Zbigniew Szczypiński: O polityce nacjonalistycznej rewolucji5 min czytania

()

faszyzm2016-10-06.

Są przynajmniej dwa sposoby postrzegania społecznej rzeczywistości, tego co dzieje się wokół nas (a dzieje się wyjątkowo dużo i szybko)

Pierwszy to rejestrowanie każdego wydarzenia, każdej „dobrej zmiany”, każdego wystąpienia głównych aktorów polskiej sceny politycznej. Daje to poczucie „bycia na bieżąco”, bycia dobrze zorientowanym w skomplikowanej materii jaką jest bieżąca polityka.

Częstym tego efektem jest jednak zagubienie, w natłoku wydarzeń i różnych opinii im towarzyszących łatwo się zagubić, stracić możliwość syntezy i zrozumienia do czego te zmiany prowadzą, jakie mogą być ich dalekosiężne skutki.

Drugi sposób to szukanie wspólnego mianownika do różnych decyzji i działań władzy. To znacznie trudniejszy sposób analizowania politycznej sceny, i działań wszystkich aktorów na niej występujących. Sądzę jednak, że bez prób syntezy nie da się zrozumieć społecznej rzeczywistości.

Tyle wstępu a teraz do rzeczy

Spośród wielu publicystycznych (ale nie tylko) prób nazwania tego co stało się ostatnio w Polsce – najdalej idące to te, które mówią wprost, że mamy do czynienia z rewolucją w wykonaniu partii jednego człowieka, który po długim okresie pozostawania w opozycji, po przegraniu wielu kolejnych wyborów, parlamentarnych, samorządowych, europejskich jesienią roku ubiegłego wygrał wszystko co było do wygrania, jego partia samodzielnie rządzi w oparciu większość parlamentarną. Nieznaczną bo nieznaczną, ale wystarczającą do przeprowadzania w ekspresowym tempie, często w nocy, bez wymaganych w demokratycznej procedurze konsultacji ustaw, bez „vacatio legis” i przy sprzeciwie organu konstytucyjnego jakim jest Trybunał Konstytucyjny.

Większość działań rządu Prawa i Sprawiedliwości da się zrozumieć jedynie wtedy, gdy stanie się na gruncie logiki rewolucyjnej, tylko zapał rewolucyjny, rewolucyjny ogień w oczach funkcjonariuszy obecnej władzy tłumaczy te szaleństwa i zwykłą głupotę wielu decyzji zmieniających stan zastany.

Pamiętam, ze już w 2011 roku Stefan Bratkowski formułował publicystyczną tezę o tworzeniu klimatu dla faszyzmu w Polsce. Był to czas pierwszych marszów narodowców, czas smoleńskich „miesięcznic”. Dla redaktora Stefana znakiem szczególnym było organizowanie nocnych marszy z pochodniami, pojawienie się w retoryce wiecowej hasła „obudź się Polsko”

Lider smoleńskiego ugrupowania wprost nawiązywał do hitlerowskiego teoretyka państwa i prawa Carla Schmidta, przyjmował strategię rządzenia przez konflikt, stan „rozedrgania” jako pożądany z punktu tego kto ma władzę, tak było…

Jesteśmy w 2016 roku, minęło pięć lat. No to jak nazwać politykę ekipy rządzącej Polską?

Mam przed sobą nieduży (6 stron) artykuł dwóch polskich naukowców Krzysztofa Jaskułowskiego i Jarosława Kiliasa o znamiennym tytule „Polityka nacjonalistycznej rewolucji”.

Artykuł jest poważną analizą polskiej rzeczywistości politycznej, tu i teraz. Głowna teza artykułu to budowa przez Prawo i Sprawiedliwość państwa podporządkowanego ideologii nacjonalistycznej. Sprzyjała temu formułowana nie tylko przez PiS teza o wyczerpaniu swoich możliwości przez III RP i potrzeba budowy IV RP.

Jakie są cele tej narodowej rewolucji? Autorzy przywołują idee wywodzącą się jeszcze z niemieckiego romantyzmu, idee państwa jako emanacji pojmowanego w kategoriach kulturowych narodu, państwa jako wyrazu jego tożsamości, instytucjonalny kościec i pancerz chroniący naród przed szkodliwymi wpływami z zewnątrz.

Jaskułowski i Kilias prowadzą precyzyjny wywód ukazujący genezę idei narodowej tożsamości jako cechy trwałej i głęboko zakorzenionej w duszy narodu, postrzegają też głęboki paradoks tkwiący w tej koncepcji wywodzącej się z myśli Johanna Gottlieba Fichtego. Paradoks ten to wewnętrzna sprzeczność pomiędzy niezmienną tożsamością narodową ludu i brakiem świadomości tego faktu wśród tych, którzy ten lud stanowią. Stąd potrzeba stałego ich przymuszania do trwania w tej tożsamości siłą lub poprzez oświatę.

Naród postrzegany jest jako etniczna homogeniczna całość realizująca swoje egoistyczne cele kosztem innych.

Przyjęcie takiej tezy pozwala autorom na bardzo precyzyjne przeanalizowanie wszystkich decyzji i działań rządu i parlamentarnej większości. W działaniach tych nie ma przypadku, jest realizacja spójnej koncepcji budowy nowego państwa i budowa nowego człowieka przez zreformowany system oświaty, przez przekaz medialny mediów narodowych, przez narodową kulturę i sztukę. To całościowa wizja jednego człowieka który mówił o tym od lat, tu nie ma zaskoczenia.

Nie ma tu miejsca na pełne zreferowanie pracy Krzysztofa Jaskułowskiego i Jarosława Kiliana, to, że zdecydowałem się na jej przywołanie wiąże się z faktem trudności z jej publikacją. Jak dotąd, żadna redakcja nie zdecydowała się na publikację tego tekstu, tekstu który pozwala na syntezę, na zrozumienie bieżących wydarzeń („Studio” się zdecydowało bez problemu: tu jest ten świetny artykuł).

W bieżącym „zapiekleniu” w polskiej polityce dominuje spór o aborcję, o prawa kobiet, o możliwość wyboru w sytuacjach trudnych związanych z uszkodzeniem płodu.

Tak naprawdę to jest spór o to – kto lub co – ma stanowić prawo, wiara czy wiedza, państwo czy kościół, Sejm czy Episkopat polskiego kościoła katolickiego.

Ten spór cofa nas w czasy w których wiedza była podporządkowana religii, a życie codzienne regulowały gusła i zabobony.

Ten spór to test, jego rozstrzygnięcie powie wiele o stopniu zaślepienia ekipy rządzącej…

Chciałbym odnotować jeszcze jeden „kwiatek” z około-pisowskiej łączki. Myślę tu o wygłoszonym publicznie stanowisku centrali związku zawodowego NSZZ „Solidarność” na temat procedowanej ustawy o handlu w niedzielę. Można było sądzić, że związek zawodowy będzie zajmował stanowisko; zakaz handlu w niedzielę może być wartością na tak ale i na nie z punktu widzenia pracowników zatrudnionych w handlu, ale i innych pracowników występujących w roli konsumenta i klienta. To by było zrozumiale dla widzenia sprawy zakazu przez centralę związku zawodowego.

Oświadczenie jednak było inne. Związek zawodowy „Solidarność” ustami swego ważnego przedstawiciela stwierdził, ze popiera zakaz handlu w niedzielę bo… niedziela jest dla Boga i rodziny.

Związek zawodowy walczy o interes Boga? Czy jest gdzieś kres tego szaleństwa?

Zbigniew Szczypiński, Gdańsk

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. hazelhard 07.10.2016
    • wejszyc 09.10.2016
  2. kolarz 07.10.2016
  3. sroka 09.10.2016