To dobrze, że papież Franciszek powiedział w rozmowie z redakcją francuskiego dziennika katolickiego „La Croix”, że państwo powinno być świeckie. Rozmowa została opublikowana 16 05 2016. Nie jest to zbyt odkrywcze, bo od 50 lat powtarzają to katoliccy teologowie, którzy wzięli sobie do serca dokumenty Soboru Watykańskiego II. No, ale teraz powtórzył to papież, więc należy to potraktować jako obowiązujące również dla polskich katolików. Już przestałem liczyć te wywiady Franciszka, ale ciekaw jestem kiedy wreszcie i polscy dziennikarze zaciekawią się, co argentyński papież ma do powiedzenia na temat sytuacji w Polsce.
Ciekaw jestem czy poza niezawodną „Gazetą Wyborczą”, która sumiennie odnotowuje wszystkie wywiady i przemówienia papieża również inne polskie media się tym ciekawym wywiadem zainteresują. Do tej pory nuncjusz w Polsce, abp Celestino Migliore zachowuje się nader dyskretnie. A prawdę powiedziawszy nie robi zbyt wiele by nauczanie Franciszka przeniknęło głębiej pod strzechy polskich pałaców biskupich. KAI, oficjalny organ Episkopatu Polski jeszcze bardziej niż nuncjusz wstrzemięźliwy, a to zapewne za sprawą nader konserwatywnego redaktora naczelnego Marcina Przeciszowskiego, który z nostalgią wspomina koncepcje Kościoła narodowego kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Tymczasem moim zdaniem ten wywiad mógłby być dobrą okazją, by skonfrontować wizję państwa proponowaną przez Franciszka z tym, co polscy katolicy słyszą przy różnych okazjach. A przecież francuskim katolikom papież powiedział, że przesadzają nieco z tym skrajnym laicyzmem, choć z drugiej strony uznał, że sprawą podstawową jest szacunek dla każdego sumienia; również tego, które wybiera eutanazję i małżeństwa jednopłciowe.
Dopytywany o stosunek do emigrantów przestrzega przed ich bezmyślnym przyjmowaniem, ale wskazuje na źródła ich masowej emigracji z krajów zamieszkanie – handel bronią i wojny rozpoczynane przez Zachód! Z tym łączy też Franciszek osobliwy kult pieniądza, który również w Europie ma swe źródło.
Podobnie ma wiele wątpliwości na temat właściwego rozumienia chrześcijańskich korzeni Europy, która nie jest wolna od triumfalizmu i nie zawsze pamięta o dziedzictwie kolonialnym. I pewnie dlatego cieszy go też nowy burmistrz Londynu muzułmanin Sadiq Khan, syn emigrantów z Pakistanu. Jest to przykład zapomnianej cechy europejskiego inkluzywizmu. Przy okazji podkreśla, że nie ma powodu bać się islamu, bo ma znakomite wspomnienia zgodnego współżycia z tą religią w Argentynie. Owszem — tak zwane państwo islamskie jest niebezpieczne, ale — zdaniem papieża — nie sposób utożsamiać go z islamem. A jeśli chodzi o misjonarskie ambicje, to przecież nie jest od nich wolne i samo chrześcijaństwo.
Tak, wiem. To nie jest streszczenie, tylko moje odczytanie wywiadu. Nie uważam, że jest jedynie słuszne. Owszem, chętnie je skonfrontuję z innymi np. na łamach „Do rzeczy”, „w Sieci”, z „Frondą” czy za przeproszeniem „Naszym Dziennikiem” — wszak to katolickie organy, odwołujące się przecie do papieskiego nauczania jako normatywnego.
No więc koledzy i koleżanki dziennikarze prawicowi do roboty, a raczej do czytania!

Stanisław Obirek


Dopominanie się o świeckie państwo słyszę dziś najczęściej ze strony (wierzących i niewierzących) dysydentów muzułmańskiego świata. Jest to zrozumiałe ze względu na koszmar, którego doświadczają. U nas widzimy najczęściej jakieś pomieszanie pojęć. Słowa papieża Franciszka cieszą, ale są bardzo ogólne i łatwe do wykręcenia. Kościół miłością do semantyki nie grzeszy. Tadeusz Mazowiecki próbował sprawę doprecyzować, ale okazał się nazbyt łatwowierny i wierzył bezgranicznie w dobrą wolę. Kościelne dążenia do zawłaszczenia państwa spowodowały zaostrzenie języka po jednej i po drugiej stronie. Mam wrażenie, że konieczna jest w miarę spokojna dyskusja o definicji świeckiego państwa i zabezpieczeniach, aby ta świeckość(gwarantująca swobodę światopoglądową)nie była przedmiotem ciągłego podgryzania. W chwili obecnej jest to szczególnie ważne, bo irytacja podkręca radykalizm.
W Polsce powinno być łatwo o kompromis: świeckie państwo rządzone wyłącznie przez katolików.
Kiedyś pozwoliłem sobie na żart z biskupa włocławskiego.
No i wykwakałem…
Franciszek swoje, a w Polsce jak zwykle czyli teokracja a la Rydzyk. Por. wywiad z o. Dyrektorem po konsekracji jego sanktuarium: http://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/158129,polacy-budowali-te-swiatynie.html i watykańskie błogosławieństwo przez kardynała emeryta Grocholewskiego: http://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/158191,maryja-gwiazda-nowej-ewangelizacji-i-sw-jan-pawel-ii.html
Tryumfalistyczny ton obu tekstów osłabia fakt, że nikt ze znaczących hierarchów watykańskich nie przyjechał, a to może oznaczać, że akceptacja Franciszka jest umiarkowana.
Za to szczery do bólu
„…Z wielką radością słyszałem słowa obłożnie chorej kobiety, że Radio Maryja wyzwoliło ją z opresji i lęku, że już nie korzysta z innych środków masowego przekazu…”
takiej pochwały ciemnoty wprost jeszcze nie słyszałem.
W wywodzie Grocholewskiego jest więcej kwiatków, które zasłuchują na uwagę, ot choćby tak historiozoficzna wręcz interpretacja polskich mediów: „Wypada tutaj wyrazić wielką pochwałę dla Księży Redemptorystów, a w sposób szczególny dla Ojca Tadeusza Rydzyka, który nie zraził się trudnościami, a zwłaszcza tyloma atakami zmierzającymi do tego, by powstrzymać, zniweczyć te dobre dzieła, sprawić, by ich głos nie docierał do polskich rodzin, do polskich umysłów i serc; Ojciec Tadeusz opierał się odważnie tym atakom, podejmowanym – o zgrozo! – ze strony tych, którzy chcieli i chcą uczyć demokracji i wolności mediów”.
to nie ciemnota, to strategia!
Pytanie mam takie: Czy państwo powinno dbać o to, aby obywatele nie byli okłamywani i okradani?
Jeżeli tak, to powinno uświadamiać ludziom, że różne kościoły właśnie to robią. Wątpię, żeby Papież Franciszek chciał tego. Dlatego Jego teksty to jedna wielka ściema…
To mocna teza, którą trzeba jednak udowodnić, por. stosunek Franciszka do lokalnych Kościołów we Włoszech, Argentynie i wielu innych krajach. Wyraźnie poleca rozdział. W Polsce jest mu trudniej bo tutaj rządzi nuncjusz…, którego na razie nie zmienia bo pewnie nie ma lepszego.
Z otwarcia kościoła w Toruniu podobał mi się jeden kwiatek, który tez obrazuje stosunek KK do państwa. Przybyła p. Szydło ze świtą. Ksiądz prowadzący uroczystość z wrodzoną duchownym elegancją palnął do mikrofonu: – Pani premier, no skoro już pani tu jest to niech pani powie kilka słów. 🙂 🙂 🙂 Byłem zachwycony! 🙂 🙂
Mniej podobali mi się zgromadzeni pseudokatolicy. Piszę pseudo, bo oni coraz rzadziej umieją się zachować.
Pani premier powitała ich słowami : – Szczęść Boże!
Na to widownia chórem: – Dzie – ku – je – my! Dzię – ku – je – my!
Za moich czasów mówiło się „Bóg zapłać”, ale ja chyba niedzisiejszy jestem i wysłuchiwałem kazań, a nie homilii, nie klaskałem w kościele jak w cyrku itd.
„To nie jest streszczenie, tylko moje odczytanie wywiadu. Nie uważam, że jest jedynie słuszne. Owszem, chętnie je skonfrontuję z innymi np. na łamach „Do rzeczy”, „w Sieci”, z „Frondą” czy za przeproszeniem „Naszym Dziennikiem” — wszak to katolickie organy, odwołujące się przecie do papieskiego nauczania jako normatywnego.”
Rozumiem, że to był żart albo pytanie retoryczne.Przecież red. Terlikowskiemu, drugiemu (albo i nad-) papieżowi takie coś przez usta nie przejdzie.
Ależ skąd to całkiem serio, na prawdę mnie ciekawi jak można deklarować przynależność do katolicyzmu i jednocześnie tak zdecydowanie odrzucać to, co mówi i pisze papież. Ja przecież też krytykowałem papieża (JPII) i chętnie dzieliłem się swoimi argumentami bo uważałem, że autorytaryzm polskiego papieża był nie do pogodzenia z Vaticanum II. Stąd moje zaciekawienie argumentami krytyków argentyńskiego papieża. Bardzo poważne, powtarzam. Dziś w GW ukazał się mój tekst na podobny temat i też jestem ciekaw reakcji rzeczonych „mediów katolickich”.