Nad podpisaniem. Kiedy ustawy o samorządzie i szkolnictwie przyjdą do niego. Bez należytych konsultacji ze środowiskami.
Najpierw zaciekawiony poszedł na dywanik wszystkowiedzącego agenta od wywiadu i wojskowości z błahym zapytankiem o francuski południowy wiatr, a podbudowany pokrętnym pewnie bełkotem (albo może i obsztorcowany) nabrał haust powietrza w płuca i dla pucu postraszył i tak wystraszone szydło workiem, szybko pozbywając się nadmiaru centymetrów w obwodzie klaty. A co będzie jak ustawy szerokim łukiem go ominą? Będzie je gonił gorliwiec? Albo on będzie musiał iść pokornie do ustaw na Nowogrodzką, może i na sam Żoliborz. Pal licho, zobaczymy. A jeśli to wszystko halloweenowy żart?
Pewne jest natomiast, że pępowina coraz bardziej zagrożona. Taką niesubordynacją, wręcz bezczelnością?
Ale to tylko z korzyścią dla obojga. Umęczona odbytym siłami natury porodem wreszcie będzie mogła odpocząć. Miejmy nadzieję, że nie dostanie w połogu szoku poporodowego, no bo i kontakt z oseskiem, i karmienie…
Malusi zacznie żyć samodzielnie na tym agresywnym świecie. Zrazu oczki mu się otworzą, odwoszczynowane uszki posłyszą, niebawem zacznie raczkować. Całe życie przed nim. Ale by samodzielnie stanąć na chybotliwych nóżkach i zrobić pierwszy niepewny kroczek jeszcze mu zejdzie. A samodzielnie myśleć – ho-ho. Zuch, poradzi sobie, jak każdy ma szansę dorosnąć.
Takie to sielskie-anielskie wizje miałem bandyckim nadranem po przeczytaniu na koduj.24 najnowszych oprezydenckich newsów. A już przecież stawał się Pan Rezydent Namiestnikowskiego przezroczysty, już nie otrzymywał do uściśnięcia Najszacowniejszej Najsprawiedliwszej Prawicy, już nie docierały do niego półgębki krytyki za lekkie wychyłki od ustalonej normy. Już zanosiło się na bycie dzieckiem specjalnej troski, a tu taki szok! I taki afront.
Będzie się zastanawiał… A do tej pory co robił? Gryzł paznokcie czekając prawie do białego rana na posłańców z papierami czy zrywany był z wyrka i w gaciach i papuciach rozespaną ręką składał mało wartościowy autograf?
Cóż, ani funkcja, ani pałac nic nie znaczą, gdy blada jego ekscelencja. Jedynie prawdziwy cysorz to ma klawe życie, jak donosił-dośpiewywał Chyła.
WaszeR Londyński


