2017-07-17.
Słusznie emocjonujemy się dewastacją państwa prawa w wykonaniu rządu PiS. Sam od grudnia 2015 uczestniczę we wszelkich akcjach protestacyjnych. Również w tej ostatniej, w niedzielę 16 lipca 2017 roku byłem pod sejmem.
Podnosi człowieka na duchu spontaniczna wspólnota (chciałby się rzec braterstwo) przypadkowo spotykanych ludzi i wiara, że te wspólne pokojowe protesty mają sens. Niestety jak dotąd nic nie wskazuje na to, że istotnie, poza poprawianiem samopoczucia protestującym, mają realny wpływ na kształt polityki i ustawodawstwo. Parlament z godną podziwu dyscypliną wykonuje zlecone mu zadania, a ulica może sobie protestować do woli, opozycja wykrzykiwać mniej czy bardziej energiczne hasła, a wybrana przez suwerena partia robi, co uważa za najbardziej właściwe.
Jednak po tych dwóch latach można już chyba pokusić się o wstępną diagnozę, że to nie tylko zdyscyplinowany parlament, usłużne media reżimowe i, jak to pięknie ostatnio określił Tomasz Piątek zapewne próżno liczący na ich wsparcie w potyczce z potężnym ministrem Antonim Macierewiczem, „nieoporni” (sami siebie nie wiedzieć z jakiego powodu nazywający się niepokornymi) dziennikarze. Okazuje się bowiem, że demaskować i obnażać nadużycia można tylko w obozie przeciwników ideowych. Wobec swoich i ich swawoli można tylko wyniośle milczeć.
Jest też jeszcze coś, co umyka naszej uwadze, bo dzieje się w zaciszu akademickich gabinetów. To coraz bardziej rosnąca w siłę armia intelektualistów, którzy wygrzewając się w słońcu rządzącej partii wykuwa nowe idee. Dodam, że są to idee wysoce niepokojące bo sprzeczne z nowoczesnym duchem krytycyzmu. O jednej z nich poniżej.
A pretekstem stały się książki. Otóż być może jest prawdą, że Polacy coraz mniej książek czytają, ale na pewnie ich coraz więcej piszą. Zwłaszcza niektórzy piszą nawet kilka rocznie.
Gdy czytałem ostatnio dwie książki Pawła Rojka (z których jedną otrzymałem od autora) naszły mnie niewesołe myśli na temat kondycji polskiej humanistyki.
Sprawa jest o tyle istotna, że Rojek należy do grupy nader aktywnych działaczy katolickich, którzy nie tylko formułują swój program z podziwu godną pewnością siebie, ale nie wahają się formułować zdecydowanych sądów o tych wszystkich, którzy nie podzielają ich przekonań. Dla mnie są to poglądy nie tylko egzotyczne, ale wprost niebezpieczne. Stanowią bowiem z jednej strony przykład rezygnacji z myślenia krytycznego, a z drugiej osobliwą gloryfikację irracjonalizmu połączonego z fanatyzmem religijnym. Skoro jednak autor w liście, który dołączył do przekazanej mi książki prosił o polemikę i komentarz, które „przyjąłby z wielką satysfakcją”, to poniżej pozwolę sobie takowe skreślić.
Zacznę od książki mi ofiarowanej, a zatytułowanej Liturgia dziejów. Jan Paweł II i polski mesjanizm, którą czytałam z rosnącym zdumieniem. Przede wszystkim dlatego, że zarówno postać Jana Pawła II jak i polski mesjanizm są mi nie tylko znane, ale mam na temat zarówno polskiego papieża jak i polskiego mesjanizmu zdanie krytyczne.
Tymczasem Rojek zupełnie serio nie tylko wygłasza nieumiarkowane zgoła pochwały pod adresem Jana Pawła II, ale wręcz upatruje w nim zwieńczenie zbawiennych, jego zdaniem intuicji mesjanizmu Polskiego. Uważa ni mniej ni więcej tylko, że „Polski mesjanizm jest kluczem do zrozumienia dzieła Jana Pawła II. Nie da się właściwie pojąć papieskiej teologii historii, teologii cierpienia i teologii narodu bez kontekstu polskiej myśli romantycznej. Nauczanie Jana Pawła II jest przy tym finalną postacią naszego mesjanizmu, dzięki czemu samo stanowi klucz do jego właściwego odczytania”. Tezę tyleż osobliwą co nader skrupulatnie udokumentowaną. Dodać wszak trzeba, że owa dokumentacja wielce szczególnie jest dobrana i w istocie umożliwia uzasadnienie najbardziej egzotycznej tezy.
Nie na tym jednak kończą się osobliwości tej książki. Już bowiem w chwili ukazanie się została pochwalona i na piedestał wyniesiona, co zostało na okładce udokumentowane. Otóż Grzegorz Górny, założyciel „Frondy” stwierdził: „Paweł Rojek sytuuje Jan Pawła II w długim pochodzie polskich mesjanistów, który nie utknął gdzieś w historii, lecz – ku przerażeniu Marii Janion – ciągnie się nadal przez nasze życie, porywając na sobą wciąż nowe pokolenia”. Dariusz Karłowicz, jeden z filarów pisma „Teologia Polityczna” nie może się powstrzymać od najwyższych pochwał: „Pytanie o związki Jana Pawła II z polskim mesjanizmem należy do gatunku niepokojących jeśli nie niebezpiecznych. W swojej błyskotliwej, znakomicie napisanej książce Paweł Rojek podejmuje imponującą próbę uporządkowania złożonego zjawiska mesjanizmu i proponuje oryginalną interpretację wielu istotnych wątków papieskiego nauczania”. Jest też pochwała o. prof. Jarosława Kupczaka OP z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II: „To niewątpliwie jedna z najciekawszych książek ostatnich lat o Polsce, polskim katolicyzmie i Janie Pawle II. Możemy mieć nadzieję, że rozpocznie nową i ważną debatę na temat papieża i jego niezrealizowanych marzeń o Polsce”. Swego podziwu nie kryje też profesor Rafał Łętocha z Uniwersytetu Jagiellońskiego: „Ta książka po prostu czekała na swojego autora. Potrzebę podjęcia takich badań sygnalizowało od lat wiele osób, nikt jednak dotychczas nie pokusił się o ich przeprowadzenie”.
Książkę przeczytałem i niestety nie mam o niej dobrego zdania. To nie tyle krytyczne opracowanie ciekawego tematu, ile raczej żarliwe wyznanie wiary w przemieniającą siłę polskiego mesjanizmu. Co gorsza w tej silne wierze autor znajduje nader liczną grupę podobnie myślącą działaczy, publicystów i wykładowców, których obficie cytuje na kartach swego dzieła. Ci, którzy nie podzielają jego zachwytu dla mesjanizmu i zbawczej roli Jana Pawła II są owszem cytowani, ale jako osobliwości niegodne poważnego sporu(jak Maria Janion), albo przywoływani w sposób nader wybiórczy (jak Andrzej Walicki). Niekiedy po prostu pomija autorów, którzy powiedzieli rzeczy ważne, ale niezgodne z przyjętą z góry tezą (jak Jan Skoczyński).
Muszę przyznać, że odłożyłem książkę z poczuciem głębokiego przygnębienia. Oto zdałem sobie sprawę, że na moich oczach powstaje coraz mocniejsza grupa polskich intelektualistów, którzy za nic mają krytyczną refleksję. Owszem: oddają się z gorliwością neofitów głoszeniem mitów, o których myślałem, że już ostatecznie zostały opisane i zdyskredytowane zarówno przez uznanych badaczy jak i przez samą rzeczywistość. Niestety jest inaczej. Rośnie grupa obdarzonych zapałem fundamentalistów religijnych, którzy całkiem serio uzurpują sobie prawo do jednostronnej i egzotycznej interpretacji złożonego dziedzictwa polskiego romantyzmu i Karola Wojtyły. W proponowanej przez nich perspektywie nie tylko nie ma miejsca na krytyczny dystans do analizowanych tekstów, ale wręcz dochodzi do ich manipulacji i wprzęgnięcia w służbę idei, która jest nie tylko dziwaczna, ale wręcz paraliżuje myślenie.
I teraz druga książka Pawła Rojka, już nie historię poddająca nowej interpretacji, ale proponująca nowe rozumienie współczesności: Awangardowy konserwatyzm. Idea polska w późnej nowoczesności. Oddajmy głos samemu autorowi: „W tej książce analizuję współczesny proces rekonstrukcji polskiej tożsamości. Szukam podobieństw między pisarstwem Witolda Gombrowicza a dziełem kardynała Stefana Wyszyńskiego, analizuję poglądy konserwatywnego filozofa Ryszarda Legutki i awangardowego artysty Zbigniewa Warpechowskiego, porównuję obrazoburczą twórczość Tomasza Kozaka i prowokacyjne idee zwolenników intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Staram się dowieść, że współczesne nawiązania do sarmackiego republikanizmu i romantycznego mesjanizmu mogą nam pomóc nie tylko zrekonstruować polską tożsamość, lecz także sformułować alternatywę dla późnej nowoczesności. Polska idea może – jak dawniej – wskrzesić Polskę i zbawić świat”.
Czy naprawdę? Czy można łączyć najbardziej ekstrawaganckie pomysły zrodzone w głowach XIX-wiecznych mesjanistów z Gombrowiczem i jeszcze do tego utrzymywać, że to ma głęboki sens? Widać można, no ale by to robić trzeba być Pawłem Rojkiem. Nie mam wątpliwości, że znajdzie się wielu takich, którzy dostrzegą w tym nowym projekcie krakowskiego myśliciela nie tylko pomysł ważny, ale wprost mesjański i zbawczy.
Ciekawe, że środowiska, które pielęgnują idee tak pracowicie wykuwane w ostatnich latach są wspierane przez obecną ekipę „dobrej zmiany”. Nie podejrzewam działaczy i publicystów związanych z „Frondą”, „Pressjami” czy „Teologia Polityczną” o tani koniunkturalizm. Faktem jest, że to te redakcje cieszą się wsparciem ministra Glińskiego a nie „Krytyka Polityczna” czy „Midrasz”. Może więc idee mesjańskie faktycznie znalazły podatny grunt, tylko ja tego nie potrafię dostrzec.
Stanisław Obirek


Do rojeń pana Rojka mogę dodać pytanie: W kim widzi dziś chłopa pańszczyźnianego, pracującego na złudy mesjanizmu? A czy idee mesjańskie znalazły podatny grunt? Moim zdaniem owe idee to istota „prawdziwej polskości” głoszonej przez Jarosława syna Rajmunda, Rydzyka syna ojca mi nieznanego, rekonstruktorów, historyków IPN i im podobnych, a imię ich legion. Mesjanizm a la polonaise to wygoda, zwalnia od odpowiedzialności, sytuuje w roli niewinnej ofiary („schudł i sczerniał, ale jakoś dziwnie wyszlachetniał”) i pozwala wiecznie biadolić. Dlatego wielbiciele Jarosława syna Rajmunda zwyciężają. Widzę wielką przyszłość Rojków. Ech, jaką przyszłość, to teraźniejszość.
Dziękuję p. profesorowi za ten tekst. Rzadko się dotąd tutaj o tym mówiło. Niesieni emocjami przede wszystkim widzimy czasem krzykaczy sejmowych, nie widząc tych, którzy budują dla nich mównice.
Dotąd traktowaliśmy czasem to jako incydenty. Kiedy np. książce Cenckiewicza zarzucano braki metodologiczne, autor był łaskaw mówić „och, ilu naraz obrońców metodologii się znalazło…” Fakt, że wg niego metodologia naukowa wymaga obrony wielu potraktowało jako przejęzyczenie, niezręczność itd. Tymczasem, jak widać, to nie niezręczność, ale trend. O tyle niebezpieczny, że trujący umysły na długie lata i będący usprawiedliwieniem właściwie wszystkiego. Także wszystkiego najgorszego.
Miałem ostatnio nieprzyjemność z autorem mniejszej rangi, ale za to bardzo krzykliwym, wręcz chamsko nachalnym. Poproszony o recenzję, zrobiłem ją wg najlepszej wiedzy i zgodnie z zasadami. Efekt – mam jednego znajomego mniej. Nie, nie płaczę 🙂
Ale widzę, że tego jest coraz więcej. Środowiska akademickie nie podejmują już niemal walki, nie chce mi się pisać dlaczego. Ale zjawisko widzę.
Tym większa wdzięczność dla p. profesora.
@Autor: ten reżim nie opiera się na zdrowym rozsądku. To reżim absurdów, które usiłuje uwiarygodnić co rusz. Za Komuny mieliśmy „Nie matura lecz chęć szczera” a dziś ten reżim czerpiący przes Kaczyńskiego z tamtych idei którymi przesiąkł, mówi do nas czystym Orwellem. Potrzebują na gwałt wciskać wszędzie sowich. Stąd pan Gliński wspiera rojenia pana Rojka a Waszczykowski wymienia elitę dyplomatyczną na tę operującą znajomością jednego języka obcego. Z kolei idiota poseł jedzie na zagraniczną konferencję w Rumunii gdzie sprzedaje nieskalane piękno polskiego języka. No drugi „Modjeski”!
Panie Profesorze. Tu nie ma powodów do załamywania rąk. Ten absurd Kaczyńskiego niebawem rąbnie z wielkim hukiem pod ciężarem własnego chciejstwa i głupoty. Dobrze, że poświęcił Pan swój drogi czas na te mesjanistyczne głupstwa, bo to kolejna cegiełka do pokazania z kim na prawdę mamy do czynienia. I spisane będą ich mowy i uczynki. Uszy do góry!
Nie przeczytam, szkoda oczu..
A swoją drogą to pytanie jest zasadne.
„W kim widzi dziś chłopa pańszczyźnianego”?
Nie tylko pan Rojek..
Taka obecnie moda wykształciuchów na tego „chłopa pańszczyźnianego”?
Ten chłop to uzasadnienie wszystkich kłopotów politycznych III RP?
Równowaga umysłowa mocno zachwiana…
Połączenie mesjanizmu ze smoleńszczyzmem i nacjonalistycznym bolszewizmem może być dla polskiego społeczeństwa nie do strawienia…
Ucieszą się tylko pańszczyźniani kibole kaczyńskiego…
„Ucieszą się tylko pańszczyźniani kibole kaczyńskiego…”
wierzyć nie wierzyć..
Podobno udział w kibolskim poparciu wart jest 20 pln, tyle dostają.
Z drugiej strony, w latach 90-tych jak do Darłowa przypłynął kuter aborcyjny to protestujący mieli zakwaterowanie z wiktem plus dziennie 150 zł co czyni dziś złotych 15.
To wiem od właścicielki pensjonatu z Darłowa.
„ja się nie boję braci Rojek…!”
… a tak na poważnie –
dziękuję za tekst!
może, wszelkie analizy, warto zacząć od kontekstu międzynarodowego i WSZYSTKICH książek Davida Yallopa na temat Watykanu.
Dawno już nie ma u nas katolików wzorem Włodkowica i Zawiszy Czarnego, a szkoda.
Łączę serdeczne pozdrowienia.
Najbardziej spodobało mi się nazwanie Pana Rojka zestawienia wstecznych idei, cofających myślenie do XIX wieku, „awangardowym konserwatyzmem”. On naprawdę myśli, że usmażony wtedy kotlet, można na nowo przyprawić, odgrzać i podać? Nie mogę wyjść z podziwu!