Mamy paraliż. KOD zamiast kontrolować nową władzę kraju zajmuje się wewnętrznymi awanturami.
Czy tylko ja mam uczucie déjà vu? Podobnych konfliktów w różnych grupach KOD-u widziałem już wiele. Tym razem „szambo wybiło” na samej górze. Konflikty w KOD toczą się według tego samego wzorca. Sądzę, że mają one to samo źródło. Niestety, większość dyskusji dotyka jedynie powierzchni problemu, dlatego nie można rozwiązać tego podstawowego. Obrósł on już nalotem historii, dlatego muszę zaproponować dosyć radykalne rozwiązanie. Na początek zanurkujmy przez wszystkie warstwy najgłośniejszego konfliktu.
Warstwy konfliktu
Powierzchnia
Problem sprowadza się do rozstrzygnięcia, czy okoliczności wystawienia faktur przez Mateusza Kijowskiego są przestępstwem czy jedynie niezręcznością.
Toń
Na głębszym poziomie widać personalny konflikt pomiędzy Mateuszem Kijowskim a resztą Zarządu. “Gapie” dzielą się na:
- murarzy – stoją „murem za Mateuszem”,
- inkwizytorów – szykujących Mateuszowi stos.
“Inkwizytorzy” doszukują się kolejnych przyczyn zbrodni, a “murarze” używają wzmocnionego betonu, aby żadne fakty nie zaistniały w dyskusji i nie dało się niczego ustalić.
Wodorosty
Kłótnia odbywa się w kontekście zbliżających się wyborów. Mateusz już na początku działalności KOD-u zostawił peleton w tyle i do tej pory nie ma rywala. Skarży się, że konkurencja wkłada mu pompkę w szprychy. Reszta zawodników ze swoimi kibicami protestują, że Mateusz jechał na medialnym dopingu i nie stosował się do żadnych zasad.
Muł
Mateusz i reszta Zarządu nie mogą się dogadać, ponieważ dzieli ich pomysł na KOD. Jest to spór pomiędzy organizacją o charakterze wodzowskim a korporacyjnym.
Dno
Pierwotnym “grzechem” zarówno jednych i drugich była nieudana i niepotrzebna próba przekształcenia oddolnego, rozproszonego, spontanicznego i nieformalnego ruchu społecznego w scentralizowaną, formalną i odgórnie zarządzaną organizację.
Rozkład
Praktycznie większość naszej energii poszła w tę niepotrzebną transformację. Padło hasło, że teraz trzeba budować struktury i zajęliśmy się organizowaniem zamiast działaniem. Podzielono KOD na folwarki, a folwarki na zagrody. Każda jednostka miała mieć swojego króla. Odgórnie wrzucono przypadkowych ludzi do jednego worka i kazano spośród siebie wybrać szefa. Jeśli była to „niewłaściwa” osoba, to Zarząd potrafił anulować wybory, przysłać komisarza i zrobić czystki.
Ludzie w KOD-zie nie są bardziej kłótliwi od innych, tylko stworzono nam warunki szczególnie sprzyjające konfliktom. Jedynym sposobem na funkcjonowanie było wykrojenie sobie jakiegoś kawałka autonomii i niewychylanie się. Samo w sobie było to już powodem do konfliktów z tymi, którzy mieli aspirację lub nadanie, aby kontrolować dany folwark.
Takie warunki nie powstały celowo. Z przygód Mateusza widać, że nawet w samym Zarządzie trzeba było kombinować, aby omijać formalne zasieki. Symptomy, które wcześniej obserwowano na niższych szczeblach, zaczęły się pojawiać na samej górze.
Prawo karmy jednak działa. Zarząd — wraz z Mateuszem — jest w sytuacji króla Edypa, który miał wszystkie potrzebne informacje, aby znać przyczyny plag w Tebach, lecz nie chciał ich sobie uświadomić. Tak samo my teraz wolimy dyskutować o złamanych punktach statutu czy aspiracjach wyborczych, tymczasem trup siedzi w szafie. Proces gnilny rozpoczął się, gdy postanowiono, że KOD nie będzie ruchem, tylko scentralizowaną i odgórnie zarządzaną organizacją. Oczywiście postanowiono za nas, bo nikt nas wtedy nie pytał o zdanie.
Eksplodujący KOD przerósł możliwości członków Zarządu. Podejrzewam, że najbardziej obawiano się, że stracą panowanie nad żywiołem, dlatego przywrócenie kontroli stało się priorytetem. Paradoks polega na tym, że demokracji z założenia nie da się kontrolować, bo inaczej to nie jest już demokracja.
Oprócz wewnętrznych konfliktów KOD trawi jeszcze kluczowy problem: brak skutecznego planu. Formuła demonstracji się wyczerpuje. Facebook (platforma komunikacyjna KOD) sprzyja bardziej wyrażaniu emocji, niż procesom systematycznego wypracowywania strategii. Do tego w skonfliktowanym środowisku nie ma wiele przestrzeni do refleksji, a nawet gdyby była, to nie ma w KOD-zie nawyków przeprowadzania burzy mózgów i zakładania think tanków. Podjęto próby, ale nie wyszło. Powszechnie panuje opinia, że i tak Zarząd i Mateusz nikogo nie słuchają. Wszyscy zniechęceni czekają na wytyczne z góry. A góra jest zajęta wojną podjazdową lub realizacją jakiś swoich chwilowych pomysłów.
Pat
Ludzie dali sobie wmówić, że pomysły na działanie powinny pochodzić od liderów. Zatem od roku czekamy na Zarząd (w tym Mateusza) aż się ogarnie i zbuduje jakiś plan. U góry jednak toczą się wojny o to, czy na szczycie piramidy powinna stać jedna osoba czy Zarząd. Niestety, z każdym kolejnym miesiącem konflikt eskaluje, a stagnacja i brak rozwiązania erodują zaangażowanie w całym ruchu.
Niektóre Regiony przestały się oglądać na „centralę” i zaczęły działać autonomicznie, co oceniam pozytywnie. Są one jednak poważnie wyjałowione przez własne konflikty oraz pozbawione źródła energii jakim był masowy i ogólnopolski zryw. Członkowie Zarządu równocześnie są przewodniczącymi regionów. Łatwość z jaką wygrali wybory w swoich regionach świadczy o sporej sile opiniotwórczej „centrali” i trudno uniknąć feudalnych skojarzeń.
Łudzimy się, że po ogólnopolskich wyborach sytuacja sama się unormuje. Wymagałoby to wprowadzenia do Zarządu nowych charyzmatycznych osób z nowymi pomysłami. Czy zostaną wybrane te same osoby? Nie mam złudzeń. Ponowna elekcja tego samego składu jedynie zakonserwuje sytuację.
Dokooptowany w trybie awaryjnym Krzysztof Łoziński rozpoczął gruntowne porządki, które są pierwszym konstruktywnym działaniem Zarządu od dłuższego czasu. Został on jednak wezwany jedynie do posprzątania bałaganu fakturowego. Nie należy od niego oczekiwać, że rozwiąże najistotniejsze kwestie:
- marnowanie energii na organizowanie się w sztywną i hierarchiczną strukturę, która nie jest adekwatna do ducha ruchu i dzisiejszych czasów
- braku skutecznej strategii zatrzymania PiS-u, która dałaby KOD-erom przekonanie, że nie angażują swojej energii nadaremnie.
Odważne „rozwiązanie”
Powtarzamy sobie jak mantrę, że najważniejsze, aby trzymać się razem, a najgorsze co może się nam przytrafić – to rozpad i utrata błędnie rozumianej jedności. Nie zgadzam się z tym. Najgorsze, co może się nam przytrafić, to tkwić wiecznie w stanie zawieszenia.
Czy choroba KOD-u jest uleczalna czy chroniczna? Czy da się przywrócić normalne działanie? Czy da się odbudować entuzjazm i zaangażowanie? Czy KOD będzie potrafił wymyślić i przeprowadzić skuteczne akcje? Nie znam odpowiedzi na te pytania. Zainwestowałem w KOD bardzo dużo własnej energii, dlatego chciałbym, aby przetrwał. Z drugiej strony nie można tkwić w zawieszeniu bez końca i wolałbym angażować się w coś, co przyniesie wymierne rezultaty.
Ze względu na blitzkrieg Kaczyńskiego nie możemy sobie pozwolić na komfort czekania w nieskończoność, aż Zarząd i Mateusz rozwiążą swoje personalne i organizacyjne problemy. Nie zanosi się jednak na przełom, dlatego uważam, że musimy ich radykalnie zmotywować. Domagajmy się rozwiązania KOD-u jeśli nie uda się:
- rozwiązać kryzysu w Zarządzie (2 miesiące od teraz)
- odbudować powszechnego zaangażowania przejawiającego się powstawaniem oddolnych inicjatyw (6 miesięcy od teraz)
- opracować skutecznej i dającej nadzieję strategii (6 miesięcy od teraz)
Co, jeśli się nie uda? Powinno nastąpić samorozwiązanie Stowarzyszenia oraz likwidacja wszystkich grup na Facebooku (na nich odbywa się faktyczne życie KOD). Musi to być autentyczna likwidacja, a nie jedynie zmiana nazwy. Chodzi o to, aby ludzie się rozeszli i mogli zorganizować na nowo. Paradoksalnie rozwiązanie KOD-u może będzie ożywcze, bo uwolni uwięzioną energię ludzi i umożliwi powstanie nowych, skutecznych ruchów.
Jeśli tego typu “nóż na gardle” nie zmotywuje Zarządu do wypracowania porozumienia, to nie ma co się łudzić, że kiedykolwiek ono nastąpi.
Dobiesław Pałeczka


Nie da się. Prowizorka zawsze trwa najdłużej. Barak postawiony na trzy tygodnie przetrwa trzydzieści lat. KOD już jest i będzie taki, jaki wyrósł. To nie znaczy, ze wyrósł dobrze. KOD w rok przebył drogę, która Solidarności zajęła kilkanaście lat. Stal się scentralizowana etatowa organizacje, w której dyrektywy w zasadzie przychodzą z góry. Może jeszcze nie całkiem, ale jest już blisko.
.
W tej sytuacji najlogiczniej byłoby, gdyby KOD się przekształcił w partie polityczna. Są za i przeciw. Za: strukturalnie KOD to już partia, tylko się do tego nie przyznaje. Przeciw: ta partia walczyłaby o ten sam elektorat, co PO i Nowoczesna. Byłaby to powtórka z Palikota. Warto by rozważyć to rozwiązanie, gdyby KOD proponował cos radykalnie nowego. Na przykład czysta i nieskalana moralność. Niestety, już dziś KOD ma opinie partii kombinatorów (dzięki Kijowskiemu), czyli nie rożni się od PO. Partia KOD byłaby jakimś PO-bis i nie ma to większych szans powodzenia.
.
W tej sytuacji najlepiej jest zostawić KOD samemu sobie i zająć się myśleniem. Co by tu zaproponować? Na przykład, Ruch Samoobrony Społecznej „Polska w Europie”. Słowo „ruch” jest złe, bo już był Palikot. To może komitet? Tez złe, bo był KOD. To może Ruch Obywatelski? Tez złe, bo PO. Zostawmy to. Jedyna ważna cześć to „Polska w Europie”. To jest cel, o który tak naprawdę chodzi.
.
A druga ważna cześć, to zdecentralizowana struktura. Centrala tak, ale tylko jako dostarczyciel usług: ekspertyz, analiz, doradców, prawników. To można by przykleić do Europejskiego Centrum Solidarności, albo do Instytutu Wałęsy, dopóki obie instytucje nie zostaną zaorane. To mogłaby być możliwość zagospodarowania legend dawnej Solidarności, bo oni mogliby się w czymś takim pomieścić (dopóki się nie pokłócą). Natomiast centrala nie powinna rządzić, tylko usługiwać. Zdecentralizowane grupy i regiony mogą przyjść do centrali po pomoc i koordynacje. Jeśli będą chciały.
.
Polska w Europie. W tej nazwie jest zakodowany cel.
Zrzeszenie.
Tak, o to chodzi. Luźna struktura odporna na ciosy i na blamaż.
@narciarz2
Luźna struktura odporna na ciosy i na blamaż.
Czyli najlepiej by było dla KOD aby przepoczwarzył się
w polityczną chmurę podobną do internetowej.
Wypada z chmury jeden serwer np MK a struktura istnieje i działa.
Wtedy można by powiedzieć że ruch polityczny jest oddolny…
W dobie Internetu skrzyknięcie się jednorazowe ludzi nie stanowi problemu gorzej jak ma to być permanentne.
Problem w tym, że niemal każdy co lubi publiczny ekshibicjonizm chce być ważny i uważa że jest charyzmatyczny. To przypadek MK co złapał wiatr w żagle.
Informatyk gołodupiec? Widać kiepski fachowiec..
I tupetu mu nie brakuje.
http://wpolityce.pl/polityka/325708-kijowski-zapowiada-ze-znow-bedzie-zarabial-na-kod-a-na-razie-zdradza-kuzniarowi-w-zasadzie-utrzymuje-mnie-zona
ps.
Dobra orkiestra nie składa się z wybitnych solistów ale z ludzi którzy potrafią zrezygnować z własnych solistycznych aspiracji i tworzyć coś wspólnie.
Ten opluwany prezes ciężko pracował na obecny sukces polityczny, a ile to lat zajęło?
A nam się widzi, szast prast i gotowe…
To jest hasło do wpisu, który oczekuje w kolejce. Warto by to napisać solidarycą. j.Luk??
Tak odręcznie. O coś takiego chodziło?
Oczywiście jako logo trzeba by to staranniej zrobić.
Dziękuje! Nie chce krytykować, ale mi się nie podoba. Chodziło o coś takiego jak poniżej, żeby były skojarzenia. Napis w jednej linii. Zakladam, ze pan D.da nie wystąpi z pozwem sadowym. Zresztą, niech spróbuje. Jednak nie wiem, czy solidaryca jest zastrzeżona i jak daleko się można posunąć.
„Solidaryca” jest kompletnie demode. Jak i sama organizacja.
Myślałem, że przy stoliku KOD usiądzie PO i Nowoczesna razem z B. Nowacką i paroma innymi Osobami, żeby stworzyć KML (Koalicję Mądrych Ludzi) mogącą wygrać wybory. Niestety, coraz słabiej to widzę…
Żeby spełnić oczekiwania wielu z nas, miedzy innymi Autora tekstu, Hazelharda, Narciarza2 chyba warto poczekać około miesiąca. Jeżeli wybory ogólnokrajowe odbędą się na początku marca to po ich wyniku wiele się wyjaśni. Nasze oczekiwania wskazują, że nie po drodze nam z dzisiejszymi murarzami. Słowo „inkwizytorzy” jest jeszcze bardziej pejoratywne od murarzy. Zamiast niego wolę określenie „demokraci” czyli ludzie, którzy chcą demokracji bez przymiotnika. (Murarze chcą demokracji wodzowskiej, pod warunkiem że wodzem będzie MK). Jeżeli sprawdza się przewidywania wielu obserwatorów i KOD się podzieli, to po drodze będzie nam z demokratami. A nazwa jest wtórna – czy to będzie „Zrzeszenie” jak zaproponował Redaktor BM, czy koalicja, czy jakakolwiek inna – jest mniej ważne. Ważne, żeby były silne regiony i silna struktura krajowa koordynująca działania regionów. Struktura sieciowa, demokratyczna z silnymi zarządami a przede wszystkim uczciwa, gdzie wszystkie procesy są transparentne i podlegające kontroli wewnętrznej oraz podawane do wiadomości publicznej. Inaczej będziemy mieli miękkie podbrzusze, jaki jest dzisiejszy „lider”.
To jak zawsze: Pospolite ruszenie (KOD) przeciwko regularnej armii (PiS)
Wynik …
Może być załamujący…
Polska w Europie zrobione fontem Pascal, załadowanym z http://fonty24.pl/c/67/polskie/9/ (piaty font od góry). Sa tam inne trochę podobne fonty: lierson_mattenhauer, flabby_bums_handwriting, essays_1743. Oczywiście flage trzeba by domalować ręcznie. Fonu „solidaryca” nigdzie nie znalazłem.
„warto poczekać około miesiąca”
Za miesiąc będzie tak samo. Przez ten miesiąc trzeba myśleć.
Pospolite ruszenie (KOD) przeciwko regularnej armii (PiS)
Z pospolitym ruszeniem zgoda. Dlatego trzeba odejść od KODu zamiast czekać, aż KOD się zmieni. Bo się nie zmieni. Z armią brak zgody. To tez pospolite ruszenie, tylko lepiej zorganizowane. No, to trzeba się zorganizować.
.
Co to jest „się”? Tu jest pies pogrzebany. Nie „się”, tylko „my”. Fachowcy, w takiej albo innej dziedzinie. Nie osobnicy od maszerowania, tylko osobnicy od myślenia. Oni niech maszerują, a my powinniśmy myśleć.
.
Tematy proste. Jak pozostać w Europie. Jak zatrzymać przejmowanie kontroli nad krajem przez Putina. Jak się pozbyć agentów takowego. (Macierewicz.) Jak nawiązać kontakty z armia i policja. Jakie wartości Polaków nie pasują do Europy i jak je zmienić. Co zrobić z Kościołem? (Tylko proszę pragmatycznie, bez ideologii. Kościół ma gdzieś religie i my tez powinniśmy ja tam mieć.) Jak nawiązać kontakty z nielicznymi światłymi księżmi? Jak zbudować miejsca spotkań ze światłymi funkcjonariuszami systemu? Jak się porozumieć z przyzwoitymi PiSowcami?
.
Starczy na początek.
Wolałbym, by z tego myślenia coś wynikało na bieżąco. A więc to co wymyślone „wsadzamy” do modelu i niech tam siedzi i czeka na pozostałe elementy.
Np. Konstytucja. Wiadomo, że w obecnym kształcie się nie ostanie, okazała się nieodporna na wstrząsy.
Dopracowana, doprecyzowana – do schowka.
Kontakty ze światłymi księżmi? Są tacy, jeśli ktoś ich zna niech poprosi o rozmowę, a być może o wywiad na łamach SO, podobnie z członkami PiS choć to chyba trudniejsze.
Z polityków – panie z Nowoczesnej i p. Nowacka – zaproszenie.
Itd. itd.
Ten rysunek jest dobry, tylko żeby font bardziej przypominał solidaryce. Tradycyjnie zawsze bywało w jednym rządku.
Rysowane myszką komputerową. Solidaryca w dłuższym napisie jest „nudna” plastycznie, może tak? 🙂
Bardzo ładnie, ale Polska się przewróciła. Upadek Polski?
Poza tym może najpierw zbadajmy, czy to jest chwytne hasło. Moze Polska chce być w Rosji?
Nie sugerowałem, żeby czekać z założonymi rękami (mózgami). Proponowałem, żeby nie tworzyć alternatywy organizacyjnej dla KOD przed wyborami krajowymi. (Właśnie w TOK FM prof. Leszek Balcerowicz wyraził pogląd, że mimo olbrzymich zasług MK powinien zrozumieć, że jego obecna działalność szkodzi KOD i dobrowolnie zrezygnować z kandydowania. Coraz powszechniej świadomość tego faktu poszerza grono „demokratów”). Aktywność koncepcyjną, programową należy prowadzić niezależnie od sytuacji i tutaj się zgadzamy.
Jak zmienić kolejność komentarzy, żeby na dole było to, ostatnie.
Na ogólne życzenie publiczności – zmienia się.
Fundusze dla Stowarzyszenia. (Nie zawsze można na poważnie.)
Na bogów wszelakich, czemu solidarycą? Nie i jeszcze raz nie. Po co znowu ten umarłych laur liść skoro to z żywymi/młodymi trzeba naprzód iść. W tej Polsce w Europie mają żyć przede wszystkim młodzi, a oni nie garną się do niczego, co znowu odwołuje się do jakichś narodowych mitów – narodowcy chodzą w koszulkach z żołnierzami wyklętymi i kotwiczką, a tu solidaryca, czy naprawdę nie można bez polskiej mitologii?
Też tak myślę, ale najwyraźniej nie można.
Dla mnie, osoby zewnatrz, KOD to ciagle jest przedluzenie koncepcji, ideologi PO i Nowoczesnej. Nie potrafilo wyjsc , ba byly momenty ale to tylko chwile, po za utarte schematy. I dopoki bedzie sie dusilo w swoim sosie, nie bedzie zadna potega, opozyja wobec PiS.
Juz to dyskutowaliśmy. KOD i w ogóle polskie dyskusje obracają się wokół polskich upiorów z 19-go wieku. Wesele Wyspiańskiego ciągle opisuje naszą sytuacje. Byle im się chciało chcieć to jest ciągle ta sama śpiewka. Niby się chce, ale żeby tak zrobić coś nowocześnie (bez kropki) nie potrafimy. Hazelhard nad tym ubolewa. Ciągle maszerujemy w kolko z flagami. Proszę spojrzeć na to zdjęcie. Przecież oni naprawdę chodzą dookoła. Chocholi taniec.
.
To jest potrzebne, ale na tym pomysły się nie powinny kończyć. A chyba się kończą, niestety.