Od lat powtarzam prawdę dość oczywistą, ale jakoś nie braną pod uwagę w najrozmaitszych dyskusjach, na przykład o Brexicie.
To, co powtarzam, jest następujące:
[box title=”” border_width=”2″ border_color=”#dd3333″ border_style=”dotted” align=”center”]POMYŚLNOŚĆ KAŻDEGO KRAJU BĘDZIE ZALEŻEĆ NIE TYLKO OD DOSTĘPU DO ROPY NAFTOWEJ I GAZU, OD LICZBY IMIGRANTÓW, ITP., ALE TAKŻE (A MOŻE PRZEDE WSZYSTKIM) OD POSIADANIA CAŁKOWICIE NOWYCH TECHNOLOGII, KTÓRE BĘDĄ WYNIKIEM OBECNIE PROWADZONYCH BADAŃ NAUKOWYCH.[/box]
Przykładowo, jeżeli nowe ogniwa fotowoltaiczne będą wydajniejsze i tańsze, a samochody i żarówki będą mniej zużywały energii, to uzależnienie od ropy i gazu spadnie, a wiele totalitarnych reżimów nie będzie miało pieniędzy na zbrojenia. Jeżeli zaś technologia wymiany zużytych części ludzi (wątrób, serc, itp.) na sztuczne osiągnie poziom masowej produkcji, to ludzie będą żyli 130 lat. Stworzy to nowe możliwości społeczeństw, np. poprzez dłuższe wykorzystanie doświadczenia zawodowego ludzi. Innym przykładem nowych technologii może być produkcja mięsa poprzez namnażanie komórek, a nie zabijanie zwierząt. Spowoduje to nie tylko rozwiązanie wielu etycznych problemów, ale i, na przykład, możliwość zaprzestania faszerowania zwierząt antybiotykami, którymi później się trujemy i hodujemy bakterie odporne na antybiotyki.
JEDNAK NOWE TECHNOLOGIE SPOWODUJĄ NIE TYLKO ZWIĘKSZENIE DOBROSTANU DANEGO PAŃSTWA PRZEZ DŁUŻSZE ŻYCIE, LEPSZE JEDZENIE, CIEKAWSZĄ PRACĘ (NUDNE BĘDĄ WYKONYWAĆ ROBOTY), ALE PRZEDE WSZYSTKIM PRZEZ FAKT, ŻE NA NOWYCH TECHNOLOGIACH MOŻNA NAJLEPIEJ ZAROBIĆ.
Niemal wszyscy komentatorzy sukcesy ekonomiczne Chin przypisują niskim kosztom pracy i wyzyskowi pracowników. Mało kto jednak zauważa, że ten kraj nagle stał się liderem w wielu dziedzinach najbardziej nowoczesnych technologii. Produkując laleczki i misie można mieć zysk kilkuprocentowy w stosunku do kosztów. W nowoczesnych technologiach zysk jest co najmniej kilkudziesięcioprocentowy.
Europa, z roku na rok staje się coraz bardziej zacofana technologicznie nie tylko w stosunku do USA, ale i Dalekiego Wschodu (Japonia, Korea Płd., Chiny, Tajwan). Jeszcze mamy w Europie trochę high-techu, ale przyszłość nie rysuje się w różowych barwach.
Dlaczego Europa nie nadąża?
Przyczyn jest wiele, i warto nad nimi się zastanawiać. To, co mi do głowy przychodzi, jest następujące:
- Mamy (my, w Europie) złe wzorce kulturowe i edukacyjne w porównaniu z Azjatami (uprawa ryżu wymagająca współpracy przez cały rok w porównaniu z uprawą zboża — czekaniu przez całą zimę aż coś wyrośnie). Warto też zwrócić uwagę, że 80% amerykańskiej nauki jest robiona przez imigrantów, głównie z Azji).
- Oddaliśmy zarządzanie nauką biurokratom, którzy uważają, że za pomocą różnych wskaźników doprowadzą do rozkwitu nauki i technologii. Biurokratyzacja nauki (pisanie wniosków i sprawozdań grantowych) spowodowała, że 80% czasu naukowcom zajmuje praca niemerytoryczna.
- Wydajemy w Europie na badania dwa razy za mało (w Polsce 4 razy).
Słaba kondycja europejskiej nauki i technologii jest najprawdopodobniej największą porażką Unii Europejskiej, ale i tak uważam, że:
UNIA EUROPEJSKA JEST JEDYNĄ SZANSĄ, ABY ZMNIEJSZYĆ TECHNOLOGICZNY DYSTANS DO USA I KRAJÓW DALEKOWSCHODNICH.
Kiedyś nowe technologie można było opracowywać w garażu, albo w jednym laboratorium jakiegoś wydziału politechniki. Technologie przyszłości wymagają wspólnego, dobrze zorganizowanego wysiłku bardzo wielu naukowców o najrozmaitszych specjalnościach. Szansa na nawiązanie konkurencji z wielkimi Chinami leży tylko we współpracy wszystkich krajów europejskich.
Odpowiedzialni politycy europejscy powinni się zastanawiać, jak taka współpraca powinna być zorganizowana, ale w żadnym wypadku nie myśleć o samobójczych próbach exitów.
Brexit najprawdopodobniej nie spowoduje natychmiastowego rozluźnienia współpracy naukowej ośrodków brytyjskich i innych krajów europejskich. W dłuższym jednak przedziale czasowym Anglia najprawdopodobniej straci odcinając więzi gospodarcze z kontynentem, a przez to i likwidując połączenia naukowo-badawcze.
Oczywiście — może się i tak zdarzyć, że Unia Europejska dalej będzie tracić dystans technologiczny do USA i Azji, i będzie wszystko jedno, czy badania będą robione razem, czy przez każdy kraj europejski osobno. Mam jednak nadzieję, że w końcu politycy europejscy zrozumieją, że bez nowoczesnych technologii skazani jesteśmy na stanie się biedniejszą częścią świata.
A bieda to nie tylko brak dóbr doczesnych, ale i poczucie bycia gorszym, przyczyna napięć społecznych, rewolucji i rozprzestrzeniania się głupoty, co widzimy od kilku lat w każdym europejskim kraju.
Hazelhard



Trzeba się podpisać pod tezami Autora, najlepiej oburącz. Nie tylko w kwestiach rozwoju technologii ale przede wszystkich pod stwierdzeniem, że UE ma większe szanse na promowanie takiego rozwoju niż jakiekolwiek pojedyncze państwo w UE. Wymaga to wysiłku UE nie tylko w kwestiach promowania nowych, innowacyjnych technologii ale także warunków ich powstawania – poczynając od jakości systemu edukacji wszystkich szczebli, jakości systemu nauki i szkolnictwa wyższego, jakości stosunków społecznych i procesu budowania kapitału społecznego, etc. Potrzebne są zmiany samej UE w stronę realizacji tych wszystkich warunków rozwoju technologicznego. Jednym z głównych obszarów zmian jest ograniczanie biurokracji i podnoszenie poziomu konkurencyjności całego obszaru gospodarczego UE, tak aby nie tylko konkurować nowoczesnością rozwiązań, ale także kosztami produkcji tych technologii. Główną barierą na drodze do realizacji takich mechanizmów są państwa narodowe. To państwa narodowe od zarania UE próbują jej kosztem leczyć słabości własnej klasy politycznej. Warunkiem sukcesu UE w odniesieniu do tych technologii będzie ograniczenie wpływu państw narodowych na mechanizmy rozwoju gospodarczego. Jeżeli UE ma realizować takie wieloaspektowe mechanizmy pro rozwojowe nie uciekniemy od zmiany paradygmatu politycznego. UE egoistycznych, suwerennych państw nie poradzi sobie z tym procesem. Towarzyszyć mu musi proces federalizacji UE, zamiast oportunistycznej dla polityków wizji suwerennych państw. Albo UE będzie wielonarodowym, federalistycznym organizmem państwowym, albo animozje suwerennych państw rozsadzą UE.
Nie wiem czy wziąłeś pod uwagę, że w hamowanie nowoczesnych technologii jest zaangażowana nie tylko rzesza urzędników, ale także ogromne pieniądze koncernów, które żyją z dotychczasowych źródeł energii i to wcale nie tylko „reżimów”, ale całkiem demokratycznych krajów. Chiny tego problemu nie mają i stąd TAKŻE wypływa ich postępująca innowacyjność. Podkreślam słowo „także”, bo co do reszty to się z Tobą zgadzam.
@JL
Co do tych koncernów, to nie jestem taki pewny… Firmie Shell i Gazpromowi zależy na tym, abyśmy jak najwięcej ropy i gazu zużywali, ale wątpię, żeby mogli ograniczać badania nad nowymi generacjami ogniw fotowoltaicznych. Natomiast mogą mieć tak niskie ceny za baryłkę ropy, że żadne ogniwo fotowoltaiczne nie będzie wytwarzać taniej prądu przez najbliższe 100 lat. Ale to jest zupełnie inny temat…
@Sławek
Z jednej strony Stany Zjednoczone Europy bardzo by mi się podobały, ale z drugiej wiele kompetencji odgórnych powinno się oddać lokalnym władzom, na przykład, na Mazowszu, czy Wielkopolsce. Dlatego bym optował za Stanami Zjednoczonymi Europy Regionalnej, a region to ok. 5 milionów mieszkańców. Ale to zupełnie inny temat… 🙂
HAZELHARD
To oczywiste, że samorządy są przyszłością Europy. Całe doświadczenia ludzkości w XX i XXI wieku wskazują dekoncentrację oraz decentralizację uprawnień decyzyjnych jako bardziej efektywny sposób zarządzania i wykorzystania zasobów. Wieloletnie badania w wielkich korporacjach, na które wydaje się miliardy USD, traktując je zresztą jako czynnik przewagi konkurencyjnej, wskazują że optymalna liczba ludzi jaką się daje zarządzać efektywnie to ok. 30 osób. Stąd właśnie te zjawiska dekoncentracji i decentralizacji władzy oraz rozwój wielu technik zarządzania projektowego, procesowego, strukltur poziomych, płaskich. Stąd zastępowanie wodzostwa przywództwem, etc. Ciekawostką jest najsprawniejsza administracja rządowo-samorządowa w UE. Wiele osób uważa, że Niemcy lub Szwajcarzy. Tymczasem wszelkie badania i analizy wskazują Holandię jako najlepszą administrację.
Europa szowinistycznych państw narodowych, z mniej lub bardziej kompromitującą klasą polityczną, powinna zostać zastąpiona wspólnym państwem – Europą ojczyzn, regionów, wielkich i mniejszych aglomeracji. Klasyczne, wodzowskie partie polityczne powinny ustąpic miejsca ugrupowaniom samorządowym gdzie rozwiązuje się konkretne sprawy a nie robi karierę nie mając elementarnych kwalifikacji merytorycznych. Nie jestem specjalistą ale warto byłoby na SO zaprosić kogoś kompetentnego lub przetłumaczyć jakiś tekst europejski o tym jak zorganizować państwo Europa.
Jakkolwiek kondycja brytyjskiej nauki wydawałaby się porównywalnie niezła opierając się np. na takich wskaźnikach jak ważony logicznymi „impact factorami” udział Brytyjczyków w branżowych publikacjach lub międzynarodowych grantach, można zwrócić uwagę na niepokojący od ok. 2008 roku zniżkowy trend w finansowaniu R&D na wyspach (rys. 1 z [1]) jest to od pewnego czasu podnoszone w analizach przedstawianych rządowi z jasnym przekazem co należałoby robić (rys. 2 z [1]) i w sumie świadczyć by mogło o mimo wszystko problemach strukturalnych w brytyjskiej gospodarce. Ciekawe jest jednak przeliczenie rys. 1 [1] na pieniądze – rys. 2 z [1] tłumaczy lukę, ujawnia zagrożenia dla Europy, ale jednocześnie usprawiedliwia politykę UE – kasa misiu kasa.
([1] „Science & Engineering Indicators” 2016, National Science Board, USA; [2] Building a stronger future, research, innovation and growth” 2015, raport m.in. British Royal Society i British Academy)
Uwaga: poniższe obrazki są tylko miniaturami w niskiej rozdzielczości, stąd mogą być mało czytelne; odnośniki w tekście (kolor czerwony) prowadzą do obrazów w lepszej jakości.
@PK
Poziom nauki UK jest faktycznie niezły, szczególnie biorąc pod uwagę bardzo dobre uczelnie. Także przedsiębiorczość uczonych anglosaskich (zakładanie spin-offów) jest znacznie większa niż, na przykład, Francuzów. Warto zwrócić uwagę, że naukowcy z UK niemal wszyscy głosowali przeciwko Brexitowi. To też o czymś świadczy…
wśród naukowców, sądzę, że także to przypuszczasz, bywają wprawdzie różne dziwaki (znałem na przykład delikwenta, który zagłosował na Stana tłumacząc, że jemu wystarczy, że z Kanady, oczywiście dostatkiem płynącej)), no ale zagłosowanie „remain” o nich wszystkich dobrze świadczy (ciekawe skądinąd jak to się rozłożyło w grupach zawodowych, nie widziałem takich danych), pół żartem to ja zaczynałbym się przychylać do fluktuacyjnego modelu brytyjskiej monarchii – wkrótce wypadnie im się rozpaść, a następnie powstępują do Unii żeby się jakoś scalić, jest w tym jednak jakaś metoda – żabojadom z radości może odebrać rozum. God save the Queen.
Brexit przeszedł glosami tej samej cześci elektoratu co w Polsce PiS i Kukiz. W obu przypadkach należy spodziewać się podobnych jakosciowo efektów.
Zamartwiam się głupotą brytyjskich obywateli.
Co to będzie jak ich nie będzie..
Polska to taki kraj na uboczu gdzie wszystko idzie nieźle.
Mamy masę wyższych uczelni, wspaniałych absolwentów i wspólnota z Unią daje nam poczucie stabilizacji w każdej dziedzinie życia polskich obywateli.
Polexit co prawda dawno nastąpił i ci exitowcy nie są lubiani, więc może wrócą na łono Ojczyzny z lekka popędzani przez obywateli każdego członka UE.
Coś „optymistycznego” nam się należy z zakresu informacji..
http://wolnemedia.net/jak-niszczy-sie-polska-oswiate-i-nauke/
Z tą Azją to bym nie przesadzał; cywilizowane kraje jak Korea S i Japonia mają realia naukowe zbliżone do Zachodnich, Chiny i Indie to w znacznym stopniu właśnie pseudonauka (zbędne badania, nieistotne wyniki, kult stopni naukowych, lipne żurnale i samozachwytne konferencje) wypełniająca wskaźniki, w sumie podobnie jak w naszym pięknym kraju. Postęp techniczny jest znacznie bardziej napędzany przez kontakt z ową techniką — uczestnictwo w produkcji, kulturę rozkręcania; nie istnieje tam też ochrona własności intelektualnej, co dużo pomaga. Jeśli kogoś tam to bardziej bym się bał azjatyckiego południowego wschodu, mają tam biednie i trudno ale im zależy.
Doszukałem sie sprzeczności, jak współpraca miedzynarodowa ma doprowadzic do odbiurokratyzowania procesu innowacyjnego?
Przecież ta współpraca już jest, skutek znany, skąd nadzieja że można wymyślić skuteczniejszy system?
Unia ze swoimi regulacjami jest zdecydowanie antyinnowacyjna. To był argument pewnej części brytyjskich zwolenników wyjścia, (marginalnej, bo na wyborcze masy działały gównie argumenty populistyczne, w tym sprawa imigracji). Jednak problem istnieje i nie widać woli przeciwdziałania. Biochemicy uciekają nie tylko z Polski, uciekają z unijnego skansenu, nie tylko oni. Czy obecna awantura spowoduje jakieś otrzeźwienie? Wątpliwe. Wiele wskazuje na to, że obecny kryzys przyczyni się do uszyszkowienia i umacierewiczenia europejskich rządów. Przy braku jasnych federacyjnych ograniczeń o tym co Unii wolno, a czego jej nie wolno to recepta na katastrofę.
Ciekawe co uczyni USA?
Gdybologia?
https://www.sott.net/article/321381-After-Brexit-can-US-exit-a-few-things-too
@MBQ
Radzę prześledzić historię Huawei.
@Wojnier i Koraszewski
Słabe wyniki badawczo-technologiczne nie wynikają tylko z tego, że są zarządzane przez biurokratów, ale jest całe mnóstwo innych przyczyn, na przykład, marny poziom nauczania matematyki w szkołach. Natomiast notka jest wyłącznie o tym, że niemal wszystkie nowe technologie wymagają skoordynowanej pracy wielu laboratoriów, co jest łatwiejsze do zorganizowania w ramach Unii, a nie w ramach „niepodległych” państw. Jak to zorganizować, napiszę niedługo.
A powiedz mi jak to wygląda w praktyce? Tzn. na ile poszczególne laboratoria mogą samodzielnie poszukiwać partnerów? Badania zwykle wiążą się z kosztami, więc podejrzewam, że sfery urzędniczej obejść się tu nie da.
Chodzi mi o jak najprostsze przedstawienie konstrukcji takiego międzynarodowego projektu.
ciekawe, możnaby zacząć ulubionym cytatem, za klasykiem: „dziękuję za zwrócenie mojej uwagi na sprawę, która pod wieloma względami może by niewątpliwie interesująca”; a w poniższym raporcie Polska na rys. 2.9b; swoją drogą zastanowiło mnie założenie liniowej zależności oddziaływania pomiędzy nodami grafu od zmiennej definiującej, poza oczywistymi względami dla takiej reprezentacji statycznej: mając wystarczające dane możnaby podejść do dynamiki grafu w funkcji czasu, no ale możnaby także założyć więcej sił, uwzględniając odpychające (..), ciekawa rzecz, symulacje sieciowe.
z konkluzji raportu, a propos tego co chcesz napisać: zwróciły moją uwagę różne modele hierarchizacji jako optymalne dla różnie definiowanych typów zadań dla globalnej nauki (popuszczać by można różne czasowe symulacje efektywności predefiniowane zadaniowo…)
https://royalsociety.org/topics-policy/projects/knowledge-networks-nations/report/
„wszystkie nowe technologie wymagają skoordynowanej pracy wielu laboratoriów, ”
Nowe technologie raczej wymagają tajemnicy, patentów i monopolu. Poza tym, skoro inni doganiają i przeganiaja Europę, niektórzy z poziomów naprawdę skromnych, to czemu Europa nie mogłaby po jakimś czasie dogonić tych co nas wyprzedzą?
No i pytanie zasadnicze, po co mamy się tak ścigać technologicznie, moze przykład Amiszów jest tu zbyt mocny ale co się zmieni gdy podwoimy liczbę wynalazków na 100 tyś mieszkańców? Przez ostatnie 50 lat dokonała się światowa rewolucja techniczna a problemów chyba przybyło.
” Mam jednak nadzieję, że w końcu politycy europejscy zrozumieją, że bez nowoczesnych technologii skazani jesteśmy na stanie się biedniejszą częścią świata.”
Oczywiście zgoda, ale do rozprzestrzeniania się myśli technologicznej, i nie tylko, potrzebne są otwarte szlaki handlowe, a UE od jakiegoś czasu przepływ towarów, a zatem i usług, ogranicza. Chiny odniosły sukces między innymi dlatego, że w sytuacji gdy USA ograniczają im przepływ towarów morzem to Państwo Środka zorientowało się na transport lądowy wzdłuż kontynentu i dlatego szlak jedwabny cały czas jest rozwijany. Natomiast Europa działa wręcz na odwrót. O tym się nie mówi głośno, ale po Brexicie z dniem 1 lipca tego roku nastąpiło częściowe wyjście Francji ze struktur wolnego handlu UE. Śledzę nieustannie sytuację na rynku przewozowym po Europie i tak fatalnej sytuacji dla przewozów po terenie Francji po wejściu nowych krajów do struktur UE jeszcze nie było. Mówiąc prościej jest więcej transportów do przewiezienia z Francji i do Francji aniżeli firm zdolnych do wykonania tej usługi. Raz, że Francuzi uprawiają politykę protekcjonizmu wobec Wschodu, a dwa, że małe firmy mają zwyczajnie problem wynikający również z braku wiedzy jak tę kwestię rozwiązać, ale i też koszty mają znaczenie. Inna rzecz, że Francuzi sami sobie nowym prawem stworzyli problem logistyczny.
Jak by na to nie patrzeć Wielka Brytania ma swoje powody by wyjść i nie podjęli oni tej decyzji z czystej głupoty. Ta Unia Europejska już nie jest tym organizmem politycznym jakim był jeszcze pięć lat temu.
http://www.rp.pl/RZECZoBIZNESIE/160709927-Tadeusz-Wilk-o-dyskryminacji-polskich-przewoznikow.html