ECHA WYDARZEŃ: Jeżdżą po Skandynawii) i skaczą, jeśli pogoda pozwoli. Nasi trochę sezonem zmęczeni, ale starają się wojować. Pan Kamil pewnie przegra w końcu (chętnie i radośnie odszczekam) z Kraftem klasyfikację generalną, ale skóry łatwo nie sprzeda…
Wraz z dobrym sezonem coraz głośniej mówi się o trenerze. Jak… z entuzjazmem mówiono o Kruczku, gdy Stoch skakał po olimpijskie złoto.
Kto zacz?
… Imię: Stefan. Nazwisko: Horngacher. Zawód: stolarz, po narciarskiej zawodówce w Eisenerz, w której uczono zarówno latać, jak i zgłębiano tajniki obróbki drewna. Lubi głośno słuchać ciężkiej muzyki. Sam też gra na gitarze. W swoim domu w Titisee-Neustadt w Schwarzwaldzie ma ich kilka. Gdy jest trochę wolnego, 47-letni Tyrolczyk chwyta jedną z nich, podłącza do prądu i gra. To, co Horngacher wyprawia u nas ze swoją kapelą od roku, też robi wrażenie… Wcześniej z trenerem negocjował sam Małysz. Znają się ze skoczni. Adam go chciał, związek też, bo nie był drogi. Miesięcznie zarabia około 26 tysięcy złotych, o kilka tysięcy więcej niż swego czasu Kruczek. W skokach to nie fortuna, najlepszym płaci się więcej…
…Znał polskie skoki, pracował tutaj przez dwa sezony. Dawno, bo 12 lat temu drużynę juniorów, z nastoletnimi jeszcze Stochem i Żyłą na czele, doprowadził do wicemistrzostwa świata.
…Podpisał kontrakt do igrzysk w Pjongczangu w 2018 roku. Ostatnio pracował w Niemczech… Przyszedł i zaczął zaprowadzać swoje porządki. – Powtarzał wielokrotnie: „Adam musi być w moim zespole”. Naciskał również na zatrudnienie Czecha Michala Doleżala i Austriaka Matthiasa Prodingera. Pierwszy jest specem od kombinezonów, drugi od butów i wiązań… Dogoniliśmy świat w niuansach technicznych, które odgrywają w skokach ogromną rolę. Stefan miał z nimi do czynienia w Niemczech. Dobór odpowiedniego sprzętu, trening, czyli te wszystkie platformy dynamometryczne, parametry odbicia.
I tak dalej. To za opowieścią Pana Kota, taty skoczka Macieja… Inne opowieści: …
Bardzo miły, otwarty i wbrew pozorom wesoły. Ze zdumieniem słucham, jak wymawia kolejne słowa po polsku. Które najlepiej? Oczywiście „k..wa mać”. Umie to już idealnie. Ale powie też „dzień dobry”, „jak się masz?” i „co słychać?”…
…Tchnął ducha w tę drużynę, oni znów są kumplami na skoczni i poza nią…
No, to… skaczemy dalej. Niech wciąż będzie w takim stylu…
Kolarz – medalista igrzysk Mieczysław Nowicki został prezesem Towarzystwa Olimpijczyków Polskich (kiedyś organizację zakładał niedawno zmarły „nadszermierz” Ryszard Parulski); tak zdecydowała najważniejsza część tzw. Rodziny Olimpijskiej. Wybór ma duże znaczenie, bo TOP to ogniwo decydujące w wyborach władz PKOl „swoi” wchodzą do zarządu w zasadzie z wewnętrznej nominacji, nie z elekcji); prezes staje się wiceprezesem PKOl.
Nowicki zna się nie tylko na kolarstwie. We władzach PKOl – „od zawsze”. Ma w dorobku także prezesowanie Komitetowi – Urzędowi, gdy ten – ministerstwo dopiero dojrzewało – szefował państwowej administracji w rozdziale „sport i turystyka”.
Wcześniej – trzy razy w Wyścigu Pokoju, co też określa mój doń stosunek. Ja współorganizowałem i opisywałem – on jechał. Zresztą wiem, że z rowerem szosowym po dziś się nie pożegnał…
Ciekawe cv. Wypis z wywiadu w łódzkiej gazecie:
– Pochodzi Pan z Piątku, a więc geograficznego środka Polski…
– Tak. Tam zaczynałem przygodę z kolarstwem. Był kiedyś taki Wyścig Pokoju, który przyciągał setki tysięcy młodych ludzi, i nie tylko. Zainteresowanie tą imprezą było ogromne, przeprowadzano transmisje w radio, telewizji. To zafascynowało mnie, moich kolegów. Zaczęliśmy na rowerach sprawdzać swoje możliwości… Wystartowałem w Małym Wyścigu Pokoju, którego inicjatorem był dziennikarz „Dziennika Łódzkiego”, Jarosław Nieciecki. Wygrałem ten wyścig. I tak się zaczęło…
To, tak – dla przypomnienia temu i owemu, ile dał kolarstwu z dawna pogrzebany Wyścig Pokoju… Szozda z Szurkowskim, Mytnikiem, Langiem i innymi; Nowicki plus plejada innych asów szosy…
W sporcie czas wyborów. Jak to w roku poolimpijskim. Przegrupowania, jakieś zastrzyki świeżej krwi; zazwyczaj jednak niezmiennie mieszanie w garnku z tą samą zawartością – bo trudno się do elity zarządzającej np. związkiem sportowym dostać, lecz potem też można się nie dawać wyprzeć.
Wprawdzie aktywny, także w deklaracjach publicznych, minister sportu prezentuje „sam z siebie” własną doktrynę wyborczą – z lustracją i de…, ale ja wciąż wolę inny podział – na złych i dobrych, pożytecznych i szkodników, mądrych i pozbawionych wyobraźni… I wnioski wyborców wolę wedle tego klucza.
Myślę zresztą, ze minister „modnie się zapędza”, bo deklaracjami wprowadza politykę tam, gdzie ma królować apolityczność. Niby nic nowego, inni też tak robili, ale jednak jakby subtelniej… A od strony formalnej tego typu zapowiedzi mogą być też jaskółką kłopotów. Międzynarodowe federacje bardzo nie lubią wtrącania się administracji państw do „ich” związków krajowych. Niech się tylko te na administrację poskarżą…
Miał z tym kiedyś kłopoty PZPN, sam prof. Kleiber wtedy mediował międzynarodowo, więc dobrze pamiętać to i owo… Świeża przestroga: „FIFA zawiesiła ze skutkiem natychmiastowym piłkarską federację Mali (FEMAFOOT) – poinformowała międzynarodowa organizacja. Powodem jest ingerencja rządu w działania afrykańskiego związku. W wydanym w piątek komunikacie FIFA zaznaczono, że kluczowe było to, iż minister sportu Mali Houssedni Amion Guindo podjął decyzję o rozwiązaniu Komitetu Wykonawczego …”
Nie odbieram ministrowi praw do wpływania na związki sportowe, w pełni podzielam pragnienie, by byli „ TAM” najlepsi, najmądrzejsi, uczciwi oraz aktywni. Ba, nie śmiem wykluczać aktywności administracji w tle kampanii wyborczej – niech się rozwija, byle interes był jak należy. Jednoznaczny i forsujący rozwój. W końcu – kto płaci, ten ma prawo wymagać, a administracja płaci, bądź dopłaca, więc ma nie tylko prawo a obowiązek stawać w obronie wkładu podatnika.
Nie zżymam się na Ministra, lecz sławię jego osobę, gdy publicznie mocno wali w związek tenisowy, że nie wykorzystał dotacji i musi zwrócić 300 tysięcy złociszów; gdy wypomina środowisku siatkarskiemu obowiązek zwrotu 1, 3 miliona; że daje po głowie ciężarowcom.. To jasne, że trzeba jednocześnie bronić interesu sportu oraz kasy Państwa, czyli osoby podatnika. Ministerstwo ma taki obowiązek, ma też urzędowe instrumenty. Do legalnego stosowania. Niech „dzieląc i dając” – kontroluje w dniu powszednim. Nie dopiero w przedwyborczym…
Co jeszcze? Ano, to, że piłkarska Legia podobno teraz już jednego właściciela, co ma ujednolicać także tendencje i metody sportowo – biznesowe. To, że przesławna Bjoergen znów oświadczyła, że jej zdaniem środki antyastmatyczne dla zdrowych w bieganiu na nartach, to nie naruszenie idei „anty”… Że pan piłkarz K. (u nas reprezentacyjny) ma we francuskim PSG tzw. kluchy – ze strony kolegów, którzy uważają, że do nich jeszcze klasą nie dorósł. Że Pan Robert strzela gola za golem, zachwycając recenzentów, a rywali wprawiając w kłopot… Co dla takich jak ja jest powodem do satysfakcji…
Andrzej Lewandowski


https://www.facebook.com/EurosportPL/?hc_ref=PAGES_TIMELINE&fref=nf
Jeszcze jedno ECHO- Mazurek! I Michał Kwiatkowski. Były mistrz świata przed aktualnym