Nie wszyscy, niestety, wiedzą kim był, choć prawie wszyscy słyszeli a nawet śpiewali Jego MODLITWĘ O WSCHODZIE SŁOŃCA z muzyką Przemysława Gintrowskiego. Wszyscy powtarzali przecież za Jackiem Kaczmarskim, KAŻDY TWÓJ WYROK PRZYJMĘ TWARDY… , nie mając pojęcia, że autorem tego hymnu mojego pokolenia, a ostatnio niemal hymnu KOD, jest właśnie NATAN TENENBAUM.
Polski poeta, satyryk, dramaturg (ur. 27 grudnia 1940 w Witebsku na Białorusi) zmarł po ciężkiej chorobie (23 lutego 2016 w Sztokholmie).
Nie mam prawa nazwać siebie znajomą starszego ode mnie o 20 lat Natana. Spotkaliśmy się ledwie kilka razy przy okazji wizyt poety w Polsce, najczęściej na przeglądach i koncertach piosenki autorskiej; rozmawialiśmy dwa, może trzy razy. Po Jego odejściu, kilka dni temu, poczułam się jednak tak, jakby zmarł ktoś mi najbliższy. Mentor pokolenia? Ucieleśnienie polskiego – i żydowskiego – losu?…
Choć On sam obruszyłby się – zapewne – na ten patos. A ja – tak, czy owak – jestem mu winna wspomnienie. Poecie, Człowiekowi wygnanemu z Ojczyzny po marcowych zajściach 1968 roku.
Wszystkie informacje biograficzne o Poecie oraz zdjęcie pochodzą z Wikipedii.
Po raz pierwszy do „nowej Polski’ przyjechał z rodziną po zakończeniu II wojny światowej.
Był absolwentem archeologii śródziemnomorskiej na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Już w okresie studiów (1962–1966) był członkiem zespołu redakcyjnego tygodnika „Nasz Głos”, polskojęzycznego dodatku do wydawanej w języku jidysz gazety „Fołks Sztyme”.
W latach 60. XX wieku pracował jako dziennikarz w Polskim Radio. W tym też czasie jako członek Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce działał również aktywnie w życiu społeczności żydowskiej. Równolegle brał bardzo czynny udział w studenckim życiu artystycznym, współpracując ze Studenckim Teatrem Satyryków (STS) i klubem Hybrydy jako autor tekstów. Jego utwory ukazywały się także m.in. „Szpilkach” oraz w 1968 – anonimowo – na łamach paryskiej „Kultury”.
W czerwcu 1967 r., po wybuchu wojny sześciodniowej pomiędzy Izraelem a wspieranymi przez ZSRR krajami arabskimi, Tenenbaum wziął udział w spotkaniu autorów „Naszego Głosu” , które przeistoczyło się w gorącą dyskusję na temat wzbierającej nagonki partyjnej na ludzi pochodzenia żydowskiego. Podczas spotkania Tenenbaum miał porównać teksty na temat Izraela, ukazujące się podówczas w polskiej prasie, do artykułów publikowanych tuż przed II wojną światową w organie prasowym NSDAP. Wkrótce potem został wezwany na przesłuchanie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a kilka dni później kierownictwo państwowego koncernu RSW Prasa-Książka-Ruch, wydawcy „Fołks Sztyme” i jego dodatków, nakazało zwolnienie Tenenbauma z pracy.
Autor został ukarany także nieformalnym zakazem zbliżania się do redakcji. Mimo tego dalej współpracował z tygodnikiem; pisał w domu, pod pseudonimem.
Logicznym następstwem Jego dotychczasowej postawy politycznej i moralnej był aktywny udział Tenenbauma w protestach studenckich w marca 1968. Między innymi w demonstracji przeciwko zdjęciu z afisza słynnych „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka.
Był też Tenenbaum autorem i wykonawcą protest songów.
W 1969 roku w wyniku antysemickiej kampanii komunistycznych władz Polski wyemigrował do Szwecji, zamieszkał w Sztokholmie. Tam prowadził kabaret polonijny „Krakowskie Przedmieście” oraz 30 lat pracował w Instytucie Kultury Antycznej. Mimo wieloletniej emigracji tworzył wyłącznie po polsku, gdyż tylko w tym języku umiał adekwatnie przekazywać emocje.
Od 1988 roku regularnie odwiedzał Polskę, gdzie wydał dwa zbiory wierszy: „Chochoły i róża” w 1992 roku oraz „Imię Twoje Rzeczy Pospolitość” w roku 1997.
W 2004 został odznaczony przez prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi, zaś w 2013 – Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce oraz aktywny udział w proteście studenckim w marcu 1968 w obronie praw człowieka i swobód obywatelskich.
Niech Mu ziemia od puchu lżejszą będzie, a my prośmy, jego słowami, o ochronę przed nienawiścią. Ochrona może okazać się potrzebna, jak już dawno nie była.
Ewa Karbowska
Ewa Karbowska


