PIRS: Telewizja pokazała (216)6 min czytania

()

1.telewidz2016-03-25.

Szybko przyzwyczajamy się do chamstwa w polityce, uważając je za coś normalnego. Mało kto się oburza i reaguje, ot najwyżej nieco zgorszenia, no jak ci politycy czasem się zachowują. A pewne postępki władz przechodzą bez echa. Trzeba by dopiero wyobrazić sobie, że taka sytuacja przydarza się w innym, cywilizowanym kraju, żeby zauważyć dokąd doszliśmy.

Wyobrażają sobie Państwo premiera Camerona jak mówi o labourzystach, że są to ludzie gorszego sortu, a o manifestujących przeciw polityce rządu, że to ludzie oderwani od koryta i dlatego protestują? Albo wysokiego rangą polityka niemieckiego, który o protestujących takich jak KOD mówi, że mają za sobą przeszłość nazistowską? Czy prezydenta Hollanda, który z kolegami wygłasza na wiecu słowa o protestujących: – Cała Francja z was się śmieje komuniści i złodzieje.

Albo taka sytuacja: miała miejsce katastrofa lotnicza np. w Szwecji, państwowa komisja opracowała raport. Potem zmienia się władza i nagle do ekspertów komisji wkracza do domu policja, konfiskuje im sprzęt i przesłuchuje ich zadając pytanie, kto z nich usłyszał określone słowa zapisane w czarnej skrzynce.

Daleko już odeszliśmy od standardów państwa prawa i dość łatwo się z tym godzimy. Spory dotyczą głównie nazewnictwa i prawie wszyscy politycy i komentatorzy twierdzą że jeszcze nie odeszliśmy od tych standardów, bo są kraje gdzie jest znacznie gorzej. Co jeszcze musi się zdarzyć żebyśmy sobie wszyscy uświadomili co się dzieje?

Warto dodać, że większość działań PiS przeprowadza pod hasłem „Przywracamy normalność”. No tak normalnie to chyba jeszcze nigdy nie było.

* * * W Gazecie Wyborczej (autor: Wicha):

ONI ROBILI TO SAMO – główne hasło rewolucji moralnej.

* * * Okazuje się, że broniąc Trybunału Konstytucyjnego ułatwiamy zadanie terrorystom. Tak twierdzi Ziobro. Trybunał kazał zmienić ustawę dotyczącą inwigilacji obywateli, co utrudnia służbom śledzenie potencjalnych terrorystów. To samo, zdaniem ministra, zrobił belgijski Trybunał. A przecież są terroryści, którzy pozostają latami w „uśpieniu”, a potem na rozkaz zwierzchników szykują zamach. Takim ludziom nie można wcześniej postawić zarzutów i ich zatrzymać, a więc trzeba ich obserwować.

Sprawa wydaje się być prosta: służby specjalne potrzebują specjalnych uprawnień i większych finansów, bo przecież nie wiadomo teraz kto jest potencjalnym czy „uśpionym” terrorystą, więc trzeba śledzić praktycznie wszystkich. Za poprzednich rządów PiS szukano „układu” i do swoich przekonań dobierano ofiary. Terroryzm wydaje się być bardziej nośnym hasłem. Czy można z czystym sumieniem stwierdzić, że dana osoba nie ocknie się w jakimś momencie jako terrorysta?

Jak to dobrze że na straży praworządności i bezpieczeństwa stoi Zbigniew Ziobro. W przeszłości popełniał błędy, ale na pewno zrozumiał gdzie zbłądził i tylko wrodzona skromność i nieśmiałość nie pozwalają mu o tym głośno mówić.

* * * Dziwimy się, że Kaczyński na ważne stanowiska mianował takich ludzi jak Ziobro, Macierewicz czy Błaszczak i jeszcze dał im wolną rękę, szczególnie w doborze współpracowników. Zresztą denerwujący są nie tylko ministrowie, ale wielu innych polityków PiS.

Niestety, polityka przyciąga wiele nieciekawych postaci. Gdyby Jarosław Kaczyński był politykiem lewicy czy PO, miałby do wyboru może ciekawszych ludzi i ciekawszy elektorat. A tak ma takich ludzi jak Macierewicz (bardzo popularny wśród wyborców PiS), Ziobro (ma swoją partię) i podobnych. Nie może ich odsunąć, bo nastąpi rozłam i utraci większość w Sejmie, poza tym wyrośnie mu na prawicy konkurencja, a od zawsze pilnuje żeby do tego nie dopuścić. No to gra sobie w szachy przy pomocy takich figur. Jedyna szansa, że te figury popełnią poważne błędy i zostaną zbite.

Podobne dylematy mieli przywódcy innych partii. Np. Tusk wykosił wielu konkurentów, a innym dał stanowiska jako daninę dla ich frakcji (np. Gowinowi). Grał innymi figurami, wiele z nich mało ciekawych, choć chamstwa było mniej niż teraz. Wszyscy liderzy rządzących partii mieli też do rozdania setki stanowisk tym, którzy ich wspierali oraz ich rodzinom. Każdy przywódca przede wszystkim pilnuje swojej pozycji w partii.

Niestety, Kaczyński nie chce zbawiać Unii i nie wyjedzie z Polski.

* * *  Z okazji święta narodowego Węgier, do Budapesztu pojechała grupa Polaków z Klubów Gazety Polskiej. To już czwarty taki wyjazd. Pojechali specjalnym pociągiem, stanęli obok zwolenników Orbana, z polskimi flagami, z transparentami z napisem „Dał nam przykład Viktor Orban jak zwyciężać mamy” itp. Niedaleko stanęła z transparentami grupa węgierskich przeciwników Orbana. Dziennikarz Polityki tak opisuje zdarzenie:

Kawałek dalej wybuchło zamieszanie: policja odpychała od grupki antyorbanowskich protestujących jakiegoś klnącego po polsku dżentelmena, któremu w przykry sposób rozsypała się zaczeska na głowie. Dżentelmen, jak się okazało, wyrwał przed chwilą protestującej dziewczynie antyorbanowski transparent i podarł go. Odciągnięto go, a gdy już skończył wrzeszczeć i został uspokojony przez węgierskich współdemonstrantów z zielono-biało-czerwonymi kotylionami w klapach, był z siebie bardzo zadowolony.

– Dlaczego wyrwał pan dziewczynie transparent? – spytałem.
– Wyrwałem bolszewickie hasło! – triumfował. – Wyrwałem, a co!
– A co to było za hasło? – byłem ciekawy.
– A, coś przeciw Orbanowi – odpowiedział.
– A co?
– Nie wiem, nie znam węgierskiego, ale pewnie „precz z Orbanem”.
– I to wystarczało, by był bolszewicki?
Przyjrzał mi się uważnie. 
– A ty co! –
wrzasnął. – Pewnie ci się też bolszewizm podoba! Bolszewik!

To przecież jasne – protestujący przeciwko Orbanowi to tacy sami „komuniści i złodzieje” jak ci, co protestują przeciwko Kaczyńskiemu. Czy należy to odczytać jako zaproszenie do dialogu w Polsce?

* * *  Bartłomiej Schmidt cytuje taką wypowiedź:

Celem tej działalności jest obrona osobistych interesów własnych tatusiów, zbankrutowanych, a mających wielkie aspiracje politykierów dążących do zajęcia wyższych stanowisk, z których zostali usunięci.

Nie jest to aktualna wypowiedź któregoś z polityków PiS, ale cytat z Trybuny Ludu z marca 1968 r. Tak tłumaczono wtedy powody protestów studenckich.

Ach, gdyby ludzie mieli lepszą pamięć!

* * *  Z powodu zagrożenia terroryzmem jesteśmy skłonni zawiesić niektóre wartości chrześcijańskie.

Gdyby teraz Jezus chciał przybyć do Polski, miałby kłopoty. Już sam wygląd i ubiór – wygląda na Syryjczyka, a do tego mówi że przybywa z Palestyny. No i wyznał że jest Żydem. To wszystko jest bardzo podejrzane. I jak sprawdzić to co mówi o sobie? Jest z nim grupa podobnych osób. Może to jakaś podejrzana sekta i kto wie jakie są ich prawdziwe cele. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za nich i za ich bezpieczeństwo?

Jeszcze żeby to byli bojownicy czeczeńscy – to byśmy ich przyjęli.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. J.S. 26.03.2016
    • jotbe_x 28.03.2016
  2. sroka 26.03.2016
  3. j.Luk 26.03.2016
  4. sroka 26.03.2016
  5. j.Luk 26.03.2016