Telewizja pokazała (327)

2017-03-28.

[dropcap]Z[/dropcap]dumiewające jak wielu polityków jest bezdennie głupich. Słuchanie ich jest nadzwyczaj męczące. Nawet jak kręcą, to jakoś tak nieporadnie, obrażając inteligencję słuchaczy. Wykształcenie nie ma tu zwykle nic do rzeczy. Można by się domyślać, że skoro ktoś ma tytuł doktora czy profesora to reprezentuje jakiś poziom, ale gdzie tam.

Wśród „czystych” durniów, których braku rozumu nic nie osłania, wybija się poseł PiS Jacek Żalek. Wpatruje się w rozmówcę jakby miał przekazać ważkie treści, ale to co mówi jest z innego wymiaru. Oto próbka jego wypowiedzi w TVN24 (czemu, ach czemu go tam zapraszają i jak znoszą te rozmowy!):

Nawet nauka mówi, że są zjawiska niewytłumaczalne. Jeżeli przyjmujemy uchwałę, żeby uczcić śmierć kogoś, wybitnego malarza, reżysera – tak, to jest fakt, tak samo jak faktem były objawienia fatimskie.

* * *

[dropcap]W[/dropcap]ystarczy że ktoś przestanie być ministrem czy premierem i od razu staje się w telewizji ekspertem od dziedziny którą przedtem się zajmował, nawet jeśli nie była to chlubna działalność. Widzowie chętnie słuchają jego krytycznych uwag wobec pomysłów nowej władzy. Mam tu mieszane uczucia. Z jednej strony denerwuje mnie to, bo pamiętam co dana osoba jeszcze niedawno robiła i mówiła. Z drugiej strony cieszy mnie, że nie jest tak źle z moją pamięcią jak myślałem.

Michał Kamiński, twórca sukcesów PiS, pokazuje teraz jaki PiS jest wredny. Tomasz Siemoniak, który niedawno jako minister obrony zakazał chowania żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego na Powązkach i odmawiał asysty wojskowej w czasie ich pogrzebów, teraz krytykuje prześladowanie przez ministra Macierewicza żołnierzy, którzy służyli jeszcze w tych formacjach.

Ostatnio była minister edukacji skrytykowała reformę nowych władz. Zerknąłem na to co pisałem na temat działalności pani Kluzik-Rostkowskiej w poprzednich latach, kiedy sama stała na czele tego resortu:

#

W studio wystąpiła nowa Minister Edukacji, pani Kluzik-Rostkowska. Pani minister próbowała skorygować wiele niesłusznych opinii o szkołach. Poinformowała nas, że obecnie w szkołach jest mniej uczniów a nauczycieli tyle samo. (Tu się zdziwiłem, bo niedawno media donosiły o zwalnianych tysiącach nauczycieli – wyssały to z palca?). Chyba pani minister zapomniała jednak o tym co przed chwilą powiedziała, bo zaraz potem mówiła o przeładowanych szkołach.

#

Mirosław Handke, minister edukacji narodowej w rządzie Buzka, wystąpił kiedyś z propozycją, aby podzielić szkoły na katolickie i świeckie i odpowiednio dostosować nauczanie. Kiedy podniosły się głosy protestu, minister powiedział, że chciał tylko zainicjować dyskusję na ten temat (widać inaczej nie potrafił).

To prawicowe myślenie, z dążeniem do pogłębienia podziałów w społeczeństwie i zmniejszenia roli szkoły w nauczaniu, kontynuuje obecna minister Kluzik-Rostkowska. Właśnie wystąpiła z propozycją, aby lekcje wychowania seksualnego w szkołach były zróżnicowane w zależności od opcji rodziców. Jeśli rodzice zechcą aby dziecko poznało nowoczesne sposoby antykoncepcji, to dziecko będzie miało odpowiednie lekcje. Inni rodzice mogą życzyć sobie, aby dziecko usłyszało tylko o tradycyjnych sposobach zapobiegania ciąży i wtedy będzie miało lekcje przygotowania do życia w rodzinie.

Wszystko idzie ku temu, aby np. zamiast teorii ewolucji uczyć – jak w niektórych szkołach w USA – tego co głosi Biblia, a jeśli ktoś się nie zgadza z teorią Kopernika (a Giordano Bruno wciąż jest za ten pogląd obłożony ekskomuniką Kościoła) to jego dzieci nie muszą poznawać takich herezji.

Ponieważ wielu rodziców ma słabe wiadomości o świecie i prawach tam panujących, wypadałoby zacząć od edukacji rodziców. A może prościej będzie edukować panią minister?

#

Przed wprowadzeniem powszechnej edukacji seksualnej do szkół potrzebne jest przeprowadzenie badań – powiedziała Minister Edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.

Jakie jeszcze badania są potrzebne?

#

Rząd pracuje. W wyniku negocjacji między ministrem edukacji Joanną Kluzik-Rostkowską a ministrem zdrowia Marianem Zembalą udało się uzgodnić ważną sprawę: w sklepikach szkolnych będzie można znowu sprzedawać drożdżówki. Pan minister powiedział, że w gruncie rzeczy nie chodzi o drożdżówki ale o to żeby polskie dzieci nie tyły. Pani minister przedstawiła śmiałą wizję – jej zdaniem w szkołach można by nawet pić kawę.

Nie ma już biura politycznego, w związku z tym minister Sawicki nie miał gdzie postawić problemu sznurka do snopowiązałek. [Młodszym czytelnikom, którzy nie pamiętają czasów PRL, wypada wyjaśnić, że w tamtych czasach najwyższe władze – biuro polityczne PZPR – zajmowały się takimi sprawami jak brak dostatecznej ilości ubranek dla dzieci czy brak sznura do snopowiązałek w okresie żniw].

* * *

[dropcap]N[/dropcap]ie raz narzekałem że infantylizm telewizji jest porażający i nie mam tu na myśli tylko telewizji reżimowej. Zamiast poważnych treści starają się zapełnić czas jakimiś michałkami, po sto razy pokazują jakiś wypadek czy przestępstwo, czasem jakieś miłe zwierzątko.

Dziś obejrzałem reportaż przypominający czasy PRL, kiedy krytykowano leniwych kelnerów czy niewywiązujących się ze swoich obowiązków dozorców. Pokazano osiedle, gdzie administracja usunęła trzepaki, bo były skorodowane. A tu idą święta, lokatorzy próbują trzepać chodniki na ławkach, ale to nie to samo. Aż wreszcie mądra pani poradziła aby w tej sprawie zwrócić się do administracji. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Dziennikarze biegają za posłami, starając się w drodze między salą a toaletą wymusić na nich odpowiedź na jakieś pytanie. Podobne przenikliwe pytania zadają przestępcom prowadzonym przez policję, starając się ich skłonić do przyznania się do winy albo – to u nas już standard – aby przeprosili ofiarę bądź jej rodzinę.

Tematem tym zajęła się Agnieszka Wołk-Łaniewska w artykule „Telewizja do żucia” (NIE):

TVN24, którą oglądam z masochistyczną wytrwałością, jest podręcznikowym wręcz przykładem tabloidowej propagandy adresowanej wyłącznie do swoich. Zamiast uważnie patrzyć rządowi na ręce i budować merytorycznie krytyczną narrację, „pierwsza polska telewizja informacyjna” z pijackim uporem mówi to, co wszyscy wiedzą, nadając tym doniesieniom ton najwyższej sensacji.

Mieliście pojęcie, że prezes Kaczyński rządzi Polską?!

Jeśli nie, to doprawdy warto było spędzić cały wtorek przed telewizorem, oglądając red. Radomira Wita ganiającego za członkami Rady Ministrów, odjeżdżającymi ze spotkania w siedzibie PiS w kierunku posiedzenia rządu.  Gdy rano włączyłam telewizor, przywitały mnie sensacyjne doniesienia na żółtym pasku: „Rządowe limuzyny na Nowogrodzkiej”. Niezwykła ta wieść rozniosła się po mediach lotem błyskawicy i każda antypisowska redakcja wysłała przedstawiciela, żeby mógł zostać zlekceważony przez jakiegoś ministra albo i samą premierzycę. Dokładnie było wiadomo, że nikt na żadne pytania nie będzie odpowiadał – tej zasadzie pisowskie elity są wierne w sposób imponujący. Red. Wit oczywiście także to wiedział, co nie przeszkadzało mu z entuzjazmem galopować wokół budynku przy Nowogrodzkiej, w pędzie bulgocząc radośnie do mikrofonu: „Tutaj widzą państwo kulisy pracy dziennikarskiej i tego, jak to wszystko wygląda, przy okazji mogą to państwo zobaczyć, tak wygląda praca dziennikarska od kuchni”.  „Takich reporterów mamy w TVN24” – komentowała z dumą panienka ze studia. (…)

Zamiast czytać projekty ustaw, rozmawiać o nich z ludźmi, którzy się na tym znają i przedstawicielami środowisk, których dane prawo dotyczy, zamiast próbować dowiedzieć się, jaki numer władza wywinie obywatelom i jakie będą tego konsekwencje – dziennikarze uganiają się za obrazkami milczących polityków, które następnie oglądamy dziesiątki razy niczym zdjęcia Angeliny Jolie bez cycków albo Anny Lewandowskiej w ciąży. (…)

Obawiam się, iż TVN stosuje w doborze materiałów zasadę, która świetnie się sprawdza w kampaniach wyborczych i przy wyrywaniu panien w klubach nocnych, ale jest trochę mniej skuteczna, jeśli chodzi o tzw. misję mediów informacyjnych, którą jest kreowanie świadomego społeczeństwa, zdolnego do podejmowania racjonalnych decyzji. (…) Po co mówić ludziom to, co powinni wiedzieć? Powiedzmy im to, co chcą usłyszeć. (…)

10 do 20 procent Polaków nie wie, na kogo odda głos, jakieś 40 procent głosować w ogóle nie zamierza. Im zwisa to, czy Szydło z Glińskim byli we wtorek rano u Kaczyńskiego, bo całe to towarzystwo ani ich ziębi, ani grzeje albo – co gorsza – są przekonani, że władza i opozycja są siebie warte, i ktokolwiek rządzi, im zawsze wiatr w oczy.

Jeżeli chcemy przekonać ich, że są powody, dla których PiS należy odsunąć od władzy – trzeba im powiedzieć coś, czego nie wiedzą i co może ich skłonić do zastanowienia. Jestem dziwnie pewna, że nie spełnią tego zadania obrazki z rządowymi limuzynami na Nowogrodzkiej.

* * *

[dropcap]A[/dropcap]lbert Einstein:

Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.

* * *

Prezydent Duda wysłał pismo do ministra Macierewicza, gdzie wyraził zaniepokojenie m.in. nieobsadzeniem stanowisk attaché wojskowych w wielu placówkach dyplomatycznych. Minister odpowiedział pismem, które – jak stwierdził rzecznik prezydenta – nie rozwiało wątpliwości pana prezydenta. Zapytany o stosunki między prezydentem i ministrem, rzecznik stwierdził że często się spotykają i rozmawiają o sprawach wojska.

Pan prezydent na tyle często spotyka się z panem ministrem, że jeżeli nawet ma jakiekolwiek wątpliwości, to te wątpliwości są wyjaśniane natychmiast.

To po co ta korespondencja?

* * *

Od czasu do czasu mam wątpliwości czy jestem patriotą. W zasadzie trudno powiedzieć, bo trzeba by podać jakąś definicję patriotyzmu. Ale widzę że jakoś odbiegam od głównego nurtu. Czy Stoch wygrywa czy przegrywa ja w ogóle tego nie przeżywam. Wstyd się przyznać, ale nawet kiedy zachodni politycy opieprzają panią premier Szydło – mnie to nie dotyka.

Pierwszy raz zauważyłem chyba to u siebie, kiedy po wyborach w 1989 r. powstał nowy Sejm i jako pierwszą najważniejszą rzeczą zajął się dostawieniem orłu w godle korony. Mnie to zdziwiło, a wiele osób niemal ze łzami w oczach wspomina to do dziś.

Teraz znowu rozgorzała dyskusja w związku z tym że planuje się dodanie orłu na godle krzyża. To takie podkreślenie, że Polska jest krajem katolickim i chociaż nic nie mamy do innych wyznań ani do ateistów, ale dobrze żeby o tym pamiętali.

Myślę że nie ma co tak działać etapami. Od razu trzeba orła zastąpić krzyżem, a na krzyżu gdzieś się znajdzie miejsce dla małego orzełka.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com