3 dzień, 22 lutego 1989 r., str. 21 – 23 stenogramu
Ob. Jarosław Kaczyński: Proszę Państwa! Ja się przede wszystkim chciałem dołączyć do głosu dr [Jerzego] Ciemniewskiego, który odnosił się jakby do sytuacji obecnej, to znaczy brał za podstawę rozważań to, ten układ sił politycznych, który istnieje w tej chwili.
Ja chciałbym kilka słów, zresztą w pewnym sensie będę się tutaj powtarzał, bo mówił już o tym prof. Strzembosz, na jednym z poprzednich zebrań, powiedzieć coś na temat przyszłości, co znaczy na temat tej sytuacji, która przy utrzymaniu zasady, że partie polityczne mogą działać w sądownictwie, musiałaby powstać w najbliższych – miejmy nadzieję – latach. Rozmawiamy tutaj przez cały czas o zbudowaniu pełnej demokracji przedstawicielskiej i takie słowa padają z obu stron. W związku z tym musi być rozbudowana struktura polityczna, normalna struktura polityczna, a więc i różne partie polityczne, znaczy te, które istnieją w tej chwili, a także nowe, no będą też na pewno, bo już istnieją stowarzyszenia o charakterze politycznym, które być może w partie polityczne się nie przekształcą.
Otóż gdyby przyjąć zasadę, że bez dyskryminacji, no jak sądzę, innej zasady przyjmować nie można, każda z tych organizacji może tworzyć swoje komórki w sądach i jeżeli przy tym przyjmujemy zasadę rozbudowy samorządu, zwiększenia roli zgromadzenia ogólnego, no to ryzykujemy i to sądzę, że bardzo ryzykujemy stworzeniem sytuacji, jak sądzę, wszyscy się tutaj zgodzimy, że bardzo niebezpiecznej, w której sąd stanie się areną walki politycznej. Z punktu widzenia niezawisłości sądownictwa jest to zjawisko, byłoby to zjawisko jak sądzę, bardzo niedobre, ale nie tylko. Sądzę, że byłoby to także zjawisko bardzo niedobre z punktu widzenia takiej racjonalności działania sądu.
Po prostu nie jest to miejsce, gdzie powinna mieć miejsce walka polityczna w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu.
Także na jednym z poprzednich posiedzeń, któryś z dyskutantów, przepraszam, ale nie przypominam sobie w tej chwili nazwiska, mówił o tym, że idea apolityczności sądownictwa jest już dzisiaj odrzucana także na Zachodzie. Otóż ja sądzę, że tutaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju nieporozumieniem. Oczywiście wiele analiz przeprowadzanych na Zachodzie prowadzi ich autorów do wniosków, że w istocie rzeczy, z takiej głębszej strukturze działań sądów, pewnego rodzaju aspekty polityczne istnieją i to jest jakby sprawa dość oczywista, ale to przecież nie jest to samo, co twierdzić, że sądy są instrumentem bieżącej polityki.
To są dwie jakby zupełnie inne sprawy.
Nam chodzi o to, aby sądownictwo w tej nowej strukturze politycznej, czy powiedzmy sobie do końca, w nowym ustroju Polski, mogły odgrywać rolę arbitra zarówno w sporach indywidualnych, jak i w sporach zbiorowych, szerszych sporach społecznych, w życiu publicznym także. No i tutaj ta neutralność polityczna, neutralność wobec sił politycznych, które aktualnie kontrolują ośrodki dyspozycyjne władzy wykonawczej, administracji, jest rzeczą po prostu konieczną z powodów, których jak sądzę tutaj nie trzeba tłumaczyć. W związku z tym trzeba zacząć czynić w tym kierunku kroki, i uważamy, że jednym z bardzo istotnych kroków w tym kierunku będzie właśnie dokonanie zmian, które tutaj postulujemy. Dziękuję.

I to miał być ten geniusz…
Odsączyć wodę, to zostanie… chęć zaistnienia (???)
oczywiście, że Geniuś….nigdzie nie znalazłem słowa – „aczkolwiek”. Inna sprawa, że słówka „azaliż” też nie znalazłem.
Hrabia do stojącej na balkonie Hrabianki….- Azaliż, Hrabianko … – mogę wejść??
– A wejdź Hrabio…. – a zaliż…….
Co do tej sfery działań Drabinkowego – chyba tylko Kota pytać………..
Pozdrawiam
Panie Piotrze…….”Chodzi o to, aby to powoływanie było związane z funkcjonowaniem samorządu”……
Jakoś już wtedy nikt nie dosłuchał tego Dochtora…./… – bedzie powoływał jak będzie samorządził. Teraz sam rządzi poprzez delegowanych… – to i SAM powołuje.
Noooo – Macierewicz jeszcze opór stawia………..
Pozdrawiam