2017-07-09.
List do przyjaciółki
Kilka dni temu przesłałaś mi petycję w sprawie uchodźców. Zignorowałem Twoją prośbę, a samą petycję usunąłem z mojej strony bez czytania. Ostatnio wielokrotnie dostawałem prośby o podpisanie petycji w sprawie uchodźców, jedne miały apelować o przyjmowanie uchodźców, inne wręcz przeciwnie. Usuwałem je wszystkie bez czytania.
Tym razem jednak ta sprawa nie dawała mi spokoju. Długa przyjaźń i wzajemny szacunek nie pozwalają na zwyczajne zignorowanie tego rodzaju prośby. Sądzę, że powinienem jednak wyjaśnić, dlaczego zgadzając się z Tobą w tak wielu sprawach, w tej akurat mam zdanie odmienne, a co więcej, podejrzewam, że stanowisko opozycji właśnie w tej sprawie może szczególnie silnie zaważyć na wynikach przyszłych wyborów parlamentarnych.
Zacznijmy od tego, w czym się w pełni zgadzamy – oboje jesteśmy przerażeni narastającą w kraju agresją, atakami na cudzoziemców, klerykalizacją i, nie bójmy się tego słowa, faszyzacją. Marsze ONR przyprawiają o dreszcze, nienawiść do każdego, kto wygląda inaczej coraz częściej daje o sobie znać. Arena polityczna zaczyna przypominać nieustanne wzajemne obszczekiwanie się wiejskich psów, parlamentarne instytucje są niszczone, podkopuje się nasze związki z organizacjami międzynarodowymi, a przede wszystkim z Unią Europejską.
Dyskusje o problemie uchodźców, jak niemal wszystkie inne, zanurzone są w naszych sporach politycznych i zdominowane przez retorykę partyjnej walki. Ta retoryka jest pełna emocji i pełnej gotowości odwracania głowy od niewygodnych faktów. W imię naszych prowincjonalnych sporów rezygnujemy z poważnego traktowania rzeczywistości.
Czy pamiętasz pierwszą petycję w sprawie uchodźców? W ostatnim dniu sierpnia 2015 roku petycję do rządu pani Kopacz skierowała grupa współzałożycieli „Solidarności”, połowę z nich znam osobiście, doskonale znam życiorysy pozostałych. Wspaniali ludzie. Wojna domowa w Syrii trwała już cztery lata, miliony uchodźców szukało schronienia głównie w samej Syrii, tam gdzie akurat było spokojniej, ale również w Turcji, w Jordanii i w innych krajach. Europa, a tym bardziej Polska, prawie ich nie zauważała. Wygląda na to, że staliśmy się niespodziewanie wrażliwi 22 miesiące temu. Znasz moje zainteresowania, wiesz że z uwagą obserwuję wszystko, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Na długo przed dramatycznym apelem współzałożycieli „Solidarności” patrzyłem z kompletną rozpaczą, na niemal całkowity brak reakcji Organizacji Narodów Zjednoczonych na humanitarny kryzys w Syrii. Zdumiewało mnie, że czołowi intelektualiści świata pozostają obojętni na los uchodźców.
Pamiętasz kiedy była interwencja w Libii? Ten sam rok, w którym wybuchła wojna domowa w Syrii – 2011. Ta interwencja w Libii pozwoliła przejąć grupom islamistycznym broń za miliardy dolarów, gigantyczne arsenały broni zgromadzone przez Kaddafiego. Od wielu lat Afryka Północna i środkowa jest polem wojen i islamistycznego terroryzmu. Po międzynarodowej interwencji w Libii to wszystko nabrało tragicznego przyspieszenia. Podobnie jak w Libii, po powstaniu Państwa Islamskiego Iraku i Syrii w 2013 roku patrzyliśmy ze zdumieniem jak arsenały broni armii irackiej z dnia na dzień wpadają w ręce zbrodniczej organizacji głoszącej zamiar podboju świata i prowadzącej ludobójczą politykę na podbitych terytoriach. Patrzyliśmy ze zdumieniem jak grupka bandytów podbija obszar dwukrotnie większy od Wielkiej Brytanii. Ci z nas, którzy naprawdę uważnie patrzyli, z jeszcze większym zdumieniem słuchali zapewnień, że ta grupka bandytów nie ma nic wspólnego z islamem.
To zdumiewające, że fala uciekinierów z islamskiego świata tak bardzo zaskoczyła europejskich polityków. Czy pamiętasz książki i artykuły Oriany Fallaci? Umarła w 2006 roku. Na długo przed śmiercią ostrzegała, że możemy mieć bardzo poważny problem. Mówiła rzeczy, za które była znienawidzona, mówiła, że w obliczu inwazji przybyszów z muzułmańskiego świata prowadzona polityka imigracyjna jest samobójstwem. Nie byliśmy przygotowani na spojrzenie prawdzie w oczy i w roku 2015 fala uciekinierów z muzułmańskiego świata przybrała formę tsunami.
Wtedy, nagle i niespodziewanie obudziło się sumienie, niestety nadal bez zdolności rzeczowej analizy dramatu, który rozwijał się przed naszymi oczyma.
Chciałbym ci pokazać zdjęcie. Smyrna nazywa się teraz Izmir, nadal jest to dobre miejsce, żeby ruszyć z Turcji do Grecji. Zdjęcie jest z lutego 2016 roku. Widzimy na nim sklep dla uchodźców. Można tu kupić pełne wyposażenie włącznie z pontonami i silnikami, można również dowiedzieć się kto i za ile przerzuca ludzi profesjonalnie. (Sponsora trzeba jednak szukać w innym miejscu). W samej Smyrnie jest takich sklepów kilkadziesiąt.
Na początku 2016 roku w Turcji było między 2,5 a 3 miliony uchodźców z Syrii plus całkiem sporo uchodźców z Iraku. Ani świat arabski, ani wielki świat nie wiedział powodu, żeby okazywać jakąś solidarność. Zaczynaliśmy się budzić do solidarności z tymi, którzy już dotarli do którejś z greckich wysp, do Włoch czy Macedonii. Oczywiście wywiady europejskich rządów musiały się domyślać, że to nagłe tsunami uchodźców z Turcji nie jest tak spontaniczne jakby się komuś mogło wydawać. W listopadzie 2015 roku Unia Europejska postanowiła dać Turcji 3 miliardy euro, żeby Turcja zatrzymała falę uchodźców z tego kraju (obiecując kolejne transze pieniędzy w przyszłości).
Turecka polityka to osobna historia, zaś organizacja i wspieranie owego tsunami uchodźców z muzułmańskiego świata wykracza daleko poza turecki rząd.
Zapewne zwróciłaś uwagę na artykuły, w których podkreśla się problem składu społecznego populacji uchodźców docierających do Europy. Dominują młodzi mężczyźni, czasem tak młodzi, że skutecznie udają dzieci. Są to z reguły sunniccy muzułmanie, głęboko lub bardzo głęboko wierzący. Biorąc pod uwagę fakt, że szmuglerzy biorą od 3 do 4 tysięcy euro od głowy, trzeba być albo zasobnym uciekinierem, albo korzystać ze wsparcia kogoś, kto traktuje przerzut ludzi do Europy jak inwestycję. Lwia część mieszkańców obozu na zdjęciu poniżej ma zerowe szanse na ryzykowanie życia, żeby wydostać się z piekła.

Obóz dla uchodźców przy granicy syryjskiej.
Możemy i powinniśmy krytykować politykę imigracyjną Unii Europejskiej prowadzoną w ostatnich dziesięcioleciach, a w szczególności w tym stuleciu, pozostaje jednak realny problem, co zrobić z tymi uchodźcami, którzy już znaleźli się w granicach Unii.
Jak mówił wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans; „ Nie ma w Unii Europejskiej solidarności à la carte. Nie możesz sobie dowolnie wybierać, kiedy okażesz solidarność, a kiedy nie”.
W zasadzie zgoda, problem polega jednak na tym, że nie było i nadal nie ma uczciwej dyskusji na temat polityki imigracyjnej, jak również nadzwyczajnych problemów, jakie stwarza szybko rosnąca imigracja z muzułmańskiego świata, a wreszcie zarówno na temat faktycznych źródeł muzułmańskiego terroryzmu, jak i islamistycznej ideologii zmierzającej do podboju świata, którą tak sunniccy, jak i szyiccy dysydenci nazywają islamofaszyzmem. Brak zainteresowania tymi dysydentami i tą ideą radykalnie komplikuje poważne dyskusje na temat uchodźców.
Tani sentymentalizm nie powinien zastępować myślenia. Udawanie, że nie ma żadnych problemów, jest w jakiejś (być może bardzo poważnej) części odpowiedzialne za zmiany w postawach wyborczych tak w Europie, jak i w Ameryce. Przyczynia się również do wzrostu ksenofobii, ponieważ okłamywani ludzie tracą wszelkie zaufanie do tych, którzy próbują ich przekonać, że wielokulturowość jest wartością. Znasz mnie, dla mnie wielokulturowość jest wartością, a to cholerne multikulti jej wrogiem. Uchodźcy to ludzie, a ludzie są różni. Większość wygłaszających kazania o uchodźcach wydaje się prawić o tych problemach jak ślepy o kolorach. Byłem uchodźcą, mieszkałem w obozie dla uchodźców, wstydziłem się, że zajmuję miejsce tym, którzy zdecydowanie potrzebowali tego bardziej niż ja. Wyjechałem, bo wyrzucili mnie z pracy, bo miałem zakaz publikowania, bo miałem już dość tego idiotycznego komunizmu i chciałem żyć w normalnym kraju. W obozie obok mnie był Orestes, mój rówieśnik, uciekinier z Grecji rządzonej wówczas przez juntę pułkowników, on był po torturach, nie wiedział co się dzieje z jego rodziną.
Warto o problemie uchodźców rozmawiać, zapominając o naszej znowu ludowej (tym razem narodowo-katolickiej) władzy, bo to jest problem wykraczający daleko poza nasze lokalne problemy.
Nie wyłożę tu wszystkiego, i książka by nie wystarczyła. Niedawno przeczytałem informację o propozycji Arabii Saudyjskiej wybudowania w Norwegii dwóch meczetów. Podobno Norwedzy odpowiedzieli, że będą wdzięczni i że chcieliby w ramach tej wdzięczności wybudować dwa kościoły w Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy nie odpowiedzieli. Wcześniej wybudowali setki meczetów w Europie i przysłali setki imamów nauczających tego, co muzułmańscy dysydenci nazywają islamofaszyzmem. Problem uchodźców jest wielopiętrowym tortem i wcale nie jest łatwo współczuć i być mądrym.
Głupio współczuć jest dla odmiany bardzo łatwo. Niestety, koszty tej głupoty są astronomiczne i mogą być katastrofalne dla wszystkich, również dla tych ofiar konfliktów w muzułmańskim świecie, którym pomoc jest najbardziej potrzebna. Dlatego te wszystkie petycje wyrzucam do kosza bez czytania i marzę o uczciwej dyskusji, bo to wszystko wcale nie jest łatwe.
Słoń a sprawa polska, to powiedzenie, że bawimy się w abstrakcyjne i mało sensowne rozważania, uchodźcy a sprawa polska, to nie jest temat na uczone seminarium, wymaga uczciwej rozmowy o tym, od czego zacząć zapoznawanie się z problemem, o którym zbyt łatwo wygłasza się kazania bez zainteresowania tym, o czym mowa.
P.S. Napisałem recenzję z książki norweskiej pisarki i badaczki; podsyłam link, bo jest ważnym uzupełnieniem.


Znakomita ta historia z meczetami w Norwegii! Warto by było w taki sposób jak Norwegowie reagować na więcej spraw.
Kiedy czytam jak Stany Zjednoczone wystawiają innym krajom oceny z przestrzegania prawa, zaraz mam ochotę zapytać o Guantanamo. Kiedy – słusznie – potępiamy zabór Krymu przez Rosję, przypomina mi się Kosowo odebrane Serbii.
W sprawie uchodźców pełno jest fałszu i hipokryzji. Gdyby to ode mnie zależało, zamknąłbym wszystkie granice Unii a tych uchodźców co ich uratuje się na morzu czy złapie na granicy – odesłałbym tam skąd wyjechali. Uratowałbym w ten sposób wiele żywotów. I ukróciłbym przemyt który nabija kiesy mafii.
Unia powinna pomóc uchodźcom i może to robić na różne sposoby. Sprowadzając najbardziej potrzebujących pomocy, np. medycznej, ale sprowadzając ich swoim transportem a nie za pośrednictwem przemytników. Powinna zapewnić możliwość uczenia się młodzieży uchodźczej. Powinna poprawić warunki bytowania w obozach tak, aby nie było to tylko miejsce beznadziejnej wegetacji.
Kretyńskie wywołanie sprawy uchodźców spowodowało że niektóre kraje Unii – nie wiedząc co z tym zrobić – bronią się histerią antyuchodźczą i rośnie rasizm.
Trzeba się temu przeciwstawić, najlepiej w sposób jaki to zrobił Robert Biedroń, który po prostu zaprosił do wszystkich szkół rodziny uchodźcze i ludzie – często uprzedzeni do „obcych” – mogli z nimi porozmawiać. To zmieniło nastawienie. Jeżeli tego nie zrobi się to dojdzie do zdziczenia naszych obyczajów. A partie opozycyjne unikają uczciwej dyskusji na ten temat jak ognia. I tu potrzebne jest uczciwe postawienie sprawy: komu pomagamy. To nie mogą być bogaci młodzieńcy szukający pracy tam gdzie jej już nie ma. Ale nie pomagając nikomu i rozpętując histerię „antyterrostyczną” spadamy na dno.
Jest coś takiego jak zasada integracji masy, wręcz fizykalnej natury. Jeżeli miesza się dwa (o odmiennych cechach) składniki – domyślnie można je też odnieść do odmiennych kultur, to „domieszka” musi być dodawana „odpowiednio wolno”, przy intensywnym „mieszaniu”.
Inaczej rzecz ujmując: zawsze proces integracji tworzy nową jakość, proces dozowania jednak jest kluczem udanej integracji.
Często nie bez znaczenia jest również, jaki składnik można dodawać do innego. Inaczej się „zważy”, „powstaną grudu”, czy też będzie to proces intgracji skazany na niepowodzenie.
Te fizykalne jakby doświadczenia przekładalne są na prawa chemiczne, jak i psychologiczne.
Dużą naiwnością (=ignorancją) jest chura-optymizm, że dowolne można mieszać, i zawsze z tego wyjdzie jakaś akceptowalna, integralna jakościowo masa.
Ignorancja jest tylko brakiem wiedzy.
W naturalnej konsekwencji, podzielam wyraziście zilustrowane obawy autora.
Na prawdę zdumiewają mnie artykuły takie jak ten pański, panie Andrzeju. Pełno ich. Lament nad rozlanym mlekiem bez krytycznej refleksji nad oczywistymi przyczynami, których jakimś cudem inni i pan nie zauważacie, czy nie chcecie zauważyć.
„Ta retoryka jest pełna emocji i pełnej gotowości odwracania głowy od niewygodnych faktów. W imię naszych prowincjonalnych sporów rezygnujemy z poważnego traktowania rzeczywistości.” – Tak!!! Oczywiście!!!
Ale nie to co pan mam na myśli.
Nie to co pan, panie Andrzeju…
„To zdumiewające, że fala uciekinierów z islamskiego świata tak bardzo zaskoczyła europejskich polityków.” – hahahhahahahahahahahahaa!
(to ponury śmiech)
„wiesz że z uwagą obserwuję wszystko, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. ” – nie wierzę
Może wreszcie pan i inni zdobędziecie się na odwagę i skonstatujecie oczywistą oczywistość a mianowicie przyczynę tej całej tragedii? Czy to tak trudno się zorientować kto jest winien temu całemu pandemonium? Temu krwawemu chaosowi? Kto pozbawił tych ludzi dachu nad głową, pozabijał członków ich rodzin, zdemolował ich kraje? Czy to takie trudne panie Andrzeju?
Może niech pan wysłucha tej krótkiej i tak wiele wyjaśniającej wypowiedzi byłego dowódcy NATO w Europie gen. Wesleya Clarka: „General Wesley Clark: Wars Were Planned – Seven Countries In Five Years” : https://www.youtube.com/watch?v=9RC1Mepk_Sw
a potem może artykuł :”Słynny dziennikarz John Pilger o ISIS: Dopiero, gdy dostrzeżemy nasze zbrodnie wojenne, będziemy mogli coś pojąć.”:
http://mediumpubliczne.pl/2016/02/slynny-dziennikarz-john-pilger-o-isis-dopiero-gdy-dostrzezemy-nasze-zbrodnie-wojenne-bedziemy-mogli-cos-pojac/
a potem:”Cała prawda o Białych Hełmach i tzw. Aktywistach w Syrii” : https://www.youtube.com/watch?v=qIlgPOoKgpo&feature=share
a potem…. Boże, przecież tego tak wiele…
Czy to na prawdę takie trudne?
Tak. To bardzo trudne. Wiem o tym.
Naprawdę nie zdumiewają mnie takie komentarze jak pański, panie med555, pełno ich. Powołują się na te same źródła, mają te same zawołania godowe: hahahhahahahahahahahahaa!
Ornitologię obserwuję raczej amatorsko, więc nie wszystkie ptaszki rozróżniam. Przepraszam najmocniej, że nie będę się zgadzał z pana hahahha, ale raczej, jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, spróbuję pana potraktować poważnie. No więc, pyta pan: „Czy to tak trudno się zorientować kto jest winien temu całemu pandemonium?” To ważne pytanie. Gdzie będziemy stawiali tablicę start? Zaczynamy od Mahometa, czy może przeskoczymy do Cartera, bo tak wygodniej? A co tam Carter, może Bush senior? Bush junior? Obama? Przyzna Pan, że poważny problem. No bo jak obwinić Zachód, za to, że Hindukusz nazywa się Hindukusz? (Droga śmierci hinduskich niewolników prowadzonych do Persji.) Może powinniśmy kopnąć się jednak do pierwszej wojny światowej. Koniec imperium osmańskiego i dyktat (zachodnich) mocarstw kolonialnych dzielących imperium osmańskie na jakieś państewka. (Interesował się pan kiedyś historią tego imperium?) Przy kreśleniu granic nowych państw bardziej od logiki liczą się interesy Brytyjczyków i Francuzów, więc przeszłe państwa rysuje się na mapie lekką rączką, bez myśli o tym, że mogą tam być jakieś zadawnione antagonizmy. Byczo, mamy głównego winnego. Rodzi się również nowoczesna Turcja. Rzeź Ormian i Greków to będzie wzór dla Hitlera, a Hitlera podobno stworzyliśmy nakładając zbyt wielkie kontrybucje na Niemcy, więc zapatrzył się Hitler na Atatürka, a potem Bractwo Muzułmańskie na Hitlera. (Wie pan jak przełożono na arabski tytuł „Mein Kampf”? „Mój dżihad”) Czy nadal traktować Pana poważnie, czy już przestać? Obawiam się, że musiałaby to być długa rozmowa, w której powoli wyzwalałby się pan z nawyku reagowania na historię historyjkami.
Takich komentarzy jak moje pełno. Tak ????
Gdzie?
W Gazecie Wyborczej?
W Od Rzeczy? Czy może TVP albo TVN?
Gdzie widzi pan te „pełno”?
„Gdzie będziemy stawiali tablicę start? ” – słuszne i dobre pytanie.
To długa byłaby dyskusja. Można by nią rozwodnić wszystko i uciec od problemu ginąc w przepastnym kosmosie przyczyn i skutków.
Ale ja panu powiem. Pokażę te miejsce, bez intelektualnej ściemy.
Skupia ono w sobie wszystko jak w soczewce.
To jak kamień z Rosetty dla odczytania współczesności.
Kosztuje 39 minut i 20 sek. uwagi. Dla wielu cena nie do przeskoczenia.
Ale niech pan spróbuje.
I proszę się na mnie nie denerwować, że mnie trafia szlag.
A rzeczone miejsce jest tu:
https://www.youtube.com/watch?v=nEpcY5JU120
No to widzę, że pan kocha hahahhahahahahahahahahaa! ściemy i filmiki na 39 minut i 20 sekund, które wyjaśniają wszystko. Próba traktowania pana poważnie nie powiodła się. Wracam do przerwanych zajęć.
(Jeśli idzie o początek tej rundy, to ja tablicę start ustawiam na decyzji Cartera za namową wielkiego Zbiga o uzbrojeniu Talibów i wsparcie tegoż Cartera islamskiej rewolucji irańskiej. W piśmiennictwie muzułmańskim wygląda to podobnie do wzrostu japońskiego morale po wojnie rosyjsko japońskiej. To jedna nie jest rozmowa dla komentatorów spod znaku hahahhahahahahahahahahaa!, ściemy i filmików.)
Ponieważ jestem ostatnio nastrojony pesymistycznie, mogę tylko powtórzyć to co już kiedyś pisałem.
https://studioopinii.pl/jerzy-lukaszewski-my-imigranci/
Czy mam rozumiec, ze skoro zaczyna sie od Cartera, to my biedne polskie sierotki jestesmy niepokalanie niewinni? Idac tym tropem Jaroslaw Kaczynski slusznie prawi o odszkodowaniach wojennych, ktore rzekomo naleza sie nam od Niemiec (z niewyjasnionych powodow nie wspomina o Rosji)? Czytajac Pana wpisy odnosze wrazenie, ze Polska wcale nie wziela udzialu w drugiej wojnie irackiej i nie okupowala jednej z prowincji Iraku. Nie wycofalismy sie potem jak najszybciej nie martwiac sie co zostawiamy za soba? A moze nie mialo to najmniejszego wplywu na powstanie ISIS? Interwencji w Libii tez wg. Pana nie popieralismy?
Najlepsze sa Panskie wspomnienia z bycia uchodzca. Wcale nie roznil sie Pan od swoich kolegow z Zachodu? Nie byl Pan mlodym mezczyzna bez rodziny wychowanym w skrajnie zideologizowanym otoczeniu? To ze przyjmujacy Pana kraj nie pozwalal na otwieranie Sowietom osrodkow dezinformacyjnych to byla Pana zasluga? Gratuluje glebokiego chumanizmu – pisownia zamierzona.
PS. Rzad PiS i p. senator Romaszewska w pelni zgadzaja sie z Panskim zdaniem nt. AI – gratuluje sukcesu.
komentowalem gospodarza a wyladowalem pod J.Luk-iem – przepraszam za zamieszanie.
@MED555
cyt.:”Czy to tak trudno się zorientować kto jest winien temu całemu pandemonium? Temu krwawemu chaosowi? Kto pozbawił tych ludzi dachu nad głową, pozabijał członków ich rodzin, zdemolował ich kraje? ”
Oczywiście ma Pan rację. O tym nie wolno zapominać. Autor nawołuje (więcej niż zachęca) do poważnej dyskusji na temat zagrożeń migracyjnych, Pan zaś zwraca uwagę na przyczyny. To jest ważny akcent, poszerzający kontekst problemu.
Bo to jest jak z chorobą. Trzeba zidentyfikować przyczyny a później je leczyć. Kryzys imigracyjny to pokłosie tej choroby. Jej objawy. A prawdziwe leczenie to leczenie przyczyn, których nie dostrzegamy a nie objawów o których cały czas dyskutujemy,
Przykra sprawa , bo zarówno profesor Jerzy Łukaszewski w artykule ” My Imigranci” jak i MED 555 cytujący Wesleya Clarka oraz Michel Houllebecq w „Uległości ” dokładnie przewidzieli co czeka Prezesa PIS z jego Biurem Politycznym,
w najbliższych dekadach i kadencjach, mimo że tak się stawia i wykrzykuje swoje prawdy np o pasożytach i drobnoustrojach, których nie wpuści za nasze granice. Ale nie należy się martwic, że tak pięknie rozwijająca się dyskusja została już podsumowana i zamknięta. Albowiem gdy już uświadomimy sobie że Arabia Saudyjska jest znacznie bogatsza od Polski, a zarówno szyici jak i sunnici mają wielokrotnie wyższy przyrost naturalny niż Polacy, nie obronimy się przed kolejną wędrówką narodów, nawet jeżeli będziemy mieli „Patrioty” najnowszej generacji za 20 lat . Lepiej zatem spokojnie przejść na islam za np 10.000+ USD lub Euro miesięcznie, na każdego członka rodziny, z czym zgodził się ze mną znany profesor filozofii z UJ, podczas publicznej dyskusji kilka tygodni temu. Ważne jest jednak by głównym negocjatorem godnej sumy stałego zasiłku dla Polaków był znakomity finansista Ojciec Dyrektor Tadeusz R. który w przyszłości zostałby naczelnym Imamem.
@MED555
Problem podjęty przez MED555 warto chyba wzmocnić. Odwołując się chociażby do źródeł podanych w jego komentarzu: Oliver Miles pisze:
„Rząd [Camerona] zdaje się podążać drogą Tony’ego Blaira, który ignorował zgodne oceny Biura Spraw Zagranicznych, MI5 i MI6, że nasza polityka bliskowschodnia, a szczególnie bliskowschodnie wojny, są podstawowym czynnikiem sprzyjającym rekrutacji brytyjskich muzułmanów do organizacji terrorystycznych” . To jest skutek bezwzględnej polityki mocarstwowej USA, z którym przynajmniej symbolicznie współbrzmia Wielka Brytania. Nazwijmy to po imieniu: to polityka imperialna . W zawoalowany sposób czasami Stany nazywa się „policjantem świata.”. Przy tym wszystkim pamiętajmy, że to wszystko w imię obrony petrodolara. Patent na walutę światową to sposób na bogactwo kraju produkującego walutę, o którą zabiegają inne kraje. Eksport dolara zajmował znaczącą pozycję w bilansie USA. To też środki na potężną armię. Dla utrzymania pozycji hegemona wymagana jest kontrola rynków handlu ropą i krajów sprzedających ropę. Dla Stanów to był trywialne rzecz ujmując „dobry interes” . Rachunek przychodzi płacić Europie.
Mam poważny problem z tą interpretacją. Nikt nie jest bez winy, ale interwencja w Afganistanie nie miała wiele wspólnego z ropą naftową (interwencja w Somalii też nie), Kuwejt, no cóż można to było potraktować jak Krym, mam wrażenie, że ropa była mniej ważna niż ambicje i mam wrażenie , że pierwsza interwencja w Iraku była w miarę udana. Irak i Libia miały piętrowe motywacje, a w obu przypadkach efekty były zupełnie inne od oczekiwanych, może dlatego, że jak się mówi A to czasem trzeba powiedzieć również B. (Ostatnia naprawdę udana okupacja amerykańska to Japonia i Niemcy, potem czasem umieli coś wygrać, ale nie wiedzieli co dalej zrobić z wygraną.) Policjant świata był dobrym policjantem angażując się w pierwszą i druga wojnę światową, gorzej z paroma innymi zaangażowaniami. Oczywiście jest to policjant, który reaguje kierując się własnymi interesami, a nie interesami świata, więc jest z tym policjantem czasem problem. Petrodolar jest dla historyków gospodarki hasłem wywoławczym do analizy dwóch różnych zjawisk – wojen o kontrolę nad ważnymi surowcami naturalnymi i nieszczęścia łatwych pieniędzy zaburzających gospodarkę rynkową. W obydwu przypadkach chodzi o zjawiska znacznie starsze niż zainteresowanie ropą naftową. Dla mnie bardziej interesujące jest to drugie zjawisko. Podobnie jak złoto i srebro z amerykańskich kolonii stało się kamieniem młyńskim u szyi Hiszpanii i Portugalii, tak petrodolar stał się dodatkowym obciążeniem władców krajów arabskich, ale również Wenezueli, Nigerii czy Rosji. Mój mistrz, brytyjski ekonomista, czarnoskóry, pochodzący z Karaibów, Arthur W. Lewis, miał kompletną obsesję, poświęcił życie badaniu niepowodzeń reform ekonomicznych w krajach, których elity tak zajęte są poszukiwaniem winnych nieszczęść swoich krajów, że nie mają czasu na rozwiązywanie problemów, które nawet w warunkach zależności daje się rozwiązywać. Czasem jest inaczej, mógłbym tu opowiedzieć o Botswanie, a Jerzy Łukaszewski przywołałby zapewne Królestwo Polskie.
Chwilowo problem w tym, że mamy do czynienia z totalitarną ideologią znów marzącą o podboju świata. Dwa odłamy tej koszmarnej ideologii mordują się wzajemnie, szukając w Ameryce i Europie sojuszników. Ameryka dwa razy ratowała Europę z opresji, za trzecim razem policjant może nie przyjść, czy to z powodu bezsilności czy braku zainteresowania. Chwilowo góry petrodolarów służą zakupom broni i wojnie na polu propagandowym. My szukamy winnego, czekając z szukaniem praktycznych rozwiązań naszych problemów na lepsze czasy.
Oczywiście, że ma pan problem. Zbyt wiele stert książek w głowie a za mało pracy nad swoim lękiem przed dysonansem poznawczym.
A te blokowanie mi możliwości odpowiedzi w wątku, który rozpocząłem to dość żałosne. Podobnie jak te gadanie o pańskiej poważności.
@KORASZEWSKI
Zrozumiałem, że widzi Pan potrzebę poważnej debaty nad zagrożeniami migracyjnymi. Dla mnie debata to między innymi – jak to ujął MED555 – rozpoznanie przyczyn choroby, czas na analizę, gdy zestawiamy „fakty”. Problem jest na tyle poważny, że wstrzymuję się przed jakimkolwiek podsumowaniem, z którego płynęłyby tzw. „oczywiste” wnioski. Każdy z biorących udział w dyskusji i tak – na użytek własny – je wyciągnie.
Najpierw uzasadnię istotną dla polityki USA rolę petrodolara – waluty międzynarodowej.
Dzięki temu statusowi waluty (narodowej) ok 2/3 dolarów w obiegu znajduje się poza terytorium Stanów. W takiej sytuacji wystarczy produkować papier z nadrukiem waluty , by kraj opływał w dobra, jakie za ten wyeksportowany „towar” można kupić. Tak się działo i będzie działo, dopóki inni będą wierzyć w potęgę tego „mocarstwa”.
Taka sytuacja – należy rozsądnie przyjąć – w dużym stopniu determinuje kurs polityki o charakterze imperialnym , dla utrzymania wizerunku „mocarstwa”. I tak można też interpretować posunięcia militarne USA. Irak zapłacił słoną cenę za próbę przełamania monopolu petrodolara. Tego procesu jednak nie da się już zatrzymać. Jen już jest w koszyku walut, petrodolar wypierany jest z rynków azjatyckich, obligacje amerykańskie nie znajdują nowych nabywców – wręcz są wyprzedawane. Dlatego FED zdecydował się na skup obligacji własnego rządu. Amerykanie z dobrą miną udają dalej mocarstwo – do czasu.
Mniejsza o USA , chodzi o ich motywacje.
Żyjemy w Europie (przynajmniej tak jeszcze może nam się nam Polakom wydawać) i mamy prawo oceniać sytuację przyczyn migracji w szerszej niż amerykańska, perspektywie.
Może (jak na formułę komentarza) wystarczy.
Pozdrawiam.
Odeszliśmy daleko od problemu uchodźców. W literaturze ekonomicznej od dziesięcioleci słowo petrodolar ma bardzo ścisłą definicję – zyski ze sprzedaży ropy naftowej. Takie definiowanie jakie Pan proponuje jest dla mnie nowością. W Norwegii toczyły się zażarte dyskusje jak zapobiec temu, żeby petrodolary nie popsuły krajowej rynkowej gospodarki. O niszczącym wpływie petrodolara na gospodarkę takiego czy innego kraju jest obszerna literatura. Nazywanie amerykańskiego dolara petrodolarem to raczej nieporozumienie. Nadwyżki Zachodu, a w szczególności USA w międzynarodowym handlu były do końca lat 80. ubiegłego wieku związane z przewagą techniczną. Dopiero japoński skok gospodarczy wyłonił problem astronomicznych nadwyżek dolarowych w kraju nienależącym do zachodniej kultury. Drugi problem narastał powoli od roku 1973 (od tzw. kryzysu naftowego, który był spowodowany zmową państw OPEC). Zmiany w strukturze własności przez nacjonalizację wielu przedsiębiorstw wydobywających ropę naftową plus nowe umowy spowodowały, że władcy krajów zasobnych w ropę mieli wielokrotnie większe petrodolarowe zyski. (Byłoby to sprawiedliwe i radosne, gdyby chcieli je przeznaczać na rozwój swoich krajów.) Jeśli japońskie, a obecnie chińskie nadwyżki dolarowe są bólem głowy, który próbuje się złagodzić manipulacjami w porozumieniach o międzynarodowym handlu, petrodolar powoduje zaburzenia, na które nie bardzo wiadomo jak reagować. Tak, petrodolar jest tu istotnym czynnikiem, Arabia Saudyjska, Katar, Iran i inni inwestują miliardy dolarów w propagowanie islamofaszyzmu, finansują zachodnie uniwersytety i media (zauważa się tylko kupowanie drużyn sportowych czy symbolicznych obiektów). Tak więc, petrodolar jest tu ważny, ale zdecydowanie nie tak definiowany jak Pan to robi i wręcz jestem ciekaw, na jakich pozycjach z literatury przedmiotu opiera Pan swój wywód. Dolar jest międzynarodową walutą i dlatego zyski z wydobycia ropy nazywane są petrodolarem, mogłyby równie dobrze nazywać się rublodolarem lub bitcoindolarem. Istotne jest to, że kraje kierujące się totalitarną ideologią dysponują astronomicznymi finansami i nie wydają się być zainteresowane normalną konkurencją handlową.
Errata: oczywiście chodziło mi o perobitrcoiny i petroruble, ale zauważyłem głupstwo w chwili dodawania komentarza 🙂
@KORASZEWSKI
Cytuję Wikipedię:
„Petrodolary – dochody państw członkowskich OPEC z tytułu eksportu ropy naftowej, rozliczane w dolarach amerykańskich.Termin ten po raz pierwszy został użyty przez amerykańskiego ekonomistę Ibrahima Oweissa w 1973 r.”
To znaczy, że organizacja kontrolująca światowe wydobycie ropy naftowej (OPEC) przyjęła jako międzynarodową walutę w handlu ropą USD. Proszę zwrócić uwagę, że w tej definicji nie ma mowy o zyskach, ani o przeliczeniach na dolara, tylko o ROZLICZANIU (zmonopolizowanego) handlu ropą w USD.
*
Oczywiście muszę Panu przyznać rację, że to nie jest jedyny powód statusu dolara jako waluty międzynarodowej. Zjawisko jest dużo bardziej złożone, w tym istotną rolę odgrywa też aspekt psychologiczny.
Jest to jednak jeden z głównych filarów wsparcia szczególnie uprzywilejowanej pozycji amerykańskiego dolara.
*
Kupujący ropę musi dysponować pewnymi rezerwami tej waluty. Taka waluta nabiera wtedy cech towaru – powstaje na nią popyt.
W takich warunkach USA może (produkując jedynie papier z nadrukiem) „sprzedawać” dolara – praktycznie : w granicach popytu, wymieniać go na wszelkiego rodzaju dobra, płacąc krajową walutą.
Co się dzieje, gdy popyt na walutę się odwraca?
Wtedy waluta wraca na „’rynek pierwotny” – tzn. tam, gdzie nadal jest na niego popyt.
W konsekwencji, uwzględniając potęgujący efekt psychologiczny, grozi bankructwem emitenta waluty.
*
W swojej wcześniejszej wypowiedzi świadomość konsekwencji odwrócenia popytu określiłem tylko „motywacją”.
*
Można odnieść wrażenie, że oddaliliśmy się od problemu nasilonej migracji.
Czyżby?
Próby leczenia choroby bez znajomości przyczyn mają charakter zachowawczy, grożąc jej nawrotom … i powikłaniami.
Wszystko się zgadza, poza tym, że pierwsza część tej definicji jest podstawą, druga zaledwie uzupełnieniem. Główna dyskusja wokół petrodolara skupiała się na jego oddziaływaniu nie na amerykańskiego dolara, a na gospodarki mające łatwe zyski nie związane z know how i pracą. Z punktu widzenia funkcjonowania gospodarki i jej wpływu na migrację wspaniałym przykładem jest Szwecja. Lewica całego świata patrzyła z zachwytem na szwedzką „trzecią drogę”. Dopiero będąc na miejscu i przyglądając się temu od podszewki zrozumiałem, że finansowanie imponujących reform społecznych jest w lwiej części z zysków z międzynarodowego handlu. Szwedzi byli (i są) dumni z technologicznego poziomu i wysokiej jakości swoich towarów. Mimo wysokiej ceny popyt na szwedzkie produkty techniczne był wysoki, nadwyżki w handlu ogromne, śrubowanie płac pracowników najemnych wydawało się w żaden sposób nie szkodzić szwedzkiej gospodarce, wręcz przeciwnie. W latach 70. ubiegłego wieku Szwecja wydawała się rajem. Oczywiście nie zauważyli, że inni nauczyli się produkować podobne towary znacznie taniej, pocieszali się, że te japońskie towary to jakaś tandeta, która nie może przecież zaszkodzić naszym towarom. Związki zawodowe odmawiały dyskusji o tym, że czasy się zmieniły i zmieniły się możliwości finansowania dobrobytu z nadwyżek w handlu, bo te zaczęły gwałtownie topnieć. Tymczasem petrodolar (w normalnym tego słowa rozumieniu) nie tylko podtrzymywał sklerotyczne autokratyczne dyktatury świata islamu, ale niebywale wzmacniał rosnącą od 1979 roku w siłę ideologię islamskiej supremacji. Więc jeśli pyta Pan o przyczynę, to owszem ekonomia odegrała tu ogromną rolę, z jednej strony gigantyczna zamożność, a z drugiej wspierany petrodolarem gospodarczy zastój, plus wzmagający się religijny terror wskazywały jednym, gdzie uciekać przed koszmarem, innym gdzie jest eldorado łatwego życia, trzecim, gdzie poszły owieczki, którym trzeba przewodzić. W drugiej połowie XIX wieku 50 milionów ludzi zmieniło kraj. Migracje nie są niczym nowym, Wtedy przyczyną były wojny, głód, przeludnienie. Teraz przyczyną są wojny i gospodarczy zastój. Ucieka się tam, gdzie jest nadzieja, że da się żyć. Czasem jednak warto zainteresować przyczynami, jak również ideologią, która czasem dyktuje objęcie wartości kraju gospodarzy i produkuje ludzi takich jak Ibrahim Oweiss, a czasem takich jak Jihadi John, których nagle robi się bardzo dużo.
@KORASZEWSKI
Cyt.”Wszystko się zgadza, poza tym, że pierwsza część tej definicji jest podstawą, druga zaledwie uzupełnieniem”
Przypomnę definicję:
„Petrodolary – dochody państw członkowskich OPEC z tytułu eksportu ropy naftowej, rozliczane w dolarach amerykańskich”
Formalnie , gdy mówimy o konstrukcji zdania, ma Pan rację.
Nie prowadzimy jednak analizy struktury budowy zdań. Istotne jest, że treść tej definicji można zapisać w formie zdań równorzędnych, jak i uprościć jej konstrukcję do zdania pojedynczego – np.
Petrodolary – monopolizacja rozliczeń handlu ropą naftową w walucie amerykańskie.
Przy tym warto zauważyć, że dochody państw z tytułu eksportu ropy naftowej wynikają przede wszystkim faktu wymiany towaru (ropy) na ekwiwalentny towar – np. na wymienialną walutę.
Czy to jest petrodolar , czy też petrojen, to jest zupełnie drugorzędne dla państw sprzedających ropę – ważne żeby była walutą wymienialną.
Za to dla emitenta waluty, który monopolizuje sektor rynku wprowadzając swoją walutę jako obowiązującą to już cel strategiczny, za którym kryje się dodatkowe źródło potężnych dochodów, powiązane z faktem, że jego waluta staje się poszukiwanym TOWAREM.
Można powiedzieć , że za petrodolarem kryje się robudowany system ekonomicznych powiązań. Powodzenie $ stymulowało powodzenie na amerykańskie obligacje; zmowa cenowa OPEC zmniejszająca wydobycie windowała wartość dolara. Za inicjację powstania OPEC można uznać umowę Stanów z Arabią Saudyjską ( największego producenta ropy w w latach 70tych) , w której dolar został przyjęty za jedyną walutę wymiany handlowej , w zamian za DOSTAWĘ BRONI i gwarancję ochrony przed Izraelem. To spodobało się też innym państwom w tym regionie.
W komentarzu jednak nie miejsce, żeby rozwijać temat znaczenia petrodolara dla USA i jego historię.
W podsumowaniu warto podkreślić, że dla Stanów ten region był przede wszystkim źródłem złotych interesów. Konsekwencje jednak tej polityki, połączone z interwencjami zbrojnymi, znacząco wpłynęły na destabilizację w tym regionie….i to na USA spada największa odpowiedzialność za obecną tam sytuację.