Urszula Glensk: Sławojki Błaszczaka

toi toi2016-08-06.

[dropcap]M[/dropcap]inister Spraw Wewnętrznych Mariusz Błaszczak na swojej stronie internetowej powiesił zdjęcia, na których widać jak całuje w rękę papieża Franciszka. Było to w czasie powitania na lotnisku w Balicach, o czym informuje notka zamieszczona pod fotografiami[i]. Przy okazji tekst imponuje niestandardową ortografią – przymiotnik „katolicki” zapisany został wielką literą (w nazwie „Kościół katolicki”). Panie ministrze – radzę zainwestować w słowniki ortograficzne! Albo zmienić zespół obsługujący stronę. Zaprzyjaźniony profesor polonista, gdy widzi błąd ortograficzny krzywi się i mówi krótko: „nieuk”! No chyba, że narodowa zmiana zaczyna zajmować się normami ortograficznymi. Na pewno znajdą się eksperci, którzy zmiany w ortografii polskiej uznają za konieczne i niezbędne. I chętnie zainkasują za swoje ekspertyzy honorarium.

Jednak nie o błędach ortograficznych firmowanych przez Błaszczaka chcę pisać, tylko o pokazowych działaniach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, podejmowanych przy okazji wizyty papieskiej. Gotowość bojowa demonstrowana była 400 kilometrów przed Krakowem – na granicy niemiecko-polskiej w Zgorzelcu. Polegała na tym, że na autostradzie zamknięto jeden  pas ruchu.

Co z tego wynika?

Piątek 29 lipca to był wyjątkowo gorączkowy czas. Europejski salariat zaczyna urlopy. Trudno uniknąć korków na niemieckiej autostradzie, ale ci którzy wracają do Polski wiedzą, że za Dreznem jest już mniejszy ruch i nie spodziewają się żadnych trudności. Jednak kilkanaście kilometrów przed granicą w Görlitz znowu utworzył się korek.

Powolne przesuwanie się samochodów pozwala zaobserwować tych, którzy jadą obok: kierowcy tirów rozmawiają przez telefon w swoich oświetlonych ledami kabinach. Dzieci w fotelikach wyglądają jakby nie miały tułowia, natomiast rękami i nogami wymachują ile się da. Matki wciąż się do nich odwracają, usiłując je uspokoić. Kierowcy robią wrażenie jakby byli w transie. Rzeczywiście, taka jazda wymaga wprowadzenia umysłu w specyficzny stan świadomości, trzeba uważnie wykonywać wciąż te same czynności przesuwające samochód o 5 metrów do przodu.

Po dwóch godzinach uciążliwej jazdy pojawia się wielka tablica informująca o zwężaniu pasa ruchu za 600 metrów. Przymocowana została grubymi stalowymi linami, jednak umieszczono ją wcześniej niż wskazana odległość – taki mało znaczący szczegół: pogranicznicy co innego zapowiedzieli, a co innego zrealizowali.

Ważne, że zaraz skończy się lejek blokujący ruch. Ale w osłupienie wbija dopiero to, co można zobaczyć mijając przeszkodę.

Zwężanie drogi to nie żaden remont, ale pokaz specyficznej siły państwa polskiego. Na wyłączonym pasie ruchu rozstawione są auta straży granicznej, a obok nich stoją ludzie. Trzech umundurowanych mężczyzn i jedna kobieta – rozmawiają ze sobą. Widać, że są rozbawieni. Odwrotnie proporcjonalnie do obserwujących ich kierowców. Dalej jakiś supermen ze straży majstruje coś przy drzwiach samochodu. Jeszcze inny strażnik patrzy z boku jakby był w stuporze. Oprócz samochodów stoją na zablokowanym pasie ruchu jeszcze dwa toi-toi’e. Budki strażnicze jak z Wojaka Szwejka!

W groteskowym punkcie granicznym nie widać nawet wyznaczonego miejsca do wyrywkowej kontroli wjeżdżających do Polski pojazdów. Słupki i ludzie – stoją.

Jeśli ktoś kogoś obserwuje, to raczej zmęczeni kierowcy pograniczników niż odwrotnie.

Po co ta farsa? Pokazujemy siłę państwa polskiego, gotowość władzy do walki z terroryzmem, wspaniałe przygotowanie służb do obsługi wizyty papieskiej.

Sztab organizacyjny tego pokazu mieści się w dwóch niebiesko-białych budkach.

Ta scenografia ujawnia, że blokadę zaplanowano na dłużej i nie jest ona reakcją na jakieś niepokojące wydarzenia. Że to decyzja MSW, a nie nagła interwencja sztabów kryzysowych.

Efekt? Dwie godziny przestoju tysięcy kierowców, którzy akurat wjeżdżają do Polski z Niemiec. W długim korku można się zastanawiać, czy odpryskiem zmęczenia przestojem nie będzie jakiś wypadek, który zdarzy się 200 kilometrów dalej? W ogonku czekają tiry z całej Europy środkowo-wschodniej. I wielu emigrantów z Polski, mieszkających na Zachodzie. Często wiozą dzieci, na które polskie babcie czekają zapewne z uroczystym posiłkiem. Gotujcie pierogi dwie godziny dłużej – decyduje MSW.

Myślę, że najbardziej realnym efektem tej błazeńskiej pokazówki zarządzonej przez Błaszczaka jest to, że wielu rodziców-emigrantów pomyśli: „dobrze, że wywieźliśmy nasze dzieci z tego kraju”. Podobną refleksję wyrażały kobiety, manifestujące przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji, niosące plakat: „To nie jest kraj, w którym chcę urodzić swoje dziecko!”.

Wróćmy do kierowców, którzy w końcu przejechali przez zwężenie autostrady. Minęli Görlitz i wreszcie dotarli do Zgorzelca. Wielu z nich zatrzymuje się na stacjach benzynowych. Ci, którzy wybiorą Orlen i pójdą do toalety (tu ich sytuacja jest znacznie lepsza niż pograniczników), będą mogli zobaczyć okrągłe naklejki na lustrze. Są biało-czerwone, mają logo Orlenu i głoszą: „Teraz już mogę – kibicuję”. Czy ta treść to pierwsza decyzja Wojciecha Jasińskiego, PiS-owskiego prezesa PKN Orlen? I co właściwie ma to hasło znaczyć? Że wcześniej w Polsce nie można było kibicować? Logika tej samej miary, co ostentacyjne i pokazowe blokowanie wyjazdu do kraju. W końcu witajcie w Polsce! Teraz już możemy się odgrodzić od Europy. Nasze granice, nasza demokracja, nasze toi-toi’e!

Urszula Glensk

[i]

http://mariuszblaszczak.pl/aktualnosci/minister-mariusz-blaszczak-na-swiatowych-dniach-mlodziezy-w-krakowie

dostęp: 1.08.16).


glenskdr hab. Urszula Glensk pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim. Autorka czterech książek, m.in. monografii Historia słabych. Reportaż i życie w Dwudziestoleciu 1918-1939, nagrodzonej Nagrodą Historyczną „Polityki” 2015.

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Arkadiusz Gębka 2016-08-06
  2. slawek 2016-08-09
  3. andrzej Pokonos 2016-08-10
  4. slawek 2016-08-11
 
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com