natan gurfinkiel: moje brzydkie przypuszczenia

natan 32016-03-25.

[dropcap]j[/dropcap]ak niedawno doniosły media, prezydent duda uczestniczył inauguracji muzeum polaków, ratujących żydów w czasie II wojny światowej. podczas podczas uroczystości odznaczył 53 osoby, w większości pośmiertnie. jak powiedział w czasie uroczystości otwarcia, państwo polskie geograficznie nie istniało po zagarnięciu ziem polskich i nie było komu bronić żydów przeznaczonych na zagładę. polacy przeciwstawili się jednak planom okupanta i nie bacząc na zagrożenie karą śmierci ratowali swych żydowskich rodaków, dzięki czemu możemy jako naród chodzić z podniesioną głową. zaświadcza o tym ponad 6 tysięcy drzewek w muzeum yad vashem w jerozolimie, upamiętniających polaków, którym nadano tytuł sprawiedliwych wśród narodów świata.

temu uhonorowaniu okazywania elementarnych ludzkich odruchów, w warunkach, gdy wymagało to bohaterstwa, można jedynie przyklasnąć. tyle tylko mógłbym powiedzieć, gdyby można było całkowicie pominąć intencje, towarzyszące słowom prezydenta.
mam brzydkie podejrzenie, że ta uroczystość miała drugie dno i upamiętnienie szlachetnych odruchów nie było jedynym jej celem.

zetknąłem sie tą problematyką bezpośrednio po wojnie, kiedy po kilku latach nie całkiem dobrowolnie spędzonych w ZSRR, przyjechałem do gdańska, gdzie zamieszkał mój ojciec po swej wojennej tułaczce.
miałem wówczas 17 lat i ukończoną ósmą klasę rosyjskiej dziesięciolatki, co odpowiadało ówczesnej polskiej małej maturze. szkoła do której chciałem się zapisać odesłała mnie do kuratorium, by tam wyjaśniono od której klasy mam kontynuować naukę. sekretarką była młoda dziewczyna,. gdy przedstawiłem się imieniem i nazwiskiem zapytała czy jestem żydem i czy interesują, mnie spotkania w żydowskim klubie młodzieżowym.
uczestnicy klubu, do którego zostałem wprowadzony spędzili lata okupacji w polsce, ukrywając się po „aryjskiej” stronie. słuchaliśmy nawzajem z dużym zainteresowaniem opowieści o naszych wojennych perypetiach, jednakże po kilku spotkaniach moi nowi koledzy przestali podawać mi rękę i dawali mi wyraźnie do zrozumienia, że jestem intruzem w tym zgromadzeniu.
stało się to wskutek mojej repliki na ich opowieści o szmalcownikach, zagrabianiu żydowskiego mienia i zwykłym, często bezinteresownym donosicielstwie. powiedziałem im wówczas, że gdyby proporcja liczbowa żydów i chrześcijan była odwrotna, zachowywalibyśmy się identycznie w stosunku do katolickiej mniejszości, jeżeli okupant z nich właśnie uczynił obiekt zagłady.
gdy odpowiedziano mi: jak możesz nas z nimi porównywać, pojąłem że przepaść jest nie do zasypania. tylko jeden z moich nowych kolegów nie przyłączył się do tego chóru i przyjaźniłem się z nim dopóki nie wyjechał do izraela. zginął potem na wojnie…

podczas wydarzeń marca 68 kiedy rządzący podobnie jak dziś mówili o tym, że polska jest obiektem ataku, żę się ją szkaluje i niesprawiedliwie oskarża o antysemityzm dwoje moich kolegów z roku zapłaciło kontrybucję za to by mogli pozostać w kraju i nadal funkcjonować jako dziennikarze.
jurek urban opublikował artykuł o izraelskiej armii. opisał butę młodych chłopców i dziewcząt upojonych zwycięstwem.
hania krall opowiadałą w wywiadzie, że uratowanie jej przed komorą gazową wymagało zaangażowania kilkudziesięciu osób.
jedna i druga relacja była prawdziwa i na dobrą sprawę nie można było dostrzec w nich jakiejkolwiek nierzetelności. tyle tylko, że moment wybrany na publikację stawiał jej przedmiot w dwuznacznym świetle.

to samo dałoby się powiedzieć o wspomnianej uroczystości. w chwili kiedy – jak go nazwał passent – właściciel państwa polskiego mówi o wzbierającym antypolonizmie, kiedy jego pani premier użala się publicznie, żę polska jest obiektem kłamliwych oskarżeń, tego typu uroczystość nasuwa przypuszczenia, że uczczenie pamięci ludzi, którzy ze wszech miar na to zasługują, upamiętnienie to nie jest całkowicie bezinteresowne. ma ono na celu udowodnienie, ze polska jest krajem, w którym nie istnieje antysemityzm, a jeżeli ktoś twierdzi ze jest inaczej, to spotwarza szlachetny naród polski.

niedorzeczność takiego rozumowania jest oczywista. negowanie niechlubnych epizodów przeszłości nie poprawia wizerunku polski. uporanie się z trudną przeszłością, otwartość w dyskutowaniu trudnych spraw mogłaby tylko przysporzyć nam szacunku w świecie.

nie ma potrzeby powoływać się na przykład niemiec. byłoby wręcz banalne. ograniczę się więc do kraju, w którym mieszkam.

dania zyskała sławę jako państwo, które ocaliło od zagłady całą niemal swą ludność żydowską. w październiku 1943 około siedmiu tysięcy ludzi przetransportowano kutrami rybackimi do neutralnej szwecji. dania długo pławiła się w glorii. dopiero w latach dziewięćdziesiątych wyszedł na jaw haniebny epizod okupacyjnej przeszłości. uratowani zostali tylko żydowscy obywatele danii. jeszcze przed akcją ratunkową duńska policja deportowała kilkudziesięciu żydowskich uchodźców z niemiec. odbyło się to z inicjatywy władz duńskich, bez jakichkolwiek nacisków niemieckich.
ujawnienie tego aktu serwilizmu wobec okupanta przeszło niemal bez echa. nie rozległ się ani jeden głos w obronie szkalowanego państwa i narodu duńskiego.

jan tomasz gross powinien chyba żałować, że nie urodził się w danii

natan gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. j.Luk 2016-03-25
  2. gurnatko 2016-03-25
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com