Ernest Skalski: Znowu do pana, panie Władku

2017-07-07.

Jeśli pan tego jeszcze nie zrobił, to radzę… – co tam radzę: nalegam – żeby pan zamówił dla swojej firmy dodatkowy skrupulatny audyt u renomowanych audytorów. Niech sprawdzą czy nie ma jakichś, choćby najdrobniejszych zaległości w podatkach i opłatach dla ZUS. Czy popłacił pan w terminie wszystkie faktury, wywiązał się z zobowiązań? Czy zapłacone mandaty? Czy w terminie płacił pan pracownikom? Czy nie było jakichś uchybień z kartami pracy? Nadgodzin za kierownicą?

Pewnie pan kiedyś kogoś zwolnił, jak nie za pijaństwo, to za szachrajstwo. Warto przypomnieć sobie: co taki może na pana nagadać?

A tachometry w porządku? Przeglądy techniczne na czas? Numery rejestracyjne czytelne, a światła i szyby niezasyfione? Chyba nie wątpi pan, że w różnych miejscach już grzebie w pana papierach zgraja wiadomych kontrolerów. I kto jak kto, ale pan na pewno nie ma złudzeń, że  ta władza uzna, iż czegoś jej nie wypada.

Między moim poprzednim listem do pana a tym – nic się takiego nie stało, lecz w atmosferze społecznej dało się wyczuć, że przyśpieszył proces wyrastania Frasyniuka na lidera opozycji. Na pana bęc! I już nie powinien pan robić zawodu opozycyjnemu ludowi. A jak pana zniosą z ulicy, zatrzymają, przetrzymają, czy skażą za miesięcznicę, lub coś takiego, to tylko panu cześć i chwała, lecz diabeł tkwi w tych „apolitycznych” szczegółach.

Sytuacja polityczna w Polsce jest zwariowana. Parę tygodni temu, po haniebnym dla władzy głosowaniu 27:1, notowania PIS i PO prawie się zrównały. Atmosfera była już taka, że PIS czeka porażka w najbliższych wyborach. A teraz poparcie dlań bywa dwukrotnie większe niż dla Platformy. Odsyłam jeszcze raz do artykułu Romana Giertycha –

Pisoclandia

Jesteśmy w tygodniu w którym Prawo i Sprawiedliwość święci swoje triumfy. Dobra polityka gospodarcza ostatnich dziesięciu lat, wzrost gospodarczy Niemiec i Europy przyniosły solidny wzrost gospodarczy. Oczywistym beneficjentem tej sytuacji jest partia rządząca. Fatalne błędy Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie w zakresie nadzoru dały pożywkę pod tezy o „rządzącym złodziejskim układzie”.

– żeby się nie powtarzać. Chodzi mi o przygnębiający lecz trafny opis tego co jest, co działa na rzecz utrwalenia obecnej władzy. A przecież istnieje też równoległy, czy raczej przeciwstawny i szybszy niż przy innych rządach proces jej zużywania się i narastania niechęci do niej. Opisywany też wielokrotnie. Z pewną taką nieśmiałością pozwolę sobie przypomnieć: Ernest Skalski: Czy warto urządzać się w czarnej dupie?. Dobrze by było więc, by nie przerzucać się z depresji do euforii i odwrotnie – dwubiegunowość ma złe notowania w psychiatrii – lecz żeby oba te trendy widzieć i rozpatrywać jednocześnie. Czyli w większym stopniu kierować się rozumem niż emocjami.

Powinien pan jednak o tych emocjach pamiętać. Wiedzieć, że często odgrywają decydującą rolę w polityce. Umieć się dopasować do nich, a jeszcze lepiej wzbudzać je, lub tonować. Słowo „manipulować” wzbudza niechęć, ale o to właściwie chodzi. A samemu poddawać się im trzeba bardzo umiarkowanie, na tyle tylko by stworzyć autentyczną emocjonalną więź z ludźmi. Niezrównany w tym był Jan Paweł II. Na drugim końcu skali taki Kukiz potrafił wykorzystać tę umiejętność z koncertów, żeby zaistnieć w polityce. Ale każdy lider, szanowny panie Władysławie, mógłby znać i stosować zalecenie Czechowa. Nie to znane, że strzelba, która wisi na ścianie w pierwszym akcie, musi wypalić w trzecim. Mistrz dramatu pouczał autora, że jeśli chce aby jego odbiorca płakał, to sam musi mieć oczy suche.

Trzeba zatem wiedzieć skąd się  te emocje w narodzie biorą. I dlaczego są tak gwałtowne i zmienne. Może zresztą nie w całym narodzie, lecz w tej jego połowie, która głosuje.

W niedawnych czasach, gdy na Zachodzie, do którego już należała Polska, ruchy populistyczne stanowiły margines polityczny, zmiana partii rządzącej z umiarkowanie lewicowej na umiarkowanie prawicową (czy odwrotnie) nie wywoływała większych emocji. Tak jest jeszcze w Skandynawii i w Niemczech. W tym roku znowu wygra tam prawdopodobnie chrześcijańsko-demokratyczna Merkel, lecz nie było paniki, kiedy się zanosiło na socjaldemokratycznego Schulza.

Inaczej jest kiedy w wyniku wyborów może wygrać i wszystko poprzestawiać radykalny populista: Trump, Le Pen czy Melenchon, Kaczyński. Nie przebiera się wówczas w środkach, przynajmniej po jednej stronie, bo toczy się walka o wszystko. Rosną emocje po obu stronach, aczkolwiek nie w jednakowym stopniu. Rośnie też napięcie i potęguje się rozterka w tym stosunkowo niewielkim – do dziesięciu procent segmencie elektoratu, który może głosować tak lub inaczej, lub świadomie nie oddać głosu. A on decyduje o wyniku. On też jednego dnia daje PiS marne trzydzieści procent poparcia, a po krótkim czasie zwiększa je do czterdziestu. W tej sytuacji nie obejdzie się bez emocji i nawet ta bardziej racjonalna strona musi się do nich odwoływać jeśli chce wygrać. Proszę zobaczyć słowa i gesty Macrona.

W ważnych, systemowych wyborach decydującym czynnikiem jest chęć pozbycia się dotychczasowej władzy. Tę chęć opozycja powinna podtrzymywać w swoim elektoracie i doprowadzić do tego by zdominowała ów elektorat centrowy, chwiejny. Można powiedzieć, że w tym dziele każda władza, zużywając się, pomaga opozycji. A PiS jest w tym bardzo skuteczny.

Ale też nasza opozycja skutecznie pomaga władzy. Ci sami ludzie, dzisiaj opozycyjni, pomagali Kaczyńskiemu ją zdobyć. I są tak samo głupi po szkodzie jak i przed nią, tańczą nad stygnącym trupem III RP, bądź co bądź państwa prawa, szanowanego członka społeczności międzynarodowej, niszczonego przez Kaczyńskiego et consortes. Główną troską opozycjonistów wydaje się staranie, aby broń Boże, nie było tak jak było, bo jak by miało być tak jak było, to nie warto obalać Kaczora, gdyż wtedy on wróci ponownie i dopiero da nam popalić. Jak by teraz dawał za mało.

Naiwność i głupota. Po pierwsze – skóra na  niedźwiedziu. Po drugie – wydaje się nam, że zyskujemy wiarygodność, jeśli będziemy krytyczni również i pod własnym adresem. Jak kiedy. W spokojnej debacie, w demokracji – jak najbardziej. Ale w stanie napięcia do szkalowania III RP mamy PiS. Robi pan w boksie, panie Władku, to pan wie, że walczy się aby wygrać. Owszem, przestrzegamy reguł, nie bijemy po jajach, ale nie odsłaniamy się od czasu do czasu, bo sądzimy, że tak jest szlachetnie. Jest głupio, bo przeciwnik i tak wali jak może!

Nasi politykierzy nie zdają sobie sprawy z prostego mechanizmu, że w miarę dramatyzowania się sytuacji upraszcza się jej postrzeganie. Rośnie znaczenie tego co najważniejsze, a wszelkie, choćby logiczne, niuanse – szkodzą. I najważniejsze; walczy się z przeciwnikiem, a nie między sobą! Znów, żeby się nie powtarzać, przypominam, że we wspomnianym powyżej moim tekście, tym o urządzaniu się w … pokazałem dramatyczny artykuł Klausa Bachmanna o tym jak opozycja nie przystaje do sytuacji. A jeśli więc ktoś uważa, że sytuacja jeszcze nie jest wystarczająco dramatyczna, niech poczeka na kolejną kadencję rządów PIS!

I nie ma co zdzierać sobie gardła w strachu, żeby nie było jak było. Nigdy nie jest jak było, bo czas się nie zatrzymuje, a czas historyczny w przyśpieszeniu. Będzie inaczej, lecz ma być znów państwo prawa, trójpodział władz, prawa jednostki, kompetencyjny dobór kadr i zdecydowana proeuropejska polityka! Czy to jest ta straszna III RP, od której się trzeba odżegnywać?

Po stronie opozycyjnej wszyscy wołają o program. Poniekąd słusznie. Wydaje się jednak, że więcej ludzi się go domaga, niż się z nim zapoznaje. Jaki program połączy Petru i Nowacką i jeszcze do tego z Kamyszem? Niech pan zwróci uwagę, że pominąłem największego w tej grupie, Schetynę. Bo Platforma nie ma dziś wyrazistego programu. Z nią się może zgrać każda demokratyczne partia. I o to chodzi, jeśli mamy mieć zjednoczoną opozycję! Jakiś, bardzo ogólny program trzeba mieć. Taki bardziej hasłowy. Bo masowe ruchy ruszają na hasło, które wyraża ich dążenia.

„Bóg tak chce” wystarczyło, by uruchomić wyprawy krzyżowe. „Wolność, równość, braterstwo” wywołało poparcie ludu dla rewolucji i funkcjonuje przez pokolenia. „Cała władza radom!” równo sto lat odbija się światu czkawką. „Sanacja” spaskudziła nam II RP. „Ein volk, ein Reich, ein Fuehrer!” – wiadomo.

W żadnym z tych haseł nie było szczegółów programowych.

No i wreszcie, panująca nam „dobra zmiana”. Świetne hasło dla zniechęconych rzeczywistością, którzy by chcieli czegoś innego, nie bardzo wiedząc co by to miało być. A każde odejście od złego jawi się im jako dobre. Aby to zadziałało potrzebna była jeszcze świadomość, że istnieje siła która tę zmianę przeprowadzi, a ta siła musi mieć wyrazistego przywódcę. PiS i Kaczyński. Taki zestaw: hasło, siła, przywódca potrzebny jest opozycji.

Elementy są. To przede wszystkim partie opozycyjne, które się powinny zjednoczyć. Lider? Jakoś niezręcznie to pisać tak wprost, panie Władku, ale sam pan rozumie…

Podpowiem tylko tyle; znane wzorce postępowania. Piłsudski, de Gaulle, Wałęsa… Kaczyński. Czy któryś z nich okazywał jakiekolwiek wahanie, rozterkę? Czy tłumaczył co go upoważnia do przewodzenia? Hucpa popłaca. Nie każdemu, nie zawsze. Ale jak się nie zaryzykuje, to ma się sto procent pewności, że się nie uda.

No i hasło. Jak wyrazić w odpowiedni sposób prostą myśl: Demokracja, durniu!

Ernest Skalski

 

Print Friendly, PDF & Email

11 komentarzy

  1. otoosh 2017-07-07
    • emwe 2017-07-16
  2. andrzej Pokonos 2017-07-08
  3. Magog 2017-07-08
  4. narciarz2 2017-07-08
  5. Bejka_2015 2017-07-09
  6. Magdalena 2017-07-11
    • Magog 2017-07-11
      • JaWa 2017-07-11
  7. jmp eip 2017-07-13
  8. Magog 2017-07-13
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com