Okazuje się, że to drażliwe i infantylne podejście do znaczenia, jakie sobie przypisują politycy PiS, którzy przecież są wielcy i dumni, jest czymś stałym. Nie tak dawno prawicowe pisma dawały na okładkach zdjęcie prezydentów Dudy i Obamy, zrobione na jakimś spotkaniu polityków, przypisując temu nadzwyczajne znaczenie i śmieszne było zobaczyć, że takie same zdjęcia Obama zrobił sobie z innymi politykami obecnymi na tym spotkaniu, w tym nawet bardzo nieciekawymi.
Jakież to wygibasy robiono żeby doprowadzić do spotkania prezydenta Dudy z Obamą w czasie ostatniej wizyty w USA, a potem – gdy nie zanosiło się na spotkanie – wciskać opinii publicznej, że w ogóle tego nie planowano, a kiedy się w końcu na krótko spotkali – głosić jak ważne sprawy były poruszone mimo krótkiego czasu rozmowy.
Przypomina się stara anegdota z czasów PRL:
- Rok 1908. Nad rzeczką niedaleko Poronina siedzi facet i łowi ryby. Przechodzi obok niego gość i pyta jak biorą. – Odp.. się! – odpowiada rybak.
- Rok 1909. Powtarza się dokładnie ta sama sytuacja.
- Rok 1910. To samo.
- Rok 1960. Wychodzi książka „Moje rozmowy z Leninem”.
Komentatorzy odczytywali niechęć Obamy do spotkania z Dudą jako wyraz dezaprobaty wobec działań PiS i Dudy w stosunku do Trybunału Konstytucyjnego. Polska strona starała się zaaranżować spotkanie prezydentów, ale Amerykanie nie chcieli. PiS odrzuca takie wyjaśnienia i znalazł kozła ofiarnego – jest nim ambasador Polski w USA Ryszard Schnepf. To on nie dołożył starań. A dlaczego? Wiadomo, mianował go jeszcze minister Sikorski. Ale to nie wszystko. Dorota Kania w Gazecie Polskiej Codziennie zabrała się za przodków ambasadora – ma wprawę, pisała już o rodzicach Ryszarda Petru i wpływie radzieckiego wywiadu GRU na małego Petru. Czytelnicy dowiedzieli się, że ojciec ambasadora zmienił nazwisko, został skierowany do pracy w dyplomacji przez GRU i pełnił obowiązki attaché wojskowego, morskiego i lotniczego przy ambasadzie PRL w Waszyngtonie, a matka była pracownicą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.
W Radiu Polonia 2000 wystąpił reżyser Grzegorz Braun i powiedział m.in.:
– Nazywam go zdrajcą stanu bez żadnego wahania, ponieważ przystąpił do organizacji, która wypowiedziała wojnę Polakom, narodowi polskiemu, państwu polskiemu. Ta organizacja to jest organizacja masońska o cenzusie narodowościowym żydowskim B’nai B’rith. Pan Schnepf współtworzy jej polską reprezentację, to jest rzecz niesłychana, żeby ktoś taki reprezentował majestat Rzeczypospolitej wobec największego mocarstwa świata.
Wraca nowe. Tak rozprawiano się z ludźmi w czasach PRL. No to teraz funkcjonariusze z czasów komuny, służący PiS, muszą się jeszcze bardziej wykazywać, bo wiedzą że w razie jakichś niepowodzeń na nich zrzuci się winę i dowiemy się o ich ciemnej przeszłości i powiązaniach rodzinnych.
Mamy teraz test przyzwoitości: władze PiS powinny się odciąć zdecydowanie od takich metod traktowania ludzi jakie zaprezentowała pani Kania. Ale czy można odciąć się od swego elektoratu? Kto pomoże wtedy wprowadzać „dobrą zmianę”?
Politycy PiS nie widzą nic złego w takich metodach. Wiceminister kultury Jarosław Sellin i prawnik prezydenta Andrzej Dera, pytani o wyszukiwanie „resortowych przodków” ambasadorowi, nie widzą problemu: – Ważne jest, czy fakty podane przez „Gazetę Polską” są prawdziwe, czy nie. Jeżeli są prawdziwe, to o co chodzi?
* * *
W Loży Prasowej rozmawiano o spotkaniu liderów partii w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem komentatorów opozycja była nieprzygotowana i nie miała uzgodnionego wspólnego stanowiska. „Problemem nie jest Trybunał, problemem jest atak na Trybunał” stwierdził red. Janicki.
* * *Na jednej z manifestacji KOD ktoś przyniósł transparent, na którym widniało zdjęcie orła pożerającego kaczkę oraz napis: „I pamiętaj, że to ja jestem symbolem Polski”. Natychmiast zareagowali organizatorzy i poprosili o usunięcie transparentu. Stwierdzili „Nie zgadzamy się na mowę nienawiści”. Można było to zdjęcie uznać za nieudany żart, ale organizatorzy woleli od razu zapobiec eskalacji.
To jest jasna strona KOD, której brak partiom politycznym. Nie odcinają się one od obrzydliwych haseł i działań niektórych swoich zwolenników. Cóż warte są zapewnienia, że Jarosław Kaczyński nie jest antysemitą, skoro nie odcina się od antysemickich haseł ludzi swego obozu. W ostatnim Newsweeku jest zdjęcie z jednego z marszów PiS, widać tam człowieka który niesie baner z napisem: „Komitet Obrony Dobytku żydokomuny”. Nie są to przypadki odosobnione, nie raz pokazano co mówią członkowie takich marszów, to wylew nienawiści, nie tylko do Żydów. Politycy są za to odpowiedzialni, chyba że się publicznie zdecydowanie odetną i potępią takie poglądy. Ale jak się mają odciąć skoro sami często propagują chamstwo i nienawiść?
Podobnie jest z Kościołem katolickim. Antysemickie wystąpienia poszczególnych księży nie są potępiane, co najwyżej władze kościelne stwierdzają, że nie są to oficjalne poglądy Kościoła. Ale ksiądz antysemita to taki sam dobry ksiądz jak inni księża, tyle że ma oryginalne poglądy.
Politycy i księża, weźcie sobie do rozumu wypowiedź Jezusa – po owocach was poznajemy.
* * *KOD przedstawił swój projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Przejrzałem go pobieżnie i zauważyłem pewien punkt, który jak sądzę może doprowadzić do sparaliżowania prac Trybunału, gdyby na stanowisku prezesa Trybunału znalazła się nieodpowiednia osoba, na przykład uległa poleceniom partii niechętnej Trybunałowi.
Artykuł 9 projektu stwierdza:
- Zgromadzenie Ogólne [Sędziów Trybunału] obraduje na posiedzeniach.
- Posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego zwołuje Prezes Trybunału, który ustala porządek posiedzenia i przewodniczy obradom.
Co będzie, jeżeli prezes Trybunału nie zwoła posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego? Nie ma nikogo innego kto mógłby to zrobić.
U nas we Wspólnocie Mieszkaniowej, aby zwołać zebranie, wystarczy wola 10% członków Wspólnoty.
Tę uwagę dedykuję członkom Zarządu KOD.
* * *Prokuratura sprawdzi, czy prezes Trybunału Konstytucyjnego nie przekroczył uprawnień poprzez wydanie zarządzenia wyznaczającego pełny skład orzekający w sprawie ustawy sejmowej dotyczącej Trybunału. Zawiadamiający (osoby prywatne) uważają, że wyznaczenie mniejszej liczby sędziów niż 15 (tak stanowi nowa ustawa), było działaniem na szkodę interesu publicznego. Poza tym, zgodnie z ustawą sejmową („naprawczą”), sprawy powinny być rozpatrywane przez Trybunał w kolejności wpłynięcia. W przypadku rozstrzygnięcia ich przez pełen skład, rozprawa powinna się odbyć pół roku po dostarczeniu stronom informacji o terminie rozprawy.
Czyli jest tak: Sejm zmienił zasady działania Trybunału, Trybunał ocenił tę ustawę i wykazał jej wady, a teraz o tym czy ustawa jest OK zdecyduje prokuratura.
* * *
Wszystkim, komu trudno uwierzyć w bestialskie i liczne morderstwa Żydów dokonane przez Polaków w czasie II Wojny Światowej, polecam ostatni numer Przeglądu, gdzie cytowane są fragmenty książki Mirosława Tryczyka „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów”. W tym fragmencie opisano jak wykorzystywano, męczono i mordowano Żydów w Szczuczynie, jednej z wielu, wielu miejscowości. Wszystko na faktach, w oparciu o staranne badania autora.
PIRS



Ten pisowski antysemityzm jest kłopotliwy ze względu na Pierwszą Damę. Pewnie radykalnym heil-patriotom pasowałby jakiś rozłam w rodzinie prezydenta, ukazujący zdradzieckość narodu, który przecież ukrzyżował naszego polskiego Zbawcę i Króla…
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/obama.jpg