po dwóch latach milczenia na temat polityki zagranicznej prezydent duda przypomniał sobie, że działalność na tym polu jest jedną z jego konstytucyjnych prerogatyw. wynikiem stało się spotkanie z szefami polskich placówek dyplomatycznych odbyte w kolegium europejskim w natolinie.
– Żadne szkalowanie dobrego imienia Rzeczypospolitej nie może pozostać bez reakcji. Bardzo mi na tym zależy, byście na każdy, najdrobniejszy akt szkalowania naszego kraju po prostu reagowali, oczywiście odpowiednio do skali tego pomówienia – powiedział na spotkaniu z ambasadorami (…)
Oczywiście, jesteśmy krytykowani za różne rzeczy, sprawiedliwie i niesprawiedliwie, ale krytykowany jest ten, kto się liczy, krytykowany jest ten, kto jest silny – podkreślił prezydent. Mówił też, że „atakuje się silnych, a słabych nie” (…)
Prezydent mówił, że zarzuty dotyczące ograniczania demokracji w Polsce są bzdurą i pomówieniami. – Chciałbym, żebyście udzielali wywiadów w mediach, chciałbym, żebyście państwo aktywnie odczerniali te pomówienia …
(gazeta.pl)
apel prezydenta do dyplomatów jest nieco ucywilizowaną wersją kolportowanej przez jarosława kaczyńskiego teorii o istnieniu globalnego antypolskiego spisku.
jako polak mieszkający od wielu lat poza krajem wiem, że polska nie wzbudza w innych krajach szczególnego zainteresowania. o silnych antypolskich emocjach nie może więc być mowy, nie mówiąc już o spisku, więc bez megalomanii proszę, pośle kaczyński – aż tak bardzo nie obchodzimy naszych wyimaginowanych wrogów.
wracając wszelako do naszych baranów…
to wygładzenie aberracyjnej tezy znalazło twórcze rozwinięcie. nasze zakompleksienie, ocierające się o manię prześladowczą, prezentowane jest jako oznaka siły, a obrażalstwo i wdawanie w małostkowe połajanki staje się wytyczną polskiej polityki zagranicznej.
prezydent mówi bowiem o atakowaniu polski w mediach, bo krytycznym enuncjacjom zagranicznych osobistości dają odpór polscy politycy szczebla rządowego, a nie ambasadorzy.
na amerykę wylewane są codziennie w mediach całego świata cysterny pomyj. nie przypominam sobie przypadku, by departament stanu wdawał się w polemikę z zagranicznymi mediami. podobnie zachowuje się foreign office, quai d’orsay i auswärtiges amt. podobnie jak departament stanu, nie komentują one z zasady komentarzy medialnych.
ze słów prezydenta dudy wynika, że ameryka, wielka brytania, francja i niemcy są słabe, bo nie mają moralnej siły, by przeciwstawić się poniewieraniu ich przez zagraniczne środki przekazu.
jedyną oznaką siły jest bowiem donośne artykułowanie manii prześladowczej.
tako rzecze prezydent duda. jako polak winien on znać – bodaj pobieżnie – kodeks boziewicza i wiedzieć, co mówi on na temat zdolności honorowej. prezydent duda zna zapewne odpowiedni ustęp kodeksu, ale go nie stosuje.
inne państwa, choć pogrążone są w głębokiej niewiedzy na temat polskiego opisywacza problemów dumy i honoru, instynktownie trzymają się jego przepisów.
wiedzą bowiem, że dla państwa media nie mają zdolności honorowej.
natan gurfinkiel


Założę się o swoją miesięczną emeryturę, że ta duda zna (być może) kodeks Boziewicza jedynie ze słyszenia…
W innym wypadku stosowałby się do niego i … nigdy nie pozwoliłby sobie na łamanie prawa, konstytucji, zasad …
Nie dałby się także poniewierać ani JarKaczowi, ani tym bardziej AntMacierowi…
Na te 28 pkt wykluczających z grona ludzi honorowych zawartych w „Kodeksie Boziewicza” nasza Duda nie spełnia chyba tylko kilku. Więc ani szabla ani pistolet nie wchodzą w grę. Podejrzewam, że nawet naplucie mu w twarz nie przyniesie efektu. Bo powie, ze deszcz pada.
Pozdrawiam
Mój stary był z Wiednia. Tam były te Schlagende Verbindungen, takie studenckie stowarzyszenia, znane również jako Burschenschaften. One miały swój kodeks honorowy. Te niewyżyte, młode samce wyzywały się co i raz na pojedynki bronią białą (mensur), kończące się raną na twarzy. Blizna była znakiem przynależności. Więc te wredne żydki, jak im w końcu pozwolili studiować, założyły własny Burschenschaft, wynajęły dobrego fechmistrza i po roku zaczęły dokładać wszystkim innym we Wiedniu. Wtedy te studenckie związki zebrały się do kupy i Burschenschaften uchwaliły że żydy nie mają zdolności honorowej, więc ich wyzwania na pojedynek można ignorować. Znacie? Znamy!
Jako komentarz do wypowiedzi Pana Adriana pozwolę sobie zacytować fragment piosenki Jana Kaczmarka
” o naiwny, naiwny, naiwny jak ćma , co w ogień się pcha………..
PS. Słowo „naiwny” można też zamienić na słowo „głupiutki”……..