PIRS: Telewizja pokazała (204)7 min czytania

()

telewizja2016-02-26.

PiS ma swoje idee fixe i mimo idiotyzmu argumentów powtarza je do wyrzygania. Całe lata opluwali ludzi i teraz, kiedy są u władzy, starają się wykazać że mieli rację. Innym tematem jest katastrofa smoleńska i tu nie ma dość durnej opinii której by nie głoszono. W swoich rządach naśladują Władysława Gomułkę, ale ten był precyzyjny – jak powiedział, że trzeba hodować niebieskie świnie to wszystko było jasne i uargumentowane. PiS obiecuje wieprzowinę od zaraz, ale jak mu nie wychodzi to okazuje się, że naród źle zrozumiał – to miały być krowy i dopiero za kilka lat.

Gomułka miał obsesje, ale uzasadnione interesem narodowym. Jedną ze spraw, które stale poruszał, było uznanie granicy na Odrze i Nysie. Opowiadano wtedy taką anegdotę. Po III Wojnie Światowej wyginęła prawie cała ludność. Ocalały dwie buddyjskie mniszki w Tybecie. Modliły się do Buddy, a kiedy ten im się objawił, zapytały czy nie ocalał gdzieś na świecie jakiś mężczyzna, bo ich obowiązkiem jest odrodzenie ludzkości. Budda powiedział, że w dalekim kraju, który był kiedyś Polską, ocalał jeden mężczyzna. Mniszki udały się w daleką i męczącą podróż i odnalazły człowieka, a następnie zaproponowały mu aby zgodził się z nimi współżyć i przedłużyć rodzaj ludzki. – Dobrze – powiedział Polak – ale pod jednym warunkiem.Jakim? – zapytały mniszki. – Że uznacie granicę na Odrze i Nysie.

* * * W sprawie Wałęsy zderzenie opinii. Dość często mówi się (nawet obrońcy Wałęsy), że chociaż „uległ słabości” w latach 70. to odegrał ważną rolę w czasie strajku w stoczni i potem w obronie Solidarności. Napór przeciwników Wałęsy jest duży i chcieliby go ukarać, odebrać nagrodę Nobla, zmienić nazwę lotniska w Gdańsku itp.

Nie śledzę zbytnio rewelacji z teczki Wałęsy, ale jeden fragment donosu „Bolka”, przytoczony w tv, wzbudził moje wątpliwości. Otóż donos, napisany, łącznie z podpisem, jednym charakterem pisma, jest bardzo sprawny i logiczny. Pamiętam, że już jako prezydent, Wałęsa miał problemy ze zbudowaniem zdania z podmiotem i orzeczeniem, a tym mniej z sensem. Wątpię żeby 20 lat wcześniej był tak sprawny językowo a potem zapomniał jak się mówi.

* * * Nowy prezes stadniny w Janowie Podlaskim powiedział: – Już widzę, że będzie to moja pasja życiowa. Wcześniej też bardzo uwielbiałem konie, ale nie miałem takiej bliskiej styczności z nimi.

Proponuję żeby nowa władza w ten sam sposób wybierała sobie lekarzy u których się będzie leczyć, pilotów samolotów którymi będzie latać, a nawet kierowców, którzy przedtem nie mieli okazji siedzieć za kółkiem, ale zawsze o tym marzyli. Skoro szefem holdingu zbrojeniowego został facet, który dotychczas sprzedawał piórniki i plecaki, a szefem KGHM skarbnik gminy, to każdy może objąć każde stanowisko.

* * * Ach, te przejęzyczenia.

Pani premier obiecywała 500 zł na każde dziecko, ale okazuje się że miała na myśli nie każde, a drugie.

Obiecywała też wiele rzeczy załatwić w ciągu pierwszych 100 dni rządu, ale może myślała o 100 latach?

Może to dysleksja? Nie trzeba było się śmiać z prezydenta Komorowskiego.

* * * Kierowaniem Radiem Szczecin zajmie się członek PiS Edward Kosmal. Jest on rolnikiem i przewodniczącym gminy Stargard.

Minister skarbu, Dawid Jackiewicz, podczas spotkania z działaczami PiS-u miał powiedzieć, że przy obsadzaniu stanowisk w spółkach skarbu państwa nie kwestie CV są najważniejsze, ale lojalność.

PiS ma wyraźny niedobór kadr, a budowanie własnych elit idzie mu niesporo.

Jako długoletni pracownik naukowo-dydaktyczny podsunę im pewien pomysł jak zwiększyć liczbę wykształconych członków partii. Otóż nie jest ważne co kandydat umie, trzeba tylko umiejętnie sformułować temat pracy. Powiedzmy że kandydat pasał gęsi. To już temat na ciekawą pracę magisterską: „Wędrówki nadzorowane gęsi domowej (Anser domesticus) w typowych gospodarstwach chłopskich”. Za parę złotych ktoś to ładnie napisze, kandydat obroni i już mamy nowego magistra.

* * * Fragmenty wywiadu z prof. Jadwigą Staniszkis w Kulturze Liberalnej.

– Niepotrzebne jest zawłaszczanie państwa. Te działania są znakiem niesamowicie archaicznej koncepcji władzy, przekonania, że władzę ma się wówczas, gdy ktoś się nas boi, a sama władza to przede wszystkim kwestia statusu, widoczność, symbole, pokazywanie, że można sobie pozwolić na wiele i nikt nie może tego przerwać. Porażające są dwie rzeczy – po pierwsze fakt, że ktoś, kto dzisiaj zajmuje się polityką, tak może rozumieć władzę, bo władza to przede wszystkim zdolność uzyskiwania założonych celów. A po drugie, że to się ludziom podoba.

PiS ośmielił lumpiarstwo – ludzi, którzy na co dzień wystają na placach małych miasteczek bez żadnych perspektyw. Ich agresja znalazła racjonalizację. Nawet w Podkowie Leśnej, w której mieszkam, odbyło się niesamowicie brutalne spotkanie na temat polityki migracyjnej. Pełne agresywnych wypowiedzi, które nigdy wcześniej w tej enklawie społecznikostwa i przyzwoitości nie mogłoby mieć miejsca. Zaskoczyło mnie to, że ludzie mają taką potrzebę przylepiania się do siły i pożyczania tożsamości.

Jarosław Kaczyński wymienił dwa główne cele tego rządu: budowanie wspólnoty i skok technologiczny.

Skok technologiczny wymaga miejsca na ryzyko, szaleństwo, prawo do błędu, czyli na to wszystko, co teraz jest – także prawnie – ograniczane. Częścią innowacyjności jest wolność, podmiotowość i zdolność do autorefleksji, a zamiast tego mamy klimat niepotrzebnie tworzący poczucie klatki. Poza tym wyjście z rozwoju zależnego wymaga zatrzymania emigracji, a jednak ludzie wciąż nie decydują się zmieniać kraju tutaj, tylko jak ich przydusza, to wyjeżdżają.

Partia, która przyszła do władzy z hasłem umocnienia państwa, zamiast reformować jego instytucje, zaczyna je niszczyć. Jak w takiej sytuacji budować zaufanie do państwa?

To jest takie staroświeckie rozumienie, że mocne państwo to jest hierarchia i lojalność. A mocne państwo to jest przede wszystkim ciągłość, czyli m.in. niezależna służba cywilna i kompetencje. Władza nie może być skoncentrowana, muszą istnieć ośrodki niezależne, służące weryfikacji tego, co robi centrum. Wydawało mi się, że ludzie już rozumieją, czym jest silne państwo. Ale okazuje się, że nie, że dla nich silne państwo jest wtedy, kiedy mogę komuś przykopać, mogę być bezczelny w wystudiowany sposób i kto mi co zrobi? Ja to nazywam „infantylną dyktaturą”, bo to poniżej wszelkiego poziomu. Bardzo wielu ludzi w obozie rządzącym przeszło przez moje ręce na studiach i mogę tylko mieć żal, że nie nauczyłam ich dostatecznie dobrze.

* * * IPN opublikował materiały znalezione w domu gen. Kiszczaka, w tym listy jakie do generała pisali prywatnie różni ludzie, np. Daniel Passent czy Andrzej Celiński (który zamierza pozwać IPN). Moim zdaniem jest to świństwo i przekroczenie prawa.

Załóżmy że pracownicy IPN wtargną do innego domu i znajdą tam korespondencję gen Jaruzelskiego. Wśród listów jakie otrzymał generał mogą być np. listy Jerzego Urbana, w których plastycznie opisuje jak przychodzili do niego różni obecnie znani dziennikarze i politycy i klękali przed nim błagając aby ich pozytywnie zweryfikował, jak opowiadali świństwa o swoich kolegach itp. Zanim Jerzy Urban potwierdzi te wersje bądź im zaprzeczy i powie np., że to były żarty aby rozweselić generała, osoby te zostaną już osądzone i oplute przez tzw. opinię publiczną. Może tam będą plotki o różnych ludziach, np. na temat Jarosława czy jego rodziny? Fajnie by było o tym poczytać?

I znowu, jak w przypadku procesów lustracyjnych, wiele będzie zależeć od ówczesnych urzędników – jednym „tak” lub „nie” mogą człowieka zgnoić, a ich świadectwo jest praktycznie niepodważalne.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. sroka 26.02.2016
  2. Stary outsider 27.02.2016
  3. andsol 27.02.2016
  4. A. Goryński 27.02.2016
    • Stary outsider 28.02.2016