Licząc od końca XVIII w. mamy drugi – trwający niespełna 30 lat – „oddech wolności”. I tak jak wielokrotnie wcześniej, zamiast budować RACJĘ STANU i wzmacniać nią– jakże kruchą nadal – OJCZYZNĘ, kruszymy ją na sprzeczne RACJE
Pod pierwszym balkonem wieży Eiffla, we wszystkich czterech jej częściach, wyryte są nazwiska 72 naukowców, inżynierów i przemysłowców. Wszyscy – z wyjątkiem dwóch – są Francuzami.
W Polsce nikt nie wpadł dotychczas na taki pomysł, Mamy za to liczne tablice z nazwiskami poległych bohaterów.
Mamy pomniki poetów, zwłaszcza romantyków. Polityków, zrzucanych z cokołów i przywracanych, zależnie od tego, jak toczy się koło historii. Zdarza się nam również „odbrązawiać” bohaterów i kreować nowych, za życia jeszcze.
Owa labilność oceny dzieł i czynów ludzi – raz zasłużonych, raz znów potępianych – szokuje świat, Relatywizm ocen stawia nasz naród w rzędzie irracjonalnych, kierujących się chwilowymi emocjami, niezdolnych do zbudowania stabilnego państwa. Nieodpowiedzialnych, nieudolnych, którzy przez wieki nie potrafią sformułować jednolitej RACJI STANU. Wspólnej i akceptowanej przez wszystkich Polaków.
Uwikłani od zarania dziejów w wewnętrzne spory, tracimy bezsensownie czas i energię. Zamiast budować i umacniać, to co wspólne, zawłaszczamy Ojczyznę. Na przemian jedni, bądź drudzy, Osłabioną, zawłaszczają inni. W rezultacie mamy groby i bohaterów. Lecz nie takich, których nazwiska zdobią balkon wieży Eiffla, Nie budujących, lecz ginących.
Pora zadać sobie wreszcie pytanie. Czyimi są ofiarami ?
Gdy dobrze się zastanowić sami skazaliśmy ich na śmierć, nazywając ją następnie bohaterską i na tej kanwie budując stereotyp polskiego patriotyzmu.
Licząc od końca XVIII w. mamy drugi – trwający niespełna 30 lat „oddech wolności”. I tak jak wielokrotnie wcześniej, zamiast budować RACJĘ STANU i wzmacniać nią – jakże kruchą nadal – OJCZYZNĘ, topimy ją we własnych, odrębnych i sprzecznych RACJACH. Od początku.
Od 1989 r.
Nie potrafiliśmy odczytać znaczenia GRUBEJ KRESKI niezapomnianego Tadeusza Mazowieckiego. Nie zdążył dopowiedzieć swoich słów, a już rzuciło się na nie stado żądnych zemsty wilków. A przecież Wielkiemu Premierowi nie chodziło tylko o czas bieżący.
Miałem zaszczyt i szczęście słuchać nie tylko Jego przemówień, ale głębokich refleksji. Mówił wolno, z namysłem ważąc każde słowo. Odnosząc się do swojej „KRESKI” miał na myśli odgrodzenie Polski i Polaków od owego fatalnego w skutkach lekceważenia przez wieki dobra wspólnego. Liczył na zmianę mentalności. Liczył na to, że wreszcie, po wiekach, „Solidarność” ludzi zjednoczonych pragnieniem wolności stworzy warunki do zbudowania POLSKIEJ RACJI STANU, Wspólnej i jednakiej. W jej wyniku na Panteon trafią – jak na wieżę Eiffla – budowniczowie, nie bohaterowie.
Minęło zaledwie 26 lat. Już się wydawało, że stawiamy fundamenty owej RACJI STANU. Mozolnie. z trudem, może nawet bardziej kosztem jednych i mniej drugich, Wtedy do władzy doszedł Jarosław Kaczyński. Postawił na tych pierwszych. Podzielił, Historia Polaków zatoczyła kolejny krąg. Nadzieje premiera Mazowieckiego siedzą smutne i zasłuchane w pieśń z bronowickiej chaty. „Miałeś chamie złoty róg…”.
Janusz Kotarski



u góry (Z boku):
– co to ma być?! zastraszanie?!
Ależ skąd. Namowa do refleksji, skierowana do osób mniej sprawnych umysłowo.
W rzeczywistości M. powiedział wtedy tak: „Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania”. (Linia, nie kreska).