Ewa Karbowska: Co zbrzydziło Krzysztofa Łozińskiego 13. grudnia (2016)?4 min czytania

()

2016-12-15.

W polskiej tradycji – nazwę ją tu społeczną – przyjęło się jakoś tak, że o szefie wypada mówić źle. A jeśli już dobrze, to wyłącznie z racji – przyznawanych przez niego  – godnych apanaży.

Krytykowanie przełożonego, oczywiście za plecami i po cichu. jest u nas po prostu w dobrym tonie. Ja osobiście mam z tym kłopot, bo ja o swoim, mimo że nie płacił mi ani grosza, gdyż nasza wieloletnia współpraca, np. w redakcji KONTRATEKSTÓW, opierała się na zasadach całkowitego wolontariatu, mogę mówić tylko dobrze albo… bardzo dobrze.

I nie zmienią tego nawet niejednokrotne różnice zdań.

Na demonstracji KOD 13. grudnia 2016 – niestety – nie byłam. Nie dlatego, żebym się bała, albowiem bliskie jest mi zawołanie  przypomniane przez Władysława Frasyniuka (dawniej funkcjonujące w kontekście nieboszczki PZPR, dziś pasujące jak ulał do innej partii rządzącej: „JE..Ć, JE,,Ć I SIĘ NIE BAĆ!!!!).

Wątpliwości czy, akurat tego dnia wypada i należy demonstrować – też zasadniczo nie miałam. Po prostu mocno zachorzałam i nie było jak pójść.

Wystąpienie Krzysztofa widziałam więc – a przede wszystkim słyszałam – w TV.

Ludzie!!! Rodacy moi Najmilsi!!! (a przynajmniej większość z Was, bo o ile umiem liczyć, to 38% jest ciągle mniejszością). Ja naprawdę znam Krzyśka; czasem – w konwencji żartu – lubi to i owo podkoloryzować, ale NIE KŁAMIE NIGDY.

Jest też człowiekiem niezwykle skromnym, i sam nie chwali, a już na pewno nie przechwala, siebie i swoich najbliższych, oraz źle znosi, gdy robią to inni.

Mnie też, już jako nastolatce, skutecznie wyjaśnił dlaczego akurat prawdomówność i skromność należą do ważnych ludzkich zalet.

Dlatego, proszę, uwierzcie, gdyby Krzysztof nie czuł się KŁAMSTWEM, BEZPRAWIEM, PAZERNOŚCIĄ, ZACHŁANNOŚCIĄ i CYNIZNEM obecnie będących przy władzy zbrzydzony do cna, NIGDY, a już na pewno nieprzymuszony, z publicznym miejscu i czasie, nie powiedziałby o naszych, tj. nas wszystkich, a szczególnie o swoich osiągnięciach w walce z komuną, a w sportach ekstremalnych z samym sobą.

Nie przywołałby AK-owskich zasług bojowych swojej nieżyjącej Mamy (prekursorki polskiej neonatologii, profesor Danuty Łozińskiej) i nie pokazałby na to wszystko materialnych dowodów, takich sobie pamiątek – w mniemaniu obecnie panujących – atrybutów KOMUNISTÓW, ZŁODZIEI i TARGOWICZAN.

Skoro Krzysztof Łoziński jednak to zrobił, skoro  pokazał, między innymi, pierwszą oryginalną, z tamtego czasu, opaskę PIERWSZEJ SOLIDARNOŚCI – której do dziś jest członkiem honorowym i swój mandat delegata na Jej pierwszy Zjazd, skoro wyjął z domowych archiwów odznaczenie bojowe swojej Mamy i biało-czerwony proporczyk, który wielokrotnie miał ze sobą w Himalajach – a nie na stołeczku przed Pałacem Prezydenckim – skoro, to…

Bo podobne – dla postronnych może i odrobinę efekciarskie – gesty nie są  tak na co dzień w Jego stylu, mogę przysiąc. A jednak to zrobił.

Znaczy, że inaczej JUŻ się nie da.

On nie odpuszcza, ja też nie mogę. Postawa Krzysztofa, Mateusza Kijowskiego (mimo pewnych różnic w poglądach), Radomira Szymełdy i nas, Drodzy Państwo, tych wszystkich w KOD -zie i nie tylko, którzy nie godzimy się KOMPROMITOWANIE i NISZCZENIE POLSKI, jest dla mnie powodem, abym ja – osoba od urodzenia ruchowo niepełnosprawna, mimo swoich 56-lat i aktualnie kilku dodatkowych chorób, ciągle miała motywację do wstania z łóżka. Żeby opowiedzieć, skomentować i PODZIĘKOWAĆ.

A na koniec cytat. Fragment z wystąpienia Krzysztofa Łozińskiego pod warszawską siedzibą PiS – 13. grudnia 2016 :

Krzyczą „Komuniści i złodzieje”. Oto moja opaska ze strajku w 1980 roku, taki ze mnie komunista i złodziej A oto opaska mojej mamy, uczestniczki Powstania Warszawskiego.

Póki co, ja jestem honorowym członkiem Solidarności, Piotr Duda jeszcze nie.

Jeden pan zakazał mi używania flagi narodowej. Oto biało-czerwony proporzec, który zatknąłem na kilkunastu szczytach Hindukuszu i Himalajów. On, jak do tej pory, wspiął się najwyżej na stołek.

Ilu z Was było w Solidarności? Ręka do góry! Aż tylu? Przychodźcie na demonstracje z przypiętymi znaczkami. To wy jesteście kontynuacją Solidarności, nie to Śniadkowo – Dudowo, ten erzatz związku zawodowego. Bo co to za związek zawodowy, który bezrefleksyjnie popiera zły rząd?”

Jestem przekonana, że w całości przejdzie ono do historii.

Ewa Karbowska

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.