanie, ale jest uzgadniany z powszechnie uznanymi standardami naukowego podejścia do problematyki religijnej.

Jak długo w Polsce będzie to prywatne folwark biskupów, tak długo marzenia o normalnych lekcjach religii pozostanie mrzonką.

Stanisław Obirek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. wejszyc 02.02.2016
  2. Bogda1935 03.02.2016
  3. Magog 03.02.2016
  4. malpa z paryza 03.02.2016
  5. slawek 03.02.2016
  6. hazelhard 04.02.2016
  7. PJD 11.02.2016