natan gurfinkiel: terror? – spoko, to nasz chleb powszedni

natan 32016-07-30.

od kilku dni mam nieprzezwyciężalną chęć zanoszenia modłów dziękczynnych. dzieje się tak za sprawą czternastolatka, który – jak z dumą doniosły media – usiłował poderżnąć gardło taksówkarzowi.

po ostatnich zamachach we francji i w niemczech poczułem się nieswojo. byłem właśnie w kraju – najsamprzód w krakowie, później na śląsku, a na koniec w warszawie. kiedy czytałem nagłówki wiadomości dnia, lub oglądałem njusy, ogarniał mnie zwyczajny cykor. mówię o tym otwarcie, choć jako podporucznikowi głębokiej rezerwy w wojsku polskim, nie wypada mi demonstrować własnych portek w stanie drżączki na tyłku, czyli pupie – bez boskiej obrazy.

(michniku adamie, racz zauważyć, że w tych trudnych czasach doszlusowałem do twojej gazety w eleganckim nazewnictwie, bo teraz – w obliczu islamskiego zagrożenia, powinniśmy być silni–zwarci–gotowi)

nie mogłem wszelako poskromić cykora, który bezczelnie zagnieździł mi się w we wnętrzu i, ignorując glorię mego oficerstwa, zakłócał sprawność pustaka.

jedyne, nad czym mogłem jeszcze główkować, to zastanawianie się, kiedy rozlegnie się okrzyk allah akbar i zaczną rozrywać się granaty…

i oto młody bohater – syn ziemi naszej, przaśny polskokatolicki słowianin przywrócił naszemu narutowi heroizm, którego cząstka kapnęła również na mnie. nie musimy już cykorzyć jak franczki jakieś, lub za przeproszeniem breksitczycy i dojcze.

no bo i co jeszcze mogą nam zrobić te islamy? przecież od ostatnich wyborów naszą stolicą jest PiSlamabad – jest no i co? nadal nią rządzi bufetowa.

nie straszni nam żadni terrorowicze, bo na naszych autostradach i drogach śmierć kosi więcej osób, niż we wszystkich tych zamachach. a też odkąd, jeszcze za komuny, na jezdniach zaczęto malować zebry, kierowca nie potrzebuje już polować na pojedynczego przechodnia.

do tego wszystkiego są jeszcze pijani dróżnicy i roztargnieni zawiadowcy stacji. wszyscy oni i różni inni sieją spustoszenie, ale akurat ich się nie boimy, bo wiemy, że od życia się umiera, więc jak już się zdarzy, że któremuś z nas ma się to się przytrafić poza kolejką, to niech nam się żaden obcy nie wtrąca, bo tu jest polska i sami wszystko potrafimy

nie będzie islam itd… nie bendzie i jusz!

natan gurfinkiel

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com