2016-11-29.
Rok temu — po tym, jak dobra zmiana zaczęła dopiero ujawniać swoje oblicze, uzyskawszy po temu możliwości — Stefan Bratkowski napisał krótki tekst, który postanowiliśmy dzisiaj z okazji rocznicy sprawowania przez wiadomy obóz władzy na życzenie Autora przypomnieć. Bez żadnej zmiany. Niestety, nie wymaga on poprawek. Czy za rok napoiszemy to samo, czy trzeba będzie ostrzej? I najważniejsze: czy będzie mozna?
Nasze państwo, nasza cywilizacja i demokracja, dalekie są od ideału. Rządzący czasem coś partolą. Ale ta cywilizacja jest naszą cywilizacją – jak ją zrobiliśmy. Oni chcą obalić, zniszczyć to państwo, ze wszystkimi jego strukturami, zwolnią wszystkich urzędników, wymienią prawie do czysta. Zwolnią wszystkich pracowników radia i telewizji, kilkuset, jak to już raz zrobili. Wymienią skład prokuratur i sądów, zmienią ich ustrój, żeby kontrolować wszystko – już raz to robili, tyle, że nie zdążyli do końca. Przejmą władzę nad policją i wojskiem. Żeby miał kto pacyfikować zamieszki!
Parę lat temu ostrzegałem. Ale dziś to nie same ostrzegawcze iluzje. To sami zapowiedzieli. Nie łudźcie się. To ma być koniec tego państwa, naszej cywilizacji. I nic nie ma wrócić, to nie plan jakiegoś ustroju przejściowego. Można to wyczytać w planach ideologa nowego państwa. Dosłownie w takich planach, jak tu rysuję. Ciepła woda nie popłynie z kranów – nawet w przenośni.
I nie wyobrażajcie sobie, że to minie. Ma nie minąć właśnie. Nie pomoże, gdy ktoś nam zaśpiewa:
Miałeś, chamie, złoty róg,
Miałeś, chamie, czapkę z piór.
Czapkę wicher niesie,
Róg huka po lesie,
ostał ci się jeno sznur…
Nie nawołuję do walki z nimi. Znam wśród nich moich dawnych przyjaciół. Jeden chce wieszać, drugi chce przeczekać, bo „chrześcijaństwo zabijało, a przeszło jednak na cywilizację”. Trzeba ich nawrócić. To nasi współobywatele. Tylko z innej cywilizacji. I to krąg psujów, może nam nie ostać się nawet sznur.
Jeśli tego sami chcecie, nie ma rady…
Stefan Bratkowski


żartownisiów było wielu, no to i teraz mamy… pokaz plemion w cyrku, przy czym piórka już prawie każdy sobie tu zatyka gdzie popadnie.
Ale to i tak nie jest rozsądny tekst, ludzie są zawsze tacy sami, różnią się w poglądach i mają do tego prawo, trzeba wygrywać wybory a przynajmniej nie przegrywać ich z kretesem, a teraz ? budować wyborczą bazę społeczną i, do kroćset, przyznawać się do błędów (wierzcie albo nie wierzcie, ale prawdziwego chama tak trudno poznać, że nie ma co teraz wrzucać komu popadnie).
Obecnie rządzący działają z własnej woli i mają dokładną informacje krytyczną o potencjalnie katastrofalnych skutkach swoich działań. Nic ich nie usprawiedliwia i nie ma potrzeby ich nawracać. Należy zrozumieć, że ci ludzie chcą nas wdeptać w ziemię, o czym mówią otwarcie, tylko na razie części inteligencji nie mieści się to w głowie.
Warto za to prowadzić akcję informacyjną wśród wyborców i organizować widoczny opór wobec przemocy, kłamstwa, łamania prawa i dobrych obyczajów. I przestać liczyć na przyzwoitość adwersarzy. Otwartość na rozmowy pojawi się u nich automatycznie z chwilą spadku sondaży i widmem odpowiedzialności.
Warto mieć pozytywny program, do którego trzeba przekonywać wyborców, a żeby wyborców przekonać warto odnieść się do między innymi własnych postaw, które ich nie przekonały. W innym przypadku należałoby liczyć się z marginalizacją.