– Gdyby w tamtym czasie Mieszko zdecydował się pozostawać w świecie pogańskim, mogłoby Polski nie być. Gdyby zwrócił się ku Wschodowi, moglibyśmy być częścią Rosji.
Chciałoby się powiedzieć: – No i co z tego?
Wiele krajów i narodów zniknęło z mapy świata, ale to nie znaczy że zniknęli ludzie, którzy tam żyli. Polacy (Polanie?) by przeżyli, może nawet przeżyłoby ich więcej, a że nie nazywaliby się Polakami, to nie ma znaczenia. Byliby ludźmi, może nawet lepszymi. Zapominamy, że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem, bo co to znaczy być „dobrym Polakiem” czy „dobrym Francuzem”?
Mieszkające na obecnym terenie Polski ludy nie zostały wszystkie unicestwione i zapewne ich potomkowie są teraz Polakami, Litwinami, Czechami czy Białorusinami. Gdyby sąsiedzi Mieszka zagarnęli jego ziemie, mieszkańcy (jeszcze nie czuli się Polakami) zostaliby obywatelami tych krajów, a wtedy również losy tych krajów potoczyłyby się może inaczej. Może nie byłoby tylu wojen i rewolucji, a abp Gądecki byłby teraz popem w szczęśliwej Rosji?
* * *Wychwala się Mieszka za wprowadzenie Polski do rodziny narodów chrześcijańskich i raczej milczy o jego życiu prywatnym, czasem tylko półgębkiem wspominając o licznych żonach i nałożnicach. Niektórzy komentatorzy zastanawiają się, jak to przyjęła chrześcijanka Dobrawa i czy próbowała sprowadzić męża na cnotliwą chrześcijańską drogę, żeby nie przyniósł wstydu papieżowi.
Otóż Dobrawa była kobietą dość rozrywkową, a jakie życie pędzili papieże przypomina ostatni numer NIE.
Jan XIII, za którego pontyfikatu Mieszko przyjął chrzest, prowadził życie rozwiązłe i wystawne. Nie różnił się tym od swego poprzednika i kuzyna Jana XII i podobnie jak on zginął pobity przez męża kobiety, z którą go tenże przyłapał. Morderstwa, spiski, trucie przeciwników, kazirodztwo itp. były czymś normalnym wśród papieży, tak poprzednich jak i następnych po Janie XIII. Można powiedzieć że żywoty władców takich jak Mieszko wypadały na tym tle skromnie.
Aż strach pomyśleć – gdyby nas nie przyjęto do chrześcijańskiej rodziny narodów, żylibyśmy dalej jak te dzikusy.
* * *Jak przypomina prof. Karol Modzelewski:
– Polska stawała się chrześcijańska bardzo powoli. Thietmar, który zmarł w 1018 roku, chwalił Bolesława Chrobrego za stanowczość, bo karał łamanie postu wybijaniem zębów, a cudzołóstwo – przybiciem, by tak rzec, organów przestępstwa do pomostu targowego, gdzie zbierali się mieszkańcy na targ. Ukaranemu zostawiał nóż, żeby wybrał: albo się zabije, albo się uwolni, odcinając sobie to i owo.
Zważywszy na postępki dzisiejszych chrześcijan trudno stwierdzić czy Polska stała się już chrześcijańska.
* * *Fragmenty wywiadu z politologiem prof. Radosławem Markowskim, pod wymownym tytułem „Kaczyński po wsze czasy” (GW):
* * *– Niestety, te uczciwe i wolne wybory mają nieuczciwe i zagrażające wolności konsekwencje, bo taką – podkreślmy – świadomą decyzją Kaczyńskiego jest ostentacyjne i zamierzone łamanie konstytucji i praworządności.
To ma wystraszyć płochliwych, bo systemy takie jak PiS-owski opierają się na zarządzaniu strachem, pokazowym, acz selektywnym karaniu prawdziwych lub sfingowanych przypadków, nakręcaniu psychozy zagrożenia zewnętrznego itd. Mamy zawieszoną demokrację i niedziałający jeden z jej filarów – nadzór prawny nad działaniami egzekutywy. Potwierdzają to wszystkie polskie autorytety prawnicze oraz międzynarodowe, nawet filary prawicowej myśli i ideologii w Polsce, jak prof. Adam Strzembosz. Polityczna wola jednego człowieka, który przed nikim i niczym nie odpowiada, jest ważniejsza niż kultura prawna.
Jako obywatele musimy sobie zadać pytanie: wobec kogo mamy być lojalni – konstytucji czy władzy partyjnej?
– Wielki problem polega na tym, że za zlepkiem konfabulacji, kłamstw o ostatnich latach i w ogóle o ostatnim 25-leciu, nie usłyszeliśmy w ogóle wizji tego, do czego PiS zmierza. Wszystko jest definiowane negatywnie: UE, liberalna demokracja, elity polityczne, ale ani słowa – w każdym razie sensownego słowa – o tym, co chcą zbudować.
Co się z ich wypowiedzi wydobywa, to obraz osamotnionej Polski, która nie potrzebuje Unii, Niemców, w ogóle nie wiadomo, z kim i dokąd mamy zmierzać. Wygląda na to że chodzi o samoizolację Polski i przywrócenie tu „patriotyzmu, religijności i modlenia się o gospodarczy cud.
– Nieskutecznie zachowuje się opozycja. Nie rozumie, że naprzeciwko nie ma oponenta politycznego, z którym można szukać kompromisu, ale znajduje się tam wróg polityczny dążący do tego, by opozycję skompromitować i zniszczyć literalnie.
– Część popularnych publicystów i komentatorów też zachowuje się tak, jakby w Polsce nie była naruszana Konstytucja RP, ale jedynie były omijane mniejszej wagi normy polityczne, z jakimi miewamy do czynienia pod każdą szerokością demokratyczną.
– Przy monopolizacji mediów i wsparciu Kościoła stworzona zostanie ideologiczna mieszanka nacjonalizmu i religijnego fundamentalizmu, wsparta militarystyczną retoryką. To nie przypadek, że partia uzurpująca sobie prawo przemawiania w imieniu narodu tak go się perspektywicznie boi, że organizuje jednostki militarne, bo wie, że wcześniej czy później ulica będzie decydowała o tym, co się z nią stanie.
– Zapisaną w konstytucji „proporcjonalność” wyborów można różnie zmanipulować. PiS może uchwalić nową ordynację wyborczą, która da im wygraną. Można tak zmienić okręgi wyborcze, np. we wschodniej Polsce, że PiS dostanie tyle głosów, że wystarczy, niezależnie od tego, jak reszta Polski zagłosuje.
– Marszałek Sejmu nie reagował na to, że sfałszowano wynik głosowania. Ot, po prostu nie miał ochoty. Nie przypuszczałem, że będę żył w takim ustroju politycznym, w którym żadne normy nie obowiązują, tylko wola jednego człowieka. I tu jest dodatkowa sprawa – bardziej dla psychologów niż dla politologów: ten stopień toksycznego uzależnienia ludzi z jego otoczenia od wodza. To jest chore, w demokracjach takiego lokajstwa nie ma. (…) I żeby ten wódz jeszcze coś sensownego na przyszłość proponował – ale sam jest swoistym cywilizacyjnym analfabetą (służę licznymi wskaźnikami), odciętym od rzeczywistości XXI w.
Niemcy krytykują posunięcia polskich władz. Powinni uważać, bo zaraz Kaczyński i akolici przypomną im II Wojnę Światową i wystawią rachunek za zniszczenia. Na razie wrogiem Polski jest wciąż komunizm, który genetycznie przeszedł na obecnych Rosjan. Właśnie opublikowano artykuł o strasznej zbrodni Stalina, którą odkryli nasi naukowcy. Otóż w maju 1943 r. lotnictwo radzieckie przez trzy godziny bombardowało Warszawę. Szkód Niemcom wielkich nie wyrządziło, ale zginęli polscy cywile, bo, jak ubolewa autor, niemiecka obrona lotnicza nie była wtedy dostateczna.
Dowiadujemy się też, że polscy komuniści dawali znaki radzieckim samolotom: widocznie nie chcieli żeby strat doznali Niemcy, bo wojna wojną, ale najważniejsza jest nienawiść komunistów do Polski i Polaków. Aż strach pomyśleć co by się działo gdyby radzieccy lotnicy byli sprawniejsi – mogli nawet zburzyć Warszawę.
Na co dzień nie spotykam się z pisowskimi mediami i trzeba było dopiero pojawienia się takiej publikacji na portalu Wirtualnej Polski żebym zobaczył czym karmi się zwolenników Kaczyńskiego. Ale to nie tylko PiS, bo cała prawica, z PO na czele, słowa „komunizm” i „komunistyczny” używa jak największej obelgi, a oskarżenia o komunistyczne związki szeroko stosuje wobec przeciwników politycznych.
Bolszewickie kreatury.
PIRS


A fuj, PIRS się czepia, dowód;
„Właśnie opublikowano artykuł o strasznej zbrodni Stalina, którą odkryli nasi naukowcy.”
Na miłość boską trzeba zarobić na papu.. „naukowcy” też ludzie.
Piszą to co przelicza się na chlebuś, z wędlinką mile widziany i kiloneczek też ważny.