idiotyzm tych twierdzeń jest tak oczywisty, że jakakolwiek polemika byłaby bezsensowna. z tego, co z takim zapałem i przekonaniem głosi poseł można się tylko śmiać. jeżeli nie ogarnia mnie wesołość, to dzieje się to dlatego, że śmieszność sytuacji, często bywa czymś zupełnie innym, niż ochota do śmiechu. tym bardziej, że trudno śmiać się z dowcipów, wlokących za sobą długą siwą brodę. za niecałe dwa lata minie 50 lat od czasu, kiedy głównymi wrogami polski byli żydzi (przepraszam – syjoniści!).
pamiętam ówczesne wzmacnianie polskości, dzięki któremu wdrażający je ludzie uzyskiwali tytuły naukowe i w olśniewającym tempie robili kariery. jeżeli komuś wyda się, że sytuacja ta ma liczne podobieństwa z obecną praktyką polityczną, to proszę nie powoływać się na mnie jako na źródło tych domysłów, bo nie wymieniłem żadnego nazwiska.
syjonistyczna piąta kolumna z pamiętnego marca ’68 nie została rozbita wraz z wypędzeniem większości antypolskich dywersantów. przyczaiła się tylko i odżyła na ziemi śląskiej z jedną tylko kosmetyczną różnicą w nazewnictwie. ówczesny PRL-owski nr 1, władyslaw gomułka wystrzegał się nazywania wrogów polski żydami. używał określenia syjoniści.
dziś, kiedy ślązacy stali się żydami honoris causa (pardon – syjonistami), nikt jeszcze, a szczególnie poseł andzel, nie wpadł na pomysł by nazwać ich dojczonistami.
mam wszelako silną nadzieję, że pomyłka zostanie szybko sprostowana. a wówczas, trawestując nieco słynną maksymę marka edelmana, da się bezpiecznie powiedzieć, że ślązak nie jest w polsce wrogiem – to wróg jest ślązakiem.
natan gurfinkiel



Czy pan Andzel podał jakąś definicję polskości? Trzeba wiedzieć do czego dążymy, co chcemy osiągnąć.
Kiedy wiele lat temu byłem w Ameryce, pewien Amerykanin, dowiedziawszy się że jestem z Polski, wyrecytował znane mu polskie słowa: „Polak, kapusta, ni mam pieniędzy”.
Panie Waldemar, mosz ty anong o polskości?
„…w sposób decydujący wpływa na działalność platformy obywatelskiej, będącej główną siłą polityczną w wielu samorządach. ”
Nie macie wrażenia, że to jest clou całej sprawy? Ślązacy i ich problemy to tylko jeden z pretekstów.
Dzisiejszy art o edukacji na SO. Ta sama sprawa. I tak dzieje się w wielu dziedzinach. Nawet sprawa reprywatyzacji w Warszawie nie pojawiła się przypadkowo (a znana była od lat).
Może to teoria spiskowa z mojej strony, ale coś mi mówi, że raczej nie. Idzie szeroka fala i preteksty dobiera się do terenu.