Dziś rano dowiedzieliśmy się o śmierci Janiny Paradowskiej. Lepiej lub gorzej, ale znaliśmy ją w „Studiu Opinii” osobiście wszyscy. Była wielką dziennikarką, do bólu racjonalną, prawdziwie niepokorną. Nigdy nie napisała ani nie powiedziała niczego, czego sama nie myślała i z czym się sama nie zgadzała. Nigdy nie wyjawiła nikomu żadnego źródła swoich informacji (a miała zaplecze informacyjne niesamowite); dlatego wszyscy Jej ufali, nie zawiodła nikogo i nigdy. Była nieprawdopodobnie pracowita i rzetelna, dotrzymywała słowa zawsze, nigdy nie odmówiła kolegom pomocy.
Paru ludzi się jej w naszej branży bało, bo nie ukrywała swojego zdania i niewielu było dla niej autorytetem. Była autentyczną wielką gwiazdą polskich mediów — niezwykle charakterystyczną i wyrazistą, z niepowtarzalnym wizerunkiem, głosem, sposobem mówienia i sprawnością pisarską nie do podrobienia. W polskich mediach byłą odpowiednikiem chyba tylko legendarnego dziennikarza amerykańskiego Edwarda Murrowa — tego, który wykończył osławionego senatora McCarthy’ego.
A przy tym była rasową inteligentką i damą. Od przeciętnego żurnalisty mediów pisolubnych dzieliła ją przepaść kultury i dobrego wychowania. Po jej śmierci wylał się na nią w tych mediach — szczególnie w komentarzach — ocean nienawiści. Chyba byłaby dumna — gdy ktoś, kim serdecznie gardzimy nas atakuje, to wszak radość. A może — nienawidząc chamstwa i prostactwa — byłaby tylko wytwornie zniesmaczona…
Mieliśmy zaszczyt gościć Ją wielokrotnie na naszych łamach. Wpiszcie w naszą wyszukiwarkę „Janina Paradowska” i uruchomcie szukanie. Ukażą się jej świetne, mądre i jadowite felietony. Obok obrazek, który zawsze towarzyszył u nas Jej tekstom.
Żegnamy Ją. Nie tylko nam będzie jej brakowało.
Redakcja



No właśnie tej kultury żal najbardziej, bo niewielu już takich zostało. Dziś rozpolitykowani mądrale lekceważą ją uznając za słabość, a po programach i tekstach pani Paradowskiej widać było jak bardzo się mylą.
Szkoda wielka.
Pani Janina Paradowska wniosła bardzo istotny wkład w kulturę polityczną a tym samym w sukces Polski w okresie 1989 -2015. Była znakomitą dziennikarką, nowoczesną Polką i Europejką. Jej publicystyka, głównie na łamach Polityki, ale także programy w SUPERSTACJI oraz radiu TOK FM to kanon rzetelnego i błyskotliwego dziennikarstwa. W połączeniu z tytaniczną pracowitością dawało to rezultat czegoś więcej niż rzemiosła oraz profesjonalizmu z plusem, czyli kunsztu sztuki dziennikarskiej. W jej pisaniu i wystąpieniach w radio i telewizji pobrzmiewała nuta zwyczajności, ciepła, braku zadęcia i nadęcia. Słuchając dzisiaj szeregu wspomnień o Pani Janinie w TOK FM oraz czytając okolicznościowe teksty (ONET, WP, NaTemat, i inne) nie można się oprzeć zniesmaczeniu falą nienawistnych komentarzy pod tekstami pisanymi na wielu forach. Dopiero analizując powyższy tekst na SO uświadomiłem sobie, że jad i nienawiść wrogów jest wprost proporcjonalny do wielkości człowieka. I choć brak milczenia nienawistników w obliczu majestatu śmierci to bardzo przykre uczucie, to świadomość ich małości pozwala choć trochę osłodzić żal po odejściu człowieka wielkiego formatu.
Będzie mi Jej brakować, bardzo.
Jedną z niewielu ksiązek, ktore przywiozlem z Polski do USA, jest jej wywiad z Mikolajem Kozakiewiczem.
Zawsze mnie ciekawily komentarze Pani Janiny Paradowskiej, raz bylem jej gosciem w superstacji. To byla bardzo ciekawa rozmowa dla mnie. Glownie ze wzgledu na pytania. Tak bedzie jej brakowac, dobre dziennikarstwo samo sie broni, a jadowitych i zazdrosnych nigdy nie zabraknie. Ich szczekanie jest bez znaczenia.
Od Jej felietonów zaczynałam zawsze czytanie Polityki. Chętnie także oglądałam Jej Puszkę ((Pandory) Paradowskiej w Super Stacji.Teraz braknie wspaniałego pióra pani redaktor Paradowskiej. Szkoda.
Minęliśmy się na ulicy Dzikiej (byliśmy sąsiadami) zaledwie dwa dni temu.
Znaliśmy się tylko z widzenia…
Wspaniały umysł, wspaniałe pióro. Niezwykła elegancja wypowiedzi. Zawsze sukałem jej komentarzy i tekstów. Wydawała się jak wino… Niezniszczalna. Wielka szkoda.
Nie martwmy się. To chyba normalne, że ludzie odchodzą.
Paradowska i Tym, to zawsze były moje pierwsze lektury w Polityce cyfrowej.
Nie ma jej, odeszła, ale jest jeszcze właśnie Tym, jest Parol (super), Rachtan, jest kąśliwy PIRS, Obirek, Hazelhard (podziwiam i pozdrawiam serdecznie), Piotr Topiński (jakież rozsądne opinie, których tak newielu czyta, a szkoda), Lubowski (mam jego eksiążkę o Brzezińskim), Bogdan Miś, tylu jeszcze innych, niewymienionych z nazwiska.
I niepiszący felietonów komentatorzy – narciarz, magog, luk, no już nie wymienię wielu innych. Jak to się dobrze czyta.
A sam Bratkowski, i jego książki.
Szkoda tylko, że jest nas tak mało. Parę tysięcy czytających, a powinno być parędziesiąt.
Trzymajmy się.
Podpisano – makary, wierny od lat czytelnik, od niedawna emeryt (ale jeszcze popracuję – mój plan, to dalsze cztery lata.
Pozdrawiam wszystkich,….