Oficjalna informacja z Senat.gov.pl
Wybory uzupełniające do Senatu w województwie podlaskim, w okręgu nr 59 – obejmującym powiaty: augustowski, grajewski, kolneński, łomżyński, moniecki, sejneński, suwalski, zambrowski oraz miasta na prawach powiatu: Łomżę i Suwałki – odbędą się 6 marca 2016 r. Tego dnia mieszkańcy okręgu będą mogli głosować od 7.00 do 21.00. Wybory zarządził prezydent Andrzej Duda postanowieniem z 28 grudnia 2015 r. Zostaną przeprowadzone z powodu wygaśnięcia mandatu senatora Bohdana Paszkowskiego, który został wojewodą podlaskim.
Tyle oficjalnych informacji.
Niestety, wydarzenie, które powinno stać się pierwszą bitwą miedzy PiS a resztą świata przechodzi praktycznie bez echa. Pierwszy krok został zrobiony. PO, Nowoczesna i PSL wystawiły wspólnego kandydata. Dla tych, którzy nie chcieliby poprzeć kandydatów partyjnych, jest jeszcze 4 innych kandydatów w tym 3 bezpartyjnych. Jest z czego wybierać. Naprzeciwko PiS wystawił Annę Marię Anders (córkę gen. Andersa, przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci i Męczeństwa). W tym tradycyjnie popierającym PiS okręgu kandydatka PiS jest faworytem.
PiS przykłada dużą wagę do tych wyborów. Na Podlasiu w ramach kampanii pojawił się sam Prezes. Stwierdził między innymi, że wynik wyborów, a liczy oczywiście na zwycięstwo, będzie dowodem na akceptację przez społeczeństwo metod i sposobu, w jaki PiS dzierży władzę w Polsce.
Napiszę wprost.
- Odpuśćmy sobie te wybory, jeśli chcemy pokazać, że nie przeszkadza nam bolszewicka nagonka na Narodowych Bohaterów. Pisze celowo w liczbie mnogiej. Jeśli komuś wydaje się, że opluwanie i wdeptywanie w błoto autorytetów 25 lat naszej wolności zakończy się na Lechu Wałęsie to jest głupcem.
- Odpuśćmy sobie te wybory, jeśli nie przeszkadzają nam czystki w odzyskanych narodowo mediach, wymiana kadr w spółkach skarbu państwa na znajomych i przyjaciół Adasia z małym rozumkiem.
- Odpuśćmy sobie te wybory, jeśli faktycznie podoba nam się galopująca dobra, nocna zmiana wykonywana przez biało-czerwono-brunatną drużynę.
Nie podoba nam się? To nie śpijmy. Organizacje obywatelskie mające takie możliwości, zasięg i środki powinny całym sercem i z całą energią zaangażować się w te wybory.
Partie, co oczywiste, powinny wspierać swoich kandydatów. Nie tak jak teraz, ale tak jakby od tego zależały państwowe dotacje. Organizacje obywatelskie nie muszą i nie powinny wskazywać na kogo głosować, chociaż co również dość oczywiste, powinny wskazać znaczenie i symbolikę starcia z kandydatka PiS.
Tą bitwę można wygrać. Wybory uzupełniające rozgrywają się na małych liczbach. To z reguły kilka procent wyborców. Nacisk i przekonanie o ważności wyborów, jako naszej niezgody na dzisiejsze działania rządu byłyby ogromnym wizerunkowym zwycięstwem. Szczególnie w mateczniku PiS.
Jest taka anegdota o Hannibalu, który odmówił bitwy z armią Amazonek. Zapytany czemu nieulękły wódz odmawia walki z kobietami Hannibal miał odrzec, że zwycięstwo z kobietami nie przyniosłoby mu żadnej chwały, a klęska byłaby nie do zmazania.
Dziś my społeczeństwo jesteśmy tą armią Amazonek. Nie mamy nic do stracenia – a do wygrania pierwszą z długiej serii przegranych PiS.
Jacek Parol


Pamiętam jak śp. pamięci prezydent Kaczyński wymógł był na Radosławie Sikorskim zrzeczenie się brytyjskiego obywatelstwa argumentując, że nie uchodzi, by wysoki polski urzędnik miał obywatelstwo obcego (choć sojuszniczego) państwa, ponieważ zachodziłaby wówczas obawa o stopień lojalności wobec obu krajów.
A prezesowi nie przeszkadza amerykańskie obywatelstwo pani Anders? Nie boi się, że matka amerykańskiego oficera może być źródłem informacji niejawnych dla jakże zaprzyjaźnionego wywiadu? Ja bym się mimo wszystko obawiał, ale ja to już z natury taki płochliwy jestem.