Ponieważ mamy sezon ogórkowy, zamiast wysilać komórki mózgowe co przy nadchodzącym upale może okazać się niebezpieczne dla zdrowia, zwróćmy się ku tematom lżejszym, dużo lżejszym, ale bez przesady, ponieważ ich nadmierna lekkość może stać się przyczyna lewitacji naszego umysłu podążającego ich śladem i możemy nawet nie zorientować się, że zostaliśmy bez tego jakże ważnego atrybutu ludzkościowego, którym lubimy chwalić się jak przyroda długa i szeroka.
Mogłem napisać jeszcze dłuższe zdanie, ale sami rozumiecie – upał i te sprawy…
Jakoś tak się złożyło, że w jednej z rozmów towarzyskich zeszło nam na kabaret współczesny.
Przyznam, że jako człowiek całkowicie pozbawiony poczucia humoru (oddałem je kiedyś na cele charytatywne) byłem głównym krytykiem tej formy sztuki, co skłaniało moich znajomych do wyrabiania sobie o mnie opinii może i niepochlebnej, ale za to zdecydowanej.
Może to kwestia wieku, ale kiedy człowieka od dziecka karmiono „Szpakiem”, „Kabaretem Starszych Panów”, „Dudkiem” itd. to z trudem przychodzi mu akceptować współczesne odmiany rozśmieszalnictwa narodowego. Podkreślam – narodowego, ponieważ obecnie wszystko musi być narodowe. Nawet kiedy będziemy budować ośrodki dla uchodźców to musza się one nazywać narodowe, nie ma dwóch zdań. Strach pomyśleć o nazwie nowobudowanych szaletów, które przecież nie mogą już jak dawniej nazywać się publicznymi.
Kłopot z oceną zrobił się w chwili kiedy doszliśmy do problemu występujących w kabaretach ludzi, czasem nieco na wyrost zwanych aktorami kabaretowymi.
Otóż okazało się, że spora grupka ludzi występujących niegdyś na krajowych scenach występuje na nich nadal, ale … już nas jakby mniej śmieszy.
Dlaczego?
Pietrzak, Rosiewicz, Rewiński, Wolski i wielu, wielu innych.
Oczywiście, można próbować zwalać rzecz na politykę, która podzieliła nas do tego stopnia, że to co śmieszy u „swoich” nie śmieszy w wykonaniu „ichniego” kabaretu.
A więc wina leżałaby po naszej stronie, po stronie odbioru.
Z drugiej jednak strony kiedy ogląda się „występy” Pietrzaka na Youtubie, przeładowane aż nazbyt dobrze grana nienawiścią (bo chyba graną, nie? ) i okraszone aż do przesady wulgaryzmami, człowiek zastanawia się – co mu się stało?
Rozwiązania zagadki są dwa.
Pierwsze – albo polityka potrafi na tyle namieszać ludziom w głowach, że tracą wyczucie, tracą „loty” skupiając się na „dowaleniu” przeciwnikowi w każdy możliwy sposób.
Tylko co to ma wspólnego z kabaretem?
Przykład: jeden z członków dawnego kabaretu „Otto” „rozśmiesza” Warszawę w telewizji lokalnej.
http://warszawa.tvp.pl/25841085/19062016 (odpowiednie wideo zostało czujnie zablokowane przez nadawcę, więc prosimy nie klikać — red.)
Tow. sekretarz Wolski, obecnie na usługach jedynie słusznej opcji stworzył program mający być parodią „Szkła Kontaktowego” i okazało się, że niestety, na zamówienie śmieszyć się nie da.
Żałosne wycia tracącego głos i fałszującego niemiłosiernie Rosiewicza wzbogacone radiomaryjnym przekazem miłości bliźniego wzbudzają litość, a i to pomieszaną z niesmakiem.
Drugie możliwe rozwiązanie – oni nigdy nie byli zbyt lotni i zabawni, a tylko my ich tak odbieraliśmy ponieważ w swych skeczach opisywali rzeczywistość, która sama pisała kabaretowe scenariusze, najlepsze ze wszystkich.
Lata temu oglądałem rocznicowy koncert kabaretu „Pod Egidą” odegrany w obecności obu braci Kaczyńskich tudzież Matki Narodu.
Widząc jak Krystyna Sienkiewicz stara się nas przekonać, że to co mówi jest śmieszne (w tym celu zaśmiewała się do łez z własnych dowcipów, a następnie tarzała po ziemi), a Ewa Dałkowska opowiadając „dowcip” łypie jednocześnie na lożę Kaczyńskich czy aby dobrze się bawią, zastanawiałem się jak daleko może zajść służalczość i czy ma się ją we krwi czy też nabywa z wiekiem i wprost proporcjonalnie do utraty talentu.
Ponieważ jednak wszelkie wnioski na ten temat byłyby prawdopodobnie przygnębiające, pocieszę czytelników tym, że na szczęście nadchodzą czasy, kiedy znów rzeczywistość wyraźnie podniesie poziom polskich produkcji kabaretowych.
Taki drobiazg. Opublikowano właśnie w „Dzienniku Ustaw” wypowiedzenie umowy międzynarodowej.
UCHWAŁA RADY PAŃSTWA z dnia 28 grudnia 1977 r. w sprawie wypowiedzenia umowy międzynarodowej – Tekst pierwotny – Baza aktów prawnych – INFOR.pl – portal księgowych
UCHWAŁA RADY PAŃSTWA z dnia 28 grudnia 1977 r. w sprawie wypowiedzenia umowy międzynarodowej . Tekst pierwotny. Największa bezpłatna baza aktów prawnych.
Jeśli publikacja oznacza wejście w życie tego aktu prawnego, to przyznam – jestem patriotycznie zbudowany!
Od razu przychodzi mi do głowy nowa wersja „Roty”.
Nie będzie Niemiec łapał ryb
na polskim morzu, gnida!
Na polskim stole łusek skrzyp
fląderki nam się przyda.
Dorsza nie weźmie więcej wróg.
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
A poza wszystkim – to bardzo optymistyczne wydarzenie.
Wystarczy troszkę poczekać i publikacja wyroków TK stanie się faktem!
Nie grzeszmy niecierpliwością!
Tak czy owak, czeka nas upał. Co ja mówię – biorąc pod uwagę zwiększoną ruchliwość rządu w czasie nadchodzących wydarzeń międzynarodowych to wręcz nadupał!
Kabareciarze na urlopy!
Jerzy Łukaszewski



Panie Jerzy, najlepsze scenariusze pisze życie. Już Pańskie sformułowanie „….mamy sezon ogórkowy…” w kontekście Brexitu jest przednim żartem, chociaż zarzeka się Pan co do wyzbycia się poczucia humoru. Wspomniani przez Pana frontmani dowcipu „dobrej zmiany” zwani niesłusznie kabareciarzami, są pożałowania godnymi „tfórcami” szóstej kategorii a ich „talenty” nie są nawet wątpliwe. To czołowe postacie frontu satyry „narodowej”. Nawet Ci co oglądają TVPiS wyrażają dezaprobatę dla tych marnych produkcji – szkoda słów o i dla tych żałosnych postaci.
*
Jednak Pan się nie myli. Dużo lepszymi kabareciarzami okazują się sami konstruktorzy „dobrej” zmiany – Duda, Szydło i JK.
Komentując wyniki referendum dotyczącego Brexitu JK oświadczył, że trzeba będzie teraz negocjować traktaty unijne, a Szydło oświadczyło, że wie jak rozwiązać wszystkie problemy i kryzysy EU i chętnie się tą wiedzą podzieli z szefami struktur unijnych. Duda mówił podobne rzeczy tyle, że jeszcze bardziej puste. Czy to nie lepsze od wszelkich żartów?
Najpierw przez szereg miesięcy ci państwo celowo i świadomie marginalizują się i nas w Europie a potem chcą UE pouczać, reformować, naprawiać i negocjować z nią. Ale z psychicznymi się nie negocjuje. Im się zakłada kaftany wiązane na plecach.
Zdecydowanie są lepsi od tych na scenie 🙂
Już sam fakt opublikowania tego zerwania umowy z 1977 roku wprawił mnie w dobry nastrój 🙂
Do tej pory mówiliśmy wielokrotnie, że to „sieroty po PRL-u”. Teraz mamy namacalny dowód.
Niestety, nie jedyny.
Ponieważ nadawca zablokował link, tu „komentarz”
https://www.youtube.com/watch?v=CPeMvnUDluc
Panie Jerzy – komentarz Szymona Majewskiego naprawdę przedni. To mi przypomina koleżanki, wybitne polskie panie profesorki w dziedzinach niezwykle poważnych. Pewna część z nich lubi opowiadać dowcipy a potem godzinami tłumaczy o co w tych dowcipach chodziło i dlaczego one są śmieszne i kiedy należy się śmiać. Bardzo dobre.
Drugie możliwe rozwiązanie – oni nigdy nie byli zbyt lotni i zabawni, a tylko my ich tak odbieraliśmy ponieważ w swych skeczach opisywali rzeczywistość, która sama pisała kabaretowe scenariusze, najlepsze ze wszystkich.
……………………..
Bardzo słuszna diagnoza Panie Jerzy.
Pełnili rolę wentyla bezpieczeństwa.
Zdawali sobie z tego doskonale sprawę.
Obecnie wierzą, że byli super kabareciarzami z ich podtekstami politycznymi,
a to tylko władza przymykała oko.