Dobrze, jeśli do końca kadencji utrzymają większość parlamentarną, co bynajmniej nie jest pewne. Już w 2018 r. przegrają wojnę o duże miasta. W 2019 r. przegrają zaś wybory do Sejmu. Skończy się smuta, zacznie się kilkuletni proces naprawiania państwa i restytucji standardów demokratycznych (nigdy zresztą w Polsce niewygórowanych) oraz znacznie dłuższy proces odzyskiwania reputacji w Europie.
Gniew ludu zmiecie PiS ze sceny. Bo PiS jest słaby i tchórzliwy, a przede wszystkim potwornie nieudolny i groteskowo niekompetentny. […] Oto dlaczego możemy być spokojni, że ten dramat nie potrwa długo:
Znudzenie 500+ i niespełnione obietnice. Ludzie cieszą się dziś tymi pieniędzmi, lecz za rok potencjał wdzięczności będzie już wyczerpany. Przyzwyczają się, a za to zacznie ich złościć, że rosną podatki, kwota wolna od opodatkowania stoi w miejscu, wiek emerytalny jaki był, taki jest, a rachunki coraz wyższe. Nic się nie zmieni w przychodniach lekarskich, w szkołach kompletny chaos i jeszcze więcej księży. […].
Rozpad państwa. Totalna wyrzynka wszystkiego, co ma jakąkolwiek pensję, i przejmowanie wszystkich możliwych stanowisk przez partię szybko doprowadzą do destrukcji państwa. Powoli już stajemy się jednym wielkim Janowem. PiS nie ma kadr. Partyjne tłumoki na stołkach rozwalą każdą instytucję. […]. Zanarchizowane instytucje staną się niewydolne, jak za PRL, a z telewizora będzie się wylewał bezwstydny potok partyjnego samochwalstwa i propagandy. Ludzie zobaczą, jak to jest w takim PRL, i z pewnością im się to nie spodoba. Bo PRL jednak nie był taki fajny, zwłaszcza dla kogoś, kto zakosztował wolności. A Polacy przez ćwierć wieku jednak jej zakosztowali.
Niszczenie zaplecza. PiS w swojej samobójczej arogancji wali jednocześnie we wszystkie środowiska. Dziś ma przeciwko sobie lekarzy i pielęgniarki, nauczycieli, rolników (za brak dopłat i niespełnione obietnice), sędziów i prokuratorów, przedsiębiorców (z powodu policyjnych nagonek, akcji „uszczelaniania VAT” itp.), urzędników (drążących z lęku przez czystkami), a nawet Solidarność. Sięgając zaś do wnętrza ciała kobiety, dodatkowo odstręcza od siebie setki tysięcy wyborców. Bo niewykształcone katoliczki ze wsi i małych miast też mają swoją godność i prywatność…
Wycofanie poparcia przez Kościół. Kościół idzie zawsze z przyszłą władzą. Gdy zobaczy, że PiS dał już wszystko, co mógł dać, a na następną kadencję się nie zanosi – zasadzi Kaczyńskiemu kopa. […]
Powrót Tuska. Tusk nie ma wyjścia – a jak wróci za trzy lata, to powalczy. A ile powalczy, tyle powalczy, ale zawsze coś im urwie.
Demobilizacja działaczy. Każdy, kto miał dostać stanowisko, już dostał (a nawet dwa) i zajmuje się swoją kasą, a nie łażeniem do partii. Bo jak dostał, to za czym jeszcze ma chodzić? A kto nie dostał, to się obraził i też nie będzie na deszczu rozdawać ulotek.
Całkowita izolacja dyplomatyczna i odcięcie od UE. Polska formalnie należy do Unii, lecz jej członkostwo jest de facto zamrożone. Staliśmy się gigantycznym rozczarowaniem, żenadą i kłopotem. Unia będzie wygaszać relacje z Polską i ograniczać dotacje, jak tylko się da. Dziś politycy Zachodu mówią już o tym wprost. Alain Juppé powiedział, że Polska nie dorosła do Unii. Czy można sobie wyobrazić, żeby jakiś polityk zachodni tak o nas się wyraził przed 2015 rokiem? To katastrofa. Polacy za jakiś czas zrozumieją, że odpływamy od Zachodu, i powiedzą „nie”.
Wzrost cen. Osłabienie złotego, wzrost kosztów importu, upadek giełdy, odpływ inwestycji z Polski, rosnący dług wewnętrzny i zewnętrzny – to wszystko spowoduje kryzys gospodarczy i wzrost cen. Do tego pójdą w górę rachunki za prąd i wodę, czego Polacy nienawidzą. Za rok odechce im się Kaczyńskiego.
Osłabienie Kaczyńskiego w partii. Kaczyński jest słabego zdrowia. Również z tego powodu jego władza nad partią będzie się stawała coraz bardziej iluzoryczna. Buldogi już się gryzą pod dywanem, a za rok będą się po nim tarzać na naszych oczach. Walka o wpływy, a zwłaszcza groźba przejęcia partii przez ludzi Ziobry i Dudy bądź Macierewicza, spowoduje wyrzynkę, ucieczki i inne procesy destrukcji w PiS. A wszystko to przed wyborami samorządowymi 2018. Te wybory PiS przegra.
Mobilizacja opozycji. Opozycja już poczuła krew. Wystawi mocne listy, a wrogość wobec PiS skłoni poszczególne ugrupowania do współpracy koalicyjnej po wyborach, a nawet przed wyborami. Również lewica będzie poważniejsza i skuteczniejsza, bo inaczej zginie.
A więc głowa do góry! Zjednoczone siły demokratycznej prawicy i demokratycznej lewicy odepchną recydywistów komuny i pogrzebią ten odrażający klerykalno-nacjonalistyczny reżim, oparty na małych karierowiczach i lizusach o mentalności ministranta. PiS już dzisiaj jest w defensywie. Jutro będzie w panice (będą zamykać?), a pojutrze będzie miał 20 proc. A wtedy to już jakby go nie było. Właśnie odbiliśmy się od dna i za chwilę zobaczymy światło nad nami. Jeszcze Polska nie zginęła!
Jan Hartman
Blog Autora w portalu polityka.pl



Jako człek wiary słabej, jeno wciąż racjonalizmu dziwnie pełnej, przywołam ostatnią mą nadzieję, Tusku wróć!
Nie trzeba wiele, ino PiSowność w Dudę, za przeproszeniem, walnąć, i znowu Polacy będą mieć nadzieję być u siebie.
Na razie wszakże zaczekamy, bo nie tylko Rzeczpospolita, ale i Europa Ojczyzną naszą, ważniejszą, niżby się ufoludkom dziwnie zielonym zdawało.
„ludzie się znudzą” podejście to zaiste godne oczekiwań posiadania świadomego programowo elektoratu w przyszłych wyborach.. A ja myślę sobie, że i 500+ jest potrzebny, i prezydent miał rację mówiąc, że awantura o trybunał konstytucyjny zaczęła się nominacjami przed zakończeniem kadencji sejmu, i uwłaszczanie władzy miało się nadzwyczaj dobrze za poprzednich rządów, i lewica rozdająca jabłka potem licząca na wdzięk kobiecy to bzdura, i prezydent poprzedni uprzejmie zawalił swoje debaty wyborcze, itd, itp.
Wybory poprzednie mociumpaństwo przerżnęliście nie dlatego, że lud ciemny i kościołem tumaniony, lecz ze względu na nieudolność własną. Pośmiać się oczywiście można lecz także warto z siebie i na domiar złego i tak niewiele z tego wyniknie.
Z czasów których nie pamiętam przychodzi mi na myśl tytuł dla tej notki: „Z notatnika prelegenta”.
Brawo dla Profesora… za odwagę w wieszczeniu..
Lubię takie przepowiednie i pragnę aby się ziściły..
Moje praszczury też lubiły przepowiednie.. a wyszło to co mamy.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Przepowiednia_Wernyhory
jaki tam ze mnie profesor..
Scenariusz możliwy i pożądany, czy tak będzie okazać się może już niedługo.
Do wyborów ponad 1100 dni. Tylko.